Werka1321. Hmm. Chrześcijanka, hołdująca Wolnej Woli czyli możliwości wyboru w sposób nieprzymuszony. Miłością życia: Polska i wszystko to, co się z polskością wiąże.
„Najlepszą obroną jest dobry atak” . „Ochrona siebie jest samoobroną. Ochrona innych jest wojowniczością”.
/Bodhi Sanders”.
Instynkt samozachowawczy to jeden z najbardziej fundamentalnych mechanizmów życia – obecny zarówno u najprostszych organizmów, jak i w złożonych systemach społecznych. Jego celem jest przetrwanie: jednostki, grupy, gatunku.
Człowiek, jako istota nie tylko biologiczna, lecz także społeczna i kulturowa, powinien naturalnie rozwijać ten instynkt w wymiarze indywidualnym i zbiorowym. Dlaczego więc Naród Polski – posiadający tak silną tradycję walki o przetrwanie – dziś de facto wymiera? Co się stało z naszym zbiorowym instynktem samozachowawczym? I jak to możliwe, że większość społeczeństwa zachowuje się tak, jakby ten proces ich nie dotyczył?
To pytania, które wymagają głębokiej analizy – zarówno psychologicznej, socjologicznej, jak i cybernetycznej.
Czym jest instynkt samozachowawczy?
Instynkt samozachowawczy to zdolność organizmu do reagowania na zagrożenia w sposób sprzyjający jego przetrwaniu. U ludzi ten instynkt rozciąga się także na ochronę rodziny, wspólnoty, a w szerszym sensie – całego narodu. Biologicznie i logicznie rzecz ujmując, jeśli dana społeczność traci zdolność do obrony przed zagrożeniami, a tym samym traci zdolność do reprodukcji – fizycznej, kulturowej i instytucjonalnej – to staje się organizmem umierającym.
W przypadku Narodu Polskiego można mówić dziś o całym spektrum objawów wskazujących na zanik mechanizmów samozachowawczych: drastycznie ujemny przyrost naturalny, masowa emigracja ludzi młodych i aktywnych, brak zaufania do instytucji państwa, upadek edukacji narodowej, uzależnienie mediów i polityki od zagranicznych ośrodków decyzyjnych.
Programowanie instynktu: jak go wyłączyć?
Instynkt samozachowawczy można stłumić, przesterować, a nawet zniszczyć – nie biologicznie, lecz kulturowo i poznawczo. Poprzez edukację, media, propagandę i powielane wzorce można nauczyć społeczeństwo, że:
- narodowość to przeżytek, a patriotyzm to „faszyzm”,
- walka o własne interesy to „ksenofobia”,
- emigracja to szansa, nie zagrożenie,
- posiadanie dzieci to koszt, a nie inwestycja w przyszłość,
- państwo narodowe to źródło opresji, a nie struktura ochronna.
Tego typu przekazy przez dziesięciolecia przebudowywały poznawcze mapy Polaków, aż zanikł odruch zbiorowego reagowania. Człowiek przestał identyfikować się z całością społeczną – zaczął myśleć kategoriami przetrwania jednostkowego w globalnym systemie. To nie ewolucja, lecz dekonstrukcja systemu narodowego.
Cybernetyka a rozpad systemu narodowego
Z punktu widzenia cybernetyki społecznej (w duchu Mazura i Kosseckiego), społeczeństwo to system samosterujący – złożony z podsystemów (rodzina, edukacja, państwo, gospodarka), działających na zasadzie sprzężeń zwrotnych. System zdrowy reaguje na bodźce – wzmacnia to, co wspiera jego trwanie, osłabia to, co szkodzi.
W przypadku Narodu Polskiego mamy dziś do czynienia z sytuacją, w której sprzężenia zwrotne zostały rozmontowane lub przechwycone przez obce ośrodki wpływu. Polacy nie mają realnego wpływu na kierunek polityki, edukacja nie służy przetrwaniu narodu, media kształtują świadomość w kierunku rozkładu. System zamiast się bronić – replikuje czynniki destrukcyjne. To sytuacja analogiczna do autoimmunologicznej choroby – organizm atakuje sam siebie, myśląc, że to działanie korzystne.
Wymieranie w liczbach, emocjach i mentalności
Demografia nie kłamie. Polska jest jednym z najszybciej starzejących się społeczeństw w Europie. Wskaźnik dzietności oscyluje wokół 1,2–1,3 dziecka na kobietę, czyli poniżej poziomu zastępowalności pokoleń. Ale demografia to tylko objaw.
Głębsze przyczyny tkwią w:
- mentalności zrezygnowanej – „i tak nic się nie da zrobić”,
- braku wizji – „po co mieć dzieci, skoro świat zmierza do katastrofy”,odc
- ięciu od wspólnoty – „każdy sobie, Bóg przeciwko wszystkim”.
Ten stan rzeczy nie wynika z cech genetycznych Polaków, lecz z długotrwałego działania inżynierii społecznej, która miała jeden skutek: zniszczyć zdolność narodu do przetrwania w swojej własnej przestrzeni kulturowej, gospodarczej i biologicznej.
Czy można odbudować instynkt narodowy?
Tak. Ale wymaga to:
- zmiany narracji kulturowej – z defetyzmu na sprawczość,
- reaktywacji wspólnoty narodowej jako organizmu – nie mitologicznego, ale realnego systemu życia,
- odzyskania sprzężeń zwrotnych – obywatele muszą znowu poczuć, że ich działania mają realny wpływ na przyszłość,
- odzyskania suwerenności poznawczej – poprzez logiczne myślenie, analizę interesów i zdemaskowanie fałszywych autorytetów,
- uświadomienia ludziom, że to, co nazywają „prywatnym przetrwaniem”, nie istnieje bez zbiorowej struktury przetrwania – narodu.
Instynkt samozachowawczy nie umarł – został uśpiony, przesterowany, zmanipulowany. Naród Polski nie wymiera, bo tak chce – wymiera, ponieważ nie działa jako system, który dąży do trwania. Każde przebudzenie, każdy akt świadomości, każda próba reaktywacji logiki narodowej – to impuls życia.
Prawdziwa walka o przetrwanie Narodu nie toczy się dziś na polach bitew, lecz w przestrzeni poznawczej, edukacyjnej i kulturowej. Kto tam odzyska instynkt, ten może jeszcze obudzić całość.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz