czwartek, 24 czerwca 2021

Odpowiedź Prokuratury na nasz list w sprawie dokumentów archiwalnych przekazanych do Ludwigsburgu

Odpowiedź Prokuratury na nasz list w sprawie dokumentów archiwalnych przekazanych do Ludwigsburgu

Publikujemy odpowiedź z Prokuratury na nasz list z 20.02.2010 r. w sprawie prowadzonego śledztwa w przekazania dokumentów archiwalnych -  oryginałów zeznań świadków, fotografii i innych materiałów śledczych dokumentujących hitlerowskie zbrodnie wojenne, oddanych prokuraturom niemieckim przez polskie władze archiwalne do Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen w Ludwigsburgu.


Odpowiedź Prokuratury na nasz list w sprawie dokumentów archiwalnych przekazanych do Ludwigsburgu

Publikujemy odpowiedź z Prokuratury na nasz list z 20.02.2010 r. w sprawie prowadzonego śledztwa w przekazania dokumentów archiwalnych -  oryginałów zeznań świadków, fotografii i innych materiałów śledczych dokumentujących hitlerowskie zbrodnie wojenne, oddanych prokuraturom niemieckim przez polskie władze archiwalne do Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen w Ludwigsburgu.



Źródło: http://blogmedia24.pl/node/25912


List do Prokuratury Okręgowej dotyczący stanu prowadzonego śledztwa w sprawie dokumentów archiwalnych 20.02.10

Stowarzyszenie Blogmedia24.pl           Olsztyn, 20 luty 2010 r.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie
 ul. Chocimska 28
00 – 791 Warszawa

Dotyczy: pismo Prokuratury znak 1A 06/13/10 z dnia 12.02.10 w sprawie udzielenia informacji jawnej w sprawie prowadzonego przez Prokuraturę śledztwa w sprawie o sygnaturze V Ds. 210/06 (obecnie VI Ds. 270/09)

Dziekujemy za odpowiedź na nasz wniosek z dnia 18 stycznia 2009 w sprawie udostępnienie informacji publicznej dotyczącej stanu prowadzonego śledztwa w sprawie dokumentów archiwalnych -  oryginałów zeznań świadków, fotografii i innych materiałów śledczych dokumentujących hitlerowskie zbrodnie wojenne, oddanych prokuraturom niemieckim przez polskie władze archiwalne do Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen w Ludwigsburgu.

Uzyskana odpowiedź jednak wydaje sie nam niepełna. Nasze zapytanie dotyczyło stanu śledztwa dotyczącego nie tylko okresu od 21.09.1961 do 07.11.1999, lecz także okresu obejmującego następczynię Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich, działającą przy Instytucie Pamięci Narodowej, Główną Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu.

Prokuratura w swoim pismie znak j.w. informuje nas o umorzeniu śledztwa (w piśmie omyłkowo podano datę postanowienia 12.10.2010 ) wobec przedawnienia karalności.

Sprawa została opisana i jest opublikowana we  “Wprost” 2006-05-03 Numer: 18/2006 (1221), pod adresem : 

http://www.wprost.pl/ar/?O=89781

Quote
„Sprawa wyszła na jaw przy okazji 65. rocznicy wybuchu wojny, w 2004 roku, kiedy to ówczesny dyrektor IPN, prof. Leon Kieres zwrócił się do podległych mu prokuratorów IPN, aby przygotowali raport o stanie śledztw w sprawach przeciwko zbrodniom Wehrmachtu, popełnionym we wrześniu 1939. I wtedy okazało się, że w setkach, a może nawet tysiącach teczek znajdujących się w archiwach IPN brak jest nie tylko oryginałów zeznań czy zdjęć, ale nawet wiarygodnych kopii tych dokumentów. Bez oryginalnych akt zakończenie spraw, to jest umorzenie ich lub wydanie wyroku skazującego, nie jest możliwe. Zdaniem Naczelnika Wydziału Nadzoru nad Śledztwami Głównej Komisji, dr. Antoniego Kury, takich nie zamkniętych postępowań jest od 5 do 10 tysięcy. Niektóre z nich bardzo głośne, jak np. sprawa zbrodni niemieckich popełnionych na terenie obozów w Gross Rosen czy w Treblince.
W kilkuset przebadanych dotąd teczkach znaleziono jedynie adnotację: „wysłane do Ludwigsburga”. Zważywszy, że archiwa IPN liczą 130 tys. zespołów akt, skala zjawiska jest wciąż nieznana.”

http://www1.ipn.gov.pl/wai/pl/18/4024/

Quote
"Niemiecka Centrala w Ludwigsburgu potwierdziła, że otrzymywała oryginały, a nie kopie dokumentów archiwalnych z Polski oraz że działo się to bez podstawy prawnej w postaci umowy polsko-niemieckiej. Prokuratorzy IPN alarmują, że strona niemiecka na podstawie uzyskanych tą drogą akt śledczych masowo uniewinniała sprawców zbrodni wojennych na ludności cywilnej w Polsce, uznając je za "represje usprawiedliwione w warunkach wojny, wymierzone przeciwko partyzantom". Niemiecka Centrala w Ludwigsburgu potwierdziła w liście do IPN, że przez lata otrzymywała z Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oryginały dokumentów ze śledztw w sprawie zbrodni. Co więcej - z pisma wynika, że strona polska nie wspominała nigdy o tym, iż oczekuje zwrotu przesłanych akt po zakończeniu postępowania karnego w Niemczech. - Dlatego przekazywaliśmy dokumenty do niemieckich archiwów - wyjaśnia kierownictwo Centrali w Ludwigsburgu. Niemcy poinformowali też, że nie posiadają w archiwach żadnego porozumienia polsko-niemieckiego, które stanowiłoby podstawę przekazywania przez GKBZpNP materiałów śledczych do Niemiec."

Na nasze zapytanie o stan śledztwa, skierowane do IPN w piśmie z dnia 27 października 2009 r. uzyskaliśmy odpowiedź pismem  znak KO 5/10 z dnia 2010-01-06  informację, że śledztwo w tej sprawie o sygnaturze V Ds. 210/06 prowadzone jest przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

Działając w imieniu Stowarzyszenia Blogmedia24.pl z siedzibą w Olsztynie, wnoszę o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej stanu prowadzonego śledztwa dotyczącego okresu po 2004 roku, kiedy ujawniono przestępstwo.

Z poważaniem Prezes Zarządu Elżbieta Szmidt

Do wiadomości :

Instytut Pamięci Narodowej
Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
Naczelnik Wydziału
prok. Marek Sosnowski
Pl. Krasińskich 2/4/6

00-207 Warszawa



Dokumentacja zbrodni niemieckich wywieziona bezprawnie do Niemiec. Kolejne dokumenty zbrodni.

Muzeum Auschwitz poinformuje prokuraturę oraz IPN o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z bezprawnym przekazaniem Niemcom i wywiezieniem do Niemiec odnalezionych na Dolnym Śląsku skrzyń z dokumentacją SS z obozu Auschwitz

Paweł Sawicki z biura prasowego muzeum powiedział w rozmowie z PAP, że doniesienie zostanie złożone "najszybciej jak to możliwe", prawdopodobnie już w poniedziałek.

Trzy skrzynie z dokumentami załogi obozowej Auschwitz odnaleźli niedawno w okolicach Przełęczy Kowarskiej na Dolnym Śląsku poszukiwacze z Niemiec, którzy korzystali z pomocy Polaka Mieczysława Bojki. Niemcy wywieźli je do swego kraju. We wtorek poinformował o tym regionalny tygodnik "Nowiny Jeleniogórskie".

"Dokumenty najprawdopodobniej mogą pomóc w zidentyfikowaniu nazwisk przestępców w sprawach dotyczących zbrodni przeciwko ludzkości, które nie podlegają przedawnieniu, przez co mogą stanowić materiał dowodowy w śledztwie prowadzonym przez Instytut Pamięci Narodowej. W tym wypadku prawdopodobnie mamy też do czynienia z naruszeniem przepisów karnych z zakresu Ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami oraz Ustawy o państwowym zasobie archiwalnym i archiwach. Ponadto doszło do odnalezienia obiektów mających znaczną wartość naukową, którego właścicielem zgodnie z obowiązującym prawem jest Skarb Państwa" - głosi oświadczenie Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Jeleniogórski tygodnik - cytując Bojkę - poinformował, że dwaj niemieccy poszukiwacze z okolic Schwarzwaldu poprosili Polaka o pomoc. - Znam ich od dawna i wiedziałem, że są osobami pewnymi. Po prostu im ufałem. W przeszłości kilkakrotnie mi pomagali. Dzięki nim znalazłem między innymi depozyt schowany w moście na Bobrze w Janowicach Wielkich oraz   wszedłem w posiadanie bardzo ciekawych map okolic Pilchowic - mówił Bojko. Dodał, że teraz Niemcy posiadali bardzo precyzyjne dane na temat korytarza zasypanego w 1945 roku, w którym miały się znajdować dokumenty dotyczące więźniów Auschwitz. Potrzebowali koparki. Za pomoc Bojko otrzymał 5 tysięcy euro oraz kilka map z zaznaczonymi nieznanymi szerzej tunelami w okolicach Miedzianki.

Kilkanaście dni temu, po czterogodzinnych poszukiwaniach, skrzynie zostały wykopane. Polskie Radio poinformowało w sobotę, że zamknięte w nich dokumenty nie dotyczyły jednak więźniów, lecz załogi obozowej. Były to książeczki wojskowe, książeczki kolonialne, książeczki szczepień i akta personalne ponad stu osób. Bojko - pytany przez radiową "Jedynkę", czy nie miał wyrzutów sumienia oddając znalezisko Niemcom, powiedział, że gdyby dokumenty dotyczyły więźniów, podjąłby inną decyzję. - Gdyby dotyczyły Niemców, to nie miałem skrupułów. Uważam, że pewne rzeczy powinny ulec zapomnieniu - powiedział. Po co Niemcom te dokumenty? Nie wiadomo.

PAP

Źródło: http://blogmedia24.pl/node/55011

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...