wtorek, 13 lutego 2024

Każdy kraj ma Gestapo

 

Każdy kraj ma Gestapo


Premier Donald Tusk powołał Zespół d/s Rozliczeń – oczywiście rozliczeń z PiS-em. Na czele tego zespołu postawił pana mecenasa Romana Giertycha. To bardzo ciekawa inicjatywa, już choćby dlatego, że do spraw rozliczeń – cokolwiek by to nie miało znaczyć – mamy w naszym nieszczęśliwym kraju mnóstwo rozmaitych i sowicie opłacanych instytucji.

Nie mówię już nawet o siedmiu bezpieczniackich watahach, z których każda ma prawo prowadzenia działalności operacyjnej, a tym samym – werbowania agentury. Ilu tych konfidentów dotychczas nawerbowano?

Tajemnica to wielka, bo watahy chronią się za murami tajności i na przykład kiedy pan sędzia Lipiński, który w Warszawie prowadził proces sędziego Andrzeja Hurasa, przypadkowo wykrył, że ABW prowadziła operację „Temida”, polegającą na werbunku agentury w środowisku sędziowskim i zażądał wyjaśnień, odpowiedzią było mu głuche milczenie.

A warto zwrócić uwagę, że taki konfident za darmo nie donosi, czy nie wykonuje zleceń. W najgorszym razie dostaje forsę, a w najlepszym – bezpieka projektuje mu i pilotuje karierę i chroni w niebezpieczeństwach.

A przecież oprócz bezpieki mamy policję, prokuraturę i niezawisłe sądy. Do obowiązków tych wszystkich instytucji należy wykrywanie, a następnie „rozliczanie”.

Najwyraźniej jednak to wszystko nie wystarcza, skoro pan premier Tusk powołał nowy, specjalny zespół z panem mecenasem Romanem Giertychem na czele. Możliwe, że premier Tusk, pamiętając własne przeżycia związane z aferą hazardową, zdaje sobie sprawę, że bezpieczniackim watahom ufać nie może, nawet jak w trybie natychmiastowym powoła nowych szefów każdej z nich. Zresztą, co tu pan premier Tusk, skoro cała Polska widziała, jak nawet pana prezydenta Dudę wystawiła bezpieczniakom jego własna ochrona?

W tej sytuacji jest oczywiste, że nikomu ufać nie można i to rzuca snop światła na decyzję premiera Tuska o powołaniu odrębnego Zespołu d/s Rozliczeń. No dobrze – ale dlaczego na jego czele pan premier postawił akurat pana mecenasa Romana Giertycha? Myślę, że przyczyny mogą być dwie. Pierwsza, to ta, że pan mecenas Giertych pała żądzą zemsty na Jarosławie Kaczyńskim, więc premier nie będzie musiał go jakoś specjalnie podkręcać, żeby robił z pisiaków marmoladę.

Druga przyczyna może być taka, że – jak pamiętamy – pan mecenas Giertych był pełnomocnikiem syna pana premiera, Michała Tuska w związku ze sprawą Amberg Gold, której wątkiem odpryskowym była sprawa linii lotniczych OLT Express. Trudno zapomnieć widok dygnitarzy Platformy Obywatelskiej, z prezydentem Gdańska, panem Adamowiczem, jak na podobieństwo ruskich burłaków, co to ciągnęli po brzegach Wołgi ładowne barki pod prąd, ciągnęli samolot OLT Express po płycie gdańskiego lotniska.

Jak pamiętamy, sejmowa komisja śledcza, której przewodniczyła pani Małgorzata Wassermann, niczego nie wykryła poza tym, co wiedzieliśmy od początku – że niezawisłe sądy ze znanego na całym świecie z niezawisłości gdańskiego okręgu sądowego przez całe lata nie zwróciły uwagi, że pan Marcin P. jest obciążony wieloma kondemnatkami, podobnie – że tamtejsza niezależna prokuratura podjęła tzw. „energiczne kroki” dopiero wtedy, gdy pieniądze wyłudzone od naiwniaków rozpłynęły się w nocy i mgle.

Oczywiście „energiczne kroki” nie doprowadziły do znalezienia forsy, bo przecież Gdańsk to nie żadna wyspa skarbów. Dlaczego tak się stało – tego już komisja nie odważyła się wyjaśnić, najwyraźniej pamiętając o ruskim przysłowiu, że kto nie wie, ten śpi w poduchach, a kto wie – tego wiodą w łańcuchach.

No dobrze – ale pan mecenas musiał być dopuszczony do konfidencji, żeby skutecznie reprezentować swego klienta. Czego się wtedy dowiedział, podobnie jak wtedy, gdy reprezentował Księcia-Małżonka i przy innych okazjach? Tego, ma się rozumieć, nie wiemy, ale lepiej rozumiemy, że – zwłaszcza znając zawziętość pana mecenasa Giertycha – Donald Tusk na wszelki wypadek nie tylko ułatwił mu powrót do polityki i uzyskanie immunitetu, ale woli też mieć go na widoku, jako że nikt nie jest bez grzechu wobec Boga, ani bez winy wobec cara. To też ruskie przysłowie.

W rezultacie mamy w naszym państwie nową instytucję, bardzo podobną do Nadzwyczajnej Komisji do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem, czyli tak zwaną „Cze-Ką”, a w tej sytuacji rola pana mecenasa jest podobna do roli Feliksa Dzierżyńskiego. Oczywiście oprócz podobieństw są i różnice, bo o ile Feliks Dzierżyński mógł aresztować i wepchnąć do dołu z wapnem właściwie każdego, to uprawnienia pana mecenasa chyba aż tak daleko nie sięgają. Jeśli tedy już musimy doszukiwać się jakichś historycznych analogii, to porównałbym rolę pana mecenasa Giertycha na czele wspomnianego Zespołu do roli Mikołaja Jeżowa. On też nie mógł aresztować wszystkich, a tylko tych, których nieubłaganym palcem wskazał mu Ojciec Narodów Józef Stalin.

Nie chcę przez to powiedzieć, że tak pięknie reaktywowana polityczna kariera pana mecenasa Romana Giertycha zakończy się tak samo, jak błyskotliwa kariera Mikołaja Jeżowa. Historia nie powtarza się bowiem aż tak dosłownie, chociaż warto zwrócić uwagę, że jeśli w ogłoszonej przez premiera Tuska w jego expose „linii porozumienia i walki”, z jakichś powodów, których dzisiaj niepodobna jeszcze przewidzieć, akcenty zostaną położone już nie na „walkę”, a na „porozumienie”, to wtedy bardzo przydatne byłoby znalezienie jakiegoś kozła ofiarnego, którego można by poświęcić na ołtarzu „porozumienia”. Pan mecenas Giertych nadawałby się wtedy do odegrania tej roli, jak mało kto – ale nie uprzedzajmy faktów.

Zresztą ważniejsze od osobistych losów pana mecenasa jest co innego. Kierowany przez niego Zespół sprawia wrażenie doraźnego – ale z doświadczenia wiemy, że właśnie takie prowizorki są najtrwalsze. Na przykład „Cze-Ka” – oczywiście pod zmieniającymi się nazwami – przetrwała w Rosji aż do dnia dzisiejszego, chociaż być może nawet Lenin nie przypuszczał, że aż tak się utrwali.

Ale – jak pamiętamy – niezależnie od tego, jaką rolę przywódcy rewolucji bolszewickiej przeznaczyli do odegrania czekistom, to oni też mieli swój interes, żeby funkcjonować jak najdłużej. Jak pisze w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak” Janusz Szpotański – „brudną i mokrą swą robotą przecież parają się nie po to, by takie odnieść stąd korzyści, że obłąkany świat się ziści. Kiedy śmiertelne toczą boje ze straszną, reakcyjną hydrą, to chcą mieć pewność, że na zawsze zdobędą to, co hydrze wydrą!”

Tak może być również w przypadku uczestników Zespołu kierowanego przez pana mecenasa, bo wydarzenia i instytucje nie tylko nabierają własnej dynamiki, ale w dodatku również obecnym protektorom premiera Tuska może być na rękę istnienie jakiegoś Gestapo na wypadek, gdyby przewróciło mu się w głowie i zaczął wierzgać przeciwko ościeniowi.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl

Smutny bilans urodzinowy

 

Smutny bilans urodzinowy


Aktor, komik, a od 2019 roku prezydent Ukrainy. Urodzony 25 stycznia w Krzywym Rogu Władimir Zełeński kończy dziś 46 lat.

Jubileusz niby nie okrągły, ale warto chyba przy tej okazji dokonać bilansu, choćby tylko częściowego, dotychczasowego dorobku promowanego usilnie na Zachodzie polityka. Jako że został on w 2019 roku prezydentem Ukrainy, warto oceniać go przede wszystkim z ukraińskiego punktu widzenia.

Skłócony ze wszystkimi

Powodów do radości w kijowskim Biurze Prezydenta raczej niewiele. Jego najbliższe otoczenie zdaje sobie najwyraźniej sprawę, że Zełeński w krótkim okresie czasu zdołał skonfliktować się dosłownie ze wszystkimi. Media, w tym zagraniczne, od wielu miesięcy zwracają uwagę na jego spór z głównodowodzącym, szefem sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy, gen. Walerijem Załużnym, który cieszy się dziś co najmniej takim poparciem (40% ankietowanych), jak ukraiński prezydent (42%).

Trwa również jego konflikt z poprzednikiem, Piotrem Poroszenką, przeciwko któremu wszczęto już kilkadziesiąt postępowań karnych, lecz ten wciąż przebywa na wolności. Wrze też w relacjach obecnego prezydenta z urzędującym merem Kijowa, Witalijem Kliczką, który w jednym z ostatnio udzielonych wywiadów nazwał Zełeńskiego autokratą prowadzącym kraj na manowce.

Jubilat we wszystkich sondażach wypada coraz słabiej. Być może dlatego zdecydował się po prostu nie organizować kolejnych wyborów, które powinny odbyć się w związku z upływem jego konstytucyjnej kadencji.

Wolność słowa

Po objęciu urzędu prezydenta Zełeński od razu zamknął trzy popularne kanały telewizyjne uznawane za „prorosyjskie” – 112 Ukraina, ZIK i NewsOne. Na problem zwrócił uwagę m.in. nawet komisarz ONZ ds. praw człowieka. „Państwa zobowiązane są do poszanowania, obrony i zagwarantowania wolności wyrażania poglądów, w tym prawa do poszukiwania, otrzymywania i rozpowszechniania różnorodnych informacji i idei” – napisał w specjalnym oświadczeniu [z którego g… wynikło – admin].

O braku przestrzegania przez ukraińskie władze praw językowych rosyjskojęzycznych mieszkańców kraju powszechnie wiadomo.

Korupcja

Pokazowa walka z korupcją, którą miał się zająć, wkrótce przekształciła się w prześladowania niewygodnej opozycji. Jednocześnie oskarżenia o korupcję pojawiły się i pod adresem jego samego. Międzynarodowa grupa dziennikarzy śledczych ustaliła, że jeszcze w 2012 roku zarejestrował on w rajach podatkowych (Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Belize, Cypr) cały szereg spółek, za pośrednictwem których skupował drogie nieruchomości w Londynie. W ten sam sposób miano prać pieniądze oligarchy Igora Kołomojskiego pochodzące z jego PriwatBanku.

Niby wszystko odbywało się legalne, jednak tego rodzaju praktyki nie bardzo licują z wizerunkiem przyszłego prezydenta. Ukraińcy już wtedy zaczęli mocno powątpiewać w kwalifikacje etyczne swego byłego komika.

W prowadzonym przez Transparency International rankingu postrzeganej korupcji Ukraina znalazła się w efekcie na 117 miejscu, pomiędzy Algierią a Angolą.

Już w ostatnim okresie ukraińscy wojskowi wielokrotnie znajdowali się w kręgu oskarżeń o nielegalny obrót bronią, również tą przekazywaną w ramach wsparcia sprzętowego, do krajów Bliskiego Wschodu i Ameryki Łacińskiej.

Kryzys gospodarczy

Minął właśnie drugi rok wojny z Rosją. Ukraińcy są coraz bardziej zmęczeni – i ci, którzy są na froncie; i ci na jego zapleczu. Rolnictwo i przemysł pogrążyły się w głębokim kryzysie. Ilustracją tych zjawisk są zmiany PKB. Według Ministerstwa Gospodarki i Urzędu Statystycznego, PKB w latach 2022-2023 skurczył się o ¼, zaś inflacja w tym okresie osiągnęła poziom 32%. Coraz trudniej przychodzi utrzymywanie gospodarki wojennej.

Jak poinformowała 21 stycznia 2024 roku japońska agencja JB Press, Ukraina utrzymuje się wyłącznie dzięki kredytom pochodzącym od międzynarodowych instytucji finansowych oraz krajów Zachodu. W efekcie dług zewnętrzny wyniósł w listopadzie 2023 roku 89,6 mld dolarów, czyli o 40,8% więcej niż rok wcześniej. Ministerstwo Finansów Ukrainy poinformowało, że deficyt budżetowy w 2023 roku wyniósł 35 mld dolarów, czyli o połowę więcej niż przed rokiem.

Według Ukraińskiego Instytutu Przyszłości, spośród 28,5 mln ludności pozostającej w kraju, tylko 11,7 mln wykazuje jakąś aktywność ekonomiczną, a 9,3 mln jest zatrudnionych. Sytuacja staje się coraz gorsza. Nowe miejsca pracy nie powstają i coraz mniej osób płaci podatki.

Spiralę zadłużenia nakręcają wydatki wojskowe, a jednocześnie nie wiadomo w jaki sposób Kijów te długi kiedyś chce zwrócić. Lwią część zadłużenia Zachód będzie musiał zrestrukturyzować, czyli po prostu umorzyć. A wszystko to na koszt zachodnich podatników, którym trudno się w tej sytuacji dziwić, że nie godzą się na dodatkowe wsparcie i protestują przeciwko kolejnym dostawom broni. Jak przyznaje CNN, w amerykańskim budżecie raczej nie znajdą się już środki na wspieranie Kijowa, szczególnie w roku kampanii wyborczej.

Deficyt żołnierzy

Kryzys gospodarczy, korupcja i braki broni to problemy, które wydają się drugorzędne przy innym kłopocie Zełeńskiego: niebawem nie będzie już komu walczyć na froncie. Pojawiły się szacunkowe dane, że po ostatniej nieudanej kontrofensywie Kijowa liczba zabitych i ciężko rannych żołnierzy osiągnęła pół miliona. Nie są to obliczenia rosyjskiej propagandy, lecz byłego prokuratora generalnego Ukrainy, Jurija Łucenki.

W tym kontekście w Radzie Najwyższej Ukrainy odbyła się burzliwa dyskusja na temat nowego projektu ustawy o mobilizacji. Zaplanowano wcielenie do wojska dodatkowych 500 tys. poborowych. Projektodawcy zaproponowali w nim zmniejszenie liczby osób uprawnionych do odroczenia służby wojskowej, w tym wykreślenie z tej kategorii inwalidów III grupy. Dolny próg wieku poborowych obniżono z 27 do 25 lat.

Straty terytorialne

Władimir Zełeński przejdzie do historii jako ten przywódca ukraiński, który doprowadził do utraty ponad 1/5 terytorium kraju. Chodzi tu o prawie cały obwód ługański, duży obszar obwodu donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego. Na dodatek niepowodzenie umowy zbożowej doprowadziło do faktycznej blokady morskiej Ukrainy.

Depopulacja

W wyniku paniki, która wybuchła zaraz po rozpoczęciu interwencji rosyjskiej, swoje domy opuściło do lata 2022 roku, według Agencji ONZ ds. Uchodźców, ponad 10 mln obywateli. 6,7 mln z nich wyjechało za granicę (dane z końca października 2023 roku). Prognozy ONZ wskazują na to, że trend będzie się jeszcze bardziej nasilać w przypadku kontynuacji konfliktu ukraińsko-rosyjskiego.

Wzlot i upadek

W kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2019 roku Zełeński obiecywał zerwanie z militarystyczną polityką konfrontacji z Rosją prowadzoną przez Piotra Poroszenkę. Były komik obiecywał Ukraińcom pokój, stabilność i sprawiedliwość.

Wkrótce jego retoryka radykalnie zmieniła się pod wpływem Zachodu. Po trzech latach urzędowania oficjalnie stwierdził, że Kijów rezygnuje z realizacji porozumień mińskich i żąda gwarancji bezpieczeństwa NATO takich samych, jakimi cieszą się członkowie sojuszu. Reakcja Moskwy była do przewidzenia – zaczęły się przygotowania do wojny.

Pierwsze miesiące konfliktu wydawały się grać na rzecz Zełeńskiego. Przedstawiał się on w roli ofiary agresji potężnego sąsiada. Jego wystąpienia w parlamentach różnych krajów przyjmowano owacjami. Popłynęły strumienie hojnego wsparcia. Po dwóch latach niewiele zostało z ówczesnego entuzjazmu. Zełeński nie jest już gwiazdą, szczególnie po wybuchu kolejnej wojny na Bliskim Wschodzie.

Dlatego w dniu urodzin trudno spodziewać się jakichś masowych życzeń dla prezydenta od Ukraińców. Mają inne problemy: wielu z nich straciło swoich krewnych i bliskich, inni nie mają dachu nad głową. I sytuacja jest coraz gorsza.

Andrzej Dołęga
https://myslpolska.info

Forum Davos wzmacnia sygnały lękowe

 

Forum Davos wzmacnia sygnały lękowe


Rok temu w felietonie „Davos 2023 WEF Wielka Narracja” komentowałem objawy lękowe jakie zaczął ujawniać Klaus Schwab obwieszczając podmianę planów WEF zawartych w projekcie „Wielki Reset” na novum „Wielka Narracja”.

Celem tej ofensywy narracyjnej miało być odzyskanie nadwątlonej wiarygodności popadającej w niełaskę sztandarowej dotychczas narracji „Wielkiego Resetu”.

W czym Schwab upatrywał szansę odzyskania wiarygodności? W zwalczaniu „fałszywego przekazu i dezinformacji” poprzez nasilenie etykietowania informacji odbiegających od oficjalnej narracji jako „dezinformacji”, z wykorzystaniem doskonale opanowanych technik PsyOps.

Minął rok. W Davos 2024 nie ogłoszono sukcesu „Wielkiej Narracji”. Coś musiał iść nie tak jak planował Schwab, skoro mottem tegorocznych obrad Forum Davos pozostaje „Odbudowa Zaufania”, które przecież intensywnie odbudowywano przez rok ofensywą „Wielkiej Narracji”. Teraz mówi się już o wieloletnim planie skomasowanych działań na rzecz przywracania wiarygodności.

Przemawiająca w Davos Ursula von der Leyen powiedziała: „Dla globalnej społeczności biznesowej głównym zmartwieniem na najbliższe dwa lata nie jest konflikt czy klimat, ale dezinformacja i fałszywa informacja”.

W dalszej części wystąpienia wskazała drogę odbudowywania zaufania. „Pozwólcie, że wrócę do najważniejszego problemu w Globalnym Raporcie o Ryzyku: dezinformacji i misinformacji. Rozwiązanie tego problemu było naszym celem od samego początku mojej kadencji. W naszym akcie o usługach cyfrowych określiliśmy odpowiedzialność dużych platform internetowych za treści, które promują i propagują” – powiedziała.

Czym jest wyżej wzmiankowany akt o usługach cyfrowych? To regulator mediów społecznościowych, internetowych platform handlowych, bardzo dużych platform internetowych („VLOP”) i bardzo dużych wyszukiwarek internetowych („VLOSE”)”

Komentarze na temat ustawy o usługach cyfrowych Unii Europejskiej jako systemie cenzury kontrolujący Internet można znaleźć w podcaście All-In. David Friedberg:

„Era otwartego internetu jako zdecentralizowanej platformy technologicznej służącej jednostkom, a nie nadzorowanej i zarządzanej przez rządy, dobiegła końca […] Akt o usługach cyfrowych jest jednym z najbardziej daleko idących zagrożeń dla wszelkich otwartych, przejrzystych i demokratycznych możliwości w Internecie… […] Daje to rządowi UE prawo do wejścia do mojego komputera, wyciągnięcia z niego informacji, przeanalizowania ich i podjęcia decyzji o tym, co robię i czy przestrzegam standardów egzekwowania prawa przez ich komisję w danym dniu”.

David Sacks:

„To jest reżim cenzury… Problem polega na niejasności tego stwierdzenia, które mówi, że firmy zajmujące się mediami społecznościowymi muszą usuwać nielegalne treści, ale nie mówi, czym są nielegalne treści. Przekazuje władzę definiowania ich tej grupie eurokratów”.

Do tych rozterek WEF doszły niepokojące wypowiedzi uczestników Forum z najwyższej finansowej półki. Prezes JPMorgan Chase, Jamie Dimon nie tylko przyznał, że Trump „nie jest powodem do niepokoju”, ale wręcz pochwalił byłego prezydenta i argumentował, że głosowanie na Trumpa jest racjonalne.

Humoru Schwabowi nie poprawiła wypowiedź Stephena A. Schwarzmana prezesa Blackstone Group, który stwierdził, że: „US nie jest przygotowane na kolejne 4 lata rządów Bidena”. Czyżby to były próby miękkiego lądowania WEF wobec zmian nastrojów, nawet w świecie globalistów? Zobaczymy.

Jacek Frankowski
https://myslpolska.info

Ta operacja będzie teraz studiowana

 

  1. Ta operacja będzie teraz studiowana przez wiele pokoleń sił specjalnych we wszystkich wojskowych instytucjach edukacyjnych na świecie, jest to również potężny sukces taktyczny – w ciągu kilku godzin zwiadowcy wyzwolili fortecę, o którą w przeciwnym razie musieliby walczyć przez wiele tygodni.

    Podziemna Operacja Desantowa. W jej wyniku armia rosyjska zdobyła najpotężniejszy rejon umocniony w Awdiejewce – „Carską Ochotę”.

    Kilka tygodni temu rura ta wyglądała jeszcze bardziej apokaliptycznie, była całkowicie zalana i pokryta śmieciami po wielu latach zaniedbań. Pierwsze zejścia do szczeliny były tak niebezpieczne (nikt nie wiedział, w jakim stanie jest rura, a jej długość nie pozwalała na opuszczenie jej na czas), że dowódcy jednostki zwiadowczej osobiście sprawdzali trasę, wielokrotnie przechodząc do końca rury, aby nie narażać żołnierzy na niebezpieczeństwo.

    Zwiadowcy wykonali kolosalną, absolutnie nieludzką pracę, oczyszczając właz w lodowatej wodzie przez kilka tygodni, ręcznie, bez podnośników i platform, aby uniknąć hałasu, a wszystko to dla jednej okazji: aby zadać wrogowi cios z zaskoczenia.

    Okazja została wykorzystana perfekcyjnie: zwiad wojskowy pokonał rurę bez wydania jednego dźwięku – co już samo w sobie jest wyjątkowym zjawiskiem, wyeliminował wartowników i zniszczył ukraiński garnizon. Część uciekła w panice, część została wzięta do niewoli. Następnie żołnierze zaatakowali Ukraińców w granicach miasta, wynikiem czego stało się całkowite przejęcie południowych obrzeży.
    https://t.me/uklad_warszawski/18466

    WIDEO
    Nowe materiały filmowe ze słynnych już tuneli Hamasu w Awdijewce.

    Ze względu na długość rury, która wynosi 2 kilometry, szturmowcy nie mieli wystarczającej ilości powietrza, aby przez nią przejść, więc wykonali dodatkowe otwory wentylacyjne. I wszystko to w środku działań wojennych.
    . https://t.me/uklad_warszawski/18472

Wyłom pod Awdiejewką

 

Wyłom pod Awdiejewką


Dziś, jak obiecałem, więcej szczegółów o tym jak wojska rosyjskie dokonały wyłomu w południowym pierścieniu twierdzy Awdiejewka.


Powoli wychodzą na jaw kulisy zdobycia kilka dni temu, wydawało się niezdobytej, ufortyfikowanej ukraińskiej pozycji zbudowanej wokół ośrodka wypoczynkowego „Carska Ochota”, na południe od miasta-twierdzy Awdiejewki. Kluczowego, najsilniej ufortyfikowanego węzła obrony Awdiejewskiego Rejonu Umocnionego.

Armia ukraińska wybrała tę pozycję i silnie fortyfikowała od roku 2014. To z tego kierunku, od strony milionowego Doniecka spodziewano się ataku prorosyjskich rebeliantów z samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowe, a potem szturmu rosyjskiej armii federalnej.

Ukraińscy saperzy i specjaliści z wojsk inżynieryjnych wybudowali tu, zgodnie z najnowszą sztuką fortyfikacyjną, kompleksową pozycje umocnioną, z siecią tradytorów, schronów bojowych, schronów biernych i krytych przejść podziemnych. Wszystko osłonięte siecią pól minowych, pułapek minowych, zasieków, przeszkód przeciwpancernych i przeciwpiechotnych.

Artyleria garnizonu twierdzy miała przećwiczone obszary stawiania ognia zaporowego na odcinku fortecznym „Carska Ochota”. Załoga pozycji umocnionej uzbrojona była w swoje moździerze, wyrzutnie rakiet przeciwpancernych i granatniki oraz liczne karabiny maszynowe. Całość osłaniały liczne drony, w tym FPV, stale krążące nad polem bitwy i atakujące nawet pojedynczych rosyjskich żołnierzy.

Mimo silnego ognia rosyjskiej artylerii, w tym ciężkich dział kalibru 203 mm i moździerzy 240 mm 2S4 „Tulipan” oraz bombardowań lotniczych, załoga ukraińska blisko dwa lata odpierała skutecznie wszelkie próby ataku i rosyjskich szturmów. Pozycja forteczna „Carska Ochota” wraz pozycją „Była jednostka OPL” i pozycją „Czeburaszka” stanowią główną linię obrony południowego pierścienia Awdiejewskiego Rejonu Umocnionego.

W tych okolicznościach rosyjscy wojskowi sięgnęli pod wpływem rad żołnierzy z Doniecka po dokumentację inżynieryjną terenu z okresu ZSRR. Znaleziono tam stary, częściowo zalany i zasypany kolektor ściekowy fi 80. To on, rura średnicy 80 cm, miała być drogą sukcesu zdobycia fortyfikacji „Carskiej Ochoty”.

Przez kilkanaście tygodni, wykorzystując warunki pogodowe, osłaniając prace ogniem artylerii (huk), ręcznie, ekipy sapersko-budowlane udrażniały rurę i ją zabezpieczały. Wypompowano ściek. Dokonano odwiertów wentylacyjnych. Czekano na ujemne temperatury i złą pogodę, która uziemi ukraińskie drony.

Meteorolodzy zameldowali, że 17 stycznia 2024 będzie taka aura jakiej oczekiwano. Nocą ok. 150 żołnierzy ochotników z Samodzielnego Batalionu Szturmowo Desantowego „Weterani” z „Korpusu Ochotniczego spuściło się do włazu i zaczęło się w pozycji klęczącej posuwać wewnątrz rury-kolektora.

Żołnierze rosyjscy wielkim wysiłkiem posuwali się w resztkach zamarzłego ścieku i całkowitej ciemności przez dwa kilometry! Przemieszczali się starając się zachować maximum ciszy, gdy na zewnątrz, artyleria rosyjska świadomie położyła ogień, aby zagłuszyć i maskować pogłos z rury. Czołgali się i pełzali niezauważenie posuwając się w głąb pozycji ukraińskich.

Każdy żołnierz w umundurowaniu i ekwipunku zimowym dźwigał ok. 25-30 kg broni, amunicji i rynsztunku. Po kilku godzinach morderczego czołgania się, nadludzkim wysiłkiem, w centrum ukraińskiej fortecy „Carska Ochota” znalazło się ok 150 rosyjskich żołnierzy, którzy przystąpili do likwidacji zaskoczonej ukraińskiej załogi. Zaskoczenie było całkowite. Gros zdezorientowanych obrońców poległa, część dostała się do niewoli.

Wykorzystując element zaskoczenia, żołnierze rosyjscy siejąc panikę po kilku godzinach posunęli się kilkoma ulicami południowych zabudowań Awdiejewki. oskrzydlając pozycje ukraińskie w byłej jednostce OPL, która zagrożona okrążeniem przeszła 22 stycznia w ręce rosyjskie.

W kolejnych dniach dowództwo twierdzy Awdiejewka, gdy zorientowało się w utracie pozycji „Carska Ochota”, a nastąpiło to dopiero po prawie 24 godzinach, przystąpiło do organizacji kontrataków, mających na celu odzyskanie utraconych strategicznie ważnych pozycji. Dlaczego tak późno? Rosjanie wyszli na tyły i wybili załogę lub wzięli do niewoli. Mówiąc językiem sienkiewiczowskiej „Trylogii” – „ni jeden świadek klęski nie uszedł”.

Dowództwo Awdiejewskiego Rejonu Umocnionego rzuciło do kontrataku odwody w sile ok. dwóch batalionów wspieranych przez amerykańskie wozy bojowe 2M2 Bradley ODS. Mimo szaleńczych uderzeń i poświęcenia ukraińskich żołnierzy, walczący nieustępliwie Rosjanie, którzy otrzymali posiłki, utrzymali zdobyte pozycje.

Owe posiłki, które pozwoliły na zatrzymanie kontratakujących z brawurą Ukraińców, podeszły przez rozminowane, w wielkim poświęceniu przez rosyjskich saperów drogi, w rozległych ukraińskich polach minowych, osłaniających pozycję „Carska ochota”. Sprzyjała też Rosjanom pogoda, operatorzy dronów ukraińskich mieli złe warunki pracy.

Tak oto w brawurowy sposób wojska rosyjskie dokonały wyłomu w południowej linii fortyfikacji Awdiejewskiego Rejonu Umocnionego.

Rosyjska awdiejewska operacja zaczepna, trwająca już przeszło 3 miesiące, weszła w nową fazę wymagając od Ukraińców ściągnięcia kolejnych rezerw i przejścia na nowe, słabsze linie obrony wewnątrz twierdzy Awdiejewka.

Krzysztof Podgórski
https://myslpolska.info

Jak CIA werbowała nazistów do tajnych służb”.

 

  1. Jak CIA werbowała nazistów do tajnych służb”.

    Pod tym tytułem program ZDF Frontal wyemitował 30-minutowy film dokumentalny wyprodukowany przez Ulricha Stolla 17 stycznia 2024 r.

    Pracę doktorską na temat tajnych armii NATO w Operacji Gladio napisałem ponad 20 lat temu, a wyniki moich badań opublikowałem w czasopiśmie „Tajne armie NATO w Europie”. Interesuję się tym tematem od dłuższego czasu. Główne stwierdzenia dokumentu ZDF są następujące:

    1. Kiedy Gladio odkryto we Włoszech w 1990 r., rząd Kohla w Niemczech kategorycznie zaprzeczył istnieniu pozostającej w tyle tajnej armii. Dopiero później przyznano, że w Niemczech istniała także tajna armia.

    2. Parlament i społeczeństwo wszystkich krajów nic nie wiedziały o tych tajnych armiach NATO, które zostały utworzone przez CIA i MI6. Tajne armie nigdy nie były legalne, ponieważ nie było kontroli demokratycznej.

    3. Aby zagwarantować postawę antykomunistyczną, CIA rekrutowała także nazistów w Niemczech po drugiej wojnie światowej i przypisała im wiodącą rolę w pozostających za tajnymi armiach.

    4. W wojnie włoskiej tajna armia Gladio zaangażowana w ataki terrorystyczne. Erich Schmidt Eenboom trafnie to ujmuje w dokumencie: „Model włoski przewidywał, że w przypadku zwycięstwa komunistów lub lewicowych socjaldemokratów w wyborach rozpęta się terror, za który obwinia się komunistów, tak że nastroje społeczne uległyby wówczas zmianie. W efekcie uniemożliwi to prawicowo-konserwatywnym rządom, czyli rządom prawa i porządku, ponowne dojście do władzy, które będzie mogło wówczas podjąć zdecydowane działania polityczne przeciwko siłom lewicowym. Gehlen najwyraźniej myślał o podobnych modelach dla Republiki Federalnej Niemiec.” ZDF nie odważa się także powiedzieć, że CIA przeprowadziła ataki terrorystyczne we Włoszech podczas zimnej wojny. Ale wszystkie dane wskazują dokładnie w tym kierunku. We Włoszech prawicowy ekstremista Vincenzo Vinciguerra brał udział w takich atakach terrorystycznych. W 1990 roku Vinciguerra ujawnił, że dokonywał morderstw w imieniu państwa. Ataki były kontrolowane przez tajne służby. Terror miał na celu zapobieżenie zbliżającemu się sukcesowi wyborczemu komunistów. „Odrzucam twierdzenie, że masakry we Włoszech były rzekomo faszystowskimi atakami. Ponieważ wszyscy ludzie, którzy brali udział w takich operacjach, byli członkami aparatu państwowego. I zawsze ukrywał sprawców.” Bardzo trudno udowodnić, że CIA była zaangażowana w ataki terrorystyczne we Włoszech, ale sądzę, że tak było. Poniżej link do filmu dokumentalnego ZDF

Wybuch rakiety w Przewodowie. Ukraina odmówiła współpracy z polskimi prokuratorami. Śledztwo zawieszono.

 

Wybuch rakiety w Przewodowie. Ukraina odmówiła współpracy z polskimi prokuratorami. Śledztwo zawieszono.


Śledztwo nad wybuchem rakiety w Przewodowie zostało zawieszone. Powodem jest odmowa współpracy ze strony ukraińskiej.

Przypomnijmy, że 15 listopada 2022 roku we wsi Przewodów na Lubelszczyźnie doszło do eksplozji ukraińskiej rakiety. W wyniku eksplozji zginęło dwóch polskich obywateli.

Do tej pory ustalono, że pocisk, który spadł po polskiej stronie granicy, został wystrzelony przez Ukraińców w czasie rosyjskiego ataku rakietowego. Jest to pocisk przeciwlotniczy, który musiał zostać strącony lub zboczyć z kursu.

Sprawa eksplozji była badania przez Prokuraturę Krajową, jednak utknęła w martwym punkcie z powodu braku współpracy ze strony ukraińskiej. Teraz media informują, że śledztwo zostało zawieszone.

„Śledztwo dotyczące eksplozji rakiety w Przewodowie zostało zawieszone z uwagi na długotrwałą przeszkodę uniemożliwiającą dalsze prowadzenie postępowania polegającą na oczekiwaniu na wykonanie wniosków skierowanych o międzynarodową pomoc prawną” – podaje portal RMF24.

„Chodziło m.in. o uzyskanie informacji, które dadzą możliwość stuprocentowego potwierdzenia, kto i skąd wystrzelił feralną rakietę. Zawieszenie postępowania oznacza, że nie jest możliwe ostateczne ustalenie okoliczności tego zdarzenia, a tym samym wskazanie – kto konkretnie odpowiada za śmierć polskich obywateli” – czytamy.

Przypomnijmy, że strona ukraińska wciąż nie przyznała się do tego, iż to ich rakieta spadła na polskich obywateli. Wołodymyr Zełenski najpierw twierdził, że jest to na pewno rakieta rosyjska, a później, że nie można stwierdzić, kto wystrzelił pocisk.

Autorstwo: SG
https://nczas.info

Oznaki upadku państwa

Przejdź do treści                 Aktualizacja strony została wstrzymana … Facebook-f   Twitter   Google-plus-g   Instagram   Youtube Szukaj...