Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Przebudzenie
Marsze Polaków za pokojem – 19 października w Rzeszowie , 26 października w Szczecinie budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...
-
Sokrates – grecki filozof słynął ze swych opowieści dydaktycznych i innych moralnych rad z zakresu – dziś nazwalibyśmy to – stosunków międz...
-
Wiele się obecnie rozprawia o znaczeniu wszechoceanu, z drugiej zaś strony lądów – głównie Eurazji – w starciu o panowanie nad światem. Zas...
-
A to dopiero zakpiła sobie z obywatela Tuska Donalda Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje! Kiedy Naczelnik Państwa, co to najpierw patronował spr...
YN1
Nadwiślańskie „elity”
Pozwalam sobie to widzieć tak:
Skąd i dlaczego tak?
Sędzia z Wojskim, Dobrzańscy z Zaścianka się wyalienowali, a raczej chcieli wywyższać i po ok. 150- 200 latach daje to takie rezultaty?
Doszlusowali do nich wyzwoleni chłopi, którzy chcą się – ich potomkowie – nachapać?
Miastowi początku XIX w., częściowo mający niemieckich, ormiańskich przodków, wzmocnieni przenoszącą się do miast zubożałą szlachtą, dającej zalążek tzw. „inteligencji” i chłopami, wypuścili potomków myślących mało państwowo?
To wszystko być może. Moim jednak zdaniem, bez wpływu Jankiela, nie było by takich „elit”.
Nie byłaby możliwa tak znacząca atrofia poczucia wspólnoty narodowej – bo tak to postrzegam. Tak wiem, chłopi byli poniewierani etc, nie czuli wspólnoty narodowej w dużym stopniu, ale ….. to nie chłopi czy antychłopi wprowadzili taką atrofię do współczesnego myślenia społecznego – nie mieli wszak takiej mocy oddziaływania.
Wyobraźmy sobie rozwój ziem polskich i społeczeństwa od drugiego ćwierćwiecza XIX w. do 1918 r., gdyby liczba „rzeczonych” nie była aż tak olbrzymia. Finlandia czy Irlandia (Wielki Głód), w drugim ćwierćwieczu XIX w. raczej nie zachwycały poziomem rozwoju, ale ich dalsze dzieje odbyły się z mniejszym udziałem „rzeczonych” i jakoś tam wyszło….
Poznańskie jako rezerwuar żywnościowy II chyba Rzeszy w XIX w. z hakatą, ale z mniejszą liczbą „ludnośći na ż”, jakoś bardziej się rozwinęło, niż miasteczka na Kresach Wschodnich.
Wspomniany wpływ się odbywał zarówno poprzez personalne wejścia do „elit społeczeństwa”, jak i – po tym „wejściu” -mentalne oddziaływanie na te elity polskie.
Czy tylko u nas? Spójrzmy np. na anglosaskie elity amerykańskie, jak merdają ogonami przed „jankielami”. Mają jednak ten handikap na tzw. Zachodzie, że rozwijali się przy nieobecności lub małej obecności „rzeczonych”, co korzystnie raczej wpływa na zamożność i zgranie społeczeństw.
Niemniej społeczeństwa zachodnie dały się tak skopać mentalnie do cna, w ostatnich 30 latach, te „zgranie” w wielu aspektach zaczyna być historią i dobrze to nie rokuje