Skoro artykuł dotyczy samego Jacka Kurskiego, szefa pisowskiej telewizji, to możne jest to dobra okazja aby przekazać garść informacji o dwóch osobach z tej telewizji.
Są to Danuta Holecka (gwiazda pisowskiej propagandy) i Jarosław Jakimowicz (dawny „młody wilk”, obecnie pracownik TVP Info). Zestaw tych osób nie jest przypadkowy. Byli kiedyś parą i razem kilka lat temu pracowali nad skokiem na kasę, czy dokładniej : na niemiecką pocztę.
Tak, tak.
Opisał to wszystko na swoim profilu Jacek Nikodem
Ja tylko wklejam tu jego tekst, bo prosił, aby go rozpowszechniać.
Lektura zajmie nieco czasu. ale chyba warto :
„POLSCY „BOONIE I CLYDE”?
Czyli jak „Młody Wilk” i „GJKTJT?!” obrabowali pocztę…
Światowe media dostarczają nam ostatnio nowych informacji o jednym z najbardziej zuchwałych napadów na urząd pocztowy w całej powojennej historii Niemiec. Głównymi bohaterami tych doniesień jest para naszych rodaków, dziś osób powszechnie znanych, popularnych, szanowanych i wyróżniających się nienaganną postawą moralną oraz etyczną. Mowa oczywiście o Jarosławie Jakimowiczu (ksywa „Jaro 2”) oraz Danucie Holeckiej (do niedawna bez ksywy), ikonie naszej telewizji publicznej, a w przeszłości towarzyszce życia „Jaro 2”. No i jego wspólniczce w przygotowaniach do wspomnianego zuchwałego napadu na pocztę w małej niemieckiej miejscowości Bumbulumbach.
Niemieccy śledczy ujawnili niedawno, że para naszych rodaków planowała obrabowanie banku (który w rzeczywistości okazał się pocztą) już znacznie wcześniej. Czerpiąc inspirację z filmu sensacyjnego „Angielska robota” postanowili dokonać podkopu pod budynek banku (który był pocztą) i za pomocą lewarka podnieść podłogę skarbca, wślizgnąć się w powstałą szparę o szerokości 82 cm (gdyż taką średnicę miała Danusia w pasie), dokonać kradzieży i ewakuować się przez wspomnianą szparę. Plan spalił jednak na panewce, choć było blisko! Podkop zaczęli po prostu za daleko od obiektu, tak więc musieli ryć i kopać przez niemal 2 lata. W międzyczasie siedzibę banku przeniesiono do sąsiedniego budynku, a w miejscu dawnego banku zainstalował się urząd pocztowy. Niemcy to jednak potrafią być świniami…
Gdy po wspomnianych 2 latach podkop był już gotowy „Jaro 2” i Danusia rozpoczęli najtrudniejszy etap całej operacji. Czyli lewarowanie podłogi skarbca który, jak się później okazało, żadnym skarbcem nie był. Połamali 4 lewarki (w tym potężny lewar kolejowy o udźwigu 8 t), zanim z zawodem i wściekłością uświadomili sobie, że budynek usytuowany jest na ruinach bunkra z czasów II w. ś., którego żelbetowe sklepienie miało grubość 120 cm… Na tym niepowodzeniu zakończył się udział Danusi Holeckiej w rabowaniu banku (czyli poczty). Zmęczenie 24-miesięcznym kopaniem, ciągłe przebywanie w ciemnościach, niedotlenienie, omamy wzrokowe, brak seksu oraz stres i głupawka spowodowane stałą obecnością w pobliżu „Jaro 2”, spowodowały u niej nieodwracalne zmiany w mózgu… Tak, tak, Danka miała kiedyś mózg! Głęboka depresja i załamanie nerwowe nie pozwoliły jej na kontynuowanie prób obrabowania banku, który był pocztą. Zrezygnowała więc z udziału w skoku, tym chętniej, że z Polski nadeszła propozycja, iż jeśli przedstawi zaświadczenie o poddaniu się obserwacji psychiatrycznej, to zostanie zatrudniona na eksponowanym stanowisku w reformowanej właśnie przez Jacka „Kurwskiego” telewizji. Z uposażeniem znacznie przewyższającym dzienne obroty banku w Bumbulumbach, który w rzeczywistości był już wtedy pocztą.
Postawienie warunku poddania się obserwacji i leczeniu zamkniętemu w szpitalu dla psychicznie chorych świadczyło o przezorności „Kurwskiego”, bowiem na Woronicza dotarły już informacje o tym, że Danusia od 2 lat udaje raz kreta, a innym razem dżdżownicę. Danka w każdym razie nie zastanawiała się długo… Po raz ostatni wypluła z ust piasek i kamienie, powiedziała do wspólnika „wal się, jełopie”, wyszła z podkopu, dokonała ablucji wszystkich „oponek” swojego kształtnego ciała i autostopem pojechała wprost do szpitala w Branicach. W którym to szpitalu 2 miesiące później została wybrana „Miss Mokrego Podkoszulka”, a następnie zakończyła leczenie z adnotacją – „osobowość schizoidalna, dalsze leczenie w klinice weterynaryjnej”.
Nie mniej zdesperowany i załamany „Jaro 2” natomiast, który w końcu uświadomił sobie, że co innego skok na planie filmu „Młode wilki”, a co innego rzeczywiste rycie i kopanie tunelu, postanowił zrezygnować z dźwigania w górę bunkra z czasów II w. ś. i dokonać rabunku „na rympał”. Czyli na chama. Jego przyjaciel Cezary „Trotyl” Gmyz (korespondent TVPIS w Berlinie) dostarczył mu 4 laski dynamitu, które mu zostały z czasów, gdy konstruował bombę akustyczno-próżniowo-landrynkowo-rozweselającą w celu wysadzenia pewnego samolotu pod Smoleńskiem. Dawny „Młody Wilk” nie pieprzył się już z finezyjnymi rabunkowymi pomysłami, tylko w środku nocy owym dynamitem wysadził w powietrze całą jedną ścianę banku, który już od dawna nie był bankiem.
Jego łup wyniósł 217 EURO. Tyle znalazł w kasie. Aresztowanie „Jaro 2” nie było żadną zasługą niemieckiej Policji. Bowiem owo wysadzanie ściany budynku miało miejsce w piątkowy wieczór w trakcie trwania Oktoberfest. W huku fajerwerków towarzyszących świętu nikt więc nie skojarzył odgłosu wybuchu z rabowaniem poczty. Tym bardziej, że w Niemczech wysadzanie w powietrze urzędów pocztowych zdarza się niezmiernie rzadko. Dawny „Młody Wilk” mógł więc spokojnie oddalić się z łupem z miejsca przestępstwa. A jednak Policja aresztowała go w poniedziałek rano właśnie w zniszczonym budynku banku. Czyli poczty. Okazało się, że „Jaro 2”, zdegustowany małym łupem (same lewarki kosztowały go 2.540 EURO), postanowił obrabować także skarbiec banku, co to nie był już bankiem. I przez następne 2 doby poszukiwał tego skarbca w zgliszczach wysadzonego w powietrze urzędu pocztowego… Aż w końcu nakryli go pracownicy urzędu w poniedziałkowy poranek. Policję niemiecką tak rozczulił widok załamanego, wychudzonego i brudnego „Młodego Wilka” (2 lata kopania non stop!), że była gotowa puścić go wolno. Tym bardziej, że łup ze skoku był żałośnie mały. No, ale eksperci budowlani wycenili koszt remontu 3-piętrowej kamienicy na ponad 1,2 miliona EURO. A więc kryminał…
Jakie wnioski płyną z tej historii? Pierwszy to taki, żeby nie szukać skarbca tam, gdzie go nie ma. I drugi wniosek – uczcie się języków obcych, kochani! Dwójkę naszych bohaterów zgubiła właśnie ich nieznajomość. Bowiem nad dawnym bankiem, który był pocztą, już od wielu miesięcy wisiał napis „POST”. Danka Holecka wcześniej robiła wielokrotnie rozpoznanie terenu. Systemy alarmowe, ochrona, kraty, czujniki itd. Coś ją nawet tknęło i sprawdziła w słowniku, jak nazywa się bank w języku niemieckim. Problem w tym, że potem, grzebiąc się miesiącami w tym tunelu, po prostu zapomniała. Pamiętała tylko, że nazwa ma 4 litery… No a „bank” i „post” wyglądają podobnie. A „Młody Wilk” w ogóle nie zawracał sobie swojej ślicznej główki napisami na budynku, bo jakoś szczególnie czytaty to on nie był nigdy. Tylko PISaty. Więc zdał się na yntelygencję i oczytanie polskiej Bonnie… I to był błąd.
Od opisywanych wydarzeń minęło parę ładnych lat. „Młody Wilk” odsiedział kilka miesięcy w niemieckim pierdlu. Ze swoimi długimi, falistymi blond włosami, niebieskimi oczami i zgrabną sylwetką robił furorę wśród współwięźniów. Cieszył się na tyle dużym powodzeniem, że „szybki numerek” z nim bywał często stawką podczas grywanych przez więźniów partyjek pokera. Jako równowartość 3 paczek fajek… Istniało nawet ryzyko, że tylna część ciała nieszczęśnika zostanie do cna „wyeksploatowana’ przez niemieckich kryminalistów, bo podobno drzwi jego celi się nie zamykały… Na szczęście niedolą „Młodego Wilka” zainteresowało się tamtejsze Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i załatwiło mu przedterminowe zwolnienie. Po powrocie do Polski musiał się jednak poddać gruntownej terapii psychiatrycznej. Do dziś zresztą budzi się nocami zlany potem, słyszy chrapliwy szept do ucha „Ich liebe dich” lub „noch einmal fiku-miku” i wydaje mu się, że jako atrakcyjna kobieta uprawia seks z kilkoma partnerami jednocześnie. Być może właśnie dlatego, w ramach terapii, zlecono mu ostatnio prowadzenie w „kurwizji” programu razem z niejaką Magdaleną Ogórkową. Żeby mógł naocznie przekonać się, jak naprawdę wygląda atrakcyjna i seksowna „laska” lubiąca seks grupowy w warunkach ekstremalnych…
Z dawnych, więziennych czasów pozostał „Młodemu Wilkowi” nawyk chodzenia z mocno ściętymi pośladkami i dłońmi zakrywającymi krocze. Czyni to jego chód dość niezgrabnym, toteż coraz częściej jego dawną ksywę „Jaro 2” zastępuje inna, bardziej adekwatna do stanu obecnego – „Kaczka Co Kiedyś Była Wilkiem”… Tylko proszę bez skojarzeń z pewnym znanym politykiem!
Co się zaś tyczy Danusi-Bonnie to stała się jednak gwiazdą telewizji, cenioną za fachowość, obiektywizm oraz kulturę osobistą, wielbioną przez miliony widzów. Ale coś za coś… Z czasów tego nieszczęsnego podkopu pod bankiem, co to był pocztą, a nie bankiem, pozostał jej nawyk wypluwania z ust wyimaginowanego piasku oraz kamieni. Przejawia się on charakterystycznym grymasem na ryju (patrz zdjęcie). Ale za to doczekała się w końcu ksywy z prawdziwego zdarzenia! Jej bliscy oraz koledzy z Woronicza mówią do niej pieszczotliwie „GJKTJT?!”. Ksywka wprawdzie trudna do zapamiętania, ale jakże oryginalna! To skrót od „Gdzie Jest Koniec Tego Jeb**ego Tunelu?!”
Tekst ten dedykuję tym z Was, którzy wytykają mi, że moje posty są ostatnio zbyt mroczne i pesymistyczne. Od maja 2019 r. napisałem ich ponad 300 i wydaje mi się, że zawsze takie były. To nie moja wina, że w tym kraju nie ma już z czego się śmiać… Sami zresztą widzicie, że z poczuciem humoru u mnie nie jest najlepiej.
Dziękuję za uwagę.
I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da…”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz