Rok 2017
W nawiązaniu do dyskusji o „imigrantach”.
Wygląda to tak: Od frontu kręcą „film”, a od tyłu robią „złodziejskie porządki”. Wpadł na to już dawno niejaki Tolek Banan. Cofnijmy się do 1968 roku… Towarzysz „Wiesław” postanowił pozbyć się części pasożytów, bo pozwalała na to koniunktura „Wielkiego Komtura”, któren na ów czas przygasił swoich rodowytych, bo zaczął wspierać akurat Arabów. Żona naszego „Wiesława” (rodowyta) dbała zaś o to, aby wypędzanym wielka krzywda się nie działa. „Wiesław” utrzymał się jeszcze dwa lata. Potem zainstalowano „wołającego o pomoc”, jako że był on, czy miał być spowinowacony z „Wielkim Komturem” poprzez dziatwę i chyba dlatego, że miał ukierunkować pospólstwo na „zachodnie wartości”, a co ważniejsze jeszcze: wejść bezwiednie w lichwiarskie kieszenie. Gdy Polska się już dość w ych ocenie zadłużyła, zrobili taki przekręt (jak zwykle), że dług sobie urósł bez podlewania i był nie do spłacenia. Górnik z Zachodu stał się bezużyteczny, bo nasycenie „zachodnimi wartościami” osiągnęło takie rozmiary, że zaczęło się w tym garnku gotować. Co robią wówczas „filmowcy”? Obsadzają główne role do nowego przedstawienia. Objawia się papież „Polak”, bo poprzedni aktor w tej roli na zdrowiu niedomagał i musiał iść na wieczny urlop. Margulis ogarnia chaos. Kilka tysięcy patriotów (Polaków) udaje się na zagraniczne „wywczasy”. Ci z nich, co jeszcze żyją, do dziś tam są. Instalują Głąba dla odwrócenia uwagi, a przyszłych włodarzy tego zaścianka osadzają w luksusowych pensjonatach, jako męczenników. Ci oto cierpiętnicy, po wypuszczeniu na „wolność” stają na czele „Solidarności” w miejsce tych, którzy „uciekli” za granicę. Przypadkiem tylko nowi przywódcy nie są Polakami. To znaczy są! Mają polskie nazwiska, jakieś tam życiorysy itp. Wspiera ych też rodowyty papież a po ośmiu latach pisania scenariusza na nowy film, Margulis, po otrzymaniu sygnału z matecznika, oddaje ym władzę nad Polską. 28 lat „wrogie sobie nawzajem” ekipy rozkradają cały majątek, a pospólstwo sterowane po bożemu i nie po bożemu, zajęte jest występami na scenie. Nikt nie patrzy na zaplecze. To znaczy byli tacy, ale to, co zobaczyli, przeraziło ich do tego stopnia, że wbrew zdrowemu rozsądkowi, bez pomocy osób trzecich (drugie osoby celowo się pomija), postanowiły przenieść się do innego świata. Rodowyci kolejni prezydenci otwierają zakazaną furtkę do „lepszego” świata dla 25 milionów (docelowo) Polaków. Teraz, ci z „wymyślonego narodu”, jak zawsze wiecznie pokrzywdzeni i prześladowani, widząc okoliczności sprzyjające, zapałali wielką miłością i tęsknotą do ziemi swoich ojców, czyli Polin. Trudno jest określić ych liczbę, jak też ilość wydanych ym polskich paszportów. W pierwszej kolejności są to „ofiary holokałsta” i „spadkobiercy”. Ale Polska, to nie cała Polin! Bo cała Polin to tam, skąd wywodzi się niemal całe Holyłud, czyli jeszcze Litwa, Białoruś i Ukraina oraz Krym. No. Wracamy do Watykana. Jest tam już trzeci aktor po „Polaku”. Kolejny, któremu pstrykają fotki przy murze szlochania, więc nic się nie zmieniło… chyba że na gorsze. Służebnicy jego, w 33 guzikowych kierejach, nadal mącą w Polsce wodę sękatym kijem. Dostali profity za udział w tzw. edukacji oraz jakieś nieruchomości i ruchomości, które nie wiedzieć czemu, wbrew naukom przez nich samych głoszonym gromadzą z wielką i zachłanną starannością na „tej ziemi”. Przy wydatnym moralnym wsparciu owegoż Kościoła (watykańskiego), gdzie nie wiadomo dlaczego ze świecą by w Polsce szukać jakiegoś biskupa Polaka (chociaż prymas ma na nazwisko Polak!), i wsparciu finansowym dziesiątek fundacji o polsko brzmiących nazwach, dokonuje się cyklicznie podtrzymywanie nadziei w zdurnowaciałym narodzie i sukcesywnie przygotowuje się go do zwolnienia kwaterunku dla zawsze bardziej potrzebujących. Nie… Nie chodzi tu wcale o tych, co rusz pokazywanych w Tellavivzyji nachodźców! Dlaczego uny postanowili wymieszać kolory skóry? Dziel i rządź itd., po to, żeby w spokoju żąć sobie to, co ym goje zasiali. Skąd się bierze ta czerń (dosłownie i w przenośni)? Myślałem, dumałem, kombinowałem… i nijak nie pasuje mi ych bełkot, echem powtarzany przez moich otumanionych współplemieńców. Taka na przykład wioska, gdzieś w Afryce… Otóż wszyscy jej mieszkańcy, chcąc wyprawić do Europy jednego tylko przykładowego ogra, musieliby sprzedać wszystko, co posiadają, a i tak nie starczyłoby to na bilet, że o całej reszcie nie wspomnę. Zatem… kto ich finansuje? Pewnie sami już to wiecie, więc nie będę się nad tym rozwodził. I teraz… meritum: „Polska nie musi przyjmować imigrantów ekonomicznych z Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu, zwanych uchodźcami”. Oczywiście, że jest to wieeeelka zmyła. Po pierwsze, używają wciąż nazwy „Polska”. Po drugie, niepotrzebne ym tu som jakieś ochlapusy, bo tu uny som spadkobiercy i w ogóle biercy. Po trzecie, po takim stwierdzeniu, oczywiście wyrwanym jak zawsze z szerszego kontekstu, tubylcy pomyślą, że to polski rząd jest, że to patrioci są i inne podobne brednie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz