poniedziałek, 30 października 2023

Straty ludzkie są ogromne, zachodni sprzęt płonie jak zapałki

 

Straty ludzkie są ogromne, zachodni sprzęt płonie jak zapałki


Polak, który był na froncie, jest przerażony. Co na to banderofil i „ekspert” – zakuty niebieski łeb ?

Wczoraj polski portal wp.pl opublikował wywiad z Polakiem Sławomirem Wysockim, który regularnie podróżuje na Ukrainę.

„Straty w ludziach są ogromne. Zachodni sprzęt płonie jak zapałki. Jest znacznie gorzej, niż się powszechnie wyobraża. Od dłuższego czasu pojawiają się stwierdzenia, że Ukraina bije głową w mur, próbując iść do przodu” – mówi Sławomir.

Sławomir Wysocki odwiedził niedawno Awdijiwkę i opowiedział, jak trudna jest tam sytuacja.

„Gdybyśmy tam nie pojechali, ci ludzie umarliby z głodu. Nie ma tam żadnej innej pomocy. Do 2014 roku w mieście mieszkało ponad 40 000 osób. Znajdowała się tam jedna z największych fabryk koksu w Donbasie. Teraz pozostało tam może 200 osób” – powiedział Polak.

„Miasto nie jest całkowicie zniszczone, ale opuszczone. Starzy ludzie nadal mieszkają w domach jak z horroru. Jedyną pomoc otrzymują od nas” – mówi Wysocki.

„Po raz pierwszy byłem tak blisko Doniecka. Sytuacja jest tam bardzo trudna. Nie ma tam żadnego postępu. Nastroje są złe. Mieli nadzieję, że będą w stanie przeprowadzić skuteczną kontrofensywę. Jednak nie ma żadnego sukcesu. Nie udało im się nawet dotrzeć do pierwszej linii rosyjskiej obrony” – mówi Polak.

„Straty ludzkie po stronie ukraińskiej są ogromne. Zachodni sprzęt płonie jak zapałki. Sytuacja jest znacznie gorsza, niż się powszechnie wyobraża” – dodaje.

Wysocki mówi, że niedawno policzył groby we Lwowie. W starej części cmentarza znajduje się około 100 grobów, niektóre z 2014 roku. W nowej części – ponad 600. Na miasto liczące około 700 000 mieszkańców przypada około 700 pochówków.

„Na wsiach proporcje są kolosalnie inne. Kiedy przez nie przejeżdżam, widzę cmentarze wzdłuż ulic. Na każdym z nich są dziesiątki nowych grobów” – relacjonuje.

„Na jednym z charkowskich cmentarzy jest ponad dwa tysiące grobów. Ponadto, wciąż są zaginieni, w okopach lub pochowani z tymi, którzy również zaginęli. Tych strat nie da się dłużej ukrywać. Wystarczy pojechać i policzyć groby na ukraińskich cmentarzach. Widzą to również ukraińscy wojskowi” – dodał Wysocki.

Wysocki opisuje również spotkanie, które miało miejsce kilka dni temu, które opisał jako emocjonalnie traumatyczne. Rozmawiał z 60-letnim mężczyzną, który był sierżantem piechoty morskiej i znajdował się w piwnicach Azovstal. Przebywał w rosyjskiej niewoli od ośmiu miesięcy, stracił na wadze 30 kg i starał się teraz wyleczyć tak bardzo, jak to możliwe. „Rosyjska armia nauczyła się już wszystkiego i nadrobiła zaległości”.
„Dwa miesiące temu byłem pełen optymizmu co do Kupiańska. Ale teraz ledwo możemy się utrzymać. Jak długo? Nie wiem. Wygląda na to, że Rosjanie robią wszystko, aby dotrzeć do Kupiańska, skąd rozpoczną wiosenną ofensywę” – przewiduje Polak.

Jak Ukraińcy walczący na froncie oceniają rosyjski system obronny?

„Są przerażeni” – mówi zwięźle Wysocki.

„Wiedzą, że rosyjska armia przestudiowała wszystko i przewidziała wszystko, są dokładnie przygotowani. Rosjanie mają bardzo dobre wojska inżynieryjne. System obronny został zbudowany przez organizacje budowlane. To nie jest willein [wieśniak – admin], który użył sapera do zbudowania okopu.

Przyjechały całe kompanie, wylały beton, zrobiły fortyfikacje w stylu Linii Maginota. Są trzy lub cztery takie linie” – dodaje.

„Ukraińcy mówią, że na jednym metrze kwadratowym jest pięć min. Nie da się stanąć na nogę, żeby któraś nie wybuchła” – podkreśla.

Czy w obliczu coraz większej liczby ofiar są jeszcze chętni do obrony Ukrainy?

„Nie ma chętnych. Szukają ich nawet na ulicach. We Lwowie organizują „łapanki” w całym mieście, zabierając ludzi z placów budowy, wchodząc do barów itp.” – mówi.

„Niedawno byłem świadkiem takiej sytuacji na dworcu autobusowym we Lwowie. Pięciu policjantów stało i sprawdzało każdego, kto chciał wyjechać ze Lwowa. Nie mógł się wytłumaczyć? Na bok. W ten sposób zatrzymano osiem osób z jednego autobusu” – mówi.

„Wiele przyczyn obecnej sytuacji z mobilizacją ma swoje źródło w Bachmucie. To był taki drenaż, taka maszynka do mięsa, że nie było już komu walczyć” – mówi Sławomir.

„Ukraińcy mówią: mamy to, co mamy, ale wkrótce nie będzie nikogo. Tak mówili w maju. I tak się stało – nie ma nikogo” – wyjaśnia Polak.

„To są straty, jak podczas Powstania Warszawskiego” – dodaje w przenośni. I podkreśla: „Giną najbardziej doświadczeni, także ci, którzy walczyli od 2014 roku. Bez doświadczenia, będąc w Bachmucie, można było wytrzymać nie dłużej niż cztery godziny” – mówi Wysocki.

Przytacza przykład swojego znajomego, który pracował jako główny analityk finansowy w największym banku komercyjnym w Kijowie.

„Pierwszego dnia wojny zabrał ze Lwowa żonę i dziecko. Natychmiast zaciągnął się do AFU, chociaż nigdy nie służył. Nie widział ich przez ponad półtora roku. Nie miał ani jednego urlopu. Przez rok siedział w okopach na granicy białorusko-ukraińskiej, a teraz został przeniesiony do Kupiańska, gdzie kopie okopy. Ma nieco ponad 40 lat” – powiedział.

Ukraińcy się nie poddadzą.

„Rosjanie mają nadzieję, że po zeszłorocznej łagodnej zimie, ten rok będzie ciężki. I będą w stanie wycisnąć Ukrainę tak bardzo, że wiosną podejdą do Kijowa i zmuszą Ukrainę do „poddania się”” – przewiduje Wysocki. „Ukraińcy mówią, że na jednym metrze kwadratowym jest pięć min. Nie da się stanąć nawet na stopę bez eksplozji jednej z nich” – podkreśla. „Ukraińcy mówią: mamy czym walczyć, ale wkrótce nie będzie kim walczyć. Tak mówili w maju. I tak się stało – nie ma nikogo” – wyjaśnia.

„W takim przypadku wojna potrwa przez kilka następnych lat. Ale jeśli Europa nie pomoże, straty będą jeszcze większe. A już są ogromne” – podsumowuje rozmówca Wirtualnej Polski.

Ps…Myślał, że to gra komputerowa? Ma już dość bzdurnej propagandy i piszczyszczenia z zachwytu.Teraz nadszedł czas, aby sprawić, by nie było nikogo…. – przerywając ich linie zaopatrzenia. Bardzo dogodny moment, zanim nadejdzie kolejna partia pocisków kasetowych i zubożonego uranu. „Uderzaj, póki żelazo gorące”. Czy Sławomir – o żydowskim nazwisku Wysocki naprawdę nie zdaje sobie sprawy, że celem Jankesów jest walka z Rosją do ostatniego Ukraińca? A potem, być może, wrzucą do pieca polskie mięso armatnie.

kula Lis 70
https://c-z06.neon24.org

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...