Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Od czasu wyboru Donalda Trumpa na Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej tak zwana zjednoczona Europa wpadła w szał. Z każdej str...
-
Z Traktatu o Unii Europejskiej można wyczytać, że jedną z podstawowych wartości, na jakich opiera się UE jest demokracja. Gdy w 1993 r. przy...
Tylko jeden przypadek wykorzystania dziecka przez duchownych, to o jeden przypadek za dużo.
Zero, liczby? Gdzie my żyjemy i o czym my tu dyskutujemy? Nasuwa się proste pytanie.
W takim razie ilu pedofilów może przypadać na decyzję i parafie?
Czy to zależy od ilości duchownych, czy też od ilości wiernych w parafiach,
czy też od wielkości potrzeb fizycznych, jakie oni mają?
Czy mają jakieś znowu tajne paragrafy co im wolno, a co mogą tolerować?
Ludzie, o czym my tu piszemy i dyskutujemy!!!! Rzygać mi się chce.
Każdy duchowny służy Bogu z powołania wewnętrznego i nieprzymuszonej własnej woli.
To jest służba głoszenia prawdy i wartości chrześcijańskich, o które po ukrzyżowaniu Jezusa Chrystusa
pierwsi Chrześcijanie za głoszenie prawdy byli prześladowani i poświęcili swoje życie.
Dowody tego można znaleźć w Turcji, Anglii, Izraelu i innych krajach.
Różnie to w życiu jednak bywa. Jeśli duchowni (oczywiście nie wszyscy, tylko mała część z nich) zmienili się
i swoją żądzę i potrzeby fizyczne nie mogą opanować i kontrolować i wykorzystują seksualnie niewinne dzieci,
to ja takich osobiście wieszałbym na drzewie. Ale nie mogę tego zrobić, gdyż byłbym w kolizji z prawem.
Wykorzystanie seksualne niewinnych dzieci jest nie tylko najcięższym przestępstwem,
ale przekreśla wszystkie wartości moralne i religijne wiary chrześcijańskiej.
Niektórzy duchowni, jeśli mają problemy, z opanowaniem swojej żądzy wyżycia fizycznego na dzieciach powinni poddać się dobrowolnej kastracji i opuścić raz na zawsze instytucję kościelną, dla dobra dzieci i dobra społecznego,
lub tez dobrowolnie opuścić instytucję kościelną i poddać się terapii.
Osoby, które ukrywały pedofilów i nie reagowały na krzywdę małych dzieci w Polsce, nie podlegają karze.
W krajach, w których Kościoły oczyściły swe szeregi z pedofilów, trwa batalia o to, aby ci, co ich ukrywali, również ponieśli karę
(np. w USA i Wielkiej Brytanii — organizacje tych krajów naciskają na ONZ, aby ten naciskał na… Watykan).
W porozumieniu z Watykanem i Kościołem należy niezwłocznie wprowadzić nowe prawo, które za ukrywanie pedofilów
i niereagowanie na krzywdę małych dzieci pociągałoby do odpowiedzialności prawnej.
Kościół w Polsce jest w kolizji z olbrzymią górą lodową i tylko wspólne działanie wszystkich ludzi dobrej woli,
wierzących i niewierzących pomoże wyjść z tego kryzysu, w jakim się aktualnie Kościół znajduje.
Żaden duchowny w Polsce nie musi się obawiać, że zostanie posadzony i skazany za czyny, które nie zrobił.
Sami wierzadzy, co dobrze znają swoich duchownych, nie pozwolą na to.
Mój komentarz jest wyrazem głębokiej troski, a nie celowym szkodzeniem Kościołowi.
Czy tego nie widać? Oczekuje konkretnych odpowiedzi ma moje propozycje o nowym
prawie chroniacych dzieci i innych propozycjach, jakie napisałem.