Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Od czasu wyboru Donalda Trumpa na Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej tak zwana zjednoczona Europa wpadła w szał. Z każdej str...
-
Z Traktatu o Unii Europejskiej można wyczytać, że jedną z podstawowych wartości, na jakich opiera się UE jest demokracja. Gdy w 1993 r. przy...
Rysa
Pozwalam sobie wkleić, również tutaj, mój komentarz do powyższego artykułu, który zamieściłem na blogu @Zorard. Z poważaniem Rysa.
Szanowny @Zorard, poruszył Pan w tym artykule ważny problem „kto za tym stoi”, a więc jakie motywacje działania/oceniania faktów/zjawisk/procesów będą wdrukowywane w techniczny program działania SI.
Stąd pozwolę sobie przedstawić moje doświadczenia ze sztuczną inteligencją od początku: Bodajże 5 listopada ub. roku dyskutowałem na blogu Zygmunta Białasa z @Zapluty Karzeł Reakcji na temat AI. Podał on standartową charakterystykę tego systemu wraz z opisami kolejnych form jej rozwoju. Było to moje 1-e zetknięcie z „usystematyzowaną wiedzą na temat SI” i dążeń jej twórców do zasadniczego celu, jakim jest uzyskanie przez nią „świadomości”. W dyskusji z @ZKR pisałem:
1) ….”Jak każdy użytkownik netu korzystam z podstawowych usług SI (Google) w nim świadczonych (tłumaczenia, definicje, dane statystyczne, bardziej złożone problemy techniczne, etc.) w charakterze pomocniczym.
Czynności te wykonywałem praktycznie intuicyjnie albowiem posiadając dosyć dużą wiedzę ogólną, nie odczuwałem potrzeby wnikania w szczegóły i formę działania SI. I sądzę, że tak czyni większa część użytkowników netu”.
2) ….. osobiście przejawiam pogląd, iż wiedzę należy zdobywać samodzielnie począwszy od podstaw.
Taki proces kształcenia daje możliwość rozwijania zasady „przyczyna-skutek” i po drodze szukania związków otrzymanych skutków z innymi podobnymi otrzymanymi na wskutek innych przyczyn.
Pozwala to „inteligencji ludzkiej” na wszechstronny rozwój w sposób holistyczny w różnych kontekstach i umożliwia w przypadku wystąpienia nowego problemu (przyczyny) wnioskowanie w sposób inny, odmienny od dotąd spotykanych. SI tego nie potrafi, czyli jak Pan pisze: Łudząco symuluje ludzką inteligencję, ale niczego nie rozumie, nie potrafi wnioskować, ani uczyć się w czasie rzeczywistym.
3)….. Jak wynika z Pana artykułu funkcjonuje już kilka SI, a więc ich twórcy programują je w ścisłej tajemnicy z pozycji własnych celów politycznych, ekonomicznych, etc. A więc występuje wyścig w ich rozwoju albowiem kto pierwszy z nich osiągnie kolejny etap (SOI) ten zgarnie całą pulę.
Nasuwają się tutaj uwagi, że:
-po pierwsze kwestia możliwości obarczenia jej założeń błędem, który może wywołać skutki wobec jej
twórców i ogólnie ludzkości nie możliwe do przewidzenia na tym etapie;.
– po drugie jak zachowają się inteligencje po wzajemnym spotkaniu w przestrzeni ich działania
Pod pańskim artykułem „syndrom polskiego inteligenta” opublikowanego na blogu ... w dyskusji z @Feliksdesouza01 przedstawiłem, w kontekście podjęcia przeze mnie niezrozumiałej z logicznego punktu widzenia” decyzji o promowaniu G. Brauna w kandydowaniu na Prezydenta RP, swoje obecne intuicyjne wnioski dotyczące SI. Cały mój proces logicznego rozumowania o tej intuicyjnej decyzji daje mi podstawę sądzić, ze nastąpiła mentalna „ingerencja” w moją podświadomość.
Kto to mógł uczynić? Z posiadanej wiedzy całego procesu zdarzeń wynikają tylko 2 implikacje:
– albo obecna/e SI opanowała technologię fizycznego wpływania na podświadomość człowieka;
– albo moja podświadomość, została dotknięta „przez nadświadomość ludzkości” jako tzw. „Palec Boży”. Mój komentarz oprócz tutejszej publikacji przeniosę także na blog Pana Zygmunta Białasa, jako odpowiedź do podanego przez @Jędrzej linku do tut. artykułu.
Z poważaniem Rysa