niedziela, 16 sierpnia 2020

Tekst ślubów lwowskich

Wszyscy – dosłownie – zapominają, że cały czas Polska jest królestwem a od 1 kwietnia 1656 roku obraną przez wszystkie stany królową jest Maryja. Matka Boska jest Królową Polski lege artis.
Matka Boża jest również de iure Królową Korony Polskiej i Wielką Księżną Litewską.
Zapamiętajcie: dopóki nie popędzimy tych wszystkich drapichrustów to nie przywrócimy godności Królestwu Maryi. Co do prezydenta to nie prezydent tylko regent. Reszta won!

Tekst ślubów lwowskich
************
Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno! Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna, Króla królów i Pana mojego, i Twoim zmiłowaniem się król, do Twych Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfederacyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram. Mnie, Królestwo moje Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie, Pruskie, Mazowieckie, Żmudzkie, Inflanckie i Czernihowskie, wojsko obojga narodów i pospólstwo wszystko Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twojej pomocy i miłosierdzia w teraźniejszym utrapieniu królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom pokornie żebrzę…
A że wielkimi Twymi dobrodziejstwy zniewolony przymuszony jestem z narodem polskim do nowego i gorącego Tobie służenia obowiązku, obiecuję Tobie, moim, ministrów, senatorów, szlachty i pospólstwa imieniem, Synowi Twemu Jezusowi Chrystusowi, Zbawicielowi naszemu, cześć i chwałę przez wszystkie krainy Królestwa Polskiego rozszerzać, czynić wolą, że gdy za zlitowaniem Syna Twego otrzymam wiktoryę nad Szwedem, będę się starał, aby rocznica w państwie mym odprawiała się solennie do skończenia świata rozpamiętywaniem łaski Boskiej i Twojej, Panno Przeczysta!
A że z wielkim żalem serca mego uznaję, dla jęczenia w presji ubogiego pospólstwa oraczów, przez żołnierstwo uciemiężonego, od Boga mego sprawiedliwą karę przez siedem lat w królestwie moim różnymi plagami trapiąca nad wszystkich ponoszę, obowiązuje się, iż po uczynionym pokoju starać się będę ze stanami Rzeczypospolitej usilnie, ażeby odtąd utrapione pospólstwo wolne było od wszelkiego okrucieństwa, w czym, Matko Miłosierdzia, Królowo i Pani moja, jakoś mnie natchnęła do uczynienia tego wotum, abyś łaską miłosierdzia u Syna Twego uprosiła mi pomoc do wypełniania tego, co obiecuję.
************

Jest oczywiste, że Jezus Chrystus nigdy nie należał do narodu Izraela, bo po pierwsze jako takiego nie było go wtedy a po drugie i ważniejsze – co wynika z Jego słów zapisanych w Ewangeliach – był jakby zawsze ponad wszystkimi, co znakomicie charakteryzują (między innymi) zapisane Jego słowa jako opinia niezależnego obserwatora ” MÓWI JAKBY MIAŁ WŁADZĘ”. Mówi jakby miał władzę, bo JEST BOGIEM!
Istotnie – miał i ma. I to nie darowaną, dzierżawioną, ale realną i wieczną. Wobec niej wszelkie ludzkie zależności nikną. To prawda, że życiem to przypłacił – ale tylko na chwilę. Warto, więc być blisko Niego, pamiętając o przestrodze: Cóż pomoże człowiekowi, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?

Pan nasz Jezus Chrystus urodził się z Maryi dziewicy której drugie imię to Niepokalane Poczęcie, co wyjawiła ludziom w Lourdes poprzez niepiśmienne dziecko, Bernadetę Soubirou. Można powiedzieć, że Jezus Chrystus w sensie kulturowym był żydem zaś w sensie genetycznym nie – ze względu na niepokalane poczęcie NMP. Niepokalanie poczęta znaczy nie za przyczyną swego ojca św. Joachima i matki św. Anny tylko za wyłączną przyczyną Ducha Świętego. Chodzi o to, że Bóg nie mógł się narodzić z kobiety skażonej grzechem przez szatana, dlatego Jego Matka musiała być Nowym Stworzeniem, świętą od chwili samego poczęcia. I tak było – patrz na objawienie w Lourdes czy w Gietrzwałdzie. Powiem więcej. Narodził się w grocie, bo nie mógł w gospodzie. Bóg niczego nie zawdzięcza człowiekowi. Jest odwrotnie. To my wszystko Mu zawdzięczamy i powinniśmy co dzień okazywać należytą wdzięczność. Na dzisiaj starczy,
Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo

Stanisław Michalkiewicz/cyt. 1
Kiedyś było inaczej – o czym świadczą lwowskie kościoły, na czele z katedrą, w której król Jan Kazimierz 1 kwietnia 1656 roku ogłosił Matkę Boską Królową Korony Polskiej – a zatem i Wielką Księżną Litewską, bo po Unii Lubelskiej obydwa tytuły były ze sobą związane. Jak już wspominałem, nie był to akt wyłącznie religijny, ale i państwowy, bo podkanclerzy Stefan Koryciński wygłosił tzw. deklarację obioru, „w imieniu rządców, dostojników i wszystkich ludów królestwa tego”. Ta deklaracja została zarejestrowana w grodzie, co według ówczesnego prawa odpowiadało ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw. W dodatku Pius XII w 1950 roku ogłosił dogmat o wniebowzięciu Matki Bożej – że została wzięta do nieba „z duszą i ciałem” – co oznacza, że w Jej przypadku nie nastąpiło rozdzielenie duszy z ciałem, co normalnie oznacza śmierć. Zatem akt z 1 kwietnia 1656 roku nie dotyczy osoby zmarłej, tylko żyjącej, a ponieważ nie został on uchylony przez żadną władzę, ani polską, ani obcą – abstrahując już od kompetencji władzy obcej w tej sprawie – to znaczy, że Polska jest monarchią, a ci wszyscy prezydenci – tylko rodzajem regentów. Tymczasem poczynają oni sobie, jakby nie byli regentami i taki na przykład prezydent Lech Kaczyński ratyfikował traktat lizboński, amputujący Polsce ogromny kawał suwerenności, nawet nie próbując zasięgnąć opinii Królowej w tej sprawie. Toteż nic dziwnego, że mogła poczuć się dotknięta tym lekceważeniem, z czego powinniśmy wyciągnąć wnioski i się opamiętać z tą demokracją. Tymczasem demokrację zachwalają nawet niektóre osoby duchowne, co sprawia, że Kościół na własne życzenie staje się bezradny wobec ofensywy sodomitów – być może nawet inspirowanej przez Żydów – by w ten sposób wywołać w Polsce konflikt zastępczy, odwracający uwagę narodu od największego zagrożenia, jakie zawisło nad nim od 1939 roku, w postaci okupacji żydowskiej.

Stanisław Michalkiewicz/ cyt. 2
Jak się dowiedziałem, tylko środowiska narodowe zapowiedziały pikietę pod Ambasadą Stanów Zjednoczonych w Warszawie – ale obawiam się, ze ta demonstracja nie będzie miała wpływu na podpisanie tej ustawy przez prezydenta Trumpa – bo niby dlaczego miałby jej nie podpisywać, skoro polskie władze udają, ze ta sprawa ich absolutnie nie obchodzi? Za to 2 maja przewidziana jest wielka uroczystość w postaci Elekcji Chrystusa na Króla Polski. Ciekawe, że wybór Chrystusa na króla Polski już raz został dokonany z udziałem prezydenta Dudy i innych dygnitarzy, ale organizatorzy Elekcji najwyraźniej muszą uważać tamten akt albo za nieważny, albo za niewystarczający. Problem polega na tym, ze elekcja odbędzie się w sytuacji dla Polski kłopotliwej a to ze względu na wspomnianą amerykańską ustawę. Ale nie tylko ze względu na nią. Polska bowiem ma już Królową, w osobie Matki Bożej, która została obrana na polski tron za panowania Jana Kazimierza. Dogmat Kościoła katolickiego o wniebowzięciu Najświętszej Marii Panny oznacza, ze ów akt obioru nie dotyczył osoby zmarłej, tylko Osoby Żyjącej – w co muszą wierzyć przynajmniej katolicy. W takiej sytuacji jak wytłumaczyć fakt ratyfikacji traktatu lizbońskiego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który to traktat amputował Polsce ogromny kawał suwerenności państwowej. O ile mi wiadomo, Królowa nie została w tej sprawie nawet skonsultowana i mogła potraktować to jako zniewagę nie tylko ze strony Sejmu, który upoważnił prezydenta do ratyfikacji tego traktatu, jak i ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który ten traktat ratyfikował. A i teraz – jak przedstawić Chrystusowi Królowi ultimatum, jakie wobec Polski wysunął niemiecki owczarek Franciszek Timmermans? Czy Polska powinna spełnić postawione warunki, czy też przejść nad nimi do porządku? Być może kontakt z Królem może być utrudniony, ale takie trudności nie powinny nikogo zwalniać z obowiązku wysłuchania królewskiej woli.

Laudetur Iesus Christus et Maria semper Virgo

LWOWSKIE ŚLUBY JANA KAZIMIERZA

Panuje powszechne przekonanie, że śluby złożone przez króla Jana Kazimierza we
Lwowie były konsekwencją zwycięskiej obrony Jasnej Góry. Te dwa wydarzenia pozostają
organicznie niejako związane. Pełne znaczenie zwycięskiej obrony w 1655 roku
znalazło wyraz w elekcji Maryi na Królową Polski. Śluby królewskie, chociaż niespełnione,
stały się na przestrzeni dziejów zaczynem podejmowania odnowy życia społecznego.
Jeszcze przed zakończeniem zwycięskiej obrony Jasnej Góry (26 XII 1655) król
Jan Kazimierz 18 grudnia 1655 roku, być może pod wpływem nuncjusza Piotra Vidoniego,
wyruszył ze Śląska do kraju. Na wieść o tym Stefan Czarniecki począł organizować
powstanie w okolicach Bełza i Chełma. Natomiast po zwycięskiej obronie przed
Szwedami Jasnej Góry hetmani Mikołaj Potocki i Stanisław Lanckoroński zawiązali
(29 XII) konfederację wojskową w Tyszowcach, wzywającą do powstania wszystkie
stany. Tymczasem Jan Kazimierz poprzez Żywiec, Duklę, Krosno i Łańcut, gdzie
go witał Jerzy Lubomirski, 10 lutego przybył do Lwowa. Wkroczył do miasta zniszczonego
i zubożałego po oblężeniu Chmielnickiego i Moskali z małym pocztem, złożonym
z trzech chorągwi i niewielkiej liczby rycerstwa. Mimo to mieszczaństwo lwowskie
powitało króla z entuzjazmem. Miasto opodatkowało się, nałożono akcyzę na artykuły
spożywcze, mieszczanie starali się uświetnić uroczystości dworskie. Król zamieszkał
w pałacu arcybiskupim. Powoli zjeżdżali się dygnitarze, poselstwa zagraniczne,
szlachta.
Z dworu królewskiego rozsyłano gońców z uniwersałami. Król, nuncjusz Vidoni,
arcybiskup lwowski, wybitniejsi senatorowie ustawicznie obradowali. Narastała
świadomość konieczności odwołania się do pomocy Najświętszej Maryi Panny, której
ocalenie zawdzięczała Jasna Góra.
Przygotowywano wielką uroczystość, mającą poruszyć cały kraj i odbić się echem
w świecie katolickim. Śluby Jana Kazimierza zostały rzeczywiście dokonane w
sobotę, l kwietnia 1656 roku. Opis uroczystości i tekst ślubów jest nam znany.
Często
podkreśla się, że podobnych aktów dokonano wcześniej w innych krajach. Jednak
w przeciwieństwie do podobnych ślubowań na Węgrzech, we Francji (1643), w Portugalii
(1644), w Austrii (1647), które były dekretami monarchy, śluby lwowskie przed
obrazem Matki Bożej Łaskawej w swej ceremonii i treści noszą cechy wyboru demokratycznego.
Dają temu wyraz dwie deklaracje: najpierw ślubowanie króla i jeszcze ważniejsza
deklaracja obioru, wygłoszona przez podkanclerzego koronnego, biskupa przemyskiego
Andrzeja Trzebickiego w imieniu „rządców, dostojników i wszystkich ludów
królestwa tego”.
Akty ślubowania króla i biskupa Trzebickiego są podobne, różnią się jednak
tym, że biskup Trzebicki bezpośrednio po ślubowaniach króla Jana Kazimierza
odczytał
podobny tekst, ale w imieniu „wszystkich ludów”. Oczywiście, mimo
to nie były one aktem spontanicznym całego Narodu. Śluby lwowskie wymieniające
wszystkie
ziemie należące do Korony Polskiej miały charakter polityczny. Król należał
do ludzi pobożnych. Nie on jednak był autorem tych ślubowań. Pomysł wyszedł
od Prymasa
Andrzeja Leszczyńskiego, a jego realizatorem stał się ówczesny nuncjusz Piotr
Vidoni, jeden z najzdolniejszych dyplomatów papieskich.
Znaczenie ślubów było olbrzymie. Złożono je pod wrażeniem obrony klasztoru jasnogórskiego,
w przeświadczeniu, że gdy zawodziły wszystkie alianse i gry polityczne, gdy autorytet
monarchy został zakwestionowany, pomocy należy szukać w jedynej ostoi, jaką był
Kościół katolicki, wiara katolicka, a przede wszystkim Matka Boża.

o. Zachariasz
S. Jabłoński OSPPE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...