Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Wiele się obecnie rozprawia o znaczeniu wszechoceanu, z drugiej zaś strony lądów – głównie Eurazji – w starciu o panowanie nad światem. Zas...
-
A to dopiero zakpiła sobie z obywatela Tuska Donalda Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje! Kiedy Naczelnik Państwa, co to najpierw patronował spr...
„Z ofiary historii Polska stała się jej uczestnikiem i zajęła swe należyte miejsce”.
Myślę, że Polska może być wzorem dla innych krajów Sojuszu, zarówno w zakresie wysokości nakładów na armię, rozbudowy armii, jej modernizacji i programów zbrojeniowych – ocenił Jamie Shea, który był rzecznikiem NATO w czasie, gdy Polska wchodziła do Sojuszu. Jego zdaniem był to „dziejowy rewanż”. – Z ofiary historii Polska stała się jej uczestnikiem i zajęła swe należyte miejsce. Stała się tym samym istotną siłą w Europie – opowiadał Shea. – Wejście Polski do NATO utorowało wszystkie kolejne akcesje, w tym szwedzką – dodał. W rozmowie oceniał ryzyko wyprowadzenia USA z NATO, jeżeli Donald Trump zostałby ponownie prezydentem. – Mimo dochodzącej do nas retoryki, fakty przemawiają raczej za polityką kontynuacji niż zmiany – stwierdził gość programu. – Stany Zjednoczone zdają sobie sprawę, że jeżeli opuściłyby NATO, zrobiłyby sobie krzywdę. Takim posunięciem zaszkodziłyby sobie nawet bardziej, niż Europie. Zredukowałyby w ten sposób swój status superpotęgi – tłumaczył były rzecznik NATO. Odnosząc się do Rosji, opowiadał, że Sojusz „przez wiele lat miał dobre stosunki z Rosją”. – Było to również w czasie powiększania Sojuszu. Rosja była spokojna o swoje zachodnie granice, co było istotne dla jej gospodarczego i demokratycznego rozwoju. Zmiana nastąpiła za sprawą Putina – powiedział Shea. Tłumaczył, że Sojusz pokazuje kolektywną siłę, „aby zapobiec konfliktowi i uniknąć wojny z Rosją”. Ocenił jednocześnie, że gdyby doszło do walk, to Rosja „byłaby w tym konflikcie stroną przegraną”.