Gdzie leży prawda, zwłaszcza historyczna? Jedni powiadają tak, inni zupełnie inaczej. Specjaliści demagogii dwoją się i troją, a jedno jest pewne. Populacja Polaków i innych mówiących i myślących po polsku jest dziesiątkowana od dwustu lat. Na Syberii znajdujemy wiele polskich grobów, kto wie czy nie miliony. Z drugiej strony, w większości sytuacji doznawaliśmy i doznajemy wiele serdeczności od Russkich, także na zesłaniu. Nawet teraz, gdy zażarta nienawiść do Rosji i Rosjan staje się oficjalną religią państwową w Polsce. A także współczesne rosyjskie władze okazują się niewytłumaczalnie powściągliwe w odwzajemnianiu naszej do nich relacji, czego nie potrafią ukryć czy zafałszować środki masowego rynsztoka.
Wygląda na to, że świat nas, Polaków (przepraszam za uzurpowanie sobie miana Polaka, skoro to tylko kwestia genów, ale to jedynie simplifikacja z mojej skromnej strony), skazał nie tylko na nieistnienie, ale na nigdynieistnienie. Albowiem z drugiej strony także ulegaliśmy eksterminacji, ze szczególnym nasileniem z początkiem wieku 19. Czy to przypadek, że okres ten pokrywa się z konresem wiedeńskim, na któym właściwiie nic konkretnego nie ustalono, bawiąc się i pijąc (kongres tańczony). Nic konkretnego, oprócz, że cokolwiek dobre, ma nie pochodzić z Polski.
Dziś mamy do czynienia z eksterminacją na pełną skalę i pod wszystkimi względami, choć Rosja i Rosjanie nie przykładają do tego ręki, zdając sobie sprawę, że ich naród stoi na następnym miejscu w kolejce. Jak się przejawia wyniszczanie wszystkiego co polskie, to temat na oddzielny rozdział, a pan Roman nadmienia o tym w prawie każdym komentarzu. Dodam jeszcze prąd zmierzający do demonizacji polskości, uświęcania antypolonizmu, a nawet ludobójstwa na Polakach, vide projekt związany z Szeptyckim. Jak nadmieniałem wiele lat temu na Ciemnogrodzie, miały nadejść czasy, w których być Polakiem będzie uznane za grzech śmiertelny. I te czasy nadeszły. Biskup Polak (nomen omen – takie nazwisko) potępić raczył patriotyzm, nazywając go dwuznacznie nacjonalizmem.
Znaczy się, prawda historyczna może istnieje, ale wara nam od jej poznania. Nam, pariasom świata, w opinii tegoż.
Pozdrawiam Gremium.
Katarzynę Niemkę? Polkę ze Szczecina?) ponoć uśmiercił polski inżynier budując dla niej sracz z automatycznie odpalanym ostrzem w desce klozetowej. O tej metodzie nadmienia Łysiak, o polskim inżynierze – nie pamiętam kto.
Wszystko ponoć.
„Myślę, więc ma mnie nie być…”
Pozdrawiam Gremium przy niedzieli.
P.S. Powyższe rozważania nie wiążą się z dziedziną mojej ekspertyzy, więc proszę ich nie uznawać za niepodważalną rację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz