sobota, 18 listopada 2023

Od Ukrainy po Bliski Wschód: świat stoi u progu III wojny światowej

 

Od Ukrainy po Bliski Wschód: świat stoi u progu III wojny światowej


Rosja – jako biegun wielobiegunowego świata – jest w stanie wojny z Zachodem na Ukrainie. Wiele krajów islamskich, pod wpływem zachodniej propagandy, nie rozumiało jasno przyczyn, celów i samej natury tej wojny, wierząc, że jest to konflikt regionalny (a jest ich wiele w samym świecie islamskim).

Ale teraz, gdy globalizm w konflikcie palestyńsko-izraelskim bezpośrednio dotknął wszystkich muzułmanów na świecie, specjalna operacja wojskowa Rosji nabierze w ich oczach zupełnie innego znaczenia.

W końcu jest to walka między światem wielobiegunowym a jednobiegunowym, co oznacza, że jest ona prowadzona nie tylko w interesie Rosji jako bieguna, ale także pośrednio (lub nawet bezpośrednio) w interesie wszystkich wyłaniających się biegunów geopolitycznych.

Najlepiej rozumieją to Chiny, a wśród krajów islamskich – Iran. Ostatnio jednak inne społeczeństwa islamskie – Arabia Saudyjska, Egipt, Turcja, Pakistan, Indonezja – również odnotowały szybki wzrost świadomości geopolitycznej na dużą skalę. Stąd próby zbliżenia między Arabią Saudyjską a Iranem oraz suwerenna polityka Turcji.

A im bardziej świat islamski uświadamia sobie, że jest biegunem, zjednoczoną cywilizacją, tym bardziej zrozumiałe staje się zachowanie Rosji. Putin jest już popularnym przywódcą na całym świecie, zwłaszcza w krajach niezachodnich. Teraz, w oczach świata, jego strategia ma bardzo jasne znaczenie i uzasadnienie: Rosja już walczy z pełną siłą przeciwko jednobiegunowości, czyli przeciwko globalizmowi i Zachodowi.

Teraz Zachód, wraz ze swoim izraelskim pełnomocnikiem, atakuje świat islamski, poddając palestyńskich Arabów ludobójstwu.

Nadchodzi moment dla islamu. A w tej potencjalnej wojnie między muzułmanami a zachodnią hegemonią, która może wybuchnąć w każdej chwili (znając Izraelczyków, nie ma wątpliwości, że nie zamierzają przestać, dopóki całkowicie nie zniszczą Palestyńczyków; już teraz wojna ma skalę biblijną), świat islamski ma obiektywnych sojuszników. W tej sytuacji – przede wszystkim Rosję i Chiny, które same wkrótce będą musiały rozwiązać problem Tajwanu. Ale najwyraźniej inne linie frontu będą się stopniowo otwierać.

Czy może to doprowadzić do trzeciej wojny światowej? Najprawdopodobniej tak. I w pewnym sensie już trwa. Aby wojna stała się wojną światową, potrzebna jest przede wszystkim masa krytyczna nagromadzonych sprzeczności, których nie można rozwiązać w żaden inny, niemilitarny sposób. Ten warunek został spełniony.

Zachód nie zamierza dobrowolnie zrezygnować ze swojej hegemonii. A nowe bieguny – powstające niezależne cywilizacje, duże przestrzenie – nie zgadzają się tolerować tej hegemonii. Tym bardziej, że USA i kolektywny Zachód demonstrują swoją całkowitą niezdolność do bycia przywódcami ludzkości, nie usuwając, a jedynie podsycając swoją polityką coraz to nowe konflikty i wojny. Jeśli wojny nie da się uniknąć, pozostaje ją wygrać.

Jaką rolę odgrywa stanowisko Donalda Trumpa w tej rosnącej konfrontacji między Zachodem a islamem? Biden jest przekonanym globalistą, wściekłym rusofobem i skrajnym zwolennikiem jednobiegunowości. Wyjaśnia to jego zdecydowane poparcie dla neonazistowskiego reżimu w Kijowie i całkowite usprawiedliwienie Izraela – w tym jawne ludobójstwo.

Stanowisko Trumpa jest bardziej złożone. Jest on klasycznym nacjonalistą, dla którego najważniejsze są interesy Ameryki jako państwa, a nie efemeryczne plany dominacji nad światem. Trump jest obojętny wobec Rosji, bardziej martwi go handel i konkurencja gospodarcza z Chinami. Ale jednocześnie jest pod pełnym wpływem syjonistycznego lobby w samej Ameryce.

A zatem w zbliżającej się wojnie między Zachodem a islamem nie powinniśmy oczekiwać osłabienia z jego strony i ze strony Republikanów w ogóle. W tym kontekście, podczas gdy powrót Trumpa do Białego Domu może osłabić poparcie dla Ukrainy (co jest bardzo ważne dla Rosji), będzie on prowadził raczej twardą politykę wobec muzułmanów, a zwłaszcza Palestyńczyków – być może nawet twardszą niż Biden. Powinniśmy więc być realistami i liczyć na poważną i trudną, przedłużającą się wojnę.

Ważne jest tylko, aby zdać sobie sprawę, że nie jest to konflikt religijny. To wojna ateistycznego, materialistycznego Zachodu przeciwko wszystkim tradycyjnym religiom. Co oznacza, całkiem możliwe, że nadszedł czas ostatecznej bitwy.

Czy ten zbliżający się konflikt przerodzi się w wojnę nuklearną? Nie można tego wykluczyć, zwłaszcza użycia taktycznej broni jądrowej. Jest mało prawdopodobne, aby ci, którzy posiadają strategiczną broń jądrową (Rosja i kraje NATO), użyli jej – byłoby to równoznaczne ze zniszczeniem całej ludzkości. Ale ponieważ Izrael, Pakistan i być może Iran posiadają taktyczną broń jądrową, nie możemy wykluczyć jej lokalnego użycia.

Jaki będzie światowy porządek podczas tej zbliżającej się konfrontacji? Nie ma tu gotowej odpowiedzi. Jedyną rzeczą, którą na pewno można wykluczyć, jest ustanowienie silnego i stabilnego jednobiegunowego porządku światowego, do którego tak desperacko trzymają się globaliści.

Świat w żadnym wypadku nie będzie już jednobiegunowy. Świat albo będzie wielobiegunowy, albo w ogóle nie będzie istniał. Im bardziej i agresywniej Zachód będzie nalegał na utrzymanie swojej hegemonii, tym ostrzejsza stanie się ta walka.

Ale wielobiegunowość nie ukształtuje się sama. Obecnie mamy do czynienia ze znaczącym przegrupowaniem świata islamskiego. Jeśli muzułmanie zdołają zjednoczyć się przed wspólnym, zaciekłym wrogiem, oznacza to, że wyłoni się pełnoprawny biegun islamski. Jeśli im się to nie uda, opóźni to nadejście wielobiegunowości.

Wydaje się, że każdy z biegunów musi udowodnić swoją rację bytu poprzez konflikt. Rosja stanie się pełnoprawnym i suwerennym biegunem poprzez zwycięstwo na Ukrainie. Chiny – rozwiązując problem Tajwanu. Świat islamski – nalegając na sprawiedliwe rozwiązanie kwestii palestyńskiej.

Potem przyjdzie kolej na Indie, Amerykę Łacińską i Afrykę, coraz bardziej zaciekle konfrontowane z neokolonialnymi siłami Zachodu. Wszystkie bieguny wielobiegunowego świata zostaną zmuszone do zdania egzaminu.

A wtedy powrócimy częściowo do przedkolumbijskiego porządku świata, w którym oprócz Europy Zachodniej współistniało kilka imperiów – chińskie, indyjskie, rosyjskie, osmańskie, perskie – a także niezależne silne państwa w Azji Południowej, Afryce i Ameryce Łacińskiej. Nawet Oceania miała swoje własne systemy polityczne i społeczne, które później zostały zrównane z „dzikością” i „barbarzyństwem” przez europejskich kolonizatorów i rasistów.

Dlatego wielobiegunowość jest całkiem możliwa. Tak właśnie wyglądała ludzkość przed rozpoczęciem globalistycznej imperialistycznej polityki Zachodu w epoce nowożytnej.
Nie oznacza to, że pokój natychmiast zapanuje na naszej planecie. Ale taki wielobiegunowy porządek świata będzie w każdym razie znacznie bardziej sprawiedliwy i zrównoważony.

Aleksandr Dugin
https://ria.ru/20231112/konflikt-1908909297.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...