Od lipca zakaz sprzedaży miałów. Czy szklarnie mnie słyszą?
https://czysteogrzewanie.pl/2020/05/od-lipca-zakaz-sprzedazy-mialow-czy-szklarnie-mnie-slysza/
https://czysteogrzewanie.pl/2020/05/od-lipca-zakaz-sprzedazy-mialow-czy-szklarnie-mnie-slysza/
x9 30 maja 2020 o 10:24
Dzień dobry.
Na początek. Podziwiam Pana za tak duże zaangażowanie od lat. Mało kto ma tyle cierpliwości i sił, żeby udzielać się w temacie, mimo tego, że jest to walka z wiatrakami.
Szczerze, próbowałem coś zdziałać w temacie na poziomie swojej gminy, nikt nie chce słuchać, większość wyśmiewa, węgiel to przeżytek i średniowiecze, a ludzie są tak wysoko szkoleni że szkoda się odzywać jak się nie ma dyplomu.
Ewentualnie metoda „na partyzanta” czyli schować się i przeczekać. Ludzie robili zapasy mułu i flotu gdy wchodził zakaz ich spalania, kontrole to fikcja, chęci ze strony ludzi do poprawy sytuacji brak, bo nikt nie będzie czekał aż się instalacja nagrzeje a poza tym kto by na nowo rozpalał, lepiej wiadro wrzucić na żar, a w instrukcji obsługi defro nie piszą prawdy bo to nie może działać. Nawet jak się udowodni, że działa to po pierwszej, nieudanej zwykle próbie, wracają do poprzednich zwyczajów. Dym z komina to rzeczywistość nie tylko w sezonie grzewczym, a wszystkiemu winny, a jakże, „taki mamy węgiel który kopci”..a ręce i nie tylko opadają. Zbieramy żniwo słabej edukacji, albo jej braku, nauczyciele(tak, to też ci którzy mają dyplomy) bez wiedzy i wyobrażenia, program nauczania…jaki program?, młodzi ludzie, którzy do szkoły chodzą za karę albo tyłem. Społeczeństwo zamiast robić się coraz mądrzejsze, robi się coraz głupsze i podatne na wpływ różnej maści hochsztaplerów i oszustów, ci akurat wyszkoleni są doskonale w manipulowaniu motłochem.
Żeby nie uogólniać, zdarzają się pojedyncze przypadki, ludzi światłych i otwartych na wiedzę. Jedni ze względów finansowych- bo zamiast 12 ton spalił 8, inni ze względu na wygodę- bo pali się 16-18 godzin i do kotłowni raz na dobę a w domu ciepło. Uważałem, że najlepiej dotrze do ludzi aspekt finansowy całej akcji, ale myliłem się, nikt w to nie wierzy że jest taniej. Nikt mi nie wierzy, że spalam tak mało na ten metraż, to przecież niemożliwe.
Ja nie mam chęci, siły i czasu się szarpać z głupotą, ogrzewam póki co tanio węglem w podajnikowcu, aż się nie zmieni prawo albo aż to nie będzie opłacalne, później dołożę więcej fotowoltaiki na dach, do tego akumulator, pompę ciepła, zapasowy kocioł na drewno, taki zrównoważony rozwój. Światek węglowy niech się zawali, a ludzie niech płacą płaczą i marzną. Piszę to z całą świadomością, mój ojciec do emerytury pracował na kopalni i tak strasznie nam państwo pchało do tyłków że mieliśmy wszystko kosztem reszty kraju. Oczywiście to też jest ta „trzecia prawda”, bo mieliśmy to samo co wszyscy, z tą różnicą, że ojciec poszedł na emeryturę jak miał 55lat(pięćdziesiąt pięć) płacąc przez lata wyższe składki, po to, żeby na tą emeryturę iść wcześniej, jak każdy zatrudniony na kopalni na dole, pracujący na powierzchni pracują normalnie do 65lat. Wiecie kiedy polskie górnictwo przestanie być problemem ekologicznym i finansowym? Jak zostanie sprzedane Niemcom. W Polsce się nie opłaca i jest nieeko, w Niemczech, można wyciąć kawał lasu, żeby powiększyć odkrywkową kopalnię węgla brunatnego i żaden zielony szaleniec nie podskoczy, bo eko nie może być przeciwnikiem rozwoju kraju. Ewentualnie wyprowadzą przeciw zielonym szaleńcom policję albo wojsko, żeby rozgonić to towarzystwo.
Jak to wygląda w Polsce? Niestety jeszcze ciekawiej i hmmm… inaczej.
U nas rynek każdej branży jest przesycony różnego rodzaju grupami interesu, każda z tych grup ciągnie w swoją stronę(w sensie grabi) ile się da, kosztem całej reszty. Różnej maści ekoterroryści, gaziarze, sprzedawcy/producenci pomp ciepła, pelletów i inne gady sprzymierzone, szary człowiek w PL nie ma szans się przebić ze swoimi racjami pomiędzy szkolonymi naganiaczami, a ci właśnie naganiacze są tak odpowiednio rozstawieni, że nie ma szans się na nich nie natknąć wszędzie. W środku tego bajzlu jesteśmy my, konsumenci i będziemy płacić tak czy siak, bo każdy chce mieć w zimie ciepło w domu na miarę możliwości technicznych i finansowych. Jak sam Pan Wojciech stwierdził, ta branża nie ma instynktu samozachowawczego, a jak się zacznie sypać, to zarządy zrobią spęd, pojadą do warszawki zrobić zadymę i „zmieni się tak wiele, żeby nie zmieniło się nic”. Kolejny problem Polski jest taki, że nie mamy technologii, nie sprzedajemy ‚swojej’ technologii, w przeciwieństwie do Niemiec.
Tak to wygląda, Kraj jest stracony, społeczeństwo jest ogłupione, młodzi uczą się prawd od starych głupców, całość nie chce słuchać głosu rozsądku niewielkiego procenta tych mądrzejszych. Szkoda się szarpać i denerwować. Swoją drogą, naganiacze gazowi mają teraz żniwa, wszyscy się przyłączają bo muszą, inni chcą, ciekawe jak to będzie wyglądało za 3-5 lat jak cena gazu pójdzie do góry o 30%, to samo stało się swego czasu z olejem opałowym. Nawet zakładając, że cena węgla też pójdzie do góry, może być bardzo ciekawie.
Mimo wszystko cieszę się, że Pan Wojciech w dalszym ciągu prowadzi tą stronę, dzięki temu jest szansa, niewielka, że ktoś po przeczytaniu kilku wpisów zmieni swój światopogląd na ogrzewanie tak jak i ja zmieniłem kilka lat temu przy okazji budowy dom
Na początek. Podziwiam Pana za tak duże zaangażowanie od lat. Mało kto ma tyle cierpliwości i sił, żeby udzielać się w temacie, mimo tego, że jest to walka z wiatrakami.
Szczerze, próbowałem coś zdziałać w temacie na poziomie swojej gminy, nikt nie chce słuchać, większość wyśmiewa, węgiel to przeżytek i średniowiecze, a ludzie są tak wysoko szkoleni że szkoda się odzywać jak się nie ma dyplomu.
Ewentualnie metoda „na partyzanta” czyli schować się i przeczekać. Ludzie robili zapasy mułu i flotu gdy wchodził zakaz ich spalania, kontrole to fikcja, chęci ze strony ludzi do poprawy sytuacji brak, bo nikt nie będzie czekał aż się instalacja nagrzeje a poza tym kto by na nowo rozpalał, lepiej wiadro wrzucić na żar, a w instrukcji obsługi defro nie piszą prawdy bo to nie może działać. Nawet jak się udowodni, że działa to po pierwszej, nieudanej zwykle próbie, wracają do poprzednich zwyczajów. Dym z komina to rzeczywistość nie tylko w sezonie grzewczym, a wszystkiemu winny, a jakże, „taki mamy węgiel który kopci”..a ręce i nie tylko opadają. Zbieramy żniwo słabej edukacji, albo jej braku, nauczyciele(tak, to też ci którzy mają dyplomy) bez wiedzy i wyobrażenia, program nauczania…jaki program?, młodzi ludzie, którzy do szkoły chodzą za karę albo tyłem. Społeczeństwo zamiast robić się coraz mądrzejsze, robi się coraz głupsze i podatne na wpływ różnej maści hochsztaplerów i oszustów, ci akurat wyszkoleni są doskonale w manipulowaniu motłochem.
Żeby nie uogólniać, zdarzają się pojedyncze przypadki, ludzi światłych i otwartych na wiedzę. Jedni ze względów finansowych- bo zamiast 12 ton spalił 8, inni ze względu na wygodę- bo pali się 16-18 godzin i do kotłowni raz na dobę a w domu ciepło. Uważałem, że najlepiej dotrze do ludzi aspekt finansowy całej akcji, ale myliłem się, nikt w to nie wierzy że jest taniej. Nikt mi nie wierzy, że spalam tak mało na ten metraż, to przecież niemożliwe.
Ja nie mam chęci, siły i czasu się szarpać z głupotą, ogrzewam póki co tanio węglem w podajnikowcu, aż się nie zmieni prawo albo aż to nie będzie opłacalne, później dołożę więcej fotowoltaiki na dach, do tego akumulator, pompę ciepła, zapasowy kocioł na drewno, taki zrównoważony rozwój. Światek węglowy niech się zawali, a ludzie niech płacą płaczą i marzną. Piszę to z całą świadomością, mój ojciec do emerytury pracował na kopalni i tak strasznie nam państwo pchało do tyłków że mieliśmy wszystko kosztem reszty kraju. Oczywiście to też jest ta „trzecia prawda”, bo mieliśmy to samo co wszyscy, z tą różnicą, że ojciec poszedł na emeryturę jak miał 55lat(pięćdziesiąt pięć) płacąc przez lata wyższe składki, po to, żeby na tą emeryturę iść wcześniej, jak każdy zatrudniony na kopalni na dole, pracujący na powierzchni pracują normalnie do 65lat. Wiecie kiedy polskie górnictwo przestanie być problemem ekologicznym i finansowym? Jak zostanie sprzedane Niemcom. W Polsce się nie opłaca i jest nieeko, w Niemczech, można wyciąć kawał lasu, żeby powiększyć odkrywkową kopalnię węgla brunatnego i żaden zielony szaleniec nie podskoczy, bo eko nie może być przeciwnikiem rozwoju kraju. Ewentualnie wyprowadzą przeciw zielonym szaleńcom policję albo wojsko, żeby rozgonić to towarzystwo.
Jak to wygląda w Polsce? Niestety jeszcze ciekawiej i hmmm… inaczej.
U nas rynek każdej branży jest przesycony różnego rodzaju grupami interesu, każda z tych grup ciągnie w swoją stronę(w sensie grabi) ile się da, kosztem całej reszty. Różnej maści ekoterroryści, gaziarze, sprzedawcy/producenci pomp ciepła, pelletów i inne gady sprzymierzone, szary człowiek w PL nie ma szans się przebić ze swoimi racjami pomiędzy szkolonymi naganiaczami, a ci właśnie naganiacze są tak odpowiednio rozstawieni, że nie ma szans się na nich nie natknąć wszędzie. W środku tego bajzlu jesteśmy my, konsumenci i będziemy płacić tak czy siak, bo każdy chce mieć w zimie ciepło w domu na miarę możliwości technicznych i finansowych. Jak sam Pan Wojciech stwierdził, ta branża nie ma instynktu samozachowawczego, a jak się zacznie sypać, to zarządy zrobią spęd, pojadą do warszawki zrobić zadymę i „zmieni się tak wiele, żeby nie zmieniło się nic”. Kolejny problem Polski jest taki, że nie mamy technologii, nie sprzedajemy ‚swojej’ technologii, w przeciwieństwie do Niemiec.
Tak to wygląda, Kraj jest stracony, społeczeństwo jest ogłupione, młodzi uczą się prawd od starych głupców, całość nie chce słuchać głosu rozsądku niewielkiego procenta tych mądrzejszych. Szkoda się szarpać i denerwować. Swoją drogą, naganiacze gazowi mają teraz żniwa, wszyscy się przyłączają bo muszą, inni chcą, ciekawe jak to będzie wyglądało za 3-5 lat jak cena gazu pójdzie do góry o 30%, to samo stało się swego czasu z olejem opałowym. Nawet zakładając, że cena węgla też pójdzie do góry, może być bardzo ciekawie.
Mimo wszystko cieszę się, że Pan Wojciech w dalszym ciągu prowadzi tą stronę, dzięki temu jest szansa, niewielka, że ktoś po przeczytaniu kilku wpisów zmieni swój światopogląd na ogrzewanie tak jak i ja zmieniłem kilka lat temu przy okazji budowy dom
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz