Quote
QuoteDo tej pory inteligencję przypisywaliśmy tylko niektórym zwierzętom
Co to jest inteligencja? Jaki rodzaj inteligencji?QuoteNikt nie mówi, że rośliny posiadają zdolność abstrakcyjnego myślenia. Jednak odnosząc się do najprostszej definicji inteligencji z Wikipedii:
Inteligencja (od łac. intelligentia - zdolność pojmowania, rozum) – zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia.
W książce "Cybernetyka i charakter" jest w kilku miejscach omawiany problem odgradzania się jednych dziedzin od innych, w poniższym fragmencie jest coś na temat "emocji roślin"
Dla ilustracji można przytoczyć fakt. że zarówno psychologowie, jak i technicy zajmują się " pamięcią lecz ani
psychologowie nie zainteresowali się, jak technicy pojmują pamięć komputerów, ani technicy nie zainteresowali się wiedzą psychologów o pamięci ludzkiej. Każda strona zlekceważyła możność dowiedzenia się czegoś o drugiej, a przynajmniej przeprowadzenia porównań w celu stwierdzenia, czy używając takiego samego terminu obie strony mówią o tym samym bądź analogicznym. A ileż poza tym byłoby spraw do wyjaśnienia.
Na przykład, pamięć ludzka i pamięć komputerowa bywają zawodne - czy zawodności te mają podobne przyczyny i
podobne objawy? Na jakich podstawach psycholog przypisuje wyższość intelektualną człowiekowi, a na jakich technik uważa jeden komputer za lepszy od drugiego? Czym istotnym różni się szkolenie człowieka od programowania komputera? Co z techniki komputerowej warto byłoby przenieść do psychologii, a co z psychologii do techniki?
Nic dziwnego, że gdy specjaliści z różnych dyscyplin zostają przyciągnięci do rozwiązywania jakiegoś problemu
multidyscyplinarnego, robią wszystko, żeby go rozłożyć na problemy monodyscyplinarne i zająć się każdy swoim, nie interesując się niczym więcej.
I cóż w tym złego? - zdziwi się może niejeden czytelnik. - Wartość specjalizacji polega przecież na tym, żeby każdy robił to, co do niego należy, i robił to sprawnie.
To prawda, ale jest także prawdą, że społeczeństwu wcale nie zależy na tym, żeby specjaliści mieli co robić, lecz na tym. żeby były zaspokajane jego potrzeby.
I jest także prawdą, że potrzeby społeczeństwa są przeważnie problemami multidyscyplinarnymi, a ponieważ dowolny problem multidyscyplinarny wymaga współdziałania różnych monodyscyplin, więc w konsekwencji dowolna monodyscyplina musi być przydatna do różnych problemów multidyscyplinarnych.
Jest to nie do pogodzenia z tradycyjną "podwórkowością" w nauce. Nie znaczy to, że podział na monodyscypliny nie powinien istnieć, lecz że nie powinien być separatystyczny. W nauce tradycyjnej za wzorzec uchodzi specjalista posługujący się "klasycznymi" problemami swojej monodyscypliny i rozwiązujący je "klasycznymi" jej metodami. W nauce nowoczesnej na czoło wysuwa się typ specjalisty zachłannego, który do swojego arsenału badawczego ściąga nowe metody i wynajduje nowe ich zastosowania-bynajmniej nie przestając być specjalistą. Specjalistę bowiem określa problematyka, a nie metody ani obiekty.
Na pewnym odczycie, przedstawiając zręby mojej wówczas nie opublikowanej cybernetycznej teorii myślenia, użyłem wyrażenia "emocje roślin". W dyskusji pewien psycholog zabrał głos mniej więcej w tym stylu:
Quote
"Przepraszam bardzo, jeżeli tu się mówi o czymś takim jak emocje roślin, to jest to dla nas, psychologów, absolutnie nie do przyjęcia - emocje może mieć człowiek, ale nie rośliny."Replikując, zapytałem: dlaczego nie do przyjęcia? Mówiąc o emocjach człowieka psychologia niewątpliwie termin "emocja" jakoś definiuje, nic prostszego więc jak skonfrontować tę definicję z funkcjonowaniem roślin, a wtedy się wyjaśni, czy mają one emocje, czy nie. Po cóż stawiać swojej dyscyplinie opłotki z zapewnieniami, że poza nimi nic już nie ma. A może z takiej konfrontacji wyniknęłoby coś pożytecznego również dla wiedzy o emocjach człowieka?
Spotyka się również opory w stosunku do problematyki interdyscyplinarnej, a więc do cybernetyki. Można wymienić wiele ich źródeł.
Specjaliści z poszczególnych monodyscyplin są skłonni do wyobrażania sobie obiektów swoich badań, a w większości wypadków mogą je nawet obserwować. Wskutek tego ogólne pojęcia, występujące w cybernetyce, wydają się im nie jasne, co budzi ich niechęć.
U specjalistów przywykłych do posługiwania się tylko opisowym językiem literackim, jak to jest w większości
monodyscyplin, napotyka już opory samo przejście od pewnej terminologii do innej, co stanowi zmianę jedynie w obrębie tej samej struktury językowej, a cóż dopiero gdy chodzi o przyswojenie zupełnie innych, niezbędnych w cybernetyce środków wyrażania pojęć, jak np. wzory matematyczne i logiczne, schematy, wykresy itp. , do których opanowania potrzeba pewnego trudu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz