czwartek, 9 listopada 2023

Koksa, kosztel, malinówka…

 

Koksa, kosztel, malinówka…


… to jabłka mojego dzieciństwa i młodości, dzisiaj trudno dostępne ale …..

Wracając z pracy wstąpiłem na bazar, wstąpiłem w poszukiwaniu minionej epoki, minionych lat, tych zanim Profesor Pieniążek „wynalazł” nowe jabłka, które wszystkie smakują tak samo – znalazłem, znalazłem u znajomych – zaprzyjaźnionych ludzi, od lat handlujących tutaj, gdzie się urodzili, gdzie mieszkają od dziesiątek lat .

Ja tu jestem „nowy”, dopiero minęło 22 lata jak osiedliliśmy się tutaj na skraju Mazowieckich Lasów.

Kiedyś dawno temu jakoś chyba pod koniec lat czterdziestych XIX wieku, niejaki Andriolli – ten od ilustracji do Pana Tadeusza – w Otwocku mieście głównem wybudował pensjonat w którym pensjonariusze leczyli swoje płuca, właśnie korzystając z mikroklimatu tutejszego, który zawdzięczamy sosnowym lasom rosnącym na piaskach .

Szybko temat podchwycili Żydzi i po kilkunastu latach tych „pensjonatów” było już kilkadziesiąt

Dla Warszawy, szczególnie tej żydowskiej Warszawy, tereny pomiędzy dzisiejszą Falenicą a Otwockiem były miejscem letniego wypoczynku .

No ale do tematu, mieli, znaczy się znajomi mieli malinówkę – własnie teraz jest najlepsza pora dla tej odmiany. Malinówka się źle przechowuje, szybko traci swój aromat, jędrność i staje się taka „kartoflana” jak to u nas się zwykło mówić.  Mieli także inne skarby: szarą renetę, najlepszą do sałatki warzywnej , śliwkę węgierkę ale tę prawdziwą „węgierkę”.

Zaopatrzyłem się, pogadaliśmy, jak zapewne można się domyślić tematem były wybory, mamy podobne poglądy i zapatrywania, więc pewnie zagłosujemy podobnie .

My pójdziemy, uważamy z żoną, że to nasz „polski ” obowiązek – wiem i zdaje sobie sprawę z tego, że bez ” dogrywki na pięści ” nic się nie zmieni, bo choćby „przyszło tysiąc atletów i każdy zjadłby tysiąc kotletów to nie udźwigną, taki to ciężar” .

Ciężar długów, które poczyniły wszystkie ugrupowania po 1989 r w imię tego, abyśmy żyli lepiej i rośli w siłę – żyjemy lepiej, jesteśmy silniejsi „bo między Bugiem a Nysą najważniejsze My są” .

Bo przecież trzeba ściągać podatki, nakręcać inflacje aby utrzymać spokój społeczny – czytaj ryj u koryta . Komu zabrać więcej, komu mniej – komu i jaki ochłap z „pańskiego stołu” rzucić?

Dokupiłem jeszcze warzyw, trzeba zacząć kim czi robić – jeśli ktoś robi kim chi, to też jest dobre – a dlaczego trzeba robić i jeść to poproszę judasza aby notkę popełnił.

Halo, halo Judaszu, słychać ???

Tak wiem, to takie niepoważne, co napisałem, takie nijakie… bo przecież wkoło giną ludzie, trwają zmagania światów – a ja coś o jakichś jabłkach i kim chi i żydach, ale tych przedwojennych – no ale przecież żyć jakoś trzeba i nie można dać się zwariować .

Zastanawiam się kiedy ostatni raz zaprosiłem znajomych na brydża – ło matko i córko, wieki temu, a to takie proste – zadzwonić, zaprosić, zagrać, pojechać na rewanż – odłożyć srajfon, odejść od komputera…

Czytując niektóre tytuły z tego portalu zaczynam się zastanawiać, co ze mną źle, dlaczego nie interesuję się tak bardzo tym, co powiedział ten, a co napisał tamten – żeby przetrwać trzeba żyć, a aby żyć trzeba być, być w realnym świecie.

No to bye,  idę do realnego świata.

Rowszan
https://rowszan.neon24.org

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...