wtorek, 17 czerwca 2025

Nie do pomyślenia

13 maja br. nieoceniona wp.pl zamieściła wielce ciekawą informację. Zamieściła рo swojemu, ale i tak nie uszło to mojej uwadze. Nie рierwszy raz zauważam, że ilekroć wirtualna zamieszcza informację mogącą wywołać nieрotrzebne zainteresowanie czy poruszenie, robi to ‚na chwilę’ w godzinach nocnych lub wczesnoрorannych, рo czym strąca ją na samo dno informacyjnych zasobów.

Informacja brzmiała: Brytyjczycy blokują dostęp do akt 250 tysięcy polskich żołnierzy (link 1).

Piloci Dywizjonu 303

Bez grama brawury można stwierdzić, że рowodem tej decyzji jest zawartość owych 250 tysięcy teczek рersonalnych. Ale cóż prócz życiorysu, danych tyczących przebiegu służby, opinii przełożonych może znajdować się w teczce nie generała czy pułkownika, ale ‚zwykłego’ wojaka? Oto jest pytanie.

Czy tym czymś mogłaby być na przykład osobista zgoda (lub odmowa) na udział w jakiś niestandardowych działaniach militarnych? Ale jak rozumieć niestandardowe działania militarne? – Na przykład działanie wedle logiki, która byłaby sprzeczna z wyobrażeniem o celach i zadaniach dotychczasowych działań. Na przykład, gdyby rozkazano owym żołnierzom, że od jakiejś godziny zero, w jednej chwili staną ramię w ramię z żołnierzami III Rzeszy, niewykluczone, że pod dowództwem niemieckich oficerów, oraz z innymi wrogimi dotąd ugrupowaniami np. banderowcami, i wspólnie ruszyć na Moskwę?

Taka kombinacja z pewnością wymagałaby wcześniejszych uzgodnień dowództwa z polskimi żołnierzami mającymi wziąć udział w takich działaniach. (Wymagałaby też zgody oficerów i żołnierzy Wehrmachtu, przywódców banderowców, leśnych braci, własowców, ustaszy i kogo tam jeszcze, ale w tej chwili interesuje mnie aspekt polski).

Czy takie coś jest w ogóle do pomyślenia? – Owszem; jest ‚nie do pomyślenia’ , po angielsku unthinkable. Operation Unthinkable (link 2, choć ze względu na ilość informacji dotyczących wątku polskiego polecam link 3)

Sugestie, że plan powstał w drugiej połowie kwietnia 1945 roku, należy całkowicie odrzucić. W kwietniu 45 roku plan mógł co najwyżej podlegać korekcie ze względu na klęskę operacji Walkiria, która zakładała usunięcie Hitlera, odsunięcie od władzy jego ekipy, powołanie nowego niemieckiego rządu, pokój z Wielką Brytanią, wspólną wyprawę przeciwko ZSRR.

Już zestawienie dwóch dat – operacji Walkiria – 20 lipiec 1944 i wybuchu powstania warszawskiego – 1 sierpień 1944 powoduje taką galopadę domysłów, że trudno ją opanować.

Józef Stalin, któremu udało się stworzyć najsprawniejszą w dziejach specsłużb sieć agenturalną zwaną Czerwoną Orkiestrą (link 4), nie był zdany na domysły i o wielu, jeśli nie o wszystkich, knowaniach wiedział znacznie wcześniej niżby życzył sobie tego Churchill. Czy na jego decyzje względem pewnych kwestii, na przykład tych dotyczących AK, miała wpływ wiedza o planowaniu operacji niemożliwej do pomyślenia? – Nie mogła nie mieć, to chyba oczywiste.

Ostatnio w rosyjskiej okolicznościowej publicystyce związanej z 9 maja 1945 było dużo odwołań do ‚operacji nie do pomyślenia’ i czy bodaj nie to stało się bodźcem dla Brytyjczyków do tego, aby utajnić nieszczęsne 250 tysięcy teczek. Wiadomo, że w dobie internetu mimo coraz sroższej cenzury na Zachodzie, wiadomości rozchodzą się szybko, a to może uruchomić wzmożone zainteresowanie co poniektórymi wydarzeniami historycznymi. Bo niby co takiego jest w tych aktach, aby po bez mała 90 latach nie mogłyby być otwarte? – Wniosek jest prosty; jest coś takiego, co nawet dziś mogłoby niejednego zmusić do całkiem innego spojrzenia na historię.

Każdy wie, że nawet tak banalna operacja jak zmiana tapet w łazience, wymaga przygotowań; po pierwsze decyzji do jej przeprowadzenia, skalkulowania niezbędnych kosztów materiałów czy usług, ich zakupu i na końcu realizacji z uwzględnieniem prac porządkowych.

A przedsięwzięcie tak karkołomne jak ‚operację nie do pomyślenia’ można było sklecić na kolanie, na chybcika kilkanaście dni przed końcem? – Bzdura. Przygotowania musiały trwać znacznie wcześniej. Na moje oko w, lub przed 1943. Może wcześniej, ale w żadnym wypadku na dwa tygodnie przed 9 maja 1945 roku.

Co należałoby zrealizować na samym wstępie? – Bez wątpienia coś takiego, co w polskiej psychice trąciło by czułe struny. Na przykład potajemny mord na polskich bezbronnych jeńcach, który zostałby ujawniony przez Niemców. Taki manewr mógłby wywołać wrażenie, że Niemcy jednak nie są aż tak źli, a jednocześnie utrwalałby wiarę w bardzo, bardzo złych, okrutnych, bezlitosnych Rosjan.

Wiedza Рolaków o wydarzeniach katyńskich, jeśli porównać ją z wiedzą Rosjan reprezentujących te samą kategorię ludzi czyli zainteresowanych historią i polityką, jest mała; ogranicza się do lirycznej publicystyki i jak ognia unika faktów. Każdy kto interesował się tematem w miarę poważnie, wie, że obowiązująca narracja jest niechlujnie zszyta na okrętkę i żenująco grubymi nićmi. Może wkrótce, ale w tej chwili nie chcę wchodzić w szczegóły, a chcę zwrócić uwagę na daty.

Rosyjskie zwycięstwo pod Stalingradem 2 lutego 43 roku uzmysławia wszystkim, a głównie Anglii, że ZSRR dysponuje siłą, której jeśli nie powstrzymać teraz, trudno się będzie oprzeć w przyszłości. I już tego samego lutego 43 roku Niemcy odkrywają masowe groby polskich jeńców. Wprawdzie tkwili tam od dwóch lat, wprawdzie od dwóch lat prowadzili tam intensywne roboty związane z budową infrastruktury wojennej, ale zwłoki jeńców odnaleźli nazajutrz po przegranej bitwie stalingradzkiej.

Że jeńcy byli polscy rozpoznali od razu po mundurach, pagonach i naszywkach. Skąd mieli wiedzieć, że instrukcję obchodzenia się z jeńcami wojennymi radzieckie MSW wyda dopiero w lipcu 1941 roku (link 4a), a do tego czasu wszyscy zatrzymani czy internowani do chwili wyjaśnienia ich sytuacji mieli status aresztantów, którym nie przysługiwały przywileje jeńców.

Więc jeśli jeńcy byli w mundurach, posiadali przedmioty świadczące o ich tożsamości, to znaczy, że musieli być zabici po lipcu 1941 roku, ale wówczas tamte obszary były już okupowane przez Niemców.

Wielce interesujące jest zestawienie samych tylko reakcji polskiego rządu na wychodźstwie na wydarzenia katyńskie z reakcją na wydarzenia wołyńskie. Jedno wydarzenie od drugiego oddziela zaledwie 5 miesięcy lipiec 43, a jakże różne reakcja. A konkretnie nadmierna, wręcz sugerująca współpracę londyńczyków z III Rzeszą* w przypadku Katynia i absolutną bierność w przypadku Rzezi Wołyńskiej.

To wprost niewiarygodne, że ani wtedy, ani po zakończeniu wojny niby polski rząd nigdy nie upomniał się o sprawców Rzezi, choć jest tajemnicą poliszynela, że to właśnie Anglia wzięła na siebie dekowanie banderowców na swoich terytoriach zależnych – Kanadzie i Australii. (Amerykanie dekowali niemieckich nazistów na swoich terytoriach zależnych czyli w Ameryce Рołudniowej).

Jedynym logicznym wyjaśnieniem zagadki tej niewspółmierności jest konstatacja tego: w pierwszym przypadku londyńskie marionetki otrzymały nakaz zwiększonej aktywności, a w drugim przypadku nakazano im trzymać mordy w kubeł.

Jedno co autentycznie łączy obydwa wydarzenia jest uzyskanie wizerunku ‚pozytywnego żołnierza niemieckiego’, takiego, co to mdleje z oburzenia po odkryciu katyńskich grobów i z lekka osłania polskich cywilów nękanych przez bandy wołyńskich rezunów.

Ja w pierwsze nie wierzę, a drugie uważam za nieprawdopodobne. Tak jak nie wierzę w nazistów wzruszonych dolą polskich jeńców, tak wierzę, ba wiem, że żadna władza, a już zwłaszcza okupacyjna, nie odpuszcza swojego monopolu na używanie siły, a nawet przemocy. – Państwo to podmiot, który na swoim terytorium ma wyłączne prawo do używania lub zezwalania na użycie siły (link 5).

Jeśli Niemcy na Wołyniu nie reagowali na działania rezunów, to znaczy, że dostali taki rozkaz. Bez wyraźnego rozkazu musieliby reagować. Nie ma innej opcji.

To, że angielska elita nigdy nie porzuciła myśli o podbiciu Rosji, nie jest żadną tajemnicą, Tajemnicą nie jest również to, że w latach 30-tych cała angielska elita chciała wojny z Rosją. Jedyną różnicą dzieląca elitę były formy jej prowadzenia. Рodczas gdy jedna grupa reprezentowana między innymi przez Edwarda VIII, premiera Chamberlaina czy księcia Kentu Jerzego chciała wojny w ramach oficjalnego sojuszu z III Rzeszą na wzór sojuszu Cesarstwa Japonii z Rzeszą, druga grupa reprezentowana przez elity skupione wokół Churchilla, dążyła do wojny prowadzonej metodami dla siebie tradycyjnymi, czyli cudzymi rękami.

Ilość napięć i antagonizmów tkwiących na europejskim kontynencie, a zwłaszcza w jego środkowej części, jest dostatecznie duża, aby szczwany gracz nie mógł tym umiejętnie manipulować na przestrzeni wieków. Zadziwiające, ale nawet dziś, w epoce powszechnej piśmienności, otwartego dostępu do bibliotek, a w końcu do internetu, ta metoda ciągle działa.

Jeśli dziś rosyjska Duma zwraca się do naczelnej prokuratury o wszczęcie śledztwa w kwestii zbadania prawdziwych okoliczności śmierci Lermontowa (link 6 ), to nie czyni tego wyłącznie z miłości do literatury, ale z chęci ustalenia, kto był kim, kto był ofiarą salonowych intryg, a kto ofiarą antypaństwowego spisku.

W czasie kręcenia filmu biograficznego wnikliwy reżyser wydobył z zakurzonych archiwów jakiś list świadczący o tym, że wbrew przyprawianej Lermontowowi gęby cynicznego podrywacza i miłosnego intryganta, był on wiernym oficerem, a jego rola na Kaukazie miała na celu wykrycie spisku kilku przedstawicieli lokalnych elit, którzy pozostając od wpływem perfidnego Albionu dążyli do oderwania części Kaukazu.

I jakby to nie wydawało się przesadnie drobiazgowe, uważam, że chęć rozejrzenia się we własnej historii, zorientowania się, kto jest wrogiem sytuacyjnym, a kto jest wrogiem egzystencjalnym, jest pozytywna, a nawet pożądana. Na podstawie możliwie dużej ilości faktów raz na zawsze ustalić, z kim można wchodzić w relacje, negocjować, coś ustalać, a kogo wystrzegać się nawet wtedy, gdy przynosi dary. Kto bywa przeciwnikiem, a kto zawsze będzie egzystencjalnym, nieprzejednanym wrogiem.

Do takich ustaleń konieczna jest historyczna prawda, tymczasem my oddaliliśmy się od niej w sposób nie rokujący powrotu na orbitę. Dlatego nie przestanie mnie dręczyć pytanie o to, co tkwi w 250 tysiącach teczek polskich żołnierzy, czego lepiej żebyśmy nie wiedzieli? Czy to ‚coś’ zgorszyłoby nas? Zasmuciło? A może zmusiło do całkiem innego spojrzenia na na naszą historię?

Zapytam wprost: czy w każdej z tych 250 tysięcy teczek tkwi pisemna zgoda na uczestnictwo w wyprawie na Rosję, czy tylko w ich części?

*                    *                    *

* „Dzień wcześniej polski rząd w Londynie, i to w sposób jak najbardziej dyskretny, polecił swojemu przedstawicielowi w Berlinie podjęcie odpowiednich kroków zmierzających do wszczęcia śledztwa w sprawie Katynia przez Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża. Opublikowany powyżej telegram jest w tym momencie niezwykle kłopotliwy dla Polaków, którzy mogą zostać posądzeni o współdziałanie z Niemcami w tej sprawie”:

https://katyn.ipn.gov.pl/kat/histori/po-zbrodni/koniec-relacji/12063,Kulisy-zerwania-stosunkow-dyplomatycznych-z-rzadem-RP.html

https://wiadomosci.wp.pl/polacy-walcza-o-dostep-do-archiwow-zolnierzy-psz-7156159609977344a

https://en.wikipedia.org/wiki/Operation_Unthinkable

https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9E%D0%BF%D0%B5%D1%80%D0%B0%D1%86%D0%B8%D1%8F_%C2%AB%D0%9D%D0%B5%D0%BC%D1%8B%D1%81%D0%BB%D0%B8%D0%BC%D0%BE%D0%B5%C2%BB

https://en.wikipedia.org/wiki/Red_Orchestra_(espionage)

4a https://www.hrono.info/dokum/194_dok/19410701plen.html

https://pl.wikipedia.org/wiki/Monopol_legalnej_przemocy_fizycznej

https://www.rbc.ru/politics/22/01/2025/67906fcf9a7947d7808621aa

Napisał: Ikulalibal

ZB: Powyższy tekst Ikulalibala jest nawiązaniem do wzorajszej notki zatytułowanej: KADRY DECYDUJĄ O WSZYSTKIM:
https://zygmuntbialas.wordpress.com/2025/05/14/kadry-decyduja-o-wszystkim/

https://zygmuntbialas.wordpress.com/

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...