Pomysł na rekompensatę ewentualnych strat, które mogą powstać po przekopaniu Mierzei Wiślanej nie znalazły finału, a władze samorządowe Krynicy Morskiej nawet nie mają żadnej wiedzy na temat zabezpieczenia samej inwestycji w kontekście środowiska i turystyki.

Plaża na terytorium parku narodowego „Mierzeja Kurońska”
Mieszkańcy Krynicy Morskiej od samego początku obawiają się, że po zbudowaniu tego bezpośredniego połączenia Bałtyku z Zalewem Wiślanym, ich domy zostaną w zasadzie odcięte od lądowego terytorium Polski. Tego nikt w jednym z najbogatszym miast w naszym kraju nie chce. Co ważne, to oddzielenie można jednak było mieszkańcom zrekompensować.
Taką propozycję reprezentanci Krynicy Morskiej przedstawili już 7 kwietnia 2016 roku w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Elblągu podczas konferencji pt. „Budowa Kanału Żeglugowego Nowy Świat przez Mierzeję Wiślaną” w obecności m.in. Marka Gróbarczyka – ówczesnego ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, posłów i senatorów PiS i Kukiz15.

Prace przy przekopie Mierzei Wiślanej, stan terenu inwestycji w kwietniu 2020 r.
Zaproponowano, by stworzyć w Krynicy Morskiej strefę podobną do strefy w Livigno we Włoszech. To miało pozwolić miastu rozwinąć się i przyciągnąć znaczących inwestorów zagranicznych. Rząd obiecał, że poważnie się nad tym zastanowi. A warto pamiętać, iż w 2016 roku rząd sam z siebie żadnej propozycji rekompensaty wobec mieszkańców nie wysunął.
Jak się okazuje, taka sytuacja pozostała do dziś.
– Niestety rozmowy dotyczące ewentualnego utworzenia turystycznej strefy wolnocłowej nie znalazły finału. Strona rządowa stwierdziła, że nie ma podstawy prawnej, aby taką strefę utworzyć – odpowiada burmistrz Krynicy Morskiej Krzysztof Swat zapytany przez nas właśnie o rzeczoną strefę.
Podsumowując, budowa samego kanału przez Mierzeję Wiślaną i toru wodnego do Elbląga przez Zalew Wiślany z regulacją brzegów i mostami nie wystarczy. Wspomniany tor wodny do Elbląga będzie wymagał ciągłego pogłębiania. A co z zimą? Mowa nawet o czterech miesiącach w roku. Naturalnie lodołamacze sobie poradzą, ale co z zalegającą krą?

Przekop Mierzei Wiślanej.
Rząd robi z przekopu show, którym powinna żyć cała Polska.
Dodatkowo w Zalewie Wiślanym może wzrosnąć zanieczyszczenie węglowodorami ropopochodnymi i zawiesinami organicznymi. Oznacza to gigantyczne koszty utrzymania całej inwestycji.
Jednak mamy tu do czynienia z flagową inwestycją obecnego rządu, a celem nadrzędnym przekopu jest „bezpieczeństwo narodowe”. Argumenty ekonomiczne już dawno zeszły na drugi plan.
A co z Krynicą Morską, Piaskami i przede wszystkimi mieszkańcami tych miejscowości?
– Nie mam wiedzy na temat zabezpieczenia samej inwestycji w kontekście środowiska i turystyki. Mam tylko nadzieję, że czarne scenariusze dotyczące ewentualnego zaniku plaż po stronie wschodniej przekopu się nie sprawdzą, a jeżeli niestety tak, to każdy następny rząd zabezpieczy środki w budżecie Państwa na niwelowanie tych ewentualnych strat w środowisku. Na dzień dzisiejszy chcemy, aby inwestycja jak najszybciej się zakończyła i aby zniknęły wszelkie niedogodności związane z budową, jak korki na przekopie czy zniszczone drogi dojazdowe do i przez Mierzeję Wiślaną – dodaje krynicki burmistrz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz