Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Od czasu wyboru Donalda Trumpa na Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej tak zwana zjednoczona Europa wpadła w szał. Z każdej str...
-
Z Traktatu o Unii Europejskiej można wyczytać, że jedną z podstawowych wartości, na jakich opiera się UE jest demokracja. Gdy w 1993 r. przy...
YN1
Nie za bardzo wiem, ale chyba rakieta powietrze-ziemia jest „mądrzejsza” niż powietrze-powietrze (łatwiej namierzyć helikopter na niebie niż czołg w krzakach).
Mniejsza z tym, ale wygląda mi – może się mylę – że rakieta powietrze-powietrze została użyta przeciw małemu, nisko lecącemu celowi i być może jest to niezgodne ze sztuką „lotniczego strzelectwa rakietami”. Rakieta zdaje się „nie uzbroiła się i nie wybuchła”. Pewnie strzelono ze zbyt bliskiej odległości. W dół.
Gdzieś chyba pisali, że „układ namierzania zawiódł” czy coś w tym stylu. Pewnie nawet nie miał szansy zadziałać.
Czyli strzelili i źle i niezbyt mądrze raczej – bardzo niebezpiecznie dla tych na dole, których „wojsko ma bronić” oraz mało skutecznie (chyba 2 strącili).
Nie wiem czy ktokolwiek „z tych co mają bronić w XXI wieku”, potrafiłby wymyślić (bez rozkazu z zewnątrz) i wdrożyć w życie jakąkolwiek strategię, ale … nie można wykluczyć, że może wprowadzają strategię Samsona do kwadratu.
Nawet nie tyle zniszczyć, co wykazać chęć zniszczenia wszystkiego co można uznać/przedstawić jako ruskie, i nie to, że strzelać nie licząc się ze stratami własnymi, lecz być może strzelać, licząc, że będą jak największe straty „własne”.
Po to by móc dać mięso armatnie, jak „demokratyczny Zachód” a) zażąda tego, b) „zgodzi się” na nadwiślańskie brzękanie szabelką.
No, ale raczej to bezhołowiowe (bez strategii) dążenie do tego co w zdaniu poprzednim, czyli do wojenki.
Rozumiem górę tzw pis w takim dążeniu (czyż nie marzyliby, by spływały pieniądze w formie pomocy i by ich wszyscy klepali po plecach jak Żel-skiego i uważali ich za dzielnych, by jakie Algemeine Zeitungi czy BBC nie krzyczały na nich, że „prymitywni nacjonaliści i katole”)
No, ale tzw. po … też w sumie rozumiem. Też liczą na pieniądze dla państwa frontowego, zapomnienie jeśli chodzi o upadek finansów państwa, gospodarki. Mniej im chyba zależy na uznaniu takim jak ma Żel-ski: po pierwsze wszyscy ich lubią, żadne FAZ na nich nie krzyczą, po drugie ich lokajstwo jest chyba spokojniejsze, mniej oczekujące oklasków niż lokajstwo pis.
Tak mi się jakoś zdaje…..
PS Trzeba by chyba Rossijan i Ukarów zapytać (bo być może są w tym najbieglejsi): ile zestrzelono dronów rakietami lotniczymi strzelając w dół?