Strusie mięso jest bardzo smaczne i nie ma sztucznie dodawanych hormonów. Dotyczy to również emu. Ponadto, ze strusia nic się nie marnuje. Wykorzystujemy skórę, pióra, kości, łapy na rosół chińskiego typu, pazury na biżuterię, a z flaków i reszty można robić mączkę na odżywczy dodatek do karmy dla wielbicieli kotów. Strusiowy hamburger smakuje trochę jak połączenie kury i wołowiny, z przewagą wołowiny i nie jest tłusty. Przepisy na strusiowe dania są liczne i dostępne na Sieci. Szczególnie medaliony ze strusia w sosie porto. Trzydzieści lat temu w Polsce było około dwustu strusich farm, teraz nie wiem. Struś wpyla byle co (u Julesa Verne nawet zjadł gwiazdę północy, taki diament) i ma niewielkie wymagania, nawet zimę znosi dobrze i biega po śniegu, tylko musi mieć ciepły kurnik (struśnik? emulnik) się gdzie może potem ogrzać.
Także jajo strusia smakuje dokładnie jak to z kury.
Melchior Wańkowicz sam sobie robił jaja (niby że od strusia).
Polish Suburban News, około 1997:
Przy okazji nadchodzacych Swiat Wielkanocnych, zycze wszystkim jako pierwszy na PSN pogodnych i obzartych Swiat.
Teraz przepisik, tym razem autorstwa Melchiora Wankowicza na strusie jajo, ktory zamiescil Przekroj w poznych latach szescdziesiatych.
Cytuje z pamieci.
Bierze sie dziesiec lub pietnascie jajek, oddziela bialka od zoltek, a skorupek sie nie wyrzuca, tylko moczy w mocnym occie.
Najpier rozbeltowywuje sie zoltka. Niech mi tutaj wolno bedzie wyjasnic, co rozumiem przez rozbeltowywanie. Otoz nie jest to mieszanie ich z beltem w celu otrzymania smakowitego i pozywnego grzanca z zoltkiem, ale po prostu rozmacenie za pomoca widelca (Ooo, w maceniu to wielu z nas nie znajduje sobie rownych). Zoltkowa mase wlewamy do balonika dla dzieci (bez skojarzen, prosze, choc iwencja mile widziana) Bardzo powoli gotujemy w lekko osolonej wodzie okolo pol godziny, po czym wyjmujemy, studzimy i balon bardzo delikatnie rozcinamy.
Teraz do stalowej miseczki nalewamy polowe bialka i wstawiamy otrzymana kulke z zoltka. Miseczka musi miec taki rozmiar, zeby poziom bialka dosieglal polowy wysokosci kulki. Wstawiamy do wiekszego naczynia i gotujemy, az bialko stwardnieje. Odwracamy nasz produkt, dolewamy druga polowe bialka i powtarzamy czynnosc.
Teraz wyciągamy nasz produkt z wody, wygładzamy nierownosci ostrym nozykiem (moze byc ten z hiszpanskiej policji) i smarujemy masa octowo-skorupkowa przy uzyciu pedzelka. Podsuszamy pare minut i smarujemy roztworem sody. Powtarzamy czynnosc, az zuzyjemy cale bialko. Otrzymujemy dość twarda skorupe, przypominajaca ta na korzym jajku.
Po wysuszeniu produktu mozemy za pomoca flamajstrow wykonac gigantyczna pisanke (dla jaj, rzecz oczywizda) i postawic dumnie na stol
Swiateczni goscie nieswiadomi, ze w rzeczywistosci strusie jaj smakuja dokladnie tak samo jak kurze, beda wydawac ze siebie rozne dzwieki w stylu Aaaah albo MMMM. Oraz wiele nieartykulowanych.
Zeby byly jeszcze wieksze jaja, mozemy do masy zoltkowej dodac kilka kropel oleju oliwkowego, wtedy faktycznie smak sie nieco zmieni.
A juz kompletne zamieszanie bedzie, gdy w srodku zatopimy jakas porcelanowa figurke, na przyklad slonika. Albo jedna czeresnie.
A tak na marginesie, czy wiecie, ze zwiazek hodowcow strusi w Polsce liczy sobie ponad dwustu czlonkow? Uwazajmy wiec, komu demonstrujemy ten kawal.
No to wesolego jajka.
P.S. Nigdy, nigdy nie wolno pic piwa do jajek na twardo!!! Albo piwo albo jajka.
Bez jaj!!! Bo bedzie nieszczescie. Naprawde.
P.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz