Hipoteza Jungmanna o „ofierze Kościoła”.
Jungmann nakreślił naukę Soboru Trydenckiego o Mszy Świętej, ale zinterpretował ją w następujący sposób:
– „Msza Święta jest celebracją, na którą gromadzi się Kościół”. (1)
– „Jest to uroczystość, która przedstawia Bogu dziękczynienie, ofiarę, rzeczywistą ofiarę”. (2)
– Jest „wyrazem samo-ofiarowania Kościoła”. (3)
– „Jest to ofiara Chrystusa i ofiara Kościoła. W naszym rozważaniu liturgicznym nie wolno nam traktować ofiary Kościoła jako sprawy drugorzędnej.” (4)
Tymi stwierdzeniami Jungmann sprawiał wrażenie, że o istocie Mszy Św. decyduje nie Ofiara Chrystusa składana przez kapłana, ale „ofiarne działanie wspólnoty” (5), którego nie należy uważać za mniej wartościowe („o drugorzędnym znaczeniu”) niż Ofiara Chrystusa.

„Pełny współudział” wiernych we Mszy Świętej, rola księdza sprowadzona do „przewodniczącego”
To nic innego jak „demokratyzacja” Kościoła, do której wzywał benedyktyn O. Lambert Beauduin w swoim Manifeście z 1909 roku, a która ma miejsce w Novus Ordo, o czym świadczą poniższe fragmenty z aktualnej Instrukcji Ogólnej Mszału Rzymskiego:
34. Ponieważ celebracja Mszy Św. ze swej natury ma charakter „wspólnotowy”, zarówno dialogi między kapłanem a zgromadzonymi wiernymi, jak i aklamacje, mają wielkie znaczenie; nie są bowiem tylko zewnętrznymi znakami wspólnotowej celebracji, ale sprzyjają i wprowadzają komunię między kapłanem a ludem.
35. Aklamacje i odpowiedzi wiernych na pozdrowienia i modlitwy kapłana stanowią ten poziom czynnego uczestnictwa, który ma być dokonywany przez zgromadzonych wiernych w każdej formie Mszy Świętej, aby działanie całej wspólnoty mogło być wyraźnie wyrażone i wspierane.
Widać tu również wpływ de la Taille’a, który uważał, że to cała wspólnota zajmuje główne miejsce w składaniu ofiary Mszy św. (6) Utrzymywał on również, że Chrystus Sam nie ofiaruje się na ołtarzu, lecz jest składany za każdym razem na nowo w ofierze, przez kapłana i lud.
Koncelebracja świeckich
Przez całą swoją karierę liturgisty, Jungmann podkreślał, że Msza (którą często wolał nazywać Eucharystią) jest nabożeństwem uwielbienia i dziękczynienia podejmowanym przez całą wspólnotę. Przypisywał ten wzorzec kultu wczesnym chrześcijanom i uważał, że zanikł on w momencie przejęcia go przez wyświęcone kapłaństwo:
„Wspólnotowy charakter kultu publicznego, tak znaczący dla wczesnego chrześcijaństwa, zaczął kruszyć się u podstaw.” (7)
W tym względzie wymienił „koncelebrę świeckich” (8) jako pożądaną cechę, którą chciałby, aby Kościół „przywrócił” – wraz z innymi iluzorycznymi pojęciami, takimi jak procesje Offertorium itp.
Jungmann doskonale zdawał sobie sprawę, że teza o „ofierze Kościoła” (którą zaczerpnął od ks. Maurice’a de la Taille’a) nie jest zgodna z tradycyjnym nauczaniem, które od wieków kształtowało wiarę katolików.
Na Kongresie Liturgicznym w Monachium w 1955 r. wezwał do nowego rozumienia Mszy, „przebudzenia znaczenia Mszy jako prawdziwej ofiary wspólnotowej” na rzekomej podstawie, że „przez wieki, straciliśmy sens liturgii.” (9)
Na Kongresie w Asyżu w 1956 r., O. Ferdynand Antonelli również ubolewał, że „lud został niestety oddzielony od prawdziwego życia liturgicznego. Potrzebna jest cierpliwa praca reedukacyjna, duchowa i techniczna, aby przywrócić ich do aktywnego, oświeconego, osobistego, wspólnotowego uczestnictwa. Jest to praca, której nie wykonuje się w ciągu jednego roku. Może ona wymagać pokoleń. Ale musi się rozpocząć.”(10)
Odrzucenie Tradycji w orwellowską „dziurę pamięci”
Mamy tu przyznanie przez jednego z najbardziej wpływowych liturgistów Kościoła, że należy wprowadzić program „reedukacji”, aby zmienić światopogląd tych, którzy mają „złe” (tj. tradycyjne) poglądy lub którzy opierają się reformom.
Najbardziej widoczną cechą wypowiedzi O. Antonellego jest jej subtelny, totalitarny wydźwięk, który naśladuje technikę powszechnie stosowaną przez państwa socjalistyczne – narzucanie kontroli myśli poprzez proces prania mózgu. Przywodzi to na myśl orwellowskie „luki pamięci”, do których można wrzucić nieakceptowane prawdy i w ten sposób wymazać je z kart historii. (11)
Mówiąc metaforycznie, taki los spotkał Quo Primum papieża Piusa V, które było umieszczane na wstępie każdego typowego wydania Mszału Rzymskiego drukowanego od 1570 do 1962 roku, ale zostało bezceremonialnie „wyrzucone”, gdy w 1969 roku ukazało się Novus Ordo Missae.
Rzeczywiście, sukces reedukacji liturgicznej w wywołaniu masowej i nagłej amnezji wśród wiernych został później zweryfikowany przez ks. Fredericka McManusa (jednego z czołowych liturgistów i uczestnika Kongresu w Asyżu w 1956 r.). Nie okazując najmniejszego skruchy czy żalu z powodu wywołania rewolucji, stwierdził on:
„Zreformowana liturgia eucharystyczna rytu rzymskiego jest osiągnięciem w najwyższym stopniu, niezwykłym i rewolucyjnym. Po czterech wiekach narastającej sztywności tekstu i formy, niemal z dnia na dzień liturgia rzymska zmieniła się tak znacząco, że niegdyś znajome cechy przedsoborowego rytu są teraz dla nas tak odległe, jak jakiś niejasny aborygeński rytuał.” (12)
Nie trzeba wiele spostrzegawczości, aby dostrzec w tej uwadze ducha modernizmu, który wywyższa reformy liturgiczne kosztem tradycji i rozkoszuje się zacieraniem przeszłości. Pokazuje ona, jak szybko Quo Primum Piusa V (13) zostało wykreślone ze scenariusza kościelnego przez reformatorów pragnących przyspieszyć jego zniknięcie.
Możemy ponadto dokonać porównania z rewolucją kulturalną w Chinach w latach 1966-1976 (nawiasem mówiąc, w tym samym czasie, gdy pierwsza wielka fala powszechnego zniszczenia została rozpętana w Kościele przez rewolucję soborową). To właśnie wtedy naród chiński został zastraszony i nakłoniony do odrzucenia „Czterech Starych”: Starych Obyczajów, Starej Kultury, Starych Nawyków i Starych Idei.
Podobnie jak ci, którzy trzymali się „czterech starych” byli wysyłani do obozów reedukacyjnych, tak katolicy, którzy trzymali się starych reguł, byli indoktrynowani celem zaakceptowania szybkich, radykalnych zmian, które nie przypominały przeszłości. Zwłaszcza księża byli zmuszani do uległości przez podobne do maoistowskich, odwołania do „autorytetu SW II” i przez powoływanie się na oficjalne sankcje (łącznie z ekskomuniką) wobec nich.
Historia liturgii odbita w krzywym zwierciadle
Jungmann napisał coś, co było w zasadzie rewizjonistycznym spojrzeniem na rozwój liturgiczny Kościoła od czasów wczesnochrześcijańskich. Zaczął od tego, co chciał udowodnić, a następnie, cofając się, znajdował „potwierdzenie” swoich z góry założonych teorii w wydarzeniach z historii liturgii.
Jak widzieliśmy, Jungmann był skłonny do wielu pochopnych spekulacji i pozwalał swojej wyobraźni wypełniać luki tam, gdzie brakowało dowodów. Szukał też dowodów, choćby słabych, w jakimś niejasnym synodzie lub przypadkowej uwadze współczesnego obserwatora na temat praktyk liturgicznych w pierwszych wiekach Kościoła i zakładał, że była to powszechna praktyka w Kościele.
Stąd też w jego pracach pojawiają się pewne znaczące błędy merytoryczne, manipulacje zapisami historycznymi, a nawet przypadki jawnego fałszerstwa.
Niestety, zbyt wielu biskupów i księży na SW II było skłonnych ślepo popierać hipotezy Jungmanna, nie zadając sobie trudu sprawdzenia, w jaki sposób doszedł on do swoich fałszywych wniosków. Gdyby to zrobili, zobaczyliby, że wiele z jego teorii to po prostu neo-modernizm przyodziany fałszywym akademickim strojem.
O tym, jak nieskuteczny był Kościół Piusa XII w walce z progresywizmem, świadczy fakt, że w Watykanie praktycznie nie było nikogo, kto byłby skłonny pociągnąć do odpowiedzialności Jungmanna i jego kolegów postępowców. W sferze praktycznej, gdy chodziło o oczyszczenie stajni Augiasza, Pius XII miał skuteczność miotełki do kurzu. Mimo że tezy Jungmanna podważały wiarę w prawdziwą naturę Mszy i kapłaństwa, przyznano mu honorowe miejsce na Kongresie w Asyżu.
W następnym artykule przyjrzymy się kilku dalszym przykładom stosowania przez Jungmanna taktyki propagandowej w celu oczernienia i zdyskredytowania czcigodnej liturgii Kościoła w oczach wiernych.
c.d.n.
Dr Carol Byrne
https://www.traditioninaction.org/HotTopics/f107_Dialogue_27.htm
Tłum. Sławomir Soja
tłum. Sławomir Soja
1. Jungmann, Msza Święta Rytu Rzymskiego, t. 1, s. 175
2. Ibidem.
3. Tamże, s. 194
4. Tamże, s. 179
5. Jungmann, tamże, t. 2, s. 226
6. „Kościół zajmuje główne miejsce w ofiarowaniu, tak jak pobożność Kościoła określa wartość ofiary”. (Mysterium Fidei, Paryż, 1921, s. 32)
7. Jungmann, Pastoral Liturgy (New York, Herder and Herder, 1962), s. 60
8. Jungmann, Msza Święta w rycie rzymskim, t. 1, s. 117
9. Sylwester Theisen, „Liturgiści w Monachium”, The Tablet, 17 września 1955 r.
10. ‚Reforma liturgiczna Wielkiego Tygodnia, jej znaczenie, osiągnięcia i perspektywy’, La Maison-Dieu, n. 47-48, Editions du Cerf, 1956, s. 244.
11. W powieści George’a Orwella, 1984, luka pamięci była próżniową rurą, do której wrzucano stare dokumenty uznane za niepoprawne politycznie, które „byłyby wirowane w strumieniu ciepłego powietrza do ogromnych pieców, ukrytych gdzieś w zakamarkach budynku.”
12. Frederick McManus, ‚The Genius of the Roman Rite Revisited, in Worship, t. 54, n.4, lipiec 1980, s. 360
13. W 1570 r. papież Św. Pius V wydał uroczysty dekret Quo Primum, w którym skodyfikował tradycyjną Mszę Rytu Rzymskiego i nakazał, aby była ona używana w całym świecie katolickim „po wsze czasy”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz