Oś USA-Izrael nie widzi sprzeczności w sprowadzeniu suwerennego państwa do ruiny, a jednocześnie okrywaniu swojej agresji humanitarną retoryką. Atak nastąpił, gdy Waszyngton i Teheran były zaangażowane w przedłużające się negocjacje w drażliwej kwestii nuklearnej. To nie jest dyplomacja; to przymus ukryty pod płaszczykiem teatru dyplomatycznego. Co gorsza, przejdzie do historii jako dzień hańby w stosunkach międzynarodowych: moment, w którym negocjacje nie były wykorzystywane do rozwiązywania konfliktów, ale do maskowania zaplanowanej przemocy.
Zmiana reżimu – negatywne skutki
Co Izrael i Stany Zjednoczone chciały osiągnąć poprzez tę zdradę? Zmianę reżimu? Całkowite podporządkowanie suwerennego narodu zmilitaryzowanemu państwu osadniczemu utworzonemu w 1948 roku? Czy teraz oczekuje się od nas, że uwierzymy, że po zmianie reżimu Teheran nagle obejmie Tel Awiw – jak lubią fantazjować niektórzy urojeni ideolodzy pro-izraelscy?
Niesamowite, że Izrael teraz przedstawia się jako ofiara. Zastępca wysłannika Rosji przy ONZ Dmitrij Polanski szorstko opisał twierdzenia Izraela, że działał on tylko w „samoobronie”, jako „bardzo wypaczoną logikę”. Ale takie wypaczenie jest głęboko zakorzenione w polityce i patologiach państwa izraelskiego.
Podczas gdy kluczowa infrastruktura Iranu jest bombardowana do ruiny, a Netanjahu wzywa Irańczyków do obalenia tego, co nazywa „ złym i opresyjnym reżimem ”, wielu Irańczyków ironicznie i zuchwale wzywa swój rząd do zdobycia broni jądrowej jako jedynego wiarygodnego środka odstraszającego przeciwko niekończącemu się cyklowi sankcji, sabotażu, zabójstw ukierunkowanych i ataków militarnych rozpętanych przez oś USA-Izrael. Czy w takich okolicznościach Teheran można winić za kultywowanie i uzbrajanie pełnomocników takich jak Hezbollah i Hamas w celu powstrzymania Izraela? Wystarczy spojrzeć, co Izrael zrobił swoim sąsiadom, zanim te grupy powstały.
Co sprawia, że Netanjahu uważa, że jakikolwiek rząd po ajatollahachu byłby bardziej uległy? Jeśli już, to może być bardziej zdecydowany w dążeniu do ostatecznego odstraszania. W końcu Iran jest celem nieustającej zagranicznej agresji od czasu zamachu stanu CIA-MI6 w 1953 r. przeciwko nacjonalistycznemu premierowi Mohammadowi Mosaddeghowi.
Nie zapominajmy, że podczas wojny iracko-irańskiej w latach 1980-1988 Republika Islamska była bombardowana bronią chemiczną, dostarczaną lub sankcjonowaną przez mocarstwa zachodnie. Waszyngton nie miał wtedy żadnych skrupułów, gdy Saddam był „naszym człowiekiem”. Aż do momentu, gdy Izrael zorganizował tylny kanał rurociągu do transportu broni, który miał stać się niesławną aferą Iran-Contras.
Kwestia honoru
Czy jakikolwiek szanujący się naród wytrzyma nieustanne upokorzenia wymierzane przez jego przeciwników? Ten model poddania może odnieść sukces w częściach świata arabskiego lub w postkolonialnych państwach klienckich na całym Globalnym Południu, ale Persowie są najwyraźniej zrobieni z twardszego materiału. Tylko czas pokaże. Cywilizacja, która wywodzi swoje pochodzenie od Cyrusa i Awicenny, ma moralny i historyczny obowiązek chronić się przed zagrożeniami egzystencjalnymi. A jeśli wymaga to ostatecznej formy odstraszania, niech tak będzie – nawet jeśli oznacza to przeciwstawienie się tak zwanej „społeczności międzynarodowej” , która pozwalała Izraelowi na ciche gromadzenie broni jądrowej i bezkarne niszczenie sąsiadów przez prawie 80 lat.
Izrael ze swojej strony wielokrotnie ostrzegał świat przed konsekwencjami ignorowania deklarowanych przez siebie prerogatyw. Jak oświadczył Netanjahu w zeszłym roku: „Jeśli Izrael upadnie, cały świat upadnie”.
Co dokładnie miał na myśli? Być może nawiązywał do Opcji Samsona – Miecza Damoklesa, którym Izrael od dawna dzierży nad głową świata. Został on opisany jako ultimatum uzbrojone w broń jądrową: chroń Izrael za wszelką cenę lub stań w obliczu globalnej ruiny.
Opcja Samsona
Opcja Samsona odnosi się do domniemanej doktryny wojskowej Izraela dotyczącej masowego odwetu nuklearnego w obliczu zagrożenia egzystencjalnego. Nazwana na cześć biblijnej postaci, która zburzyła filistyńską świątynię, zabijając siebie i swoich wrogów, doktryna odzwierciedla strategię ostatniej szansy. Jeśli Izraelowi grozi zagłada, podobno uwolni cały swój arsenał nuklearny, prawdopodobnie nawet 400 głowic , przeciwko swoim przeciwnikom, niezależnie od szkód ubocznych lub globalnego opadu radioaktywnego.
Ale czy opcja Samsona rzeczywiście ogranicza się do kontrataków nuklearnych?
Były minister obrony Izraela Naftali Bennett ostrzegał kiedyś, że jeśli Izrael zostanie kiedykolwiek doprowadzony do skraju przepaści, krytyczne globalne systemy, w tym urządzenia medyczne podtrzymujące życie, takie jak rozruszniki serca , mogą przestać działać. Może to brzmieć nieprawdopodobnie, dopóki nie weźmie się pod uwagę, że sektory cyberbezpieczeństwa i cyberstrategii Izraela stały się strategicznym filarem jego gospodarki. Aplikacje nawigacyjne, takie jak Waze, systemy śledzenia morskiego i rurociągi logistyczne w lotnictwie i kosmonautyce, są osadzone w „bezpiecznych” izraelskich kodach.
Teraz wyobraź sobie ukryty system bezpieczeństwa ukryty w oprogramowaniu legacy na całym świecie, zaprogramowany tak, aby wyzwalać kaskadowe awarie w elektrowniach jądrowych, systemach kontroli ruchu lotniczego, rynkach finansowych i infrastrukturze awaryjnej, gdy zostanie uwolniona opcja Samsona? Pomyśl o niedawnych aferach Stuxneta i libańskiego pagera jako o zwiastunach. Jedno naciśnięcie klawisza, jeden wyłącznik awaryjny i światła gasną wszędzie!
Jako badacz globalnego ryzyka systemowego uważam za coraz bardziej naiwne zakładanie, że opcja Samsona ogranicza się do konwencjonalnej doktryny nuklearnej.
Prawdziwa opcja Samsona może polegać na załamaniu samego globalnego systemu – jest to odstraszacz spalonej ziemi, zapobiegający izolacji lub porażce.
Argument za nuklearnym Iranem
Kenneth Waltz, jeden z najbardziej wpływowych myślicieli realistycznych w dziedzinie stosunków międzynarodowych, w kontrowersyjnym artykule z 2012 r. w Foreign Affairs zatytułowanym „ Dlaczego Iran powinien zdobyć bombę ” argumentował , że Iran posiadający broń nuklearną mógłby w rzeczywistości ustabilizować Bliski Wschód, zamiast go destabilizować.
Teoria Waltza ma swoje korzenie w neorealizmie (lub realizmie strukturalnym), który postrzega system międzynarodowy jako anarchistyczny i zakłada, że państwa działają przede wszystkim w celu zapewnienia sobie przetrwania. Z tej perspektywy broń jądrowa jest ostatecznym środkiem odstraszającym, a jej rozprzestrzenianie się, w określonych warunkach, może faktycznie prowadzić do większej stabilności. Rozważmy Koreę Północną: od czasu opracowania broni jądrowej i systemów przenoszenia, jej zachowanie stało się prawdopodobnie bardziej wyrachowane i zorientowane na status quo. Zachęciło to również Trumpa do wyciągnięcia gałązki oliwnej do Kim Dzong Una.
Izrael pozostaje jedyną potęgą nuklearną na Bliskim Wschodzie, monopolem sprzyjającym strategicznej nierównowadze i absolutnej bezkarności. Pojawienie się rywalizującego państwa uzbrojonego w broń nuklearną, nawet z minimalną zdolnością do drugiego uderzenia, zmusiłoby strony konfliktu do działania z większą ostrożnością. Konflikty prawdopodobnie zostałyby zredukowane do precyzyjnych uderzeń ratujących twarz, jak widać w przypadku Indii i Pakistanu uzbrojonych w broń nuklearną. Pomimo goszczenia radykalnych grup bojowników Pakistan zachowywał się jak racjonalny aktor w ramach macierzy nuklearnej.
Podobnie, Iran posiadający broń nuklearną mógłby ograniczyć zależność od asymetrycznych strategii zastępczych – takich jak wsparcie dla Hamasu lub Hezbollahu – ponieważ jego bezpieczeństwo opierałoby się przede wszystkim na odstraszaniu.
Niektórzy krytycy ostrzegają jednak, że jeśli Iran zdobędzie broń jądrową, Arabia Saudyjska może szybko pójść w jego ślady. To bezprzedmiotowe, z wyjątkiem tego, że Rijad finansował program broni jądrowej Islamabadu pod nadzorem Ameryki podczas wojny radziecko-afgańskiej w latach 80., w której uczestniczyli ukochani „ wojownicy antysowieccy ” , tacy jak Osama bin Laden!
Istnieją również stałe doniesienia sugerujące, że niektóre pakistańskie aktywa nuklearne mogą być już stacjonowane w Arabii Saudyjskiej, pod dowództwem wyższych rangą oficerów pakistańskich. W przypadku regionalnej eskalacji nuklearnej Rijad może po prostu poprosić o przeniesienie według własnego uznania.
Historyczne precedensy również nie popierają alarmistycznych obaw o nierozprzestrzenianie. Kiedy Korea Północna zdobyła broń jądrową, ani Korea Południowa, ani Japonia nie poszły w jej ślady. Odstraszanie, raz ustanowione, ma tendencję do studzenia ambicji, zwłaszcza gdy koszt eskalacji staje się zbyt wysoki.
A co jeśli Iran zostanie zniszczony?
Co się stanie, jeśli Izrael wygra obecny impas militarny o wysoką stawkę, a w Teheranie zostanie zainstalowany „przyjacielski” rząd? Może się to wydarzyć na wiele sposobów, ponieważ sam Izrael nie będzie w stanie zbombardować Iranu do poddania się. Z perspektywy teorii gier, serię wydarzeń pod fałszywą flagą można przypisać „ irańskim uśpionym komórkom ”. Ponadto Netanjahu wciąż upiera się, że Iran planuje zamordować Trumpa – zarzut niepotwierdzony żadnymi ustaleniami amerykańskiego wywiadu. Jeśli „przejście prezydenckie” nastąpi z dnia na dzień, wiceprezydent JD Vance może zaangażować siły USA bezpośrednio w trwające bombardowanie Iranu przez Izrael.
Ale rozwiążmy inny scenariusz: jeśli obecny konflikt eskaluje i Wzgórze Świątynne w Jerozolimie zostanie zniszczone – czy to celowo, czy przez przypadek – Iran niemal na pewno zostanie obwiniony za utratę trzeciego najświętszego miejsca islamu. Takie wydarzenie rozwścieczyłoby sunnicki świat muzułmański, kierując jego gniew w stronę szyickiego Iranu i potencjalnie torując drogę Izraelowi do zbudowania długo oczekiwanej Trzeciej Świątyni. Co ciekawe, na początku lat 80. izraelscy ekstremiści planowali wysadzenie Kopuły na Skale i sąsiadującego z nią Meczetu Al-Aksa, aby osiągnąć dokładnie ten wynik.
Gdyby takie scenariusze się ziściły, mogłoby to oznaczać rozpad Bliskiego Wschodu, jaki znamy. Netanjahu wcześniej zasugerował, że po Iranie, uzbrojone w broń nuklearną „ wojownicze reżimy islamskie ” , takie jak Pakistan, mogą być następne na celowniku Izraela. To ostrzeżenie nie jest pozbawione ironii. Przez dziesięciolecia głębokie państwo Pakistanu utrzymywało tajne powiązania z Izraelem – sięgające współpracy Mossadu i ISI w uzbrajaniu mudżahedinów podczas wojny radziecko-afgańskiej w latach 80. Izrael od dawna był świadomy „panislamskich” ambicji nuklearnych Pakistanu, ale prawdopodobnie zdecydował się na strategiczne milczenie, dopóki wszystkie bliskowschodnie środki nie zostały wprowadzone.
To, czego nie rozumie szerszy świat muzułmański, to: sojusze z pozbawionymi zasad mocarstwami są zawsze transakcyjne. Kiedy przyjdzie czas na rachunek geopolityczny, może on kosztować znacznie więcej, niż ktokolwiek jest skłonny zapłacić.
Sen syjonistyczny
Od momentu założenia w 1948 r. kilku izraelskich przywódców konsekwentnie wyrażało wizję „ Wielkiego Izraela ” rozciągającego się od Nilu do Eufratu – obejmującego części Egiptu, Jordanii, Syrii, Libanu, Iraku i Zatoki Perskiej. Iran jednak pozostał wiecznym burzycielem tego geopolitycznego marzenia.
W rzeczywistości to nie kto inny, jak Naczelny Dowódca Sojuszniczych Sił Europy (NATO), generał Wesley Clark , ujawnił, że Iran jest ostatnim na liście siedmiu krajów Bliskiego Wschodu przeznaczonych do zmiany reżimu po 11 września. Obecny konflikt nie dotyczy irańskiej broni nuklearnej jako takiej; chodzi o terytorialne ambicje Izraela i spełnienie starożytnych apokaliptycznych mesjańskich fantazji.
Ideolodzy syjonistyczni, tacy jak Avi Lipkin, nawet rzucili pomysł „ oczyszczenia Mekki, Medyny i Góry Synaj ” – retoryka, która sygnalizuje zarówno ambicje teologiczne, jak i terytorialne. Gdy tylko Izrael zapewni sobie strategiczną głębię na Bliskim Wschodzie, może wkrótce rzucić wyzwanie głównym mocarstwom spoza regionu. Ale najpierw trzeba podporządkować sobie Iran!
https://www.rt.com/news/619432-israel-deterrence-nuclear-iran/
Marek Zaledwie kilka godzin po tym, jak Izrael rozpoczął ataki na Iran wczesnym rankiem w piątek 13 czerwca, prezydent USA Donald J. Trump oświadczył, że „nie jest za późno” , aby Teheran powrócił do stołu negocjacyjnego w sprawie swojego programu nuklearnego. Poziom złudzeń, jaki wykazują tutaj współagresorzy, jest po prostu oszałamiający. Premier Izraela Benjamin Netanjahu uzasadniał bombardowanie irańskich miast jako sposób na przyniesienie „ wolności ”.