3.2. Herezja a jurysdykcja kościelna
Pismo św. i Tradycja uczą jednogłośnie, że istnieje dogłębna sprzeczność in radice (w korzeniu) między trwaniem w herezji a sprawowaniem jurysdykcji kościelnej, bowiem heretyk przestaje być członkiem Kościoła. Jednakże ta sprzeczność nie jest absolutna. Z tego powodu teologowie używają określenia in radice. Jeżeli bowiem odcięta od korzeni roślina może przez jakiś czas pozostać zielona, podobnie jurysdykcja kościelna może pozostać w mocy – aczkolwiek w sposób niebezpiecznie wątpliwy – nawet jeśli pełniący urząd popadł w herezję (Suarez). Teologowie opierają swą argumentację zasadniczo na kan. 2314 CIC:
Każdy odstępca od wiary katolickiej, a także każdy heretyk i schizmatyk zaciąga ipso facto ekskomunikę. Dopóki nie usłucha napomnienia, pozbawiony jest beneficjum, godności, pensji (…), a jeśli jest duchownym, po powtórnym napomnieniu, zostaje złożony z urzędu.
Kan. 2264 określa jako nieprawne – lecz nie jako automatycznie nieważne – akty jurysdykcyjne pochodzące od osoby ekskomunikowanej:
Akt jurysdykcji dokonany przez osobę ekskomunikowaną, czy to na forum wewnętrznym, czy zewnętrznym, jest niegodziwy; jeśli ekskomunika została nałożona lub deklarowana, jest także nieważny, bez względu na kan. 2261 § 3; w przeciwnym przypadku jest ważny.
Tak więc heretycki duchowny nie traci automatycznie swego stanowiska, lecz musi zostać złożony z urzędu przez uprawnioną władzę. Możemy stąd wnioskować, że herezja, nawet publiczna, nie odbiera automatycznie jurysdykcji.
Przeciwko temu można podnosić argument z kan. 188 § 4:
Każdy urząd staje się wakujący ipso facto i bez potrzeby żadnej deklaracji przez milczącą rezygnację przewidzianą w prawie, jeżeli duchowny: (…) 4° Publicznie odstąpił od wiary katolickiej.
Sedewakantyści używają tego kanonu jako kluczowego argumentu dla wsparcia swej tezy, jednakże ten przepis nie może stanowić ostatecznego dowodu na to, że heretycki papież traci urząd. Należy bowiem pamiętać, że papież stoi ponad przepisami prawa pozytywnego, takimi jak np. kan. 188. Ten argument mógłby być rozstrzygający jedynie wówczas, gdyby dowiedziono, że kanoniczny nakaz kan. 188 wywodzi się z Boskiego prawa pozytywnego nadanego Kościołowi. Należałoby dodatkowo udowodnić, że to prawo ma właściwe zastosowanie w przypadku papieża. Jednakże właśnie w tej kwestii najwięksi teologowie nie osiągnęli zgodności przez całe wieki.
3.3. Jurysdykcja heretyka
Odcięta od swych korzeni jurysdykcja heretyka nie znika automatycznie, ale pozostaje w mocy w takim zakresie i tak długo, dopóki jest utrzymywana przez władzę zwierzchnią. To właśnie dzieje się, jeśli papież pozostawia jurysdykcję heretyckiemu biskupowi, który nie został ukarany zgodnie z kan. 2264 i 2314. Co jednak będzie, jeśli sam papież popadnie w herezję? Kto ma władzę, by utrzymać w mocy jego jurysdykcję? Nie jest to Kościół ani nawet grupa biskupów, ponieważ papież jest zawsze ponad Kościołem ani nie jest związany prawem kościelnym. Zgodnie z LNM11 sam Chrystus Pan może pozostawić w mocy, przynajmniej na jakiś czas, jurysdykcję heretyckiego papieża. Jaki mógłby być powód, który usprawiedliwiałby utrzymanie jurysdykcji heretyckiego papieża? Teologowie rozważali tu różnorakie odpowiedzi. Najpoważniejszą z nich jest stwierdzenie, że Chrystus mógłby utrzymać w mocy jurysdykcję dopóty, dopóki herezja papieża nie jest dostatecznie notoryczna i szeroko znana. Zanim to nastąpi, akty jurysdykcyjne heretyckiego papieża byłyby ważne, a jeśli ogłosiłby definicję dogmatyczną, byłaby ona wiążąca. W takim przypadku Duch Święty przemawiałby przez usta papieża podobnie, jak przemówił przez oślicę Balaama (Lb 22, 28–30). Wniosek Arnolda Ksawerego de Silveira jest doskonale zgodny z przemyśleniami św. Roberta Bellarmina.
Słynny dominikanin o. Garrigou-Lagrange12 dochodzi do tej samej konkluzji. Opierając swe rozważania na Billuarcie, wyjaśnia w traktacie De Verbo incarnato (na s. 232), że heretycki papież, mimo iż nie jest już członkiem Kościoła, może być nadal jego głową. To bowiem, co jest nie do pomyślenia w przypadku głowy cielesnej, bywa możliwe (aczkolwiek nienormalne) w przypadku drugorzędnej13 głowy moralnej. Powód zaś jest taki, że chociaż głowa cielesna nie może wpływać na członki ciała, nie otrzymując życia od duszy, głowa moralna, jaką jest biskup Rzymu, może posiadać jurysdykcję nad Kościołem, mimo iż przestała do niej płynąć z duszy Kościoła właściwa jej wiara i miłość. Krótko mówiąc, papież jest członkiem Kościoła przez swą osobistą wiarę, którą może utracić, ale głową widzialnego Kościoła czyni go posiadana jurysdykcja i władza, które otrzymał, a które mogą współistnieć z jego osobistą herezją.
3.4. Herezja notoryczna i jawna
Należy te pojęcia rozumieć zgodnie z zasadami prawa kanonicznego. W prawie kościelnym przestępstwo jawne to niekoniecznie coś, co czyni się otwarcie i w obliczu kamer telewizyjnych, jak sądzi większość ludzi. Pozwólcie, że zacytuję znanego kanonistę Bouscarena:
Klasyfikacja przestępstw pod względem jawności. Przestępstwo jest: 1° Jawne, jeśli jest już powszechnie znane lub towarzyszące mu okoliczności prowadzą do wniosku, że może być i wkrótce będzie powszechnie znane; (…) „powszechnie znane” (divulgatum) oznacza, że znane jest dużej części mieszkańców jakiejś miejscowości albo członków jakiejś wspólnoty; nie należy tego jednak traktować z arytmetyczną ścisłością, lecz roztropnie oszacować. Przestępstwo niejawne może być więc znane pewnej liczbie osób, o których można przypuszczać, że zachowają je w tajemnicy. Jednocześnie może być jawne, mimo że wie o nim jedynie niewielu, którzy jednak z pewnością je rozgłoszą14.
Skoro papież jest powszechnym pasterzem całego Kościoła, jak można zastosować te zasady do przypadku jego herezji? Według opinii kanonistów, dokonany przez papieża akt herezji jest jawny wówczas, gdy wieść o nim albo ma być, albo już jest szeroko znana wśród wiernych Kościoła powszechnego, gdy jest znana większości z nich albo przynajmniej wie o tym tak wielu, że praktycznie niemożliwe jest powstrzymanie rozszerzania się tej informacji i z pewnością się ona rozprzestrzeni. Akt herezji, który można nazwać jawnym w kanonicznym znaczeniu, musi być nie tylko powszechnie znany, lecz także notoryczny. W przypadku papieża notoryczność herezji oznacza, że nie tylko jest ona szeroko znana, ale także musi być to czyn, którego przestępczy charakter został prawnie potwierdzony. Mówiąc inaczej, dla prawnego potwierdzenia przestępczego charakteru herezji papieskiej – co jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że mamy do czynienia z herezją notoryczną w kategoriach prawa kościelnego – nie wystarcza tylko rozprzestrzenienie się wieści o tej herezji w Kościele, o czym wspominaliśmy wcześniej, ale konieczne jest jeszcze, by jego czyn został powszechnie uznany za umyślne przestępstwo.
3.5. Przestępstwo notoryczne prawnie i faktycznie
Przestępstwo notoryczne w sensie prawnym. Przestępstwo staje się notoryczne w sensie prawnym jedynie wówczas, gdy kompetentny sędzia wydał wyrok skazujący. Ponieważ zaś papież nie ma przełożonych, nikt nie ma nad nim władzy jurysdykcyjnej15. Z tego względu heretycki akt papieża nie może być notoryczny w sensie prawnym.
Przestępstwo notoryczne w sensie faktycznym. Co możemy powiedzieć o faktycznej notoryczności herezji papieża? Po to, by herezja była faktycznie notoryczna, akt ten musi być powszechnie uznawany zarówno za heretycki, jak też za umyślny – rzec można: zatwardziały. Oznacza to, że herezja nie może być jedynie notoryczna materialnie, czyli powszechnie znana, lecz także notoryczna formalnie, czyli powszechnie uważana za umyślne przestępstwo formalnej herezji. Wyjaśniają to komentarze kanonistów:
Wykroczenie jest notoryczne w sensie faktycznym, jeżeli jest powszechnie znane i zostało popełnione w takich okolicznościach, że nie może zostać w żaden sposób ukryte ani zgodnie z prawem usprawiedliwione żadnym wytłumaczeniem, tzn. zarówno sam fakt wykroczenia, jak i jego umyślny czy przestępczy charakter muszą być powszechnie znane16.
Tak więc papieski akt herezji byłby notoryczny faktycznie jedynie wówczas, gdy tak sam czyn, jak i jego „umyślny czy przestępczy charakter”, byłyby publicznie znane. Ponieważ nie ma kompetentnego ludzkiego sędziego, który mógłby stwierdzić winę papieża, jego herezja może być notoryczna jedynie przez powszechną świadomość, że papież popełnił umyślne przestępstwo. W takim przypadku wymagane jest, żeby czyn ten nie mógł być w żaden sposób usprawiedliwiony – czy to przez odwołanie do błędu, jakiejś formy samoobrony, czy w ogóle w jakikolwiek prawnie dopuszczalny sposób. Konieczne jest także, by nie dało się go w żaden sposób ukryć.
3.6. Czy Jana Pawła II można uznać za notorycznego i zatwardziałego heretyka?
Pojęcie przestępcy notorycznego i zatwardziałego jest jasne jedynie w teorii. Konkretne jego zastosowanie jest szalenie trudne, zwłaszcza w przypadku papieża. Główny powód jest taki, że zatwardziałość w przestępstwie ostatecznie określa się przez odniesienie do publicznego orzeczenia herezji, pochodzącego od uprawnionej władzy. W naszym przypadku nie tylko wiadomość o tym, że papież popadł w herezję, musiałaby rozprzestrzenić się szeroko w Kościele – co oczywiście nie ma miejsca, skoro jedynie maleńka mniejszość, mniej niż jeden promil członków Kościoła, twierdzi, że tak się stało – ale także byłoby konieczne, aby informacja o tym, że jest to ze strony papieża zawinione, formalne, uparte trwanie w herezji, była szeroko znana. Byłoby konieczne, żeby nie dało się znaleźć żadnej wymówki, która mogłaby zmniejszyć winę: żadnego odwołania do wątpliwego przekładu tekstów czy do fotomontaży; żadnego odwołania do piszących błędne teksty przemówień; żadnego odwołania do podeszłego wieku; żadnego odwołania do ignorancji lub błędu w jakiejś kwestii doktrynalnej; żadnego odwołania do pomyłki w piśmie lub wymowie; żadnego odwołania na tej podstawie, że to, co papież powiedział, było „w jakiś sposób zgodne z depozytem wiary, o ile weźmiemy pod uwagę używany przez niego język współczesnej filozofii”; żadnego odwołania do jakiegoś rodzaju samoobrony względem panującej współcześnie w społeczeństwie i Kościele wrogiej atmosfery. Nawet jeśli przestępstwo nie mogłoby pozostać w ukryciu i nie byłoby żadnego dopuszczalnego w prawie wytłumaczenia lub obrony, mimo to większa część Kościoła musiałaby wiedzieć o moralnej winie papieża i o tym, że nie znalazło się dlań żadne zgodne z prawem wytłumaczenie. Byłoby także konieczne, by ani duchowieństwo, ani prasa katolicka nie mogli w żaden sposób, przy użyciu żadnych środków, ukryć tego przestępstwa przed wiernymi.
Rzeczywistość wygląda dziś jednak tak, że spośród wielu społeczności na ziemi Kościół ma w tej kwestii najwięcej środków do dyspozycji, a wierni są najbardziej ulegli i pełni uszanowania. Niemal nikt nie uznaje więc nawet istnienia herezji papieża, nie wspominając o jej umyślności czy braku jakiegokolwiek prawnego wytłumaczenia. Co więcej, duchowni i wierni sami przyjęli te same herezje, które głosił np. Jan Paweł II, sądząc, że wszystko jest w porządku, a nawet uważając go za „największego papieża w historii”, jak można usłyszeć z wielu stron. Nawet przeważająca większość bardzo nielicznych w obliczu całego Kościoła katolików, którzy nie przyjęli tych samych herezji, nie dostrzega ani nie przyjmuje, że był on heretykiem – a maleńka garstka tych, którzy to dostrzegają, raczej stara się wytłumaczyć te herezje, traktując je nie jako zatwardziałe przestępstwo, lecz jako wynik ogólnej sytuacji w Kościele, zwłaszcza po Vaticanum II, który uczynił niemal wszystkich ślepymi na wiele elementów prawdziwego depozytu wiary. Herezja Jana Pawła II jest więc tajna w kategoriach prawa kanonicznego, niezależnie od tego, jak jasna się ona wydaje różnym „tradycjonalistom”: jego czyny nie zostały powszechnie uznane ani za heretyckie, ani za umyślnie przestępcze, ani za prawnie niewytłumaczalne. Dlatego jego herezja nie może być prawnie uznana za faktycznie notoryczną. Nie jest zatem w ogóle notoryczna, a więc prawne warunki, które kanoniści uznają za konieczne, by papież mógł utracić urząd, nie zostały spełnione.
3.7. Czy można zakładać, że Jan Paweł II był zatwardziałym heretykiem?
Czy moglibyśmy postawić taką tezę, obserwując wytrwałe dążenie Jana Pawła II po nowych ścieżkach, nie zważając na Tradycję i jej współczesnych świadków? Być może, ale nie w odniesieniu do społeczności. Oznacza to, że gdy chodzi o utratę urzędu itd., nie wolno niczego zakładać, lecz wszystko musi zostać udowodnione, w przeciwnym przypadku społeczność łatwo uległaby zagładzie. Należy zrozumieć, że szybka i nierozważna odpowiedź na tak trudne zagadnienie mogłaby nas zaprowadzić na ruchome piaski sedewakantyzmu. Jeżeli nawet papieże posoborowi wystarczająco często wygłaszali twierdzenia heretyckie lub prowadzące do herezji, nie sposób łatwo dowieść, że byli świadomi odrzucania dogmatów Kościoła. Wygląda na to, że byli przekonani, iż przez swoje dzieła wyrządzają Kościołowi najlepszą przysługę17. Czy to możliwe, by podwładni mogli udowodnić z moralną pewnością, że papież w swym sercu pragnie i chce wyrządzić im szkodę, a z tego powodu ogłasza złe prawo? To niemożliwe. Na przykład Jan Paweł II, jako typowy liberał, mnożył dwuznaczne wypowiedzi i gesty po to, by podobać się światu. Mogło być i tak, że głosił herezje, nawet nie zdając sobie z nich sprawy; stąd nie można go oskarżać o herezję formalną18. Tak więc, skoro nie ma pewnego dowodu, roztropniej jest powstrzymać się od sądzenia. Oto właśnie rozsądne stanowisko, które zawsze zajmował abp Lefebvre. cdn.
Tekst za stroną http://www.sspx.ca. Dokończenie w następnych numerach Zawsze wierni. Przełożył Józef Gubała.
Pozostałe części:
■ks. Dominik Boulet FSSPX: Sedewakantyzm – Analiza teologiczna i kanoniczna, cz. II
■ks. Dominik Boulet FSSPX: Sedewakantyzm – Analiza teologiczna i kanoniczna, cz. III
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz