Tytuł cokolwiek problematyczny, bo żeby polska dyplomacja miała szansę choćby i ostatnią, to musi najpierw istnieć polska dyplomacja.

Republika Nowogrodzka ok. 1400
Tymczasem w naszym MSZ wciąż zdaje się straszyć upiór starego kozła Lewartowa-Geremka, do którego jak ulał pasowałyby słowa przeboju Edyty Geppert „Jaka róża, taki cierń … Jakie życie, taka śmierć”
[dla bulgoczących po angielsku: there was a man with five willies and his pants fitted him like a glove].
Jak właśnie ujawnił Cezary Gmyz: Bronisław Geremek miał dwie rodziny i mógł być podatny na szantaż
To, ze TW Kosk czyli Krzysztof Skubiszewski (ang. Scooby-Chef-Ski) był podatny na szantaż, to wiemy i pewnie dlatego tak nam ślicznie wynegocjował polsko-niemiecki traktat o dobrym sąsiedztwie z 1991, a potem słusznie został pochowany w Panteonie Wielkich Polaków w masońskiej wyciskarce do cytryn na Wilanowie, nazywanej prześmiewczo Świątynią Opatrzności Bożej.
Zainspirowany wykładami prof. Andrzeja Nowaka z cyklu „Węzły polskiej pamięci” (do obejrzenia na YT):
W XIV-XV wieku była wciąż szansa jeśli nie na całkowite pokonanie stosunkowo słabej Moskwy (co mogło potencjalnie skutkować osłabieniem czy wręcz zerwaniem unii polsko-litewskiej i całkowitym zruszczeniem WKL) to na dwie konkurencyjne Rosje. Republika Nowogrodzka, o ustroju republiki bojarsko-kupieckiej, była wówczas bez porównania bogatsza i rozleglejsza od ówczesnej Moskwy, choć ta ostatnia przewyższała ją agresywnością i brutalną siłą wojskową.
[Trochę tak jak wielka Rzeczpospolita i wolne od zależności lennej Prusy Książęce po traktatach welawsko-bydgoskich z 1657 roku. I pomyśleć, że 115 lat później Prusy, czyli gówniane państewko będące ledwo parawanem dla armii brały udział w pierwszym rozbiorze. No ale takie są skutki karygodnych zaniedbań i polityki „ciepłej wody w kranie” (copyright Chyży Rój, prezydent naszego bantustanu w 2025 roku) czy innego dojutrkowania i jakośtobędzenia.
Słaba to pociecha, że i starożytne imperium Hetytów miało taką swoją „pruską” Nemezis w postaci Kasków / Kaszków. Hetyci potrafili zupełnie bez sensu złupić Babilon leżący daleko poza horyzontem ich interesów, okresowo kontrolowali wschodnie wybrzeże Morza Egejskiego, ale z wyjątkiem słynnego i archetypicznego traktatu pokojowego z Egiptem (traktat z Kadesz) nigdy nie udało im się zabezpieczyć na trwałe żadnej ze swoich granic – wypisz wymaluj nasza Rzeczpospolita i kiedy przyszła w końcu kryska na matyska w postaci Ludów Morza (por. E. Cline: „1177pne: rok,w ktorym upadła cywilizacja”), to najprawdopodobniej Kaskowie zadali im ostateczny cios kosą w plecy – wypisz wymaluj Rzeczpospolita].
Puszczając wodze nieokiełznanej fantazji, gdyby tak w wiekach XV-XVI to nie Moskwa, a Nowogród Wielki był naszym sąsiadem na północnym wschodzie, to być może doszłoby do rozszerzenia unii na wschód – „By był Fiodor jak Jagiełło, dobrze by nam z nim beło” – ano bełoby nam z nim dobrze, gdyby to był kniaź albo bojar niepodległego i kultywującego wolnościowe tradycje Nowogrodu, a nie syn samodzierżawcy Iwana Groźnego, tyrana, posyłającego na śmierć tysiące poddanych (Stalin różnił się od Groźnego tylko technologią).
Inwazja Moskwy na Nowogród Wielki w roku 1478 była starannie przygotowana i poprzedzona dywersją na litewskiej wówczas Ukrainie (inspirowane bunty). Król Kazimierz IV Jagiellończyk, na mocy układu Litwy z Nowogrodem zobowiązany był do udzielenia pomocy sojusznikowi, ale zajęty był rozgrywkami dynastycznymi (nie mającymi żadnego związku z interesem ani Korony ani Litwy) i – przepraszam za wyrażenie – zgrzeszył zaniechaniem i przepiernił w sposób koncertowy. Iwan III Srogi wcielił Nowogród Wielki do WKMoskiewskiego, elitę wymordował, symbolizujący wolność dzwon wiecowy i bojarów wywiózł do Moskwy (jeszcze nie miał Syberii).
Dziś ostatkiem sił, desperacko opiera się jeszcze Moskwie elita polityczna niepodległej Białorusi, Białorusi będącej ostatnim oknem geopolitycznego manewru dla Polski. Ale kto by tam miał do tego w Polsce głowę, kiedy z jednej strony kolejny ciamajdan, od tyłu zachodzą nas Judejczykowie, tu trzeba robić laskę Amerykanom, a z innej strony machają nam widłami banderowcy, żeby im dać kolejne 4 miliardy bezzwrotnej zapomogi.
W tych okolicznościach przyrody monopol na Białoruś od lat utrzymuje (z budżetu) zasłużona zasługami swojego ś.p. Ojca pani Agnieszka Romaszewska, księżniczka na Biełsacie, kierująca się – jak sama kiedyś stwierdziła – takim wewnętrznym kompasem pozwalającym jej rozpoznawać ruskich agentów.
I kierowani taką nikczemną mądrością na własne życzenie wepchniemy w końcu Białoruś w łapy Kremla, podciągniemy rosyjską granice na Bug, a potem pozostanie już tylko płacz, zgrzytanie zębów i polowanie na ruskie onuce.
[Bo szkoda by było Białorusi, gdyby została wepchnięta w nieudaczne polskie łapy – admin]
I to będzie prawdziwa i ostateczna tragedia. Wraz z upadkiem niepodległej Białorusi upadek naszej będzie już tylko kwestią czasu.
[Ale kto do tego upadku doprowadzi? Rosja? – admin]
[Ale kto do tego upadku doprowadzi? Rosja? – admin]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz