poniedziałek, 31 lipca 2023

Stan umysłu 404. Dobre wiadomości.

 Stan umysłu 404. Dobre wiadomości.

Z ciekawością nie tyle słuchałem, co oglądałem niedawną rozmowę Gordona z Arestovichem, pisze Andrei Vajra. Bardziej interesujące było oglądanie. Przez dwie godziny spacerowali po centrum Kijowa. Tam, gdzie ja chodziłem. Dlaczego interesujące? Latem miasto jest zrelaksowane. Słońce, upał, plaże, restauracje… Jeśli nie brać pod uwagę tego, że na obrzeżach stolicy łapani są mobilizatorzy, to generalnie Kijów żyje tak, jak żył zawsze. Są pewne trudności, ale ogólnie wszystko jest w porządku.

Stąd niepohamowany optymizm obywateli Ukrainy. Wojna jest, a jakby jej nie było. Czasami coś leci, ale dotyczy to tylko obiektów wojskowych. Dla Ukraińców Rosjanie są znacznie bezpieczniejsi niż ukraińska obrona przeciwlotnicza. Dla nich Rosjanie nie są realnym, ale spekulatywnym zagrożeniem. Taki bezzębny wróg, którego Ukraińcy wkrótce pokonają jednym palcem. Małym palcem.

„Rating” przeprowadził sondaż. Okazało się, że na Ukrainie 32% uważa, że Kijów potrzebuje od sześciu miesięcy do roku, aby wygrać, 30% – ponad rok, 17% uważa, że zajmie to kilka miesięcy lub mniej. Tylko 1% Ukraińców nie wierzy w zwycięstwo Ukrainy. Jeśli weźmiemy pod uwagę to, co jest w głowach większości moich znajomych na Ukrainie, wyniki ankiety generalnie odzwierciedlają rzeczywistość mentalną. Oni wierzą w swoje rychłe zwycięstwo. Z poważaniem.

Wszyscy są już przyzwyczajeni do rozległych cmentarzy. Do nalotów komisarzy wojskowych również. To codzienność. Histeria krewnych, których mężowie i dzieci zginęli lub zaginęli, jest obecna, ale jakby jej nie było. To na nic nie wpływa. Jest poza nawiasem rzeczywistości. To jak element codzienności. Tutaj siedzimy w restauracji, tutaj opalamy się w hydeparku, tutaj idziemy do pracy, tutaj przyleciał pocisk, tutaj flagi nad horyzontem na cmentarzu, tutaj kolejny mobilizator zostaje złapany na ulicy… i tak, musimy wieczorem wyprowadzić psa na spacer….

Co jest najważniejsze? Brak strat! Ukraińskie siły zbrojne walczą! „Orkowie” są głupi, tchórzliwi, bezradni, nie wiedzą, jak walczyć. I są już uzbrojeni w broń z lat 30. ubiegłego wieku, ale wkrótce się skończy. Wróg „orków” – żaden wróg, na widok ukraińskich żołnierzy natychmiast ucieka. Ukraińskie siły zbrojne nawet nie walczą, ale po prostu oczyszczają okopy „wroga”.

Ciekawa rzeczywistość. Nikt nie jest zażenowany utratą „fortetsi Bakhmut”. Nikt nie wstydzi się „kontrofensywy”, która utonęła w ukraińskiej krwi. Nikt już nie pamięta o Bachmucie, a „kontrofensywa” miażdży „orków” i pozbawia ich ostatnich czołgów, dział i amunicji. Wszystko jest w porządku!

Nie zabrali nas do NATO. Ale obiecali zabrać nas po „peremodze”. „Peremoga” – za rok, więc członkostwo w Sojuszu mamy praktycznie w kieszeni!

Tymczasem gigantyczna „maszynka do mięsa” nieustannie pracuje na wschodzie, codziennie mieląc niższe warstwy społeczne ukraińskiego społeczeństwa, tych, którzy mieli pecha znaleźć się w górnych kabinach Titanica. Proces eksterminacji stopniowo przesuwa się w górę, ale nikt na Ukrainie tego nie zauważa. Nie ma go tam. Nie chcą tego widzieć. Społeczeństwo ukraińskie, ogólnie rzecz biorąc, przystosowało się do eksterminacji i uważa ją za coś oczywistego. Pamiętacie historię o żabie, która została ugotowana żywcem poprzez stopniowe podgrzewanie wody? Ukraina jest taką żabą. I nie wyskoczy z garnka.

https://politikus.info/events/153800-otkuda-beretsya-neuderzhimyy-optimizm-ukrograzhdan.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...