„Nie jestem Charlie”. Jeszcze bardziej wybiórcza wolność słowa we Francji
Aleksandra Rybińska
wPolityce.pl
16 stycznia 2015
© Voltairenet.org
11 stycznia przez Paryż przeszedł wielki marsz jedności. 3,7 mln osób wyszło na ulice, by uczcić pamięć ofiar zamachu na „Charlie Hebdo” oraz w obronie wolności słowa. „Jestem Charlie” stało się nowym hasłem V Republiki. „Nie damy się uciszyć” – mówią redaktorzy pisma satyrycznego, którzy przeżyli zamach. Ukazał się kolejny numer „Charlie Hebdo”, w nakładzie 3 mln egzemplarzy. A w nim kolejne szydzące z islamu karykatury. Zaledwie dzień później kilkadziesiąt osób stanęło przed sądami, oskarżonych o „gloryfikowanie terroryzmu”.
Zostali skazani na kary od kilku miesięcy do nawet czterech lat więzienia. Kontrowersyjny komik Dieudonné, aresztowany za to, że powiedział „Jestem Charlie Coulibaly”, okazując poparcie dla Malijczyka, który zabił policjantkę w Montrouge i zabarykadował się następnie w koszernym sklepie w Vincennes z zakładnikami, stanie przed sądem 4 lutego. A pozostali? Jedni wyrazili aprobatę dla zamachowców, inni wychwalali zalety karabinów kałasznikow. Większość była pijana. Żaden z nich nie ma powiązań z dżihadystami. Ale Republika się boi. A rządzący nią prezydent potrzebuje sukcesów, by wyjść z sondażowej zapaści. Już wzrosło mu poparcie, z 21 do 25 proc.
Ustawa antyterrorystyczna z listopada 2014 r. jest więc stosowana z najwyższą surowością. Przewiduje ona do pięciu lat więzienia za wypowiedzi, które „mogą zachęcać do dokonania aktów terroru”. Trudno podciągnąć pod tą definicję okrzyk „niech żyje kałasznikow”. Ale nikt nie protestuje. Spirala cenzury się więc dalej nakręca. Dziś burmistrz miasta Villers-sur-Marne zabronił wyświetlania w miejscowych kinach nominowanego do Oscara filmu „Timbuktu” Abderrahmana Sissako, bo „gloryfikuje terroryzm”. Tymczasem film obrazuje coś zupełnie odwrotnego, a mianowicie strach i rozpacz mieszkańców małej wioski w Mali, na których napadli dżihadyści.
W Paryżu nauczycielka szkoły zawodowej została dziś aresztowana, bo w czasie lekcji rozmawiała z uczniami o zamachach i „głośno się zastanawiała nad tym, czy to nie spisek francuskich władz”. Do więzienia nie pójdzie, ale prawdopodobnie straci pracę. Tymczasem, jak się dziś okazało, bracia Mehdi i Mohammed Belhoucine, którzy pomagali braciom Cherif organizować zamach na „Charlie Hebdo” do lata 2014 r. byli zatrudnieni w ratuszu podparyskiego Aulnay. Mohammed Belhoucine uciekł 8 stycznia wraz z partnerką Amedy’ego Coulibaly’ego, Hayat Boumedienne, do Syrii. Francuskie władze nie potrafiąc złapać prawdziwych terrorystów, ścigają obywateli, jak twierdzi adwokat i specjalista od prawa prasy Emmanuel Pierrat, którzy „gadają głupoty, mówią rzeczy niemoralne”, ale nie stwarzają realnego zagrożenia.
Często na podstawie denuncjacji innych obywateli. Jak przyznała sekretarz stanu ds. cyfryzacji Axelle Lemaire wpłynęło już ponad 17 tys. zgłoszeń „niewłaściwych treści” od użytkowników Facebooka i Twittera . Francuski rząd zamierza zwiększyć nadzór i cenzurę Internetu. Niepokoi to dostawców. Niektórzy Francuzi wyznania Allaha zaczęli likwidować swe konta na Facebooku, „na wszelki wypadek”. Zanim ktoś znajdzie tam coś, co będzie można im zarzucić.
Tymczasem podnoszą się głosy, że wolność słowa we Francji jest stosowana selektywnie. „A nie jest to zasada, którą można stosować w sposób zróżnicowany” – przekonuje François Burgat, ekspert ds. islamu i wskazuje na przypadek Erica Zemmoura, dziennikarza zwolnionego tuz przed zamachami z codziennego show w telewizji za „islamofobię”. „Dla mnie wygląda to tak: o tym co wolno bądź nie wolno mówić decyduje państwo i poprawne politycznie media. Zamachy dały pretekst do tego, by wszystkim przykręcić śrubę”- dodaje. Mówisz źle o żydach jesteś antysemitą, obrażasz homoseksualistów, jesteś homofobem. Obrażasz muzułmanów (i katolików), jesteś zwolennikiem wolności słowa.
Najlepszym przykładem hipokryzji w tej dziedzinie jest zresztą sam „Charlie Hebdo”. W 2008 r. pismo zwolniło rysownika „Siné” za „antysemityzm”. Dwa lata wcześniej sprzedało 400 tys. egzemplarzy dzięki karykaturom Mahometa. Francuska lewica, wywodząca się z tradycji „antyrasistowskiej” ma ogromny problem z muzułmanami, głoszącymi radykalne hasła. Partyzanci „prawa do odmienności” spierają się z „oburzonymi na terror”. I wzajemnie oskarżają się o relatywizm. Bronić muzułmanów? Potępiać rasizm? Czy może odwrotnie? Francuska lewica wpadła w pułapkę własnych szablonów myślowych.
Na to wszystko nakłada się walka polityczna. Atmosfera jedności, panująca tuż po zamachach, już dawno wyparowała. Zastąpiła ją rywalizacja między rządzącymi Socjalistami, Frontem Narodowym Marine Le Pen i centroprawicą Nicolasa Sarkozy’ego. I nikt nie chce być gorszy. Ojciec Marine Le Pen, Jean-Marie od razu ogłosił, że nie jest Charlie, a islamistów „należy deportować”. By nie odstawać partia Sarkozy’ego (UMP) postanowiła pójść o krok dalej.
Dziś zaproponowała przywrócić w kodeksie karnym przestępstwo „niegodziwych czynów wobec narodu”. Czyli innymi słowami, kolaboracji. Zostało ono wprowadzone do kodeksu karnego w sierpniu 1944 r. przez Generała de Geaulle’a, by móc ścigać kolaborantów reżimu Vichy. „Kolaborant” to określenie wieloznaczne. Raz chodziło o dziennikarza pisującego do szmatławca lub aktora występującego na scenie, kogoś, kto zachowywał się niegodnie, sprzecznie z kodeksem moralności patriotyczno-obywatelskiej, kiedy indziej miało to było synonimem zdrajcy narodu: donosiciela, szantażysty, konfidenta gestapo.
Teraz, twierdzą politycy UMP, przepisy te powinny wrócić (zostały zlikwidowane w 1951 r.) i powinny być stosowane wobec „apologetów terroryzmu”. A kara? Pozbawienie praw obywatelskich i politycznych.
Bez względu na to czy tak się stanie, czy nie, Dieudonné, który zarzeka się, że hasłem „Jestem Charlie Coulibaly” chciał zwrócić uwagę na cenzurę, której jest ciągle poddawany (jego spektakle były wielokrotnie zakazywane), będzie stanowił poważny problem dla francuskiego wymiaru sprawiedliwości. Nie powiedział bowiem, że żałuje zamachowca, ani, że pochwala jego czyny. Tylko, że „traktuje się go jak terrorystę”. A to jest, bezspornie, prawdą.
—
Aleksandra Rybińska: Absolwentka wydziału socjologii paryskiej Sorbony oraz Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu. Dziennikarz portalu wPolityce.pl i tygodnika wSieci. Członek redakcji internetowego tygodnika idei Nowa Konfederacja i zarządu Fundacji Macieja Rybińskiego. Wcześniej m.in.: Rzeczpospolita, Gazeta Polska i Gazeta Polska Codziennie.
źródło: http://wpolityce.pl/kryminal/230835-policja-ostrzega-metoda-na-wnuczka-wciaz-niestety-skuteczna
Totalna histeria: we Francji trafisz do więzienia za „ironiczne” komentarze
Ali Abunimah
Electronic Intifada
Mon, 19 Jan 2015
[skrót]
Brzmi to jak ironiczny żart, ale nim nie jest. Niespełna tydzień po wielkim marszu jedności w obronie „wolności słowa” w Paryżu, władze francuskie wsadziły do więzienia nastolatka za… ironizowanie. Oficjalny zarzut, jaki mu postawiono, to „wspieranie terroryzmu”. Cóż on takiego zrobił? Ano, zamieścił na swoim koncie Facebook poniższy rysunek, który pierwotnie ukazał się 7 stycznia b.r. na stronie francuskiego satyryka Dieudonné, któremu kilka dni wcześniej postawiono podobny zarzut, bo powiedział: „Jestem Charlie Coulibaly”, chcąc dać wyraz temu, że jego również traktuje się jak terrorystę.
Wspieranie terroryzmu: prześmiewcza okładka magazynu satyrycznego „Charlie Hebdo”, która pojawiła się w sieci po zamachach w Paryżu. Karykaturę opatrzono podpisem: “Charlie Hebdo” to gówno. Nie zatrzymuje kul.”
A oto oficjalna wersja okładki z lipca 2013:
Obrona wolności: okładka magazynu satyrycznego “Charlie Hebdo” z lipca 2013, szydząca z egipskich protestantów zamordowanych po krwawym zamachu stanu. Karykaturę opatrzono podpisem: „Koran to gówno. Nie zatrzymuje kul”.
Jeśli rzeczywiście tak przedstawiała się sytuacja, to ten incydent stanowi kolejny dowód na to, że Francja coraz bardziej przesiąknięta jest atmosferą hipokryzji i selektywnie stosowanej wolności słowa. Szydzisz z islamu i muzułmanów – wspierasz wolność słowa, drwisz i obrażasz tych, którzy znieważają muzułmanów (stosując dokładnie te same środki wyrazu) – trafiasz za kratki.
Wiele aresztowań, a było ich już do tej pory przeszło 70, zakrawa na absurd i trudno zrozumieć, czemu one służą. Jedną z zatrzymanych i oskarżonych o „wspieranie terroryzmu” jest 14-letnia dziewczyna, która rzekomo wykrzykiwała do motorniczego tramwaju: „Jesteśmy siostrami Kouachi, sięgniemy po nasze kałasznikowy”. W miasteczku Lille na północy Francji zawieszono trzech pracowników szkoły za rzekomą odmowę uczczenia minutą ciszy pamięci ofiar zamachu na redakcję „Charlie Hebdo”.
Za „publiczną zniewagę” i „podburzanie do dyskryminacji, nienawiści i przemocy” zostali oskarżeni: raper Saïdou z zespołu Z.E.P. za tekst refrenu piosenki: „Pieprz Francję i jej kolonialną przeszłość, paternalistyczne reagowanie, smród, zaduch. Pieprz Francję i jej imperialistyczną historię, jej kapitalistyczne mury, fortece i urojenia”, oraz socjolog Saïd Bouamama za książkę pt. „ Pieprz Francję” (Fuck France). Jak na ironię akronim nazwy zespołu Z.E.P. pochodzi od wyrażenia: „Strefa swobodnej ekspresji” (Zone d’expression populaire).
Jest tylko kwestią czasu, kiedy do odpowiedzialności karnej zostaną pociągnięci aktywiści na rzecz wolnej Palestyny czy bojkotujący politykę Izraela.
W niemal wszystkich przypadkach, kiedy podaje się do wiadomości publicznej nazwiska zatrzymanych, aresztowane osoby to młodzi potomkowie imigrantów z Afryki Północnej, będący niekiedy pod wpływem alkoholu, co sugerowałoby, że polowanie na „gloryfikujących terroryzm” jest dosyć ukierunkowane. Dodatkowo, w ostatnim czasie odnotowano wzmożone incydenty napaści na muzułmanów i podpalenia ich domów – grupy monitorujące sytuację we Francji zgromadziły dane o co najmniej 83 przypadkach ataków i gróźb o podłożu islamofobicznym, jakie zdarzyły się od czasu ataku na Charcie Hebdo. Doszło też do co najmniej 21 incydentów ostrzelania albo obrzucenia granatami budynków.
W ubiegłym tygodniu przedstawiciele Francuskiej Ligii Praw Człowieka oświadczyli, że zaostrzenie prawa antyterrorystycznego we Francji nie wpłynie na poprawę bezpieczeństwa, natomiast osłabi prawa i wolności obywatelskie oraz wystawi na szwank wiarygodność francuskiego wymiaru sprawiedliwości.
Komentarz SOTT: Francja już straciła wiarygodność.
Co ciekawe, w 2013 roku były dziennikarz Charlie Hebdo, Olivier Cyran, pokazał w swoim artykule, jak obsesyjna zajadłość magazynu wymierzona przeciw muzułmanom zaczęła się wkrótce po atakach z 11 września. Zadaje to kłam powszechnemu przekonaniu, że Charlie Hebdo atakował wszystkich tak samo i tylko muzułmanie byli jakoś zbyt uwrażliwieni. Cyran podkreślił również, że ta ponad 10-letnia działalność przyniosła bardzo realne skutki w postaci utwierdzenia się dość powszechnego poglądu, że islam stanowi duży „problem” w francuskim społeczeństwie.
Mayanthi Fernando, profesor antropologii z Uniwersytetu Kalifornia, powiedziała w jednym z wywiadów: „Dla wielu osób ostatnie ataki terrorystyczne [we Francji] to znak, że francuscy muzułmanie nie chcą się integrować. Pytają, czy muzułmanie są w stanie w pełni zaakceptować świeckie wartości i wątpią w to, że muzułmanin może być jednocześnie Francuzem”.
Komentarz: Czyżby echo z nazistowskich Niemiec? Czy można być jednocześnie żydem i Niemcem?
Fernando zauważa również, że pomimo pozornej świeckości Francji, państwo to zawsze uprzywilejowywało pewne konkretne grupy religijne. Kiedy jednak muzułmanie, stanowiący 7,5 % obywateli, oczekiwali podobnego traktowania, przypominano im, że żyją w świeckim kraju, gdzie wymaga się oddzielenia religii od życia publicznego.
W książce pt. “Islam w liberalizmie” (Islam in Liberalism) Joseph Massad napisał: „Jeśli muzułmanie odmówią dobrowolnego nawrócenia się [na nowoczesność i liberalne wartości], muszą zostać do tego zmuszeni przy użyciu sił zbrojnych, gdyż ich opór zagraża podstawowej wartości liberalizmu, a mianowicie jego powszechności oraz konieczności jego propagowania na skalę globalną”.
Komentarz: Francja popełnia ten sam błąd, co Niemcy w latach 30-tych. Schemat jest ten sam i efekt końcowy będzie identyczny. Europa zmierza ku drugiemu Holokaustowi, tym razem przeciwko muzułmanom.
Skrót i tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Total hysteria: France now jailing people for ‚ironic’ comments
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz