Apropo:
Małpi Parlament
(1992)
Dziś w dżungli zamęt.
Alles cuzamen
Gada parlament.
Na wieki amen.
Patrzą Nomidy
Wsparci o dzidy.
Śmieją się Żydy.
Jak boniedydy.
Zaczyna pawian
I już się stawia,
Krawat poprawia,
Ostro przemawia.
Reakcję niszczy,
Dyszkantem piszczy,
Dostaje pryszczy,
Dupa mu blyszczy…
Pąsem się mieni,
Głębią czerwieni,
Aż są uczeni
Zaciekawieni.
Brak sierpa, młota,
Co za głupota!
Czy ta hołota
Dostała kota?
Wszystkie pawiany
Krzyczą: ”O rany!”
A koczkodany
Obsiadły ściany.
Orangutangi
Łączą się w gangi
Niepomne rangi
W czas tej balangi.
Za to mandryle
Zostają w tyle
Z powodu byle,
Głupie i tyle.
Nawet szympansy
Wpadają w transy.
Im konwenansy
Nie dały szansy.
Lemur lemura
Pozbawił siura.
Trzyma w pazurach
I woła “Hura!”
Rezus makakę
Łapie za srakę
Wlawszy w pokrakę
Pół litra sake.
Żona gibbona
Ze śmiechu kona,
Najbardziej z grona
Nabzdryngolona.
Tylko leniwiec
Popija Żywiec,
Pierdząc smrodliwie,
Jak to po piwie.
Marszałek goryl,
Stary i chory,
Choć robic w pory
Jeszcze nie skory.
Na gębie buta,
W łapie batuta…
Ergo Polonia
Est restituta!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz