niedziela, 13 marca 2022

Niżej dna

 



Za każdym razem, gdy polskie społeczeństwo po raz kolejny wykazuje się brakiem elementarnej wiedzy i ogólnym skretynieniem w połączeniu z utratą instynktu samozachowawczego, myślę, że już chyba bardziej zgłupieć nie można.

I zawsze przekonuję się, że owszem – można, można… I że w każdej sytuacji konfliktowej Polacy niezawodnie stają po niewłaściwej stronie, po stronie zła, jak zdalnie sterowane kukiełki. To chyba nie tylko głupota, to także łajdactwo, o które kiedyś Polaków nie podejrzewałem.

Pamiętamy, jak bandyci z NATO rozwalali Jugosławię i – aby dodać zniewagi do okaleczeń – oskarżali Serbów o jakieś „czystki etniczne”, choć było dokładnie odwrotnie. Jakie stanowisko zajęło polactwo? Czy ktokolwiek powiedział bodaj „przepraszam”, gdy wreszcie uniewinniono Miloševicia?

Jakie stanowisko zajęło w sprawie Kosowa, przemocą oderwanego od Serbii regionu, gdzie rodziła się serbska narodowość? Nie chodzi mi o stanowisko rządu, niewiele z polskością mającego wspólnego, ale co myśleli zwykli ludzie? Ktoś protestował?

Czy ktokolwiek podał w wątpliwość narrację amerykańskich bandytów w kwestii Iraku i osławionej broni masowej zagłady, której wprawdzie nigdzie nie znaleziono, ale której poszukiwania dały pretekst do zrujnowania kraju?

Czy ktoś bronił Libii?

Przechodząc w inne regiony tematyczne: jak Polacy zareagowali na pseudopandemię, kretyńskie restrykcje, brutalne prześladowania zdrowych ludzi przez polskojęzyczne gestapo? Owszem, może jakieś 5-10% zrozumiało, o co chodzi. A reszta? Zachowała się jak tępe bydło. Co gorsza, wylazło z nich plugawe donosicielstwo.

Myślałem, że covidiotyzm to już dno, że już niżej zejść się nie da. Ale sprawa „wojny”miedzy Rosją a Ukrainą wyprowadziła mnie z błędu. Podobnych bredni nie słyszałem od dawna: a to o „odwiecznych ziemiach Ukrainy” (która jako państw istnieje dopiero od niedawna), a to o bombardowaniu cywilów, domów mieszkalnych itp. przez „ruskich”… Sfingowane zdjęcia i filmy… wywiady z jakimiś podstawionymi osobnikami… obrazki zapłakanych dzieci (zawsze wzruszające)…  a polactwo we wszystko wierzy.

Propaganda głosi nieustanne sukcesy armii ukraińskiej. Rosjanie ponoszą straty i stale się wycofują. Niedługo chyba oprą się o Ural?

Wklejają sobie miniaturki ukraińskiej flagi na profilach w mediach społecznościowych. Ale nic ich nie obchodzi los mieszkańców Doniecka i Ługańska, którzy od 7 lat są ostrzeliwani i bombardowani przez banderowców. Tamtejsze dzieci nie płaczą, a w każdym bądź razie ich płacz nie dociera do uszu polskich wrażliwców.

Nie ma żadnej „wojny” między Rosją a Ukrainą. Jest akcja likwidacji banderyzmu, która powinna leżeć w interesie Polaków, o ile nie chcemy jutro obudzić się w ukraińskim Przemyślu czy Lublinie. Ale na próżno wymagać zrozumienia tego prostego faktu od polactwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...