Nie ulega wątpliwości, że każda następna ekipa, która dojdzie do władzy po Prawie i Sprawiedliwości rozpocznie sprzątanie, które dla wielu członków PiS zakończy się aktami oskarżenia.
Pilnować tego będą z pewnością Roman Giertych i Radosław Sikorski, których bezkompromisowość będzie tutaj równa bezkompromisowości Macierewicza, jaką ten wykazał przy likwidacji WSI. Nie będą brać jeńców, co więcej, lufy ich „plutonu egzekucyjnego”, będą rozgrzane do czerwoności. Stąd tak ważna dla PiS jest odpowiedź, co zrobi Gowin.
Być może dlatego mamy do czynienia z „operacją Bielan”, by zawczasu zdetonować konstruowany po cichu przez Gowina ładunek, którego eksplozja mogłaby zdziesiątkować Prawo i Sprawiedliwość. Trudno bowiem nie zauważyć politycznej koincydencji, która temu towarzyszy oraz nie dostrzec wyraźnego wsparcia, jakie dostała frakcja Bielana w telewizji publicznej, w której z kolei „bana” dostał Gowin i jego współpracownicy.
Obecna opozycja nie ma w tej chwili szans na odebranie władzy Prawu i Sprawiedliwości. PiS-owi władzę odebrać może tylko wewnętrzna dekompozycja w obozie “dobrej zmiany”, której Gowin mógłby być zaczynem. Jeśli Adam Bielan pokrzyżował mu szyki, to pytanie na jak długo. Prawdą jest to, że jeśli Gowin czegoś nie zrobi, to w przyszłym Sejmie jego partia Porozumienie w parlamentarnych ławach nie zasiądzie.
Usiądźmy zatem wygodnie, przed nami bowiem ciąg dalszy wojen koalicyjnych, przebiegających w myśl znanego, jakże obrazowego, gwarantującego emocje opisu: wróg, śmiertelny wróg, koalicjant.
Maciej Eckardt
Za: FB
https://konserwatyzm.pl
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz