Wspomnienia dowódcy
192. Samodzielnego Batalionu
Łączności 2. Dywizji Strzeleckiej:
„Wojna z hitlerowcami była zakończona, ale
na tyłach naszych wojsk, przyćmionych zwycię-
stwem, zaczęły przejawiać aktywność wszelkie
męty. W lasach augustowskich w Polsce zgroma-
dziły się bandy dezerterów, własowców,i inny motłoch,
terrory-
zowali miejscową ludność, napadali na niewielkie
oddziały wojsk sowieckich. Te szumowiny miały
nawet artylerię i czołgi. Działaniami tych band
kierowano z Londynu, gdzie znajdował się rząd
emigracyjny Polski. A nasi brytyjscy »sojusznicy«
udawali, że niczego nie wiedzą.
Do zniszczenia tych band była ściągnięta 50. Ar-
mia i inne wojska. Lasy augustowskie okrążono.
W większości przypadków walki miały błyskawiczny
charakter, jednak strat uniknąć się nie dało, z naszej
strony byli zabici i ranni. Boleśnie trudno było sobie
uświadomić, że wojna skończyła się, a my wszyscy
jeszcze kontynuujemy walkę i ponosimy straty.
W jednej z polskich wsi zakwaterowałem się
u staruszki. Rozmawialiśmy i Polka powiedziała mi
– niby że – wy odejdziecie, a ich znów będą terrory-
zować ci bandyci.
»Jakże to, wszystkie czarownice
zlikwidowane?«
Tu w wielkiej tajemnicy powiedzia-
ła mi, że jednak przegapiliśmy duży bunkier w polu,
określiła precyzyjne znaki, opowiedziała, jak go od-
naleźć. Niezwłocznie zameldowałem o wszystkim
do sztabu dywizji. Wkrótce rzeczywiście została
wykryta baza bandytów, ujęto 137 rzezimieszków.
Operacja oczyszczania lasów augustowskich
trwała do połowy sierpnia. Po jej zakończeniu
wszystkie jednostki wojskowe zostały skierowane
do żniw, żęto, koszono, młócono i mielono mąkę we
młynach. Jeden worek białej mąki z tych zbiorów
po demobilizacji przywiozłem do Archangielska”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz