Mój ostatni "konik"... 
Może ktoś się już otarł o temat bo ostatnio w pewnych kręgach stał się dość "modny". I bardzo dobrze bo wydaje się to ciekawe. Oczywiście najpierw sprawdziłem w praktyce - pomimo bardzo prymitywnego wykonania ze starych cegieł piec działa. Gdyby mu poprawić konstrukcję, chociażby przez uszczelnienie to pewnie działał by dużo lepiej. W planach mam budowę "rakieciaka" do domu. Może ktoś też będzie miał ochotę poeksperymentować...
WPROWADZENIE
Od jakiegoś czasu docierają do naszej ojczyzny informacje na temat tajemniczego pieca, posiadającego niemal magiczne zdolności. Mówi się o niezwykle wydajnym sposobie ogrzewania naszych mieszkań, o 80-cio procentowej wyższej wydajności w porównaniu z innymi piecami. Wspomina się o niskiej emisyjności zanieczyszczeń, o braku dymu z komina, czy też wreszcie o tym, iż w ogóle komina ów tajemniczy piec nie potrzebuje. Dodatkowym atutem, który się wymienia ma być prostota wykonania oraz znikomy koszt części z jakich można go zbudować.
Chodzi oczywiście o tzw. Piec rakietowy, którego nazwa jest również tajemnicza jak wspomniane wcześniej jego zalety. Czy sugeruje nam ona, że mamy do czynienia z technologiami rodem z NASA? Czy faktycznie wcześniej wymienione jego cechy są zgodne z prawdą, czy może mamy do czynienia z kilkoma mitami, które powstały w procesie tzw. “głuchego telefonu”? Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na owe pytania oraz ma na celu usystematyzowanie i przedstawienie w skondensowanej formie podstawowych faktów na temat pieców rakietowych, ich genezy oraz historii ich rozwoju do czasów obecnych.
HISTORIA
Zacznijmy zatem naszą historię od samego początku. Mamy początki lat 80-tych. Znajdujemy się w Stanach Zjednoczonych w Oregonie na terenie organizacji Aprovecho Research Center. Organizacja ta, zajmuje się rozwojem wydajnych, prostych i tanich w budowie pieców kuchennych na potrzeby krajów trzeciego świata.
W większości przypadków mieszkańcy owych krajów gotują swoje posiłki na otwartym ogniu i borykają się z dwoma głównymi problemami. Pierwszym jest trudność w pozyskaniu materiału opałowego. Drugim są choroby oczu a nawet zgony wywoływane zadymieniem. Aby rozwiązać owe problemy prowadzone są prace w instytucie Aprovecho nad projektem prostego pieca, który będzie wydajny i nie będzie zużywał tak dużo opału jak do tej pory, na dodatek będzie spalał czysto i bezdymnie.
Larry Winiarski, techniczny dyrektor w Aprovecho opracowuje model takiego pieca inspirując się głównie rozwiązaniami jakie zastosowano w lampie naftowej. Jak wiadomo lampa taka bez klosza dymi a po nałożeniu pionowego szklanego klosza dymić przestaje. To rozwiązanie wykorzystuje w swym projekcie Larry Winiarski i jego też uznać należy za ojca pieców rakietowych.
Budowa pieca według jego projektu jest bardzo prosta. Podstawowymi założeniami jest pionowa komora spalania, która jest zaizolowana dzięki czemu utrzymuje wysoką temperaturę co jest podstawowym czynnikiem umożliwiającym proces czystego spalania. Dodatkowo magazynek opału jest tak umiejscowiony, że pod spodem zapewnia dopływ powietrza wtórnego, który również przyczynia się do spalania bezdymnego.
Winiarski wraz z ekipą Aprovecho i wolontariuszami zaczyna jeździć po krajach trzeciego świata aby prezentować swój wynalazek. Prowadzi wiele kursów i stara się wyedukować jak największą liczbę osób, tak aby projekt mógł trafić do najszerszego grona odbiorców. Dodatkowo celem Aprovecho staje się stworzenie miejsc pracy w krajach trzeciego świata i sieci małych przedsiębiorców, którzy jako produkt oferować będą piec Winiarskiego. Tak też się dzieje i po wielu latach miliony piecyków używanych jest w ponad 60-ciu krajach na całym świecie.
Jednocześnie w instytucie projekt pieca jest rozwijany dalej i adaptowany do wielu zastosowań. Powstają piece do pieczenia chleba i pizzy, do podgrzewania wody oraz pomieszczeń w instytucie. Wszędzie daje się zauważyć duża efektywność i dość małe zużycie opału. Prace instytutu zyskały uznanie i w roku 2006 Larry Winiarski odbiera nagrodę Ashden Awards (organizacja promująca rozwój zrównoważony w sektorze energetycznym) za swoją prace w Afryce oraz ponownie w roku 2009 za prace w chińskiej fabryce nad masową produkcją wydajnych pieców kuchennych na potrzeby krajów rozwijających się.
RAKIETOWY PIEC AKUMULACYJNY
Pora przedstawić kolejną ważną osobę jaka odegrała rolę w dalszym rozwoju i promocji pieca rakietowego na świecie. Jest nim przyjaciel Winiarskiego, który również przez pewien czas pracował w Aprovecho. Ianto Evans, bo o nim mowa, architekt, ekolog oraz permakulturowiec promujący tanie i ekologiczne budownictwo w 1989 r. przeprowadza się do pierwszego domu wybudowanego wraz z Lindą Smiley w technologii cob. Zakładają tu szkołę naturalnego budownictwa “North American School of Natural Building” i promują budownictwo ze słomy, gliny i piasku. Później ich technika znana będzie pod nazwą “Oregon Cob”.
Na potrzeby ogrzewania swoich budynków Ianto rozwija projekt pieca rakietowego. Wykorzystuje pomysł zaizolowanego paleniska dokładając do niego podajnik grawitacyjny na drewno. Na wierzch zaizolowanej rury nakłada beczkę, która służy jako wymiennik ciepła na zasadzie znanej nam “kozy”, a spaliny prowadzi rurami obudowanymi gliną tworząc coś w rodzaju zapiecka, na którym można się położyć. Ciepło spalin ogrzewa dużą masę termiczną, która później powoli oddaje ciepło. Paliwem jest drobno porąbane drewno czy też chrust, dzięki czemu nie trzeba ścinać całych drzew a możliwe jest używanie chrustu czy też systemu odroślowego. W ciekawy sposób paliwo podawane jest do podajnika, gdyż ustawia się gałązki pionowo a siła grawitacji opuszcza je powoli na dół. Palą się tylko końcówki gałązek na podobieństwo ogniska Indian amerykańskich co dodatkowo wpływa na wydajność pieca.
Po wielu latach doświadczeń w budowaniu pieców Ianto w 2006 wydaje swoją książkę, w której opisuje zasady projektowania i budowania akumulacyjnych pieców rakietowych. To w niej pojawiają się informacje o 80% oszczędności w porównaniu do innych pieców. Informację tę Ianto podaje porównując ilość drewna, jakie w ciągu zimy spala jego sąsiad do ilości jakie on sam zużywa w swoim piecu rakietowym.
Warto nakreślić trochę kontekst kulturowy i geograficzny, gdyż to zawsze powinniśmy brać pod uwagę przyglądając się jakimś technologiom, które przychodzą do nas zza granicy. Otóż nagminnie stosowanymi piecami w Stanach do ogrzewania domów były piece metalowe. Takie metalowe “kozy”. To w porównaniu do tego rodzaju pieców Ianto uzyskiwał tę 80-cio procentową oszczędność. Przede wszystkim z powodu faktycznie większej wydajności spalania w palenisku rakietowym niż w piecach metalowych, oraz dzięki dodatkowej funkcji akumulacji ciepła w masie termicznej. Piece kaflowe czy też profesjonalne piece zduńskie nie były w Stanach popularne. Barierę dla ich rozwoju stanowiła niezwykle wysoka cena jaką w tamtych rejonach za taki profesjonalny piec należałoby zapłacić. Były to kwoty rzędu 15-30 tyś dolarów i bardzo często były poza zasięgiem przeciętnego Amerykanina. W takich okolicznościach pojawienie się pieca rakietowego, który można było zbudować samemu i to przy użyciu materiałów odpadowych o bardzo niskich kosztach, przyjęto z entuzjazmem. Głównie w środowiskach permakulturowych, budowniczych naturalnych czy ekowioskowych.
Ważną informacją również jest położenie geograficzne w jakim narodził się akumulacyjny piec rakietowy. Otóż dom Ianto Evansa znajduję się w Oregonie niedaleko brzegu Pacyfiku. Najniższe temperatury notowane zimą to 1 st. C. W tych warunkach grube ściany domów z cob-u same w sobie przez lato akumulowały wystarczającą ilość ciepła aby w środku w zimie czuć się komfortowo. Inaczej sprawa wygląda w rejonach nieco zimniejszych. Do ciekawych wniosków doszli użytkownicy pieców rakietowych na innych kontynentach. Zaczęły się dalsze badania i prace nad rozwojem oraz usprawnieniem konstrukcji pieców rakietowych, zwłaszcza na potrzeby odpowiadające klimatowi w jakim były używane.
Źródło: http://www.zdunskieopowiesci.pl/piece-rakietowe-robert-blaszczyk-czesc-1/

Może ktoś się już otarł o temat bo ostatnio w pewnych kręgach stał się dość "modny". I bardzo dobrze bo wydaje się to ciekawe. Oczywiście najpierw sprawdziłem w praktyce - pomimo bardzo prymitywnego wykonania ze starych cegieł piec działa. Gdyby mu poprawić konstrukcję, chociażby przez uszczelnienie to pewnie działał by dużo lepiej. W planach mam budowę "rakieciaka" do domu. Może ktoś też będzie miał ochotę poeksperymentować...
WPROWADZENIE
Od jakiegoś czasu docierają do naszej ojczyzny informacje na temat tajemniczego pieca, posiadającego niemal magiczne zdolności. Mówi się o niezwykle wydajnym sposobie ogrzewania naszych mieszkań, o 80-cio procentowej wyższej wydajności w porównaniu z innymi piecami. Wspomina się o niskiej emisyjności zanieczyszczeń, o braku dymu z komina, czy też wreszcie o tym, iż w ogóle komina ów tajemniczy piec nie potrzebuje. Dodatkowym atutem, który się wymienia ma być prostota wykonania oraz znikomy koszt części z jakich można go zbudować.
Chodzi oczywiście o tzw. Piec rakietowy, którego nazwa jest również tajemnicza jak wspomniane wcześniej jego zalety. Czy sugeruje nam ona, że mamy do czynienia z technologiami rodem z NASA? Czy faktycznie wcześniej wymienione jego cechy są zgodne z prawdą, czy może mamy do czynienia z kilkoma mitami, które powstały w procesie tzw. “głuchego telefonu”? Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na owe pytania oraz ma na celu usystematyzowanie i przedstawienie w skondensowanej formie podstawowych faktów na temat pieców rakietowych, ich genezy oraz historii ich rozwoju do czasów obecnych.
HISTORIA
Zacznijmy zatem naszą historię od samego początku. Mamy początki lat 80-tych. Znajdujemy się w Stanach Zjednoczonych w Oregonie na terenie organizacji Aprovecho Research Center. Organizacja ta, zajmuje się rozwojem wydajnych, prostych i tanich w budowie pieców kuchennych na potrzeby krajów trzeciego świata.
W większości przypadków mieszkańcy owych krajów gotują swoje posiłki na otwartym ogniu i borykają się z dwoma głównymi problemami. Pierwszym jest trudność w pozyskaniu materiału opałowego. Drugim są choroby oczu a nawet zgony wywoływane zadymieniem. Aby rozwiązać owe problemy prowadzone są prace w instytucie Aprovecho nad projektem prostego pieca, który będzie wydajny i nie będzie zużywał tak dużo opału jak do tej pory, na dodatek będzie spalał czysto i bezdymnie.
Larry Winiarski, techniczny dyrektor w Aprovecho opracowuje model takiego pieca inspirując się głównie rozwiązaniami jakie zastosowano w lampie naftowej. Jak wiadomo lampa taka bez klosza dymi a po nałożeniu pionowego szklanego klosza dymić przestaje. To rozwiązanie wykorzystuje w swym projekcie Larry Winiarski i jego też uznać należy za ojca pieców rakietowych.
Budowa pieca według jego projektu jest bardzo prosta. Podstawowymi założeniami jest pionowa komora spalania, która jest zaizolowana dzięki czemu utrzymuje wysoką temperaturę co jest podstawowym czynnikiem umożliwiającym proces czystego spalania. Dodatkowo magazynek opału jest tak umiejscowiony, że pod spodem zapewnia dopływ powietrza wtórnego, który również przyczynia się do spalania bezdymnego.
Winiarski wraz z ekipą Aprovecho i wolontariuszami zaczyna jeździć po krajach trzeciego świata aby prezentować swój wynalazek. Prowadzi wiele kursów i stara się wyedukować jak największą liczbę osób, tak aby projekt mógł trafić do najszerszego grona odbiorców. Dodatkowo celem Aprovecho staje się stworzenie miejsc pracy w krajach trzeciego świata i sieci małych przedsiębiorców, którzy jako produkt oferować będą piec Winiarskiego. Tak też się dzieje i po wielu latach miliony piecyków używanych jest w ponad 60-ciu krajach na całym świecie.
Jednocześnie w instytucie projekt pieca jest rozwijany dalej i adaptowany do wielu zastosowań. Powstają piece do pieczenia chleba i pizzy, do podgrzewania wody oraz pomieszczeń w instytucie. Wszędzie daje się zauważyć duża efektywność i dość małe zużycie opału. Prace instytutu zyskały uznanie i w roku 2006 Larry Winiarski odbiera nagrodę Ashden Awards (organizacja promująca rozwój zrównoważony w sektorze energetycznym) za swoją prace w Afryce oraz ponownie w roku 2009 za prace w chińskiej fabryce nad masową produkcją wydajnych pieców kuchennych na potrzeby krajów rozwijających się.
RAKIETOWY PIEC AKUMULACYJNY
Pora przedstawić kolejną ważną osobę jaka odegrała rolę w dalszym rozwoju i promocji pieca rakietowego na świecie. Jest nim przyjaciel Winiarskiego, który również przez pewien czas pracował w Aprovecho. Ianto Evans, bo o nim mowa, architekt, ekolog oraz permakulturowiec promujący tanie i ekologiczne budownictwo w 1989 r. przeprowadza się do pierwszego domu wybudowanego wraz z Lindą Smiley w technologii cob. Zakładają tu szkołę naturalnego budownictwa “North American School of Natural Building” i promują budownictwo ze słomy, gliny i piasku. Później ich technika znana będzie pod nazwą “Oregon Cob”.
Na potrzeby ogrzewania swoich budynków Ianto rozwija projekt pieca rakietowego. Wykorzystuje pomysł zaizolowanego paleniska dokładając do niego podajnik grawitacyjny na drewno. Na wierzch zaizolowanej rury nakłada beczkę, która służy jako wymiennik ciepła na zasadzie znanej nam “kozy”, a spaliny prowadzi rurami obudowanymi gliną tworząc coś w rodzaju zapiecka, na którym można się położyć. Ciepło spalin ogrzewa dużą masę termiczną, która później powoli oddaje ciepło. Paliwem jest drobno porąbane drewno czy też chrust, dzięki czemu nie trzeba ścinać całych drzew a możliwe jest używanie chrustu czy też systemu odroślowego. W ciekawy sposób paliwo podawane jest do podajnika, gdyż ustawia się gałązki pionowo a siła grawitacji opuszcza je powoli na dół. Palą się tylko końcówki gałązek na podobieństwo ogniska Indian amerykańskich co dodatkowo wpływa na wydajność pieca.
Po wielu latach doświadczeń w budowaniu pieców Ianto w 2006 wydaje swoją książkę, w której opisuje zasady projektowania i budowania akumulacyjnych pieców rakietowych. To w niej pojawiają się informacje o 80% oszczędności w porównaniu do innych pieców. Informację tę Ianto podaje porównując ilość drewna, jakie w ciągu zimy spala jego sąsiad do ilości jakie on sam zużywa w swoim piecu rakietowym.
Warto nakreślić trochę kontekst kulturowy i geograficzny, gdyż to zawsze powinniśmy brać pod uwagę przyglądając się jakimś technologiom, które przychodzą do nas zza granicy. Otóż nagminnie stosowanymi piecami w Stanach do ogrzewania domów były piece metalowe. Takie metalowe “kozy”. To w porównaniu do tego rodzaju pieców Ianto uzyskiwał tę 80-cio procentową oszczędność. Przede wszystkim z powodu faktycznie większej wydajności spalania w palenisku rakietowym niż w piecach metalowych, oraz dzięki dodatkowej funkcji akumulacji ciepła w masie termicznej. Piece kaflowe czy też profesjonalne piece zduńskie nie były w Stanach popularne. Barierę dla ich rozwoju stanowiła niezwykle wysoka cena jaką w tamtych rejonach za taki profesjonalny piec należałoby zapłacić. Były to kwoty rzędu 15-30 tyś dolarów i bardzo często były poza zasięgiem przeciętnego Amerykanina. W takich okolicznościach pojawienie się pieca rakietowego, który można było zbudować samemu i to przy użyciu materiałów odpadowych o bardzo niskich kosztach, przyjęto z entuzjazmem. Głównie w środowiskach permakulturowych, budowniczych naturalnych czy ekowioskowych.
Ważną informacją również jest położenie geograficzne w jakim narodził się akumulacyjny piec rakietowy. Otóż dom Ianto Evansa znajduję się w Oregonie niedaleko brzegu Pacyfiku. Najniższe temperatury notowane zimą to 1 st. C. W tych warunkach grube ściany domów z cob-u same w sobie przez lato akumulowały wystarczającą ilość ciepła aby w środku w zimie czuć się komfortowo. Inaczej sprawa wygląda w rejonach nieco zimniejszych. Do ciekawych wniosków doszli użytkownicy pieców rakietowych na innych kontynentach. Zaczęły się dalsze badania i prace nad rozwojem oraz usprawnieniem konstrukcji pieców rakietowych, zwłaszcza na potrzeby odpowiadające klimatowi w jakim były używane.
Źródło: http://www.zdunskieopowiesci.pl/piece-rakietowe-robert-blaszczyk-czesc-1/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz