A tak napisał o kotach Ks. Waldemar Chrostowski – Konferencje biblijne 2006/07 — 2017/2018
„Koty
I na koniec jeszcze jedno. Może potraktujmy to króciutkie rozważanie, króciutką informację, jako
swoisty upominek mikołajkowy. A rzecz jest błaha, chociaż niekoniecznie. Miesiąc temu, po ostatnim
spotkaniu rozmawiając z jedną panią wspomniałem, że mam kota — tzn. mam w domu kota!
I zapytała mnie: „No dobrze, kota.”„A jaki kot?”„Czarny.”„Czarny kot? A Pismo Święte co mówi
o kotach? I jak jest kot w wierze chrześcijańskiej?”
To przez ostatnie trzy minuty będzie o kotach. Otóż kot ma dwa przymioty, do których nawiązuje
nie tyle Pismo Święte, co później tradycja. Mianowicie kot widzi w nocy, i kot ma wąsy. Te wąsy
bywają dzisiaj nazywane wibrysy. Wąsy są bardzo ważne. Nie wolno kotu ani obcinać, ani skracać,
ani w jakiś sposób dotykać jego wąsów dlatego, że kot tymi wąsami wyczuwa to, co przed nim. Mało
tego, wśród tych wąsów są tak bardzo delikatne, że reagują na ruch powietrza. Jeżeli są jakiekolwiek
drgania to kot wie, co się dzieje. Dlatego mogą państwo patrząc na kota zobaczyć, jak on jest taki
pełny napięcia, wtedy te wąsy są najważniejsze.
Kot wywodzi się w ogóle z Egiptu, i lubi ciepło. Do Europy przywędrował późno, bo w okresie
Imperium Rzymskiego, i musiał się dostosować do Europy, bo są tu rejony, które są zimne. I nasze
koty to są koty europejskie czyli takie, które różnią się od tych egipskich, bo tamte by w naszych
warunkach nie przetrwały. A te, jak państwo doskonale wiedzą, nawet w taką trudną zimę potrafią
przetrwać.
O kocie w Piśmie Świętym jest jeden raz, i to kontekst jest mało budujący dla kota. Mianowicie
w Księdze Barucha, to jest księga z I połowy VI w. przed Chr.—to był sekretarz proroka Jeremiasza
— ów sekretarz kpi z obcych bóstw. Że obcy bogowie to są takie posągi, którym się oddaje cześć,
i mówi tak (Bar, 6, 20 – 21):
Oblicze mają czarne od dymu unoszącego się ze świątyni. Na ciała i głowy ich zlatują
nietoperze, jaskółki i inne ptaki, i koty po nich łażą.
To jest jedyna biblijna wzmianka o kotach. Nazywa się to w języku biblijnym naukowym—takie
słowo, które występuje jeden raz w całym Piśmie Świętym — hapax legomenon — raz powiedziane.
Kot jest hapax legomenon, jeden raz wspominany w Biblii.
Ale kot zrobił w Europie w świecie chrześcijańskim dużą karierę — najpierw dobrą, a potem
jego los był znacznie trudniejszy.
Najpierw o tej dobrej. Koty były w klasztorach. Tam, gdzie byli mnisi, tam były koty. Mało tego,
te koty zazwyczaj były bardzo małe i towarzyszyły mnichom nie tylko z tego powodu, że łapały
myszy, tępiły rozmaite szkodniki, ale ze względu na swoje wąsy i swoją czujność. Bardzo często
spały obok mnichów, i jeżeli było jakieś niebezpieczeństwo albo zagrożenie, to kot to wyczuwał,
trochę tak, jak gęsi. Ale ponieważ gęsi nie mogli mieć, bo mieszkali na pustyni, koty mogli.
Jedna z opowieści głosi, jak to do papieża Grzegorza Wielkiego, który zmarł w r. 604, przybył
wędrowny mnich i opowiada Ojcu Świętemu o swoich dokonaniach, o swoich osiągnięciach. I papież
słucha tego wszystkiego, i w pewnym momencie chciał wypróbować jego pokorę. I mówi do niego:
„Słuchaj bracie. Wszystko to rozumiem, bardzo cię cenię. Ale ponieważ masz tyle sukcesów, to
zostaw mi to, co masz najcenniejsze.”I wtedy mnich zza pazuchy wyjmuje kotka i daje go papieżowi.
A papież mówi: „Nie, nie, dziękuję! Zachowaj go sam!Ódkrywa i pokazuje, że on też ma kota. To
jest opowieść, która krąży, także w Watykanie, do dzisiaj. Proszę pamiętać, że kardynał Ratzinger
również miał kota. Miał, i poszedł z tym do Watykanu.
I druga opowieść, to jest opowieść z Irlandii. Otóż kiedy jeden z przełożonych zakonów udzielał
pouczenia młodym mnichom, to mówił do nich tak: „Z jaką pilnością kot czyha na mysz, to wy
musicie z taką samą pilnością łowić każdą Bożą myśl i każdy Boży zamiar. Musicie być jak koty
czujne.”
Ale los kota uległ znacznemu pogorszeniu w średniowieczu. Mieli go zakonnicy, miały go także
bardzo różne osoby. Miały go również wróżki i czarownice, których wtedy nie brakowało. I upodo-
bały sobie w czarnych kotach. Gdy więc jakieś wróżby się nie sprawdzały, to cierpiały i koty, i one.
I w wiekach średnich, jedenastym, dwunastym, kot w takiej powszechnej świadomości stał się sym-
bolem szatana.
A resztę zrobili malarze. Otóż kiedy przedstawiano scenę Zwiastowania Najświętszej Maryi
Pannie — mogą państwo przejrzeć malarstwo, może w jakimś muzeum, w internecie, czy w albumie
— to zazwyczaj Maryja słucha anioła, a malarz w rogu umieszczał uciekającego kota. I w ten
sposób ten uciekający kot stał się symbolem szatana, który ucieka przy Wcieleniu Syna Bożego.
I z powodu tej wyobraźni malarzy koty oczywiście cierpiały, a czarne koty w szczególności.
Że nie jest to tylko średniowieczne utrapienie kotów, to podam przykład sprzed kilkunastu lat.
Opracowaliśmy Biblię dla dzieci. Ja opracowywałem tekst, ilustracje robił ktoś inny. I przy scenie
Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, takiej dla dzieci, artysta zwyczajem dawnym, wpatrując
się w inne obrazy, namalował czarnego kota. Ale namalował go przyjaźnie, nie uciekającego, tylko
obok. Kiedy książka się rozeszła, do kurii wpłynął list od jednej z czytelniczek. Że jak to jest, że
ten kot nie ucieka, tylko jest blisko Najświętszej Maryi Panny, w takiej sytuacji. I musiałem się
z tego listu tłumaczyć biskupowi. Początkowo ksiądz biskup zalecił, żeby tego kota przemalować
— bo usunąć go nie dało rady. Żeby z czarnego kota zrobić łaciatego. Ale powiedzieliśmy: „Jeżeli
przemalujemy tego kota, to wyjdziemy naprzeciwko tym przesądom.”Mówi: „Może i tak”. I kot
został.
Więc to o kocie w tradycji i Piśmie Świętym. Jak państwo zobaczą jakiegoś kotka, to popatrzcie
na niego nie jak w średniowieczu, tylko jak papież Grzegorz i ów mnich, którzy jeden i drugi okazali
mu serce i z pewnością doświadczyli jego przyjaźni.”
I na koniec jeszcze jedno. Może potraktujmy to króciutkie rozważanie, króciutką informację, jako
swoisty upominek mikołajkowy. A rzecz jest błaha, chociaż niekoniecznie. Miesiąc temu, po ostatnim
spotkaniu rozmawiając z jedną panią wspomniałem, że mam kota — tzn. mam w domu kota!
I zapytała mnie: „No dobrze, kota.”„A jaki kot?”„Czarny.”„Czarny kot? A Pismo Święte co mówi
o kotach? I jak jest kot w wierze chrześcijańskiej?”
To przez ostatnie trzy minuty będzie o kotach. Otóż kot ma dwa przymioty, do których nawiązuje
nie tyle Pismo Święte, co później tradycja. Mianowicie kot widzi w nocy, i kot ma wąsy. Te wąsy
bywają dzisiaj nazywane wibrysy. Wąsy są bardzo ważne. Nie wolno kotu ani obcinać, ani skracać,
ani w jakiś sposób dotykać jego wąsów dlatego, że kot tymi wąsami wyczuwa to, co przed nim. Mało
tego, wśród tych wąsów są tak bardzo delikatne, że reagują na ruch powietrza. Jeżeli są jakiekolwiek
drgania to kot wie, co się dzieje. Dlatego mogą państwo patrząc na kota zobaczyć, jak on jest taki
pełny napięcia, wtedy te wąsy są najważniejsze.
Kot wywodzi się w ogóle z Egiptu, i lubi ciepło. Do Europy przywędrował późno, bo w okresie
Imperium Rzymskiego, i musiał się dostosować do Europy, bo są tu rejony, które są zimne. I nasze
koty to są koty europejskie czyli takie, które różnią się od tych egipskich, bo tamte by w naszych
warunkach nie przetrwały. A te, jak państwo doskonale wiedzą, nawet w taką trudną zimę potrafią
przetrwać.
O kocie w Piśmie Świętym jest jeden raz, i to kontekst jest mało budujący dla kota. Mianowicie
w Księdze Barucha, to jest księga z I połowy VI w. przed Chr.—to był sekretarz proroka Jeremiasza
— ów sekretarz kpi z obcych bóstw. Że obcy bogowie to są takie posągi, którym się oddaje cześć,
i mówi tak (Bar, 6, 20 – 21):
Oblicze mają czarne od dymu unoszącego się ze świątyni. Na ciała i głowy ich zlatują
nietoperze, jaskółki i inne ptaki, i koty po nich łażą.
To jest jedyna biblijna wzmianka o kotach. Nazywa się to w języku biblijnym naukowym—takie
słowo, które występuje jeden raz w całym Piśmie Świętym — hapax legomenon — raz powiedziane.
Kot jest hapax legomenon, jeden raz wspominany w Biblii.
Ale kot zrobił w Europie w świecie chrześcijańskim dużą karierę — najpierw dobrą, a potem
jego los był znacznie trudniejszy.
Najpierw o tej dobrej. Koty były w klasztorach. Tam, gdzie byli mnisi, tam były koty. Mało tego,
te koty zazwyczaj były bardzo małe i towarzyszyły mnichom nie tylko z tego powodu, że łapały
myszy, tępiły rozmaite szkodniki, ale ze względu na swoje wąsy i swoją czujność. Bardzo często
spały obok mnichów, i jeżeli było jakieś niebezpieczeństwo albo zagrożenie, to kot to wyczuwał,
trochę tak, jak gęsi. Ale ponieważ gęsi nie mogli mieć, bo mieszkali na pustyni, koty mogli.
Jedna z opowieści głosi, jak to do papieża Grzegorza Wielkiego, który zmarł w r. 604, przybył
wędrowny mnich i opowiada Ojcu Świętemu o swoich dokonaniach, o swoich osiągnięciach. I papież
słucha tego wszystkiego, i w pewnym momencie chciał wypróbować jego pokorę. I mówi do niego:
„Słuchaj bracie. Wszystko to rozumiem, bardzo cię cenię. Ale ponieważ masz tyle sukcesów, to
zostaw mi to, co masz najcenniejsze.”I wtedy mnich zza pazuchy wyjmuje kotka i daje go papieżowi.
A papież mówi: „Nie, nie, dziękuję! Zachowaj go sam!Ódkrywa i pokazuje, że on też ma kota. To
jest opowieść, która krąży, także w Watykanie, do dzisiaj. Proszę pamiętać, że kardynał Ratzinger
również miał kota. Miał, i poszedł z tym do Watykanu.
I druga opowieść, to jest opowieść z Irlandii. Otóż kiedy jeden z przełożonych zakonów udzielał
pouczenia młodym mnichom, to mówił do nich tak: „Z jaką pilnością kot czyha na mysz, to wy
musicie z taką samą pilnością łowić każdą Bożą myśl i każdy Boży zamiar. Musicie być jak koty
czujne.”
Ale los kota uległ znacznemu pogorszeniu w średniowieczu. Mieli go zakonnicy, miały go także
bardzo różne osoby. Miały go również wróżki i czarownice, których wtedy nie brakowało. I upodo-
bały sobie w czarnych kotach. Gdy więc jakieś wróżby się nie sprawdzały, to cierpiały i koty, i one.
I w wiekach średnich, jedenastym, dwunastym, kot w takiej powszechnej świadomości stał się sym-
bolem szatana.
A resztę zrobili malarze. Otóż kiedy przedstawiano scenę Zwiastowania Najświętszej Maryi
Pannie — mogą państwo przejrzeć malarstwo, może w jakimś muzeum, w internecie, czy w albumie
— to zazwyczaj Maryja słucha anioła, a malarz w rogu umieszczał uciekającego kota. I w ten
sposób ten uciekający kot stał się symbolem szatana, który ucieka przy Wcieleniu Syna Bożego.
I z powodu tej wyobraźni malarzy koty oczywiście cierpiały, a czarne koty w szczególności.
Że nie jest to tylko średniowieczne utrapienie kotów, to podam przykład sprzed kilkunastu lat.
Opracowaliśmy Biblię dla dzieci. Ja opracowywałem tekst, ilustracje robił ktoś inny. I przy scenie
Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, takiej dla dzieci, artysta zwyczajem dawnym, wpatrując
się w inne obrazy, namalował czarnego kota. Ale namalował go przyjaźnie, nie uciekającego, tylko
obok. Kiedy książka się rozeszła, do kurii wpłynął list od jednej z czytelniczek. Że jak to jest, że
ten kot nie ucieka, tylko jest blisko Najświętszej Maryi Panny, w takiej sytuacji. I musiałem się
z tego listu tłumaczyć biskupowi. Początkowo ksiądz biskup zalecił, żeby tego kota przemalować
— bo usunąć go nie dało rady. Żeby z czarnego kota zrobić łaciatego. Ale powiedzieliśmy: „Jeżeli
przemalujemy tego kota, to wyjdziemy naprzeciwko tym przesądom.”Mówi: „Może i tak”. I kot
został.
Więc to o kocie w tradycji i Piśmie Świętym. Jak państwo zobaczą jakiegoś kotka, to popatrzcie
na niego nie jak w średniowieczu, tylko jak papież Grzegorz i ów mnich, którzy jeden i drugi okazali
mu serce i z pewnością doświadczyli jego przyjaźni.”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz