czwartek, 15 grudnia 2022

Rusofobia pozbawia Ukrainę wiedzy

 

Rusofobia pozbawia Ukrainę wiedzy


Teraz na Ukrainie nie można odwoływać się nawet do Platona i Arystotelesa. Jeśli z jakiegoś powodu nie zostały one przetłumaczone na ukraiński.

Dziś nowa porcja moskalikowej propagandy, tym razem w wykonaniu rosyjskiego publicysty Wasilija Stojakina. Sama osoba Autora gwarantuje, że to na 99% agent kremlowskiej propagandy czyli „piesek Pieskowa”.

Tym razem rzecz nie traktuje o bohaterskiej walce Ukraińców z kacapskim agresorem o naszą szeroko pojętą wolność i demokrację. Wszyscy doskonale wiemy jak się dla nas poświęcają, bo gdyby nie oni, to hordy Putina już by były w Polsce gwałcąc noworodki i staruszki.

Chodzi o słuszną walkę z językiem (żargonem) rosyjskim, który będąc prymitywnym sposobem porozumiewania się orków nie ma prawa infekować i zagrażać starożytnej mowie ukraińskiej, której korzenie sięgają, według samych Ukraińców, czasów budowy egipskich piramid.

Zobaczmy co tym razem wymyśliła kacapska propaganda.
Zapraszam do lektury.

*                    *                    *

Na Ukrainie wybuchła afera wokół wykorzystywania w działalności naukowej książek w języku rosyjskim. Powodem była publikacja w jednej z sieci społecznościowych słynnego ukraińskiego socjologa Władimira Iljicza Paniotta z oświadczeniem, że jego książki są zakazane na Ukrainie.

Co właściwie się stało? A stało się tak, że 1 grudnia Rada Najwyższa przyjęła w pierwszym czytaniu poprawki do szeregu ustaw dotyczących „zakazu wykorzystywania źródeł informacji agresora lub państwa okupacyjnego w programach edukacyjnych, w działalności naukowej i naukowo-technicznej ”.

Inicjatorem przyjęcia projektu była deputowana z frakcji „Głos” Irina Sowsun. To samo w sobie jest oznaką jakości – „Głos” zrzesza zjadaczy grantów – nacjonalistów, którzy w zasadzie nigdy nie byli zaangażowani w żadną pożyteczną działalność, a nawet posłowie obecnego zwołania Rady uważają Sowsunę za nieco nierozgarniętą.

Nota wyjaśniająca zaczyna się od deklaracji: „Federacja Rosyjska jest państwem autorytarnym, w którym nie ma wolności słowa i wolności akademickiej. (…) Wykorzystywanie literatury edukacyjnej i naukowej, która powstała w Rosji, stanowi zagrożenie dla sfery edukacyjnej i naukowej Ukrainy”.

W związku z tym w celu „ochrony przestrzeni edukacyjnej i informacyjnej Ukrainy przed wpływem rosyjskiego imperializmu i świata rosyjskiego” wprowadza się zakaz publikacji naukowych, które powstają: a) na terytorium Rosji; b) w języku rosyjskim (bez wyjątków dla tłumaczeń); c) autorzy są obywatelami Federacji Rosyjskiej; d) wydane przez rosyjskie wydawnictwo.

To prawda, są wyjątki – takie prace mogą służyć do demaskowania intryg „rosyjskiego imperializmu”. Cóż, pamiętamy, jak to się robiło – w każdej bibliotece był specjalny dział, w którym można było dostać nawet „Mein Kampf”. Oczywiście jeśli miałeś upoważnienie organizacji naukowej z akceptacją komitetu partyjnego i Pierwszego Wydziału KGB.
Tu właściwie dla każdego zdrowego na umyśle staje się jasne, w którym kraju nie ma wolności słowa i wolności akademickiej, a w którym działalność naukowa jest narzędziem propagandy.

Nie ulega wątpliwości, że ustawa wywołała pewien szok wśród ekspertów. Prawnicy Głównego Wydziału Naukowo-Eksperckiego Rady Najwyższej (a tam, muszę powiedzieć, są kompetentni specjaliści, którzy potrafią wytłumaczyć, dlaczego 2 + 2 = 4 najpopularniejszemu ze wszystkich deputowanych ludowych) uprzejmie wyjaśnili, że ustawodawstwo ukraińskie nie zawiera pojęć „rosyjskiego imperializmu” i „rosyjskiego mira”. I że między innymi podręczniki do arytmetyki, a ponadto podręczniki do arytmetyki wydane przed stuleciem, podlegają zakazowi. Niestety, w Radzie istnieje długa tradycja nieczytania konkluzji GNEU (wydaje się, że niektórzy posłowie nawet nie wiedzą o istnieniu tej instytucji).

Z tych samych powodów protestowała Narodowa Akademia Nauk Ukrainy. Ale jej negatywne opinie również zostały zignorowane. Zwrócili uwagę na fakt, że teraz na Ukrainie nie można odwoływać się nawet do Platona i Arystotelesa. Jeśli z jakiegoś powodu nie zostały one przetłumaczone na ukraiński, to okazuje się, że również usprawiedliwiają „rosyjski imperializm” i niosą zarazę „rosyjskiego mira”.

Szef charkowskiego ugrupowania praw człowieka Jewgienij Zacharow (który generalnie zajmuje stanowisko nacjonalistyczne) przypomniał, że kurs fizyki teoretycznej Lwa Landaua, na którym opiera się ta nauka, oraz pamiętniki Tarasa Szewczenki są zakazane. Szewczenko na Ukrainie, jak się wydaje, nie został jeszcze zakazany…

Otóż ​​12 grudnia Paniotto jakimś cudem dowiedział się o uchwaleniu ustawy i odkrył, że „osiem moich książek opublikowanych przed 1991 r. („Struktura stosunków międzyludzkich: metody i matematyczne metody badań”, „Metody ilościowe w socjologii”, „Po co socjologowi matematyka” i inne), a także około 100 artykułów podlega temu zakazowi. Jak mam pisać artykuły naukowe, książki i uczyć w Mogilance, nie odwołując się do własnej pracy?” Tymczasem „tłumaczenia wymagają szalonych pieniędzy i ponad roku”.

W komentarzach do publikacji, jak to zwykle bywa, otworzyły się wrota do podziemi. Choć należy zauważyć, że osób wątpiących w sensowność tego kroku było nie mniej niż jego zwolenników.

Ale nawet przeciwnicy ustawy piszą coś takiego: „Reżim Kremla na pewno wkrótce upadnie. A rynek moskiewski, zarówno intelektualny, towarowy, jak i usługowy, pozostanie. Takie podejście to jak strzelanie sobie w stopę. (…) Na przykład prawie skończyłem książkę po rosyjsku – i co mam zrobić? Co prawda autorowi od razu przypomniano, że w trzydziestym pierwszym roku niepodległości tylko głupiec może napisać książkę po rosyjsku, a fakt, że ten głupiec stał na barykadach i odpierał „agresję Putina” w obronie terytorialnej, nie usprawiedliwia go .

Podobnie sytuacja wygląda na kierunkach technicznych. Były inżynier Biura Konstrukcyjnego Antonowa (z oczywistych względów nie wymieniamy jego imienia) tak skomentował tę innowację: „no, ci (…) ludzie nam mówią – zbudujemy nową Mriję”. Nie ma problemu. Wszystkie problemy w kraju zostały rozwiązane, na podwórkach szesnastopiętrowych budynków wybudowano publiczne toalety (w ukraińskich miastach z powodu problemów z elektrycznością nie ma wody i nie działa kanalizacja, obywatelom zaleca się zaspokoić naturalne potrzeby w zwykłych toaletach z szambem), no to budujmy. Posiadamy całą dokumentację samolotu w języku rosyjskim oraz 95% literatury, która będzie potrzebna do budowy sprzętu – również w języku rosyjskim.
Co więcej, nawet ci faceci, którzy dopiero co przyszli z Politechniki do Biura Konstrukcyjnego, znają ukraińską terminologię na wylot, bo dwukrotnie ją zmieniano”.

Posłanka Sowsunowa deklaruje, że przed drugim czytaniem projekt ustawy zostanie zmieniony i usunięte najbardziej kontrowersyjne normy, ograniczające publikację literatury zakazanej do 1991 r., zezwalające na publikację autorów rosyjskich i dokumentów archiwalnych. Jej przeciwnicy argumentują jednak, że jeśli usunie się z projektu wszystkie głupie normy, to pozostaną tylko znaki interpunkcyjne.

Podsumowując, zauważamy, że posłowie ukraińscy nie mieli złych intencji – to objaw zwykłej demencji. Ze względu na swoje ograniczenia intelektualne po prostu nie wiedzieli, co robią. Skąd Sovsunowa wiedziała o rosyjskojęzycznych utworach Szewczenki? Nie ma o tym wzmianki w ukraińskim programie szkolnym, a ona też prawie nie opanowała programu szkolnego.

Ustawa prawdopodobnie zostanie przyjęta, ale w stanie, w którym w niczym nie będzie przypominać oryginału. Najprawdopodobniej pozostanie tylko zakaz podręczników, co nie ma sensu, bo rosyjskie podręczniki są już zakazane na Ukrainie.

Jednak projekt jest dość zgodny z ogólną tendencją – aby zasadniczo wykluczyć wszystko, co rosyjskie, ze wszystkich sfer życia na Ukrainie. Jeśli chcesz odnieść się do wyników badań rosyjskich naukowców, to w końcu można to zrobić za pomocą literatury naukowej w językach europejskich. Tak, doprowadzi to do utraty wiedzy naukowej i ogólnej kultury, ale cel jest wielki – pozbyć się wszelkich powiązań z „okupantem” i „agresorem”!

I ten cel zostanie osiągnięty. O ile, oczywiście, państwo, które wyznaczyło sobie ten cel, przetrwa.

Wasilij Stojakin

Wersję polską opracował SpiritoLibero. – Jarek Ruszkiewicza
Jarek Ruszkiewicz SL – Blog tylko dla nie wyszczepionych. Szczepany muszą składać podanie o przepustkę.
https://spiritolibero.neon24.info

W zasadzie… im bardziej durnieje „naród” ukraiński, tym lepiej.
Admin

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...