USA knują nowe majdany i skupiły się na krajach WNP od Białorusi aż po Azję Środkową. Byłe republiki ZSRR.
Zastąpić Rosję: USA skupiły się na krajach WNP od Białorusi po Azję Środkową.
Spotkanie Łukaszenki z sekretarzem stanu USA Mikiem Pompeo stanowi wyzwanie dla Kremla. Jednak Stany Zjednoczone nie dostarczą taniej ropy i gazu na Białoruś. Moskwa nie lubi takich spotkań, ale do tej pory zajmowała obserwacyjne stanowisko, mając nadzieję, że Łukaszenka wciąż nie ma wyboru.
A jak będzie po wizycie w Mińsku judasza Pompeo i wymachiwaniu Białorusi marchewką zamiast kijem?
Na Ukrainie administracja Trumpa dała zielone światło dla sprzedaży śmiercionośnej broni armii ukraińskiej – na co nawet administracja Obamy nie wyraziła zgody. Jest to sprzeczne z faktem, że sam Trump wyraził wątpliwości co do tego, czy wsparcie Kijowa jest dla amerykańskich inwestycji tego warte.
Można zauważyć, że w odniesieniu do Białorusi amerykańska administracja przez lata podejmowała ciche i ostrożne wysiłki, aby spróbować znormalizować stosunki z tym krajem, rządzonym przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę.
Teraz gdy jest rozdźwięk między Mińskiem a Moskwą i stosunki handlowe związane z ceną gazu i ropy uległy osłabieniu, to w momencie sporu między Moskwą i Mińskiem nagle uaktywnił się amerykański fałszywy przyjaciel i jak typowy judasz rzucił się z „przyjacielską pomocą” próbując Białoruś wydostać z rosyjskiej orbity. To działanie jest tak stare jak stare jest USA, które stosuje wypróbowaną metodę i zamienia czasowo kij na marchewkę.
Ale USA popełniło błąd dyplomatyczny, rozważając dodanie Białorusi do listy krajów takich jak Ukraina czy Polska w których obowiązują nastroje pro-USA. Na Białorusi jest całkiem odwrotnie, tam poza popieranymi i finansowanymi przez Zachód i Polskę wywrotowcami o marginalnej sile są ogromne prorosyjskie sympatie i wyraźny sceptycyzm w stosunku do USA.
Były ambasador USA w Gruzji i Kazachstanie, William Courtney powiedział kiedyś że, „skoro administracja Trumpa była krytykowana za zbyt przyjazną politykę wobec Rosji, to ważne jest aby teraz Pompeo pokazał, że istnieje polityka eurazjatycka, a nie tylko rosyjska”; on uważa że kluczem do tego jest poparcie dla Ukrainy.
Należy też zauważyć że w momencie jak tylko pojawia się spór między Rosją a byłymi republikami radzieckimi to natychmiast stosowana jest amerykańska standardowa strategia „marchewki” która ma na celu zapobieganie zachowaniu przez Rosję wpływów w przestrzeni poradzieckiej i nie tylko, bo dotyczy też zapobieganiu w tejże przestrzeni poradzieckiej tworzeniu przez Chiny własnych stref wpływów. (Chiny pragną pozyskać byłe środkowo- azjatyckie radzieckie republiki).
Od momentu objęcia stanowiska prezydenta, Trump zrujnował całą amerykańską strategię polityki zagranicznej i ograniczył ją do działań PR, czyli mamy do czynienia z kampanią public relations mającą na celu stworzenie wizerunku Trumpa jako „ważnego bojownika przeciwko wpływom rosyjskim i chińskim”, jako polityka, który jest w stanie stawić czoła Rosji i Chinom oraz który przez swoje często wrogie działania w stosunku do Rosji i Chin próbuje sojuszników Rosji i Chin poróżnić z Rosją i Chinami, tak by stały się amerykańskimi marionetkami i wasalami.
USA, korzysta z okazji braku porozumienia między Rosją a Białorusią w kwestii ceny za gaz i ropę i natychmiast amerykańska administracja ingeruje, obiecując Łukaszence sprzedaż ropy po niższej cenie, niż jest proponowana przez Rosję dla Białorusi aktualna cena.
Ten ograny i znany chwyt w stosunku do państw WNP na tak zwany LEP, nie jest niczym zaskakującym. Amerykanie stosowali go już w Tadżykistanie, Kirgistanie, Turkmenistanie a nawet w Kazachstanie. Jednak te kraje nie dały się na niego złapać bo wiedzą, że mogłoby to ich drogo kosztować i amerykańska marchewka szybko stanie się z powrotem kijem.
Jednak według tej strategii dla USA jest ważne, aby Trump pokazał zarówno białoruskim, jak i innym byłym republikom radzieckim i ich politycznym elitom, że mają alternatywę i że Stany Zjednoczone są gotowe zapewnić im tą alternatywę, odciągając je tym samym od wpływów Rosji i Chin.
Amerykańska alternatywa widziana z innej perspektywy.
Jaka by to była ta amerykańska alternatywa?
Obecnie Amerykanie nie wiedzą co mają zrobić z Afganistanem w którym na długie lata głęboko ugrzęźli i od dłuższego czasu myślą jak opuścić ten kraj z twarzą i bezpiecznie.
Amerykanom jak widać mało jest że całkiem zniszczyli Afganistan, Irak, Syrię. Jak widać to Waszyngtonowi jest ciągle awantur mało i teraz amerykańscy niszczyciele i mąciciele, knują, obiecują i szukają szczęścia na Białorusi i w Uzbekistanie. Ale z jednej strony na szczęście jest Rosja będąca strategicznie zobowiązana i nie odpuści Białorusi, a z drugiej strony jest Rosja i są Chiny powstrzymujące zapędy USA w stosunku do państw Środkowej Azji.
Pomoc amerykańska i dobroć to blef.
Mieszkańcy Azji Środkowej doskonale zdają sobie sprawę, że Amerykanie są „dobrzy” tylko po to by mogli cudzym kosztem realizować swój strategiczny cel.
Trump już kiedyś ujawnił prawdę i chlapną, że amerykańska „bezinteresowna pomoc” musi być przynosząca dla USA faktyczne wymierne korzyści.
A w krajach takich jak Tadżykistan, Kirgistan czy w Uzbekistan jest sporo ekstremistów, dżihadystów wspierających swoich religijnych pobratymców walczących w Afganistanie, Iraku i Syrii przeciwko okupantom z USA.
Tylko Rosja może wziąć na siebie odpowiedzialność i mieć odwagę i możliwość stłumienia dżihadystów, przywrócenia władzy legalnego prezydenta, ewentualnie obalonego przez ekstremistów w byłych republikach radzieckich. Tylko Rosja – bo nikt inny tego nie zrobi. Ani Chiny, z całym szacunkiem, a tym bardziej nie zrobią tego znienawidzone przez tamtejsze narody, Stany Zjednoczone. Widać że Amerykanie ugrzęźli w Afganistanie na wieki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz