W nieziemskiej książce „Gdy Pan mówi do serca” – ks. Gaston Courtois – Pan nasz, Jezus Chrystus, powiedział o tym tak:
[241.] Pod wpływem promieni płynących z Eucharystii twoja dusza ubogaca się moją obecnością – rzekłbym nawet, że nasyca się moją wonią. Twoim zadaniem jest się nią nasycać, długo ją w sobie przechowywać i roztaczać tę miłą woń wokół siebie. Czy jest coś cichszego i zarazem bardziej przenikliwego niż woń?
[Usłyszawszy w tych dniach (czyli po Soborze Watykańskim II – przyp. tłum.) dość częstą krytykę przeciwko Godzinom Świętym, wystawianiu Najświętszego Sakramentu, zapytałem Jezusa, co o tym myśli.]
Nie dla siebie, lecz dla was pragnę być wystawiany w Sakramencie mojej Eucharystii, żebyście mogli na Mnie patrzeć.
Lepiej niż ktokolwiek z was wiem, jak bardzo wasza wiara potrzebuje skupić się na znaku wyrażającym rzeczywistość boską. Trudno jest wam Mnie adorować, jeśli wasze spojrzenie wiary nie ma oparcia w patrzeniu na konsekrowaną Hostie.
Wynika to ze słabości ludzkiej natury i jest całkowicie zgodne z prawami psychologii. Wyrażanie uczuć wzmacnia je a oprawa liturgiczna, choćby najskromniejsza, jak zapalenie świateł, okadzenie i śpiewy pomagają duszy w wierze lepiej uświadomić sobie, choćby ta świadomość była bardzo niedoskonała, transcendentną obecność Boga.
Działa tu prawo Wcielenia: żyjecie jeszcze na ziemi, nie jesteście czystymi duchami obdarzonymi doskonałą inteligencją. Dlatego trzeba, żeby w wyrażaniu miłości i we wzrastaniu w niej uczestniczyło także ciało i psychika.
Niektóre dusze zostały obdarzone szczególnymi łaskami i mogą się bez tego udziału obejść. Dlaczego jednak odmawiać rzeszom ludzi dobrej woli tego, co pomaga im lepiej się modlić, ściślej się jednoczyć i goręcej kochać?
Czyż w ciągu wieków nie okazywałem wam często i na różne sposoby, że podobają Mi się te wszystkie zewnętrzne środki ułatwiające licznym duszom uczenia się szacunku do Mnie i rozpalające w nich gorętszą miłość ku Mnie?
Czy myślicie, że pod pretekstem radykalnych uproszczeń [liturgii – przyp. tłum.] unikniecie faryzejskiego uważania się za lepszych od innych? C/y myślicie, że przez to bardziej wzrośnie wiara i miłość ludzi prostych, którzy chcą przychodzić do Mnie z sercem dziecka?
Ludzie potrzebują atmosfery świętowania i zewnętrznych obrzędów, które za pośrednictwem uczuć docierają do umysłu i dają na ziemi przedsmak wiecznych zaślubin, za którymi wszyscy tak bardzo tęsknią.
[356.] Osoby konsekrowane są solą ziemi. Lecz kiedy sól utraci swój smak, na cóż się przyda?
Kiedy ich powołałem, z całego serca odpowiedzieli Mi – TAK – i Ja o tym nigdy nie zapomnę. Potem pozornie błahe opuszczenia modlitwy, czasem pod pretekstem pilnej konieczności spełnienia obowiązku stanu, zaczęły powodować coraz większy opór wobec mojej łaski.
Gdyby byli wierni godzinom modlitw, zachowaliby bliskość ze Mną a ich działalność apostolska nie tylko by na tym nie ucierpiała, lecz nawet okazałaby się bardziej owocna.
Na szczęście, jest jeszcze na świecie wiele dusz wiernych, które opóźniają, a nawet zapobiegają wielkim katastrofom, jakie wciąż zagrażają ludzkości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz