Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Od czasu wyboru Donalda Trumpa na Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej tak zwana zjednoczona Europa wpadła w szał. Z każdej str...
-
Z Traktatu o Unii Europejskiej można wyczytać, że jedną z podstawowych wartości, na jakich opiera się UE jest demokracja. Gdy w 1993 r. przy...
YN1
” Polska, która dzięki …. małżeństwu królowej Jadwigi z litewskim księciem Władysławem Jagiełłą w 1386 roku, poprzedzonemu unią w Krewie, dzięsieciokrotnie powiększyła swój obszar, wkraczając na drogę mocarstwowości ”
Jak rozumiem skrót myślowy, bo „powiększyła obszar” dwa wieki po 1386 r., po drodze wspierając Litwę w wojnach litewsko-rosyjskich, m. in. przyjmując wielu obcych w szeregi szlachty.
Konflikt szlachta średnia a magnateria, dodajmy konflikt szlachta a miasta. Jak czytam, Kazimierz Jagiellończyk starał się temperować wpływy magnaterii, ale też … sekował miasta w zakresie praw poliglotycznych.
Nic w sumie dziwnego. Cóż, nawet w hipermieszczańskiej Holandii/Niderlandach, jak gdzieś czytałem, miasta nie tylko się wzbogaciły i spotężniały, ale i walczyły z arystokracją i wygrały. Czyli nigdzie „mieszczańskość” nie przychodziła „sama z siebie”, z „mądrości przewidującego władcy”, trzeba się było nieco postarać. Niemniej zawsze zaczynało się od kupiectwa, handlu, rzemiosła. Wytwarzała się jakaś warstwa pośrednia między chłopstwem a szlachtą, często niezbędna dla potęgi państwa. Także w mniej niż Holandia „mieszczańskich” Francji iHiszpanii.
W Polsce – moim zdaniem – nie mogła się wytworzyć, bo nawpuszczano żymian – w olbrzymim skrócie.
Także w czasach bardzo nowożytnych w XIX i XX w. kraje bardzo mało mieszczańskie jak Irlandia (bardziej chyba w XX) czy Finlandia się jakoś rozwijały. Miały różne trudności, ale nie miały duzo żymu.
Podziwiana, przynajmniej dawniej edukacja skandynawska. Pewnie była rozwijana i w rosyjskiej Finlandii (jak to się mówi: w kraju nordyckim, ale nieskandynawskim) ze znaczącą mniejszością szwedzką.
No, ale łatwiej chyba organizować w XIX w. edukację, gdy się ma obok swoich, takich czy innych i zaborcę rosyjskiego (jak w Finlandii), niż
gdy się ma obok siebie swoich oraz nieswoich, acz mocno zaborczych, coraz bardziej emancypujących się, w tym także przenikających do świata „swoich” poprzez chrzest plus zaborcę oficjalnego (jednego z trzech jak w Polsce)