czwartek, 11 lutego 2021

Wolne media (czy jakoś tak)


Tak, też zwróciłam uwagę na dzisiejszy żałobny klangor „o wolne media” (lemingi latały do kiosków po gazety, ślisko im się biegło, ogólnie śmieszne to było, ale nie w tym rzecz).

Nie pytam, dlaczego akurat prywatne środki społecznego przekazu mają być ostoją i gwarancją wolności. Wszak czyje by one nie były, działać będą wyłącznie dla dobra właściciela, kimkolwiek by on nie był. Sorry, tak to działa i nie ma się co rozpisywać.
[Ale p. Korwin-Mikke mówi, że jest inaczej – admin]

Poniżej praktyczny przykład „wolności” prywatnych mediów, ćwiczenie nr 1:
>http://ipn.gov.pl/pl/aktualnosci/137875,Facebook-odblokowal-profil-IPN-z-postem-dotyczacym-niemieckich-zbrodni-na-polski.html

…i to wystarcza do stwierdzenia, że cała ta awantura, to „nie nasz cyrk – nie nasze małpy”. Dla mnie, prostego człeka, wolność środków społecznego komunikowania się polega na tym, że w granicach prawa (w uproszczeniu: karnego i cywilnego), każdy mówi to, co chce. A nie „co wy, ‚bezkropki’ macie myśleć, bo jak nie, to jest dla was przymus się wstydzić, a jak nie, to jesteście ksenofobem, antysemitą, wstecznikiem i…” (zapomniałam co tam jeszcze szło).
[Podpowiadam: faszystą, nazistą, taszystą, jebanym katolem… – admin]

Po odcięciu się (Dobrowolnym! Jak to miło!) z ich internetowych szczekaczek, zrobiłam to, co pewnie zawsze robi każdy przeciętny człek – sprawy fachowe znalazłam na odnośnych portalach, informacje – na serwisach zagranicznych, informacje miejscowe – na np. BIP-ach konkretnych organów. Serio ktoś polega wyłącznie na polskojęzycznych szczekaczkach? Serio „une” naprawdę uważają przeciętnego tenkrajowego tubylca za prymitywa niezdolnego wyjść poza złonet lub szkoperię? [Ale przecież tak właśnie jest! – admin]

A co mają BIP-y do „wolnych mediów”? Na to nam odpowie ćwiczenie nr 2.

Otóż Drodzy Państwo, ktokolwiek rządzi w danym mieście, cokolwiek robi, to ogłasza to na BIP (nie mówię o poważnych wałach, tylko o tych mniejszych, ale to też dobre). No więc Wasza autorka dziś właśnie na BIP-ie miasta Pchlewa DOTARŁA DO ŹRÓDŁA INFORMACJI. KONKRETNEJ informacji. Np. takiej, że drogie władzie Pchlewa mają zamiar pozwolić deweloperowi na to, by w kawałku parku (z rzeczką!) zrobił: przykrycie rzeczki, centrum konferencyjno-hotelowo-handlowe ze spa, basenem, parkingiem, sklepami, usługami itd. (N.b. tak szeroki program zazwyczaj oznacza burdel, ale to odrębny temat). Jak widać żadne szczekaczki nie są potrzebne, by się dowiedzieć o miłych zamiarach drogich władziów.

Ale zostawmy pchlewski burdel. Powyższy przykład poucza nas, że przeciętnemu człowiekowi nie przeszkadza brak „wolnych mediów”, które swoją „misję” ograniczały do plotek, prikazów, wtórnych opinii, szkalowania tego co dobre, szczucia na wszystko, co jest mi/wielu z nas drogie oraz masy reklam.

Z tymi reklamami to zresztą śmiesznie dziś wyszło. Otóż po tym, jak się wylogowałam z poczty, szkoperia zamiast obiecanego „żałobnego” ekranu, pokazała mi… tak, reklamę. Bo wicie-rozumicie, wyć o „wolność mediów”, to jedno, ale kasa (z reklam) musi się zgadzać. No to niech się nie dziwią, że mnie swoimi jeremiadami nie kupią. Przypuszczam, że nie ja jedna tak mam.

bez kropki
https://bezkropki.neon24.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...