MANIPULACJE MEDIALNE ODNOŚNIE DEPRESJI ANDREASA LUBITZA
Wszystkie media obwiniły za katastrofę Airbusa we francuskich Alpach pilota Andreasa Lubitza. Celem mojego felietonu nie jest ani obrona tego pilota, ani atak na jego osobę ani też szukanie prawdziwych przyczyn tej tragedii gdyż nie jestem ekspertem od lotniczych katastrof i nie mam dostępu do czarnych skrzynek. Chcę tylko przedstawić manipulacje mediów, które na siłę próbują nam wmówić, ze Andreas Lubitz cierpiał na depresję. 27 marca 2015 w głównym wydaniu Wiadomości na TVP1 korespondent z Niemiec Marcin Antosiewicz próbował wszystkich przekonać, że Andreas Lubitz cierpiał na ciężką depresję a dowodem na to jest zdjęcie, które zrobił sobie młody niemiecki pilot przy moście Golden Gate w San Francisco. Marcin Antosiewicz stwierdził : „cierpiał na depresję, zrobił sobie zdjęcie na moście samobójców”. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem, taki tekst byłby dobry w brukowcu typu Fakt, Super Express, ale nie spodziewałem się tak prymitywnej manipulacji w wiadomościach w TVP1. Na tym zdjęciu Andreas Lubitz jest uśmiechnięty i wygląda na typowego turystę. Przy tym moście robi sobie zdjęcie niemal każdy turysta, który odwiedza San Francisco. Jeśli Andreas Lubitz miałby naprawdę depresję to dlaczego nie skoczył wtedy z tego mostu? Wiem, że wielu samobójców wybiera ten most, aby zakończyć swój żywot, ale przede wszystkim jest to wielka atrakcja turystyczna i jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc jakie kojarzy się każdemu z USA. Jeśli będzie mi kiedyś dane odwiedzić San Francisco to na pewno tak jak Andreas Lubitz zrobię sobie zdjęcie przy moście Golden Gate. Kojarzy mi się ten most z samymi pozytywnymi rzeczami, z komediowym serialem jaki oglądałem w dzieciństwie „Pełna chata”, ze wspaniałą piosenką Scotta McKenzie San Francisco a nie z samobójcami. Most jest majestatyczny, ulokowany w malowniczym miejscu i z tego powodu chciałbym tam strzelić sobie sweetfocię a nie z powodu myśli samobójczych. Potem pokazano szpital, w którym to Andreas Lubitz miał leczyć się na depresję. Dziennikarze niemieccy przeprowadzili wywiad w tym szpitalu i okazało się, że pilot owszem leczył się tam, ale nie na depresję. Zdjęcie przy Golden Gate i kurowanie się w szpitalu to trochę słabe dowody na potwierdzenie czyjejś depresji. Wtedy mistrzowie z TVP wyciągają asa z rękawa – skoro pielęgniarki i lekarze nie potwierdzają depresji to znaczy, że Andreas Lubitz skutecznie ukrywał depresję. Jeśli rzeczywiście Andreas Lubitz popełnił samobójstwo i zabrał ze sobą na tamten świat ponad 150 osób to wtedy na pewno przyznam rację, że Andreas Lubitz był chory psychicznie, cierpiał na depresję. Na chwilę obecną dowody przedstawiane przez media nie przekonują mnie a w zasadzie ciężko te tabloidowe hipotezy nazwać dowodami. Na razie odnoszę jedynie wrażenie, ze media chcą , abyśmy wszyscy szybko uwierzyli w ciężką depresję Andreasa Lubitza. Jeśli kiedyś okaże się, że przyczyny katastrofy są zupełnie inne to media powinny wtedy płacić wysokie odszkodowania członkom rodziny Andreasa za oczernianie, za utratę dobrego imienia, za życie z piętnem krewnych mordercy. Media często zbyt pochopnie oskarżają, wydają wyroki bez dowodów a tym samym doprowadzają do kolejnych tragedii.
Wymyśliłem swój mord – plan samobójczy, wiedząc, że główny pilot będzie musiał wyjść ‚na sika’ 30 minut po wystartowaniu do 2-godzinnego lotu. Robert Hanson
Mam wiele zdjęć przy różnych mostach i nie zamierzam popełniać samobójstwa ani zabijać innych ludzi. Mam też wiele zdjęć w meczetach, mam w domu pamiątki z krajów muzułmańskich, posiadam dywaniki do modlitwy, mam również Koran przetłumaczony na język polski. Nie przeszedłem na islam, nie jestem wyznawcą Mahometa a tym bardziej nie popieram działalności ISIS. Mam nadzieję, ze ludzie nie będą wyciągać w przyszłości zbyt daleko idących wniosków na podstawie zdjęć, na których jestem. Czy jeśli ktoś zrobi nam zdjęcie na grillu u szwagra z butelką piwa w ręku i kiełbasą śląską w drugiej czy to od razu musi oznaczać, że jesteśmy alkoholikami, codziennie pijemy browary i lubimy tłustą kuchnię? Drodzy pracodawcy, panie z działu kadr, błagam nie zachowujcie się jak korespondent Marcin Antosiewicz, nie wysnuwajcie daleko idących wniosków o kandydacie do pracy lustrując jego konto na FB. Jeśli ma kila fotek z urodzin kumpla naprawdę nie musi oznaczać, że jest imprezowiczem i będzie nieodpowiedzialnym pracownikiem. Jeśli ma zdjęcie przy moście Golden Gate nie oznacza, że popełni samobójstwo w godzinach pracy. Nie szufladkujmy ludzi na podstawie kilku zdjęć.
Znalezione na: https://nibylandia24.wordpress.com/2015/03/28/manipulacje-medialne-odnosnie-depresji-andreasa-lubitza/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz