czwartek, 7 sierpnia 2025

Witamy w sezonie PSYOP

Nie sprzedają ci przekonań. Sprzedają ci tożsamość. A ty kupujesz.

Po chaotycznych scenach na Bliskim Wschodzie w tym tygodniu, opublikowałem na Instagramie post, w którym zasugerowałem, że naszą pierwszą reakcją nie powinno być pójście na wojnę i że powinniśmy zakwestionować motywacje i działania izraelskiego rządu.

Ktoś wysłał mi bezpośrednią wiadomość, nazywając mnie „niebezpiecznym lewicowym Żydem, który nienawidzi Izraela” i oskarżył mnie o podsycanie antysemityzmu. To jest teraz poziom dyskursu. Mówisz: „Może nie zabijajmy ludzi” i nagle stajesz się wrogiem.

Taki jest koszt programowania opartego na tożsamości. Zamienia sąsiadów we wrogów, niezgodę w herezję, a wojnę w test lojalności. Kiedy wiara staje się odznaką, będziesz bronić wszystkiego tylko po to, by nadal ją nosić.

Witamy w sezonie PSYOP, w którym każdy kryzys to wprowadzenie produktu na rynek, a Wasze oburzenie to zakup.

Scenariusz nigdy się nie zmienia

Weźmy na przykład Iran. Przez ponad dwie dekady sprzedawano nam ten sam produkt: bezpośrednie zagrożenie nuklearne wymagające natychmiastowego działania.

To samo zagrożenie, ten sam harmonogram, to samo poczucie pilności. Różne administracje, różne dekady, ten sam scenariusz.

Zwróćcie uwagę na zwykłych podejrzanych, którzy tweetują rzeczy takie jak „Uderz teraz w Iran. Uderz ich mocno.”
Wojna to biznes, a ich tweety równie dobrze mogłyby być opatrzone logo Raytheona. Klienci czują się patriotami. Akcjonariusze dostają kontrakty obronne. Ludzie, którzy umierają, nie są pytani o satysfakcję klientów.

Sztuka selektywnego oburzenia

Ale prawdziwy geniusz nie polega na sprzedawaniu zewnętrznych zagrożeń. To właśnie w programowaniu selektywnego oburzenia sprawia, że walczymy ze sobą, zamiast rozpoznać wzorzec. Weźmy na przykład imigrację – idealne studium przypadku pokazujące, że te same działania wywołują zupełnie różne reakcje w zależności od tego, kto jest u władzy.

Obama deportował 2,67 miliona ludzi w ciągu ośmiu lat – około 333 300 rocznie. Trump deportował około 1,01 miliona osób w ciągu czterech lat – około 252 000 rocznie. A jednak w jakiś sposób Trump stał się twarzą okrucieństwa wobec imigrantów, podczas gdy Obama był współczującym postępowcem. Gdzie więc było oburzenie? Gdzie były protesty? Gdzie się podziała moralna jasność, która teraz tak jasno płonie?

Kiedy ostatnio wspomniałem o tych liczbach, ktoś powiedział: „Cóż, przynajmniej Obama zrobił to ze współczuciem”. Ale oto głębszy problem: większość ludzi nie zna nawet podstawowych faktów. Dzieciaki w klatkach? Obama je zbudował. Ten sam magazyn, to samo ogrodzenie z siatki łańcuchowej, te same zimne betonowe podłogi.

Polityka zerowej tolerancji Trumpa była nowa – celowe rozdzielanie rodzin – i prawdopodobnie bardziej nieludzka, ale obrazy, które wywołały publiczną wściekłość, ten, do którego odnosiła się ta osoba, pochodziły z 2014 roku. Pod rządami Obamy.

Na tym polega siła narracyjnego prania brudnych pieniędzy – fakty się nie zmieniają, tylko kto ma prawo czuć się moralnie lepszy od nich.

Ta sama dynamika rozegrała się podczas COVID. Wielu ludzi na wiecach „No Kings” w ten weekend – protestujących przeciwko nadmiernej ingerencji rządu – wiwatowało, gdy ludzie zostali wykluczeni ze społeczeństwa na mocy dekretu rządowego za odmowę przyjęcia eksperymentalnego leku. Według jednego z sondaży Rasmussena, połowa Partii Demokratycznej chciała umieścić niezaszczepionych w obozach.

Z drugiej strony, jeszcze kilka miesięcy temu wielu z tych, którzy teraz wzywają ICE do łapania ludzi, krzyczało o federalnej tyranii.

Na tym polega piękno lojalności wobec marki. Marka Freedom sprzedaje Ci bezpieczeństwo i prawa konstytucyjne. Marka Compassion sprzedaje Ci bezpieczeństwo i zbiorową odpowiedzialność. Wyglądają na przeciwieństwa, ale oba dostarczają ten sam produkt: więcej władzy dla państwa, mniej autonomii dla ciebie. Różne opakowania, ten sam wynik. Kiedy Twój zespół to robi, jest to uzasadnione. Kiedy robi to ich zespół, jest autorytarny.

Może więc wybaczcie nam, jeśli nie potrafimy potraktować performatywnego oburzenia poważnie, nawet jeśli konsekwencje są bardzo realne.

Dialektyka heglowska w ponawrotach

To klasyczna formuła, którą obserwujemy od lat.

Na czym polega problem? Sfabrykowany kryzys. Imigracja działała niedoskonale, ale funkcjonalnie przez dziesięciolecia – a potem nagle się rozpada i nikt nie wie dlaczego. Iran ma ten sam harmonogram broni jądrowej od 30 lat. Napięcia społeczne, które gotują się od pokoleń, nagle wychodzą na ulice.

Jaka jest reakcja? Chaos. Protesty, które – w zależności od punktu widzenia – są albo szczerym oporem, albo ludźmi podpalającymi miasta. Ale tak czy inaczej, historia jest taka sama: palety z blokami żużlu pojawiające się z dnia na dzień, agitatorzy na zewnątrz, zorganizowany chaos, który wymaga logistyki i funduszy. Podręcznik George’a Floyda: „spontaniczne” powstania, które w jakiś sposób mają łańcuchy dostaw. Jedyne, czego jestem pewna, to to, że nie ma w tym nic organicznego. Nie jest to nic nowego. To ten sam cykl, który resetuje się jak w zegarku.

Rozwiązanie? Większy nadzór. Kolejne represje. Większa kontrola. Państwo technokratyczne rozrasta się niezależnie od tego, która partia jest u władzy, karmiąc się strachem generowanym przez chaos, który zawsze wydaje się być korzystny dla tych samych interesów.
Trump pojawia się jako gotowa reakcja i niezależnie od tego, czy wierzysz, czy nie, rzeczywistość jest taka, że wszedł prosto w scenariusz.

Obie strony są rozgrywane. Znów.

Wytworzony chaos karmi produkowaną kontrolę

Im więcej chaosu wywołają, tym większą kontrolę mogą uzasadnić. Strategia jest zawsze taka sama: złam system, zrzuć winę za chaos na wygodnego kozła ofiarnego, wprowadź nową warstwę inwigilacji lub kontroli, aby go „naprawić”.

Umyj, spłucz, powtórz. Nie ma znaczenia, czy chodzi o imigrację, rasę, pandemie, politykę zagraniczną czy tożsamość cyfrową – cel jest zawsze ten sam: całkowita kontrola.

Nie wróg

Najbardziej druzgocące nie jest to, że jesteśmy manipulowani, ale to, że tak bardzo tego pragniemy. Wybieramy nasze tunele rzeczywistości w oparciu o plemienną lojalność, a nie zasady. Wybieramy nasze oburzenie na podstawie tego, która drużyna jest u władzy, a nie na podstawie tego, co faktycznie się dzieje.

Twój sąsiad, który inaczej myśli o polityce imigracyjnej, nie jest twoim wrogiem. Twój współpracownik, który głosował na innego kandydata, nie stanowi zagrożenia dla demokracji. Osoba w mediach społecznościowych o różnych poglądach politycznych nie próbuje zniszczyć Ameryki.

Ich perspektywy mogą być kształtowane przez ich wychowanie, doświadczenia życiowe lub dietę medialną – ale nadal są ludźmi. Zwykli ludzie. Powinniśmy być w stanie dyskutować o tym, jak rozwiązywane są złożone problemy, ale zamiast tego zazwyczaj ucieka się do ataków typu „inni” i „ad hominem”. Są złapani w tę samą mgłę, co ty.

Prawdziwym wrogiem – jeśli musimy go mieć – nie są twoi bliźni. To po prostu zpropagandowani żołnierze piechoty. To postacie za kurtyną dyrygują tym wszystkim – kształtują historie, produkują kryzysy, przesuwają kawałki. Aparat czerpie zyski z chaosu, potrzebuje nas wytykania się nawzajem palcami, podczas gdy te same interesy konsolidują władzę bez względu na wynik wyborów. Jak pisałem w książce „Divided We Fall”, strategia jest prosta: walczmy ze sobą, zamiast patrzeć w górę.

Niewidzialna ręka

Przeżywamy coś, co może być najbardziej wyrafinowaną operacją psychologiczną w historii ludzkości, a większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, że w ogóle istnieje operacja. Każdy protest, każdy wiralowy filmik, każdy cykl wiadomości – to wszystko jest starannie zaaranżowanym hałasem, zaprojektowanym tak, aby utrzymać nas w pułapce w trybie reaktywnym.

Media nie pokazują nam rzeczywistości. Pokazuje nam scenariusz. A my nie tylko oglądamy spektakl – my w nim uczestniczymy.

W tym tygodniu globalne elity ze wszystkich plemion politycznych spotykają się w Grupie Bilderberg, aby dyskutować o „Depopulacji i migracji”, „AI, odstraszaniu i bezpieczeństwie narodowym” oraz „Osi Autorytarnej”. Znajduje się na ich publicznej stronie internetowej. Media milczą. Wiesz, że to ważne, bo oni wszyscy o tym mówią, a nie ma tego w „wiadomościach”. W międzyczasie zmuszają was do kłótni o imigrację i zagraniczne wojny – te same tematy, które po cichu planują za zamkniętymi drzwiami – podczas gdy wy myślicie, że dyskutujecie o nich swobodnie.

Podczas gdy spieramy się o to, czy finansować wojny, czy szukać pokoju, czy deportować imigrantów, czy udzielić amnestii, czy rozszerzyć lub zmniejszyć władzę rządu, te same interesy czerpią korzyści z każdego konfliktu. Ten sam aparat nadzoru rozrasta się pod każdą administracją. Ten sam technokratyczny program rozwija się niezależnie od tego, kto zasiada w Gabinecie Owalnym.

Chociaż każdy ma swoje własne teorie, tak naprawdę nie wiemy, kto pociąga za sznurki. Widzimy tylko kierownictwo średniego szczebla – polityków, ekspertów, celebrytów czytających swoje kwestie, klasę korporacyjną przemykającą przez te same obrotowe drzwi. Prawdziwa siła działa w cieniu, osłonięta przez naszą odmowę spojrzenia w górę.

Symulacje przeprowadzają te same agencje. Awarię finansują te same banki. Te same platformy kierują oburzeniem. I te same nazwiska są zawsze na przecinaniu wstęgi – bez względu na to, na kogo głosujesz.

Warstwa egzekwowania

Nie dajesz się po prostu wciągnąć w oburzenie – jesteś monitorowany, gdy jesteś aktywowany.

Palantir – firma budująca systemy nadzoru dla ICE, departamentów policji i pól bitewnych – właśnie umieściła swojego CTO w Rezerwie Armii Stanów Zjednoczonych jako podpułkownika. Kierownictwo Meta i OpenAI dołączyło do tego samego programu. Oligarchowie technologiczni noszą teraz mundury wojskowe.

Obchody 250. rocznicy powstania Ameryki, które odbyły się w ten weekend, były sponsorowane przez Goldman Sachs, Oracle i Raytheon. Te same instytucje finansowe, technologiczne, obronne i medialne, które kształtują kulturę i przekonania inżynierskie, dosłownie finansują widowiska, podczas gdy ich kierownictwo dołącza do struktury dowództwa wojskowego. Klienci Freedom Brand wiwatują. Najwyraźniej miłość do Wielkiego Brata jest teraz patriotyczne – tak długo, jak długo nosi strój twojej drużyny.

Robotyczne psy zwiadowcze patrolują nasze miasta. Systemy sztucznej inteligencji analizują nasze posty pod kątem „zagrożeń”. Od eksperymentów z interfejsem neuronowym DARPA po predykcyjne algorytmy policyjne Palantir, inwigilacja nie nadchodzi – jest już tutaj. Obie strony wprowadzają go: klienci Freedom Brand chcą go dla „bezpieczeństwa”, klienci Compassion Brand chcą go dla „bezpieczeństwa”. Inny marketing, ta sama siatka kontrolna.

Te same instytucje z Doliny Krzemowej, które kształtują twoje przekonania, pomagają teraz decydować, kto jest celem ataków za posiadanie niewłaściwych. Jesteś obserwowany przez tych samych ludzi, którzy sprzedali ci oburzenie. Maszyna nie tylko chce Twojej uwagi — chce Twojej zgodności.

Nie jesteś obywatelem. Jesteś klientem.

Pomyśl o tym, kiedy ostatnio ekscytował Cię kandydat polityczny.
Albo byłeś wściekły z powodu wiadomości.
Albo poczułeś ten słuszny przypływ bycia po właściwej stronie historii.

To nie było obywatelskie zaangażowanie. To było zaangażowanie w markę. Doświadczyłeś tego samego uderzenia neurochemicznego, co otrzymanie powiadomienia, że Twój post stał się wirusowy lub że Twój portfel kryptowalut osiągnął szczyt.

Nie doszedłeś do swoich przekonań politycznych poprzez staranne rozumowanie. Byłeś namierzany przez algorytmy, serwowano Ci treści mające na celu wywołanie określonych reakcji emocjonalnych i kierowałeś się w stronę wcześniej wybranych wniosków. Tożsamość ideologiczna większości ludzi nie jest samostanowiąca – jest wyprodukowana.

Jeśli płacę 20 dolarów miesięcznie za ChatGPT i może on tak skutecznie analizować moją psychikę, wyobraź sobie, jakie narzędzia od dziesięcioleci doskonalą sztukę wytwarzania zgody.

Rozpoznawanie klatki

Pierwszym krokiem ku wolności jest rozpoznanie klatki.

Każdy poważny kryzys przebiega według tego samego schematu. Każde sfabrykowane oburzenie służy tym samym panom. Każdy oddział służy tym samym interesom. Gdy raz go zobaczysz, nie możesz go cofnąć.

Nie oznacza to, że należy stać się cynicznym lub wymeldować się. Oznacza to stanie się wnikliwym. Oznacza to zadawanie lepszych pytań: Kto na tym korzysta? Jaki jest wzorzec historyczny? Dlaczego teraz? Jakie rozwiązanie jest oferowane i komu ono daje?

Oznacza to odmowę udziału w wybiórczym oburzeniu. Jeśli nadmierne działania rządu były złe podczas COVID, to są złe podczas egzekwowania prawa imigracyjnego. Jeśli deportacje były nieludzkie pod rządami Trumpa, to były nieludzkie pod rządami Obamy. Jeśli spekulacje wojenne korumpują naszą politykę zagraniczną, to nie ma znaczenia, która strona ma kontrakty.

Zasady ponad partiami. Wzorce ponad propagandą. Prawda ponad plemienną lojalnością.

Wybór

Jesteśmy w punkcie zwrotnym. Stary skrypt traci swoją moc, ponieważ zbyt wielu ludzi zaczyna go przejrzewać. Sfabrykowane podziały stają się zbyt oczywiste, sprzeczności zbyt rażące, wybiórcze oburzenie zbyt przejrzyście zmanipulowane.

Ludzie wydają się źli, zdezorientowani, zdradzeni – ale kierują te emocje na bardzo różne cele, w zależności od tego, jaką dialektyczną ścieżkę wybiorą w konkretnych kwestiach. Ich uczucia są takie same; To, gdzie ich kierują, jest inne. Ale ukryte poczucie, że coś się rozgrzewa, że coś fundamentalnego porusza się w szerszej świadomości, przecina wszystkie plemienne granice.

Być może jest to ostatnia gra, zanim coś się otworzy. Nie wiem, co to za coś. Mam teorie jak wszyscy inni, ale prawdziwym pytaniem nie jest to, co nadchodzi. Chodzi o to, czy to czujesz i co zamierzasz z tym zrobić.

Jak pisałem w zeszłym tygodniu w „Fractured Realities”, wszyscy jesteśmy uwięzieni w różnych scenariuszach, ale ten sam reżyser dyktuje warunki.

Możesz nadal odgrywać przypisaną ci rolę w ich teatrze, walcząc z sąsiadami o problemy, które struktura władzy stworzyła za pomocą rozwiązań, które z góry określili. Możecie dalej karmić maszynę, która czerpie zyski z waszego gniewu, waszego strachu, waszej gotowości do wiary w to, że wasi bliźni są wrogami.

Możesz też wyjść poza skrypt.

Uświadom sobie, że osoba po drugiej stronie politycznej sceny politycznej nie jest twoim wrogiem – jest twoim współwięźniem. System potrzebuje was podzielonych, aby przetrwać. Wasza jedność zagraża ich kontroli bardziej niż jakikolwiek protest, jakiekolwiek głosowanie, jakakolwiek petycja.

Rewolucja nie toczy się między lewicą a prawicą. To ci, którzy widzą scenariusz, kontra ci, którzy wciąż czytają swoje kwestie.

Witamy w sezonie PSYOP. Pytanie nie brzmi, czy jesteś sprzedawany – pytanie brzmi, czy nadal kupujesz.

Kupiłeś łańcuchy.
Nadal je nosisz.
Paragon został spalony.

Joshua Stylman – Jun 16, 2025
https://stylman.substack.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...