Zbigniew Rau został nowym ministrem spraw zagranicznych w rządzie PiS. To wielki fan George’a Sorosa, którego fundacja finansowała jego badania.
Prawo i Sprawiedliwość znowu pokazało, że partyjne kadry są wątpliwe, a ławka rezerwowa krótka. Jak to jednak możliwe, że na czele polskiego MSZ stanął stypendysta George’a Sorosa?!
[A bo to kiedy Polak był szefem MSZ w Polin??? – admin]
Zbigniew Rau, bo o nim mowa, jeszcze niedawno był wojewodą łódzkim. Tuż przed wygranymi przez PiS wyborami Rau stał się zawziętym przeciwnikiem „Zachodu”, a nawet sprzyjał lokalnym narodowcom.
Oczywiście działo się to wówczas, gdy temat nachodźców był na topie, a ONR tworzyło lokalne patrole. Wówczas Rau nazywał je je przejawem „obywatelskiej odpowiedzialności”.
Jednak zanim zaczął płynąć w stronę PiS miał innego… znacznie ciekawszego patrona. A był nim nikt inny jak miliarder George Soros.
Rau nie szczędził ciepłych słów pod adresem Sorosa. Natomiast fundacja miliardera wspierała badania naukowe przyszłego szefa polskiego MSZ.
W książce „The Reemergence Of Civil Society In Eastern Europe And The Soviet Union” Zbigniew Rau poświecił kilka stron na podziękowania. W tym bezpośrednio Sorosowi i jego fundacji, której to zawdzięczał międzynarodowy rozgłos.
Źródło: Polityka
https://nczas.com
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz