piątek, 8 maja 2020

W związku z COVIT-19 WHO wprowadziła do ICD-10 dwa kody.

Tak się robi wszędzie (we Włoszech również) statystyki z tą śmiertelnością.
Jedno wielkie oszustwo – i zbrodnia na narodach.
„W oparciu o udzielone wyjaśnienia GUS na karcie zgonu lekarz stwierdzający zgon ma obowiązek wpisać (poprzez słowny opis, ale bez podawania kodu choroby według klasyfikacji chorób zawartych w ICD-10, którego wpisać mu nie wolno) trzy przyczyny zgonu, tj:
1. wyjściową (pierwotną) – chorobę lub okoliczności wypadku, urazu, zatrucia, która zapoczątkowała łańcuch zdarzeń prowadzący do zgonu,
2. wtórną, dającą początek bezpośredniej przyczynie zgonu,
3. bezpośrednią, która stała się ostateczną przyczyną zgonu.
W związku z COVIT-19 WHO wprowadziła do ICD-10 dwa kody.
Kod U07.1 – z priorytetem w sekwencji zdarzeń,
Kod U07.2 – zalecany do wykorzystania w dokumentacji medycznej pacjenta w przypadku podejrzenia zachorowania na COVID-19 (przypadek prawdopodobny) do czasu uzyskania wyniku badania molekularnego.
Polska zobowiązana jest do corocznego przekazywania (również do WHO) danych tylko o wyjściowych (pierwotnych) przyczynach zgonów. Nie ma obowiązku przekazywania wtórnej i bezpośredniej przyczyny zgonu.
„Żadna z organizacji międzynarodowych nie zobowiązuje krajów do przekazywania trzech przyczyn zgonu w ramach zarówno cyklicznych, jak i okazjonalnych transmisji danych o zgonach według przyczyn” – pisze GUS.
Skoro nie ma takiego obowiązku podawania pełnych danych do WHO i do organizacji międzynarodowych (tych 3 przyczyn zgonu wymienionych powyżej), to logicznym jest, że się ich nie podaje. Podaje się jedynie wyjściową (pierwotną) przyczynę zgonu podaną pw. w pkt. 1.
W publikowanych obecnie przez WHO statystykach dla COVIT-19 – co do zachorowalności i zgonów w poszczególnych krajach – z dużą doza pewności można przyjąć, że poszczególne kraje podają wejściową (pierwotną) liczbę zgonów na COVIT-19 (bo tą przyczynę muszą wszyscy podać), a nie bezpośrednią przyczynę zgonu, której podawać się nie musi. Gdyby jedni podawali wejściową przyczynę zgonu, a drudzy bezpośrednią przyczynę zgonu, to powstawałoby zafałszowanie statystyki i nie nadawałaby się ona do celów porównawczych pomiędzy krajami.
Zresztą dużo groźniej wygląda statystyka, gdy się w niej podaje wyjściową przyczynę zgonu, a tym bardziej, że już samo podejrzenie o COVIT-19 można przejściowo (doraźnie) zaliczyć w statystyce do zgonów na COVIT-19.
Skoro lekarzowi nie wolno w karcie zgonu wpisać stosownych kodów z ICD-10 dla żadnej przyczyny zgonu, to ktoś przecież musi wpisać wyjściową (pierwotną) przyczynę zgonu do podawanych nam statystyk zgonów z powodu coronawirusa COVIT-19 – tak ochoczo do wierzenia nam podawanych.
Okazuje się, że kopie z oryginałów aktów zgonu przesyłane są ze wszystkich urzędów USC w Polsce do USC w Olsztynie. Tam wykonujący funkcje kodera 15 lekarzy zaprzysiężonych co do obowiązku bezwzględnego przestrzegania tajemnicy statystycznej wpisuje do formularza elektronicznego kod wyjściowy (pierwotny) przyczyny zgonu określany przez WHO w ICD-10.
Taki stan rzeczy tłumaczy sie bałamutnie brakiem elektronicznej karty zgonu, którą by wprost wypełniał lekarz stwierdzający zgon.
Przecież, gdyby obowiązkiem lekarza wystawiającego kartę zgonu było oprócz opisu przyczyn zgonu wpisywanie kodów tych przyczyn, to praca tych 15 koderów lekarzy sprowadzałaby się jedynie do kontroli poprawności wprowadzonego kodu i jego zgodności ze słownym opisem wszystkich trzech przyczyn zgonu. Byłoby wówczas sprawniej i całościowo dokonane określenie przyczyn zgonu. To by zaś pozwoliło na prawidłową, a nie na bałamutną analizę rzeczywistych przyczyn zgonów.
Skoro jest tak, a nie inaczej, to i lekarz sporządzający kartę zgonu nie wie jaki wyjściowy (pierwotny) kod przypisał zmarłemu lekarz–koder.
Zatem kto kontroluje zgodność nadanego przez lekarza-kodera kodu przyczyny zgonu z opisem przyczyn zgonu sporządzonym przez lekarza stwierdzającego zgon w karcie zgonu?
Z publikacji zawierającej wyjaśnienia GUS dowiadujemy się, że do kontroli rzetelności wykonywanych czynności przez lekarzy-koderów uprawnione są m.in. instytuty medyczne, ale nie wiadomo kto jeszcze jest do tego uprawniony.
Skoro lekarzy-koderów zaprzysiężono co do obowiązku bezwzględnego przestrzegania tajemnicy statystycznej, to logicznym też jest, że uprawnionych do ich kontrolowania też zaprzysiężono.
Zatem wszystko to się kręci we własnym sosie, w środowisku wtajemniczonych. Nic z tej tajemnicy statystycznej nie ma się prawa wydostać na zewnątrz.”

„Przypomnijmy. W omawianej informacji GUS podano, że liczba zgonów ogółem (bez podawania ich przyczyn) publikowana jest co miesiąc przez GUS w Biuletynie Statystycznym. Zaś dane o przyczynach zgonu dostępne są raz w roku na stronie internetowej GUS (w bazie Demografia). Te za bieżący rok pojawią się na przełomie 2021/2022 roku, po zamknięciu zbiorów rocznych. W roczniku statystycznym za 2019 r. mamy zatem podane dane dotycząc zgonów za 2018 r.
Po lewej stronie tabeli (poniżej) zestawiono dane dotyczące liczby ludności dla całej Polski oraz w poszczególnych 16 województwach na dzień 31.12.2018 r. wraz z podaniem ogólnej liczby zgonów w całym 2018 r.
Po prawej stronie tabeli zestawiono dane dotyczące liczby zgonów w 2020 r. (od 01.03 do 03.05) z powodu COVIT-19 podawane przez Ministerstwo Zdrowia.”
„Ogółem według GUS w 2018 r. zmarło w Polsce 414 200 osób, czyli dziennie 1 134 osoby.
Według MZ z powodu COVIT-19 w całej Polsce zmarło 678 osób w okresie od 01.03 – 03.05.2020 r., czyli w zaokrągleniu dziennie 10 osób (w województwach o dziennym wskaźniku mniejszym niż 1 wpisano w tabeli liczbę zgonów równą zero), a rocznie 3 906 zgonów. Jest to 0,88% w stosunku do ogólnej przeciętnej liczby zmarłych każdego dnia w Polsce.
Szacuje się, że 2020 r. wirusem COVIT-19 zostanie zarażone 80% polskiej populacji, czyli 30 728 918 osób. Z tego następne 80% przechodzi chorobę bezobjawowo.
Według powyższych wyliczeń w całym 2020 r. z powodu COVIT-19 umrze 3 906 osób, tj. 0,0127% w stosunku do wszystkich zarażonych w Polsce wirusem.
Minister Zdrowia Łukasz Szumowski oraz premier Mateusz Morawiecki usiłują wmówić, że stosunkowo mała liczba stwierdzonych zakażeń korona-wirusem COVIT-19 jest rezultatem wprowadzenia drakońskich ograniczeń. Należy jednak zauważyć, że gdyby z dnia na dzień wprowadzić 1 milion wykonanych testów zamiast kilku tysięcy (rząd apeluje o ich zwiększanie), to liczba wykrytych zakażeń gwałtownie by wzrosła, a liczba zgonów zaliczanych do COVIT-19 (wątpliwą metodą opisaną już powyżej) pozostałaby na tym samym poziomie co obecnie. Sterując liczbą wykonanych testów pomiędzy kilkoma tysiącami a jednym milionem można tym samym wychodzić z fałszywymi twierdzeniami w zależności od potrzeba, że liczba zakażeń wzrasta albo i maleje. W ślad za tym można luzować lub zaostrzać wprowadzane rygory tzw. zdrowotnego bezpieczeństwa. Taki mechanizm żonglerki mamy otwarty we wszystkich krajach objętych korona-wirusową paniką.
Jeszcze raz zauważmy, że to 0,0127% zgonów wskutek COVIT-19 nie oznacza, że COVIT-19 był ostateczna przyczyną zgonu. Bo jak już powyżej omówiono do statystyki zgonów lekarze koderzy wpisują wyjściowy (pierwotny) kod choroby dla COVIT-19 (wystarczy już samo podejrzenia o to zakażenie) i to w sytuacji, gdy pacjent zmarł z zupełnie innej przyczyny – np. w wyniku urazów odniesionych w wypadku samochodowym (czy innym nieszczęśliwym wypadku), a niezależnie od tego stwierdzono u niego COVIT-19 czy też tylko jego podejrzenie.
Zatem śmiertelność z powodu COVIT-19 jest faktycznie jeszcze niższa niż 0,0127%.
Doskonałym tego przykładem jest śmierć kobiety zmarłej z powodu sepsy w Szpitalu Zakaźnym w Łańcucie. Kobieta urodziła dziecko w szpitalu w Nisku, gdzie nabawiła się sepsy. Szpital w Nisku pozbył się problemu skierowując kobietę do szpitala zakaźnego w Łańcucie z rozpoznaniem COVIT-19. Tam natychmiast rozpoznano, że sepsa, a nie COVIT-19. Wykonano operację. Kobieta jednak zmarła. Media natychmiast odtrąbiły, że w Łańcucie kobieta zmarła z powodu korona-wirusa. Usłyszeli to lekarze z Łańcuta i natychmiast w radio zaprzeczyli temu mówiąc co i jak faktycznie było. Po tym mass-media podawały – zamarła z powodu sepsy, ale zakażona była korona-wirusem.
Po tej wpadce, a było to na samym początku tzw. pandemii w Polsce, zakazano wypowiadać się lekarzom w mediach. Uprawnione jest zatem przypuszczenie, że kobietę tą zaliczono w statystyce do ofiar COVIT-19.
Pozostaje jeszcze jedna kwestia, a to wiarygodność sprzętu, na którym wykonuje się testy na COVIT-19, a i co w rzeczywistości te testy wykazują. Czy ktoś to w Polsce badał, sprawdzał?
Czy może jest tak, że sprzęt do testów został zakupiony, uruchomiony, i według jego instrukcji wykonuje się testy wierząc w to, że wykrywa on COVIT-19?”
Całość pod

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...