Niektóre źródła sugerują, że ponad 500 000 osób ginie rocznie na całym świecie, ale nie wszystkie te przypadki pozostają nierozwiązane — wiele osób zostaje odnalezionych lub wraca samodzielnie.
Statystyki dotyczące osób zaginionych często obejmują przypadki handlu ludźmi, dobrowolnych zaginięć i porwań, co utrudnia określenie, ile osób faktycznie znika bez śladu.
W 2009 roku wydarzyło się coś jeszcze dziwniejszego: pojawił się mężczyzna. Bez tożsamości. Bez przeszłości. Bez żadnych informacji o tym, skąd pochodzi.
Peter Bergmann nigdy nie istniał.
To jedna z największych tajemnic wszech czasów.
Sprawa Petera Bergmanna jest rzeczywiście jedną z najbardziej zagadkowych tajemnic ostatnich czasów. W czerwcu 2009 roku w irlandzkim nadmorskim miasteczku Sligo pojawił się mężczyzna, który zameldował się w hotelu pod nazwiskiem „Peter Bergmann”. Podał nieistniejący adres w Wiedniu i mówił po angielsku z silnym niemieckim akcentem.
To, co sprawia, że ta sprawa jest tak niezwykła, to skrupulatne planowanie przez mężczyznę ukrycia swojej tożsamości. Opuścił hotel co najmniej 13 razy z pełną fioletową plastikową torbą i zawsze wracał z nią pustą. Najwyraźniej systematycznie pozbywał się swoich rzeczy osobistych, umiejętnie unikając miejskich kamer monitoringu. Usunął wszystkie metki z ubrań.
16 czerwca 2009 r. jego ciało znaleziono na plaży w Rosses Point. Sekcja zwłok wykazała, że cierpiał na zaawansowanego raka prostaty, nowotwory kości i problemy z sercem – schorzenia, które musiały powodować silny ból, chociaż w jego ciele nie znaleziono żadnych leków.
Pomimo pięciomiesięcznego śledztwa i międzynarodowego zainteresowania, do dziś nie ustalono prawdziwej tożsamości mężczyzny. Nikt nigdy nie zgłosił jego zaginięcia, nie zgłosili się żadni krewni ani przyjaciele. Jego pochodzenie pozostaje nieznane, podobnie jak trasa, którą przebył do Irlandii Północnej, gdzie po raz pierwszy zauważono go w Derry.
Sprawa przypomina słynną sprawę Tamam Shud w Australii, która nie zyskała takiej samej międzynarodowej sławy.
Do czerwca 2025 r. mężczyzna, który nazywał się Peter Bergmann, pozostaje niezidentyfikowany – osoba, która przed śmiercią celowo usunęła wszelkie ślady swojego istnienia.
* * *
Peter Bergmann: człowiek, który wyjechał do Irlandii, aby zniknąć
W czerwcu 2009 roku mężczyzna o siwych włosach i w skórzanej kurtce przyjechał autobusem do hrabstwa Sligo z zamiarem zniknięcia bez śladu. Skąd pochodził i co zamierzał osiągnąć, pozostaje tajemnicą – wiemy tylko, że przed śmiercią na plaży w Rosses Point w hrabstwie Sligo dołożył wszelkich starań, aby zniszczyć wszelkie ślady swojego istnienia.
Jedyne ślady po nim pozostały na nagraniach z kamer monitoringu w hotelu Sligo City Hotel i w jego okolicy, gdzie zameldował się na trzy noce pod nazwiskiem „Peter Bergmann”.

Jego ciało znaleziono na plaży o świcie 16 czerwca 2009 roku. Nie miał przy sobie żadnych dokumentów – nawet metki z ubrań zostały odcięte. W celu ustalenia jego tożsamości wszczęto śledztwo, ale jedyne, co udało się ustalić, to skrupulatne środki, jakie mężczyzna podjął, aby zniknąć bez śladu.
Krótki film „The Last Days of Peter Bergmann” (Ostatnie dni Petera Bergmanna) przedstawia tę poruszającą tajemnicę na podstawie nagrań z kamer monitoringu oraz wywiadów z mieszkańcami, którzy widzieli go podczas ostatnich dni życia, które spędził w całkowitej samotności.
Wielokrotnie nagradzany film dokumentalny w reżyserii Ciarana Cassidy’ego, wyprodukowany przez Morgana Bushe’a i zmontowany przez Johna Murphy’ego, śledzi pierwsze znane pojawienie się Bergmanna w Irlandii, kiedy to wsiadł do autobusu na dworcu autobusowym w Derry, gdzie dość wyraźnie dał do zrozumienia, że chce jechać do Sligo.
„Jedyne, co nam pozostało, to jego wizyta w Sligo. Nie możemy umiejscowić go nigdzie indziej na świecie” – powiedział jeden z śledczych. Przez trzy dni mężczyzna codziennie rano opuszczał hotel z fioletową plastikową torbą, a wracał z pustymi rękami. Teraz jest jasne, że stopniowo pozbywał się swoich ubrań i rzeczy osobistych, których nie znaleziono podczas szczegółowego śledztwa po jego śmierci.
Śledczy uważają, że jego rzadkie pojawianie się na kamerach CCTV wskazuje, że starannie zaplanował swoje codzienne trasy, aby uniknąć wykrycia. Kamery CCTV są dobrze widoczne w całym mieście Sligo. Jest bardzo prawdopodobne, że zidentyfikował wszystkie ich lokalizacje. Gdyby tego nie zrobił, znaleźlibyśmy miejsce, w którym pozbywał się ubrań”.
„Chociaż nie miał żadnych problemów z tym, że ludzie widzieli go na kamerach CCTV i śledzili jego ruchy, z pewnością dołożył wszelkich starań, aby pozbyć się rzeczy, których nie można było zidentyfikować na żadnym nagraniu z kamer CCTV” – powiedział śledczy.
Po jego śmierci okazało się, że nie ma osoby o imieniu Peter Bergmann, która pasowałaby do jego opisu lub wieku w Europie, Ameryce lub Ameryce Południowej. Adres w Wiedniu w Austrii, który podał podczas zameldowania się w hotelu, okazał się być pustą działką.
„Przeprowadziliśmy szeroko zakrojone poszukiwania w całym Sligo, przeszukując kosze na śmieci, miejsca publiczne, ogrody prywatnych posesji, parkingi; przeszukaliśmy nawet lokalne wysypisko śmieci w nadziei, że uda nam się znaleźć jakieś jego rzeczy, które pomogłyby nam ustalić, kim naprawdę był”.
Drugiego dnia pobytu w Sligo mężczyzna kupił na poczcie osiem znaczków pocztowych o wartości 82 centów i naklejki lotnicze. Nigdy nie ustalono, gdzie i kiedy wysłał te listy, ale prawdopodobnie korespondował z kimś gdzieś. Nie wiadomo również, dlaczego wybrał właśnie Irlandię, a konkretnie Sligo, jako najlepsze miejsce do zniknięcia bez śladu.
Dzień przed znalezieniem ciała Bergmann poprosił taksówkarza, aby zawiózł go na najspokojniejszą plażę w Sligo, aby popływać, a kierowca zawiózł go do Rosses Point. Wysiadł, rozejrzał się po okolicy i wydawał się zadowolony. Wsiadł z powrotem do taksówki i wrócił do samego Sligo. Nie nawiązywał kontaktu z ludźmi. Nie mieszał się z innymi”.
Bergmann znalazł miejsce, w którym chciał umrzeć. Następnego dnia, po uzgodnieniu z hotelem późnego wymeldowania, kupił bilet w jedną stronę do Rosses Point. Bergmann opuścił hotel z trzema torbami, w tym fioletową plastikową, a na dworzec autobusowy przybył tylko z dwiema. Tam kupił cappuccino i kanapkę. Chociaż nie rozmawiał z nikim na plaży, kilka osób, które spotkał, opowiedziało w filmie dokumentalnym o swoich wrażeniach na temat Petera Bergmanna – że zdecydowanie wyróżniał się swoim czarnym, profesjonalnym ubraniem i że chodził w kółko, jakby był w innym świecie.
„Wyglądał, jakby nie pasował do tego miejsca i nie pasował do tego czasu” – wspominała jedna z mieszkanek Sligo. „Miał podwinięte spodnie do kolan. Chodził równolegle do wody z bosymi stopami, zanurzonymi po kostki, i wydawał się być nieco zgarbiony, z rękami za plecami, jakby był w innym świecie”.
Wyróżniał się tym, że szedł w promieniach słońca równolegle do plaży, ale dokładnie w promieniu światła – i to było niesamowite, ponieważ kiedy wszedł w promień słońca, również stał się złoty” – wspominała inna para.
O godz. 22:30 tej nocy minęła go młoda para i przywitała się, a on odpowiedział skinieniem głowy.
O świcie we wtorek, 16 czerwca 2009 roku, mężczyzna i jego syn, którzy trenowali do triatlonu, spacerowali po plaży, kiedy znaleźli na brzegu martwe ciało Bergmanna. Na początku myśleli, że to manekin. „Poprosiłem Briana, żeby pomodlił się ze mną, a on się zgodził. Odmówiliśmy krótką modlitwę i wprowadziliśmy trochę spokoju do tej sytuacji” – powiedział ojciec przed wezwaniem policji.
Śledczy powiedział: „Ubrania, które miał na sobie zmarły, zostały pozbawione wszystkich metek. To pokazuje poziom planowania, poziom szczegółowości, z jakim podszedł do sprawy, aby nie zostać zidentyfikowanym”. „W tym momencie stało się dla nas jasne, że ten człowiek skrupulatnie zaplanował swoje ostatnie dni, swój ostatni akt. A środki, jakie podjął, były po prostu niewiarygodne”.
Sekcja zwłok nie wykazała żadnych śladów przestępstwa ani utonięcia w słonej wodzie. Badanie lekarskie wykazało jednak, że mężczyzna miał rozległego raka prostaty i guzy kości, a także ślady wcześniejszych zawałów serca. Raport toksykologiczny nie wykazał również obecności środków przeciwbólowych, nawet aspiryny.
„Prawda jest taka, że być może nigdy nie dowiemy się, co naprawdę wydarzyło się w tych ostatnich minutach i co chciał osiągnąć. Ale możemy powiedzieć, że tam był”. Przez wiele miesięcy prowadzono szczegółowe śledztwo: „Zbadaliśmy każdą możliwą opcję, która mogła być dla nas cenna. Wykorzystaliśmy media zarówno w Europie kontynentalnej, jak i krajowe oraz międzynarodowe, zabezpieczyliśmy jego DNA i odciski palców, które przekazaliśmy wszystkim służbom policyjnym. Nie figuruje on w żadnej jurysdykcji”.
Śledczy uważają, że Bergmann mógł wierzyć, że jego ciało zostanie zabrane przez morze i nigdy nie zostanie znalezione.
Film „The Last Days of Peter Bergmann” został oficjalnie wybrany do udziału w festiwalu filmowym Sundance w 2014 roku i zdobył nagrodę dla najlepszego krótkometrażowego filmu dokumentalnego na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Melbourne w 2014 roku.
Pierwotnie opublikowano w 2016 roku. Zaktualizowano w lipcu 2023 roku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz