poniedziałek, 2 września 2024

Gorąca noc nad Ukrainą



Rosyjski odwet za Kursk

Rosyjska „burza” rakietowa przetoczyła się dziś przez Ukrainę w ramach największego nalotu od początku wojny, w wyniku którego trafiono 17 miast i 79 celów wojskowych.

W szczególności dotknięte zostały Charków, Mirgorod, Krzywy Rój, Krzemieńczuk, Winnica, Kropywnicki, Chmielnicki, Zaporoże, Dniepr, Browary, Czernihów, Kijów, Nikołajew, Łuck, Odessa, Lwów, Stanisławów.

Niektóre miasta zostały trafione kilka razy i była to bardzo produktywna noc dla rosyjskich sił powietrznych, w kontraście, ukraińska obrona powietrzna okazała się niewystarczająca.

W Stanisławowie Rosjanie zniszczyli także dwa ukryte ukraińskie F-16.

W wielu ukraińskich miastach doszło do przerwy w dostawie prądu, gdyż ucierpiała ważna infrastruktura energetyczna, stacje kolejowe i infrastruktura kolejowa.

Uszkodzone zostały lotniska, zbiorniki paliwa, składy amunicji i liczne infrastruktury wojskowe.

Jeśli chodzi o zniszczenie 2 ukraińskich F-16 w Stanisławowie, to sami Ukraińcy przez pomyłkę ujawnili swoje istnienie w tym miejscu.

Za pomocą filmu pokazali swoją obecność na lotnisku w Kołomyi.

W Kijowie trafiono w wiele celów wojskowych, a także w miejskie lotnisko wojskowe.

Mieszkańcy Kijowa uciekli do metra dla ochrony.

https://www.pronews.gr/amyna-asfaleia/rosiki-pyrayliki-kataigida-sarose-tin-oukrania-stin-megalyteri-aeroporiki-epithesi-apo-tin-enarksi-tou-polemou/

https://drignacynowopolski.substack.com

Stalin rozwiązał sprawę połowicznie, zostawił na wskroś polskie miasto Lwów barbarzyńcom, a bez Lwowa i Kresów, Polska jest państwem kadłubowym.

 Adam1


  1. [...] – zanosi się na długa odpowiedź, większość i tak nie czyta, ludzie pędzą na oślep, na tym polega ten system, nie ma czasu na zastanowienie się. Ja nie jestem zawodowym polemistą, uczę się cały czas i wiem niewiele. Dlatego spędzam czas w ogrodzie, wśród swoich zwierzaków i roślin chwaląc Boga, ponieważ to Bóg i Syn są celem człowieka, nie system szatana, czyli polityka! Przebywanie na łonie natury sprawia, że człowiek staje się bardziej uduchowiony, nie znaczy to, że lepszy, do tego trzeba ingerencji Boga. „Zabiorę ci serce kamienne, dam ci serce mięsiste”

    Panie (...) – W czasie końca nikt nie otrzyma władzy bez zgody Lucyfera w ważnych strategicznie krajach! Nikt! To jest ten czas – „Duch Boży, który powstrzymywał zło, ustąpił pola, aby ujawnił się syn zatracenia” II Tesaloniczan 2. Ten złożony obraz czasów końca jest opisany w Biblii, tylko trzeba ją czytać. Mateusz 24. Czas końca to rozłożony w jakimś okresie jawne działanie szatańskie.

    To co widzimy to teatr dla mas, decyzje zostały podjęte dekady temu! Nie wiem skąd pewność, że Stalin miał dobre intencje? Ja jestem ostrożny w ferowaniu wyroków, które dotyczą polityków, może i tak było, ale w świecie sowieckim wszystko było kłamstwem sterowanym przez syjonizm-judaizm, czyli żydowski faszyzm, który udaje ofiarę. To dopiero szatańska magia! Tzw. amerykańska demokracja to też fałsz i obłuda od początku, np. Andrew Jackson był morderczym psycholem, Lincoln zniósł niewolnictwo, a osobiście miał ich osiemnastu. W sowietach było tylko gorzej! Może okres mordów talmudycznych, celowo nazwano stalinizmem dla odwrócenia uwagi…..Wiem, że nadużywam wykrzykników, ale to nie wynika z pychy…….

    Włodzimierz Bukowski – „Niestety, spełniły się moje najgorsze prognozy: brak ostatecznego zakończenia systemu sowieckiego doprowadził do jego ożywienia. Najwyraźniej Putin i jego kohorty KGB nigdy nie osiągnęłyby władzy, gdyby społeczeństwo rosyjskie miało odwagę rozpocząć to, co opowiadaliśmy się dwadzieścia trzy lata temu: proces i podążanie w stylu norymberskim. Bez tego kraj zatoczył koło i wrócił do ZSRR ”
    Czy u nas nie było podobnie? Kiszczak i ubecja……jesteśmy ważnym ogniwem i leżymy w strategicznym miejscu. Rosjanie są ofiarami tak jak my, ludzie musza mieć uzasadnienie aby się zabijali i takie stworzono na Ukrainie, atakując Rusków jako obywateli Ukrainy od 2014 roku, do tego świetnie nadawał się bandera i spuścili go z łańcucha. Wojna na Ukrainie to etap na drodze do NWO! Manewry szakali wojny wokół nas na temat Ukrainy to powolne wplątywanie Polaków w wojnę metodą małych kroków! Ameryka przystąpiła do obu wojen z powodu operacji fałszywej flagi, (wiedzieli wcześniej o ataku na Pearl Harbor!) to specyficzna i rozpoznawalna cecha syjonizmu satanizmu, no i większość nabiera się. Faszyzm niemiecki osądzili moralnie w Norymberdze, sowiecki system jest nie do ruszenia, ponieważ zbrodniarze są u władzy wokół nas i system ma tendencje rozwojowe, a ofiar miliony więcej, tylko w samej Rosji.

    W świecie w którym żyjemy, to co naukowo aktualne dzisiaj, jutro ktoś może podważyć lub starci sens, lub wymyśli nowa teorię (bajdurzenie), ale wiem jedno, pewność zbawienia gwarantuje wiara w Syna, bo tak zechciał Ojciec. Żyjemy w szponach zła i niewyobrażalnego kłamstwa, ale Biblię polecam każdemu, kopalnia wiedzy o Bogu, Synu i Duchu, człowieku, oraz czasach minionych, i o dziwo, współczesnych, nie zawiodła mnie nigdy!

    W walce o władzę w sowieckim systemie każdy „chwyt” był dozwolony, Stalin mógł stosować metody syjonistów talmudystów, ale to i tak nie rozwiązało problemu. Człowiek zawsze działa na oślep, i historia powtarza się obecnie w o wiele większej skali. Zawsze powtarzam, tylko Bóg jest władny dokonać właściwej oceny człowieka, zna nas lepiej niż my sami siebie, dlatego kąkol zostanie spalony w ogniu z Jego woli, a nie z woli człowieka! Tak naprawdę nie wiemy co dzisiaj się dzieje, pomimo dostępu do sieci, dlatego zawsze jestem ostrożny w osądach polityków, zresztą jaki koń jest, każdy widzi, wystarczy wyłączyć telewizor. „Po owocach ich poznacie” – Syn Boga był geniuszem prostoty. Chrystus powiedział, że tylko Bóg jest dobry, oraz to, że przyszedł pokazać nam Ojca, dlatego jako Jego emanacja, był taki sam!!

    Stalin rozwiązał sprawę połowicznie, zostawił na wskroś polskie miasto Lwów barbarzyńcom, a bez Lwowa i Kresów, Polska jest państwem kadłubowym. Wycofał się Austrii, czyli podział był ustalony ponad głowami Polaków i po trupie Sikorskiego, zamordowanym przez Angoli i być może sowietów. W tym czasie był jakiś ichni siepacz w Gibraltarze. Sikorskiego ubili na lądzie, pozorując wypadek. Do tego przyczynili się ci, którzy nas nienawidzą biologicznie i demonicznie. Zabijano polską elitę metodycznie i z premedytacją, Niemcy i Aszke-nazi, paradoksalnie to dwa w jednym. Wierze w nadchodząca Bożą sprawiedliwość i tylko to, ponieważ w przeszłości Bóg dał dowody niezrównanej sprawiedliwości, siły i mocy, oraz zapowiedział zniszczenie złych, tu na ziemi, na naszych oczach, sad odbędzie się w miejscu przestępstwa. To też jest przejaw zaufania do Stworzyciela. Gdy objawi się Chrystus, ludzie zobaczą pierwotną Moc Absolutu, która stwarzała nasz świat, ludzkie słowa są zbyt puste aby to opisać. Dlatego uwierz człowieku każdy z osobna w Chrystusa, inaczej nie mamy szans na życie, a obecne problemy staną się nic nie znaczące, to co masz jest niczym wobec Wieczności!

    Przy okazji coś o Lwowskiej Szkole Matematyki i Stefanie Banachu, geniuszu matematycznym. Szkoda, że niektóre rozwiązania matematyczne pisał na serwetkach w knajpie czy na blacie stołu, startym potem przez kelnerką. Gdy jakiś Amerykanin proponował mu wyjazd z Polski, chyba razem ze Stanisławem Ulamem do USA, napisał cyfrę 1, resztę miał dopisać Banach, ale jako Polak z krwi i kości, kochał miejsce i ludzi, nie dał się kupić. Nie wiem czy wszystkie jego twierdzenia zostały rozwiązane (analiza funkcjonalna), matematyka dla mnie to czarna magia. Jakoś nie widzę Ukraińców na naukowym horyzoncie matematycznym…. ale to nowy naród?, brak elity, która kształtuje się setki lat, o przepraszam, mordują „elitarnie” i niewielu tak potrafi i ma ochotę, nawet nosiciele kultury zza Odry, mogą się od nich uczyć.
    Nas tak mordują całe dzieje, ponieważ jesteśmy kimś innym niż nasza historia uczy w szkołach, „historia to ustalony zestaw kłamstw” jak powiedział inny zbrodniarz Napoleon. Dzieje człowieka to historia zbrodni, dlatego wybieram świadomie to co oferuje nam Stworzyciel. Kazanie na Górze jako droga rozwoju.

Czy Bóg jest nieporadny?

 

  1. Adam1

    To co mówi Krzysztof M to prawda, i Polacy się tak zachowują, jakby nie było wokół nas żadnej burzy wojennej czy wrogich nam nacji! Ta dziwna inercja Polaków, przeciwna niemieckiej podstępnej naturze, to echo dalekiej przeszłości, że Bóg za nas coś zrobi? Gdy Niemiec coś odkrywa, wykorzystuje to do szkodzenia innym, czy podbojów, łapy mają brudne od krwi i niczego nie nauczyli się z historii, ale nadal pouczają nas z wyższością i urządzają nam świat wygłaszając moralne tyrady na nasz temat. Zobacz jak zachowują się na wczasach w innych krajach! Nie mówiąc o Żydach, ich megalomania jest tak wielka że uwierzyli we własne kłamstwa, z powodu fałszywego wybraństwa, zapominając, że kłamstwo zabija.

    Tak chcą nas wszyscy zniszczyć, ale żyjemy wbrew rozbiorom, najazdom, masonom, Clausewitzom, Hitlerom, Stalinom i jego krwawym żydowskim lokajom. Wyobrażenia Niemców o sobie, zawsze prowadziły ich na skrajne pozycje antyludzkie jak wojny czy obecnie napływ czarnej zarazy, co z nimi jest nie tak, że zaprzecza to ich mniemaniu o wyższości nad innymi, czy czasem w ich genomie nie tkwi odpowiedź? Buta to pochodna pychy, ja znam pyszałka z innego wymiaru, który też uzurpował sobie zaszczyty ponad jego możliwości. Tak samo przerasta to polityków, ponieważ egoistyczna ludzka natura niweczy pracę narodu polskiego, okradanego teraz na rzecz zachcianek wojennych szakali ciemności. Świat polityki pokazał dobitnie i bez wątpliwości, że jest wrogiem rodzaju ludzkiego w każdym wymiarze, ich publiczne światowe imprezy ujawniły komu służą, a to dopiero początek. Czy Bóg jest nieporadny? – oni tak mają myśleć, inaczej bojaźń przed Bogiem by ich powstrzymywała i nadal byśmy nie wiedzieli kim są!!

    Już ten fakt powinien nam dać do myślenia, że ktoś pozwala nam dawać w dupę, ale nie znikamy jak naród. Oczywiści jeśli uznamy, że za wszystkim kryje się Absolut. Ale gdyby było inaczej wszyscy rzeźnicy tego świata osiągaliby swoje cele bez problemu, ponieważ nie byłoby opozycji wobec ich barbarzyńskiego zachowania ze strony ludzi myślących kategoriami dobra i zła. Czasem inne zło niszczy poprzednie będąc Boskim narzędziem, wiemy to z biblijnej historii.
    Polityka to właśnie zajęcie specyficznej grupy ludzi na łańcuchu zasad sprzecznych z dobrem ogółu, ponieważ jej cele są przed nami ukrywane, a efekty negatywne. Dobitnym przykładem jest wojna z Rosja, która nie służy nam Polakom ale politycy non stop sugerują nam udział w niej dla naszego dobra. Od kiedy wojna wyszła nam na dobre, niech psy wojny uzasadnią to i odpowiedzą publicznie? Większość nie wie nic o chrześcijaństwie i jego esencji, włącznie z prezydentem Dudą, ponieważ działa zakulisowa na szkodę Polaków.

Mity, kłamstwa i manipulacje



Na utrwalaniu mitów w społeczeństwie stoi cała polityka USA, na mitach swoje funkcjonowania opierała III Rzesza, Związek Radziecki, rządy pomajowych puczystów w Polsce. Potrzebę utrwalania mitów w społeczeństwie widziała frakcja młodych dokonują rozłamu w polskim ruchu narodowym w 1934 roku.

Taką potrzebę widzieli również narodowcy wywodzący się z Konfederacji Narodu skupieni wokół czasopisma „Sztuka i Naród”. Po wojnie mity wykorzystywali również komuniści w Polsce.

W III RP bazowaliśmy najpierw na micie Solidarności a potem Unii Europejskiej jako międzynarodowej struktury gotowej budować sprawiedliwą i dostatnią Europę dla wszystkich obywateli bez względu na państwo, z którego pochodzą.

Oczywiście intencje budowniczych mitów były i są zgoła różne. Piłsudczycy na przykład budowali mit Piłsudskiego mitycznego półboga, półczłowieka, który w pojedynkę najpierw odbudował państwo polskie a następnie jeszcze uratował je przez szybkim upadkiem.

Radykalni działacze narodowi w Polsce lat trzydziestych budowali mity, ponieważ zdawali sobie sprawę, że zaledwie niewielki odsetek społeczeństwa jest sam z siebie gotowy ponosić trud i poświęcać się dla budowy silnego, świadomego narodu, który stworzy na tyle silne państwo, że będzie ono wstanie odeprzeć imperialne zakusy silniejszych sąsiadów.

Wizję tę kontynuowali w trakcie II wojny światowej w ramach wspomnianej Konfederacji Narodu do momentu, w którym lider środowiska Bolesław Piasecki zdał sobie sprawę, że wizja budowy Imperium Słowiańskiego jeszcze na długo pozostanie jedynie idyllicznym mitem. Ci którzy nie chcieli się pogodzić z zaistniałą sytuacją zaimpregnowali mit generała Andersa o szybkiej wojnie Zachodu z ZSRR za co zapłacili często wysoką cenę.

A jak to wygląda we współczesnej Polsce, czy mamy mity i czy są one konstruktywne? Czy niosą dla Polski wzmocnienie struktur społecznych i narodowych? Czy wzmacniają państwo, czy może jednak kierują je ku zgubie?

Otóż mity we współczesnej Polsce mają się bardzo dobrze.

Mamy przecież mit powstańczy reprezentowany przez powstanie warszawskie i dziewiętnastowieczne powstania, który dziś wykorzystuje się skrupulatnie w konfrontacji z Rosją. Dziś niewygodnie jest mówić o skutkach wszystkich tych powstań, można jedynie mówić o bohaterstwie i heroizmie ich liderów. Mamy więc co roku coraz bardziej modne, wesołe i dziarskie śpiewanie piosenek powstańczych nie bacząc na martyrologię dziesiątek tysięcy ludzi oraz bezpowrotną utratę najcenniejszych dóbr narodowych.

Mamy mit katastrofy smoleńskiej jako zbrodni zaplanowanej wspólnymi siłami przez Putina i Tuska, w który wierzy znaczna część polskiego społeczeństwa, choć tuż po katastrofie tylko niewielki odsetek Polaków sam z siebie był w stanie wykuć tak absurdalne teorie.

Powoli, choć skutecznie tworzy się mit wołyński, według którego mordy Ukraińców na Polakach zainspirowane były przez ZSRR, a jeśli nawet było inaczej, to Polska zasłużyła sobie na to, ponieważ źle traktowała mniejszość ukraińską.

Mamy mit wojny polsko-bolszewickiej i opatrznościowej roli Józefa Piłsudskiego. Nikt dziś nie pyta, dlaczego Piłsudski wsparł bolszewików, wspomógł ich w drodze do zwycięstwa w Rosji. Nikt nie pyta oto o co pytali polscy ówcześni polscy parlamentarzyści wytykający, że rząd nie skorzystał z propozycji bolszewików zawieszenia broni i pokoju, który dałby nam takie same granice na Wschodzie jak te wywalczone ostatecznie kosztem 200 tysięcy poległych Polaków.

Polacy nie chcą poznać prawdy o tym kto rzeczywiście stał za sukcesem w Bitwie Warszawskiej. Za to rocznica Bitwy Warszawskiej stała się jeszcze jedną okazją do podkręcania nastrojów antyrosyjskich.

Dodatkowo popularyzuje się teraz mit o wspaniałomyślnych wojskach Petlury, które nas rzekomo wymiernie wsparły w wojnie z bolszewikami. Tymczasem te same wojska Petlury, które mając nóż na gardle poszły na współprace z Polską, jeszcze dwa tygodnie wcześniej ochoczo mordowały bestialsko polską ludność cywilną, tego się już jednak nie chce pamiętać.

W trakcie wojny z bolszewikami wymiernie wsparli nas bracia Węgrzy, ale im się dziś nie dziękuje, ponieważ obecny premier Węgier prowadzi niezależną od międzynarodowych struktur politykę zagraniczną zgodną z interesem państwa węgierskiego, zupełnie odmienną od tej jaką prowadzi Warszawa.

Obchody rocznicy Bitwy Warszawskiej dają obecnie również okazję do budowy mitu potężnej polskiej armii z najsilniejszą armią lądową w całym europejskim NATO. Utwierdzać społeczeństwo w takim przekonaniu mają organizowane od kilku lat defilady. Co ciekawe, kiedy organizowało je PiS, to opozycyjne partie liberalne i lewicowe mówiły, że to zbędny wydatek, kiedy jednak sami doszli do władzy sami zaczęli je z namaszczeniem celebrować.

Nie trzeba być jednak specem od wojskowości, żeby zauważyć, że cały nasz ten nowoczesny sprzęt wystarczyłby na zaledwie dwa, trzy tygodnie wojny. Przed II wojną światową też go trochę mieliśmy i również karmiona Polaków mitem militarnej potęgi.

To co jednak różni defilady w II i III RP to fakt, że wówczas polscy żołnierze maszerowali jedynie z polską symboliką narodową. Dziś media uraczyły nas zdjęciami z próbnego przemarszu w ramach planowanej defilady. Ostatni z pododdziałów piechoty maszerował flagami polski oraz emblematami UE i NATO. Przewaga emblematów międzynarodowych struktur była jednak tak rażąca, że w komentarzach odezwały się głosy niezadowolonych Polaków domagających się przewagi flag polskich, które dotychczas ginęły w morzu koloru niebieskiego.

Oprócz mitów dużego kalibru mamy te lżejszego kalibru zasługujące na określenie je mianem kłamstw wpisujących się jedynie w mity zasadnicze. Kiedy ujawniono informację o wysadzeniu gazociągu Nord Stream 2 blisko dwa lata temu, polskie media z marszu uznały, że z pewnością to robota Rosjan. Wszak wiadomo, że Rosjanie nie są jedynie odpowiedzialni za trzęsienia ziemi i wybuchy wulkanów. Podobnie wypowiadali się politycy zarówno rządzącego PiS jak i ugrupowań opozycyjnych.

Tymczasem amerykańska prasa i niemieckie służby specjalne ujawnili właśnie informacje, że za atakiem stała Ukraina. Operację przeprowadzili ukraińscy operatorzy wojsk specjalnych za zgodą władz polskich, do akcji przygotowywali się na terytorium Polski. Co ciekawe, mimo że operacja została przeprowadzona za rządów PiS, to rządząca obecnie koalicja murem stoi za decyzjami PiS. Minister Krzysztof Gawkowski nie tylko dementuje informacje podane przez niemieckie media, ale jeszcze oskarża niemieckich urzędników i służby o uleganie rosyjskiej propagandzie, co szkodzi jeszcze bardziej relacjom polsko-niemieckim.

Tu przypomną się operacja z Talibami w Polsce, kiedy to szydzono i obrzucano błotem Andrzeja Leppera, który ujawnił prawdę o operacjach amerykańskich służb specjalnych na terytorium Polski, które wykorzystywały nasz kraj do bestialskiego torturowania więźniów.

No cóż, historyk Władysław Konopczyński w swojej biografii poświęconej Fryderykowi Wielkiemu opisał jak to pruskie służby i wojsko poczynały sobie ochoczo na terytorium Rzeczypospolitej, działo się to w czasach tuż przed jej upadkiem.

W III RP hasają sobie służby amerykańskie, rosyjskie, ukraińskie czy izraelskie, ale tylko rosyjskie są na celowniku naszego kontrwywiadu, reszta bowiem załatwia interesy państw, które je oddelegowały polskim kosztem przy wiedzy i zgodzie polskich władz bez względu na to, która opcja polityczna aktualnie rządzi.

Społeczeństwie polskiemu wmówi się, że to w ich interesie, bo przecież od ponad dwóch lat wszystko co jest w interesie Ukrainy na pewno jest również w interesie Polski. Tak oto kilku lat mit „Ukraina ponad wszystko” doszedł do poziomu mitu czołowego. Mit ten ukazuje nam co pewien czas nowe zaskakujące i przerażające oblicza. Buduje się go w oparciu o kłamstwa, manipulacje faktami, a nawet wbrew dobrym relacjom Polski z państwami trzecimi.

Arkadiusz Miksa
https://myslpolska.info

𝗢𝗳𝗶𝗰𝗷𝗮𝗹𝗻𝗮 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝘁𝗼 𝗽𝗿𝗼𝗽𝗮𝗴𝗮𝗻𝗱𝗮, 𝗮 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝘀𝘇𝗲𝗰𝗵𝘀𝘁𝗿𝗼𝗻𝗻𝗲 𝘇𝗴ł𝗲̨𝗯𝗶𝗲𝗻𝗶𝗲 𝘁𝗲𝗺𝗮𝘁𝘂.

 

zardustgone 

𝗗𝗼 𝗽𝘀𝘆𝗰𝗵𝗼𝗽𝗮𝘁𝘆 (...) (...), 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘆 𝘄 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝘆𝗺 𝘄𝗶𝗱𝘇𝗶 𝗮𝗴𝗲𝗻𝘁𝗮 𝗣𝘂𝘁𝗶𝗻𝗮. 𝗛𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝘇𝗻𝗮𝗻𝗮 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝗮ł𝗼 𝗽𝗿𝗮𝘄𝗱𝘇𝗶𝘄𝗮, 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝗽𝗿𝗮𝘄𝗱𝘇𝗶𝘄𝗮 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗺𝗮ł𝗼 𝘇𝗻𝗮𝗻𝗮, 𝗽𝗼𝗻𝗶𝗲𝘄𝗮𝘇̇ 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗰𝗲𝗹𝗼𝘄𝗼 𝗳𝗮ł𝘀𝘇𝗼𝘄𝗮𝗻𝗮 𝗶𝗺 𝗱𝗮𝗹𝗲𝗷 𝗼𝗱 𝘄𝘆𝗱𝗮𝗿𝘇𝗲𝗻́ 𝘁𝘆𝗺 𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷. 𝗛𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝗷𝗲𝘀𝘁 „𝗺𝗮𝘁𝗸𝗮̨❞ 𝗶 „𝗻𝗮𝘂𝗰𝘇𝘆𝗰𝗶𝗲𝗹𝗸𝗮̨❞ 𝘇̇𝘆𝗰𝗶𝗮, 𝗷𝗲𝘀́𝗹𝗶 𝗰𝗵𝗰𝗲𝗺𝘆 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘇 𝗻𝗶𝗲𝗷 𝘂𝗰𝘇𝘆𝗰́, 𝗷𝗲𝘀́𝗹𝗶 𝗻𝗶𝗲 𝗰𝗵𝗰𝗲𝗺𝘆, 𝘁𝗼 𝘁𝗮𝗸 𝗷𝗮𝗸 𝘄 𝘀𝘇𝗸𝗼𝗹𝗲 𝗽𝗼𝘄𝘁𝗮𝗿𝘇𝗮𝗺𝘆 𝘁𝗮̨ 𝘀𝗮𝗺𝗮 𝗸𝗹𝗮𝘀𝗲̨. 𝗪 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗽𝗮𝗱𝗸𝘂 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶, 𝗽𝗼𝘄𝘁𝗮𝗿𝘇𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗼𝗻𝗮 𝗰𝘆𝗸𝗹𝗶𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲, 𝘇𝗮 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝘆𝗺 𝗻𝗮𝘀𝘁𝗲̨𝗽𝗻𝘆𝗺 𝗿𝗮𝘇𝗲𝗺 𝘇 𝘄𝗶𝗲̨𝗸𝘀𝘇𝘆𝗺 𝘀𝘁𝗼𝗽𝗻𝗶𝗲𝗺 𝘁𝗿𝘂𝗱𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶 – 𝘄 𝗴𝗼𝗿𝘀𝘇𝘆𝗺 𝘄𝘆𝗱𝗮𝗻𝗶𝘂, 𝗰𝗵𝗼𝗰𝗶𝗮𝘇̇ 𝗱𝗼𝘁𝘆𝗸𝗮 𝗼𝗻𝗮 𝗸𝗼𝗹𝗲𝗷𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗽𝗼𝗸𝗼𝗹𝗲𝗻́. 𝗭̇𝘆𝗷𝗲𝗺𝘆 𝗼𝗯𝗲𝗰𝗻𝗶𝗲 𝘄 𝗰𝘇𝗮𝘀𝗮𝗰𝗵, 𝘇̇𝗲 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝗺𝗼𝘇̇𝗲 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗽𝗼𝘄𝘁𝗼́𝗿𝘇𝘆𝗰́, 𝘄 𝗼 𝘄𝗶𝗲𝗹𝗲 𝗴𝗼𝗿𝘀𝘇𝘆𝗺 𝘄𝘆𝗱𝗮𝗻𝗶𝘂, 𝘇 𝗼 𝘄𝗶𝗲𝗹𝗲 𝘄𝗶𝗲̨𝗸𝘀𝘇𝗮̨ 𝗹𝗶𝗰𝘇𝗯𝗮̨ 𝗼𝗳𝗶𝗮𝗿 𝘀́𝗺𝗶𝗲𝗿𝘁𝗲𝗹𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗶 𝘇𝗻𝗶𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲𝗻́, 𝗻𝗶𝘇̇ 𝗸𝗶𝗲𝗱𝘆𝗸𝗼𝗹𝘄𝗶𝗲𝗸 𝘄 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶 𝘀́𝘄𝗶𝗮𝘁𝗮.
𝗢𝗳𝗶𝗰𝗷𝗮𝗹𝗻𝗮 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝘁𝗼 𝗽𝗿𝗼𝗽𝗮𝗴𝗮𝗻𝗱𝗮, 𝗮 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝘀𝘇𝗲𝗰𝗵𝘀𝘁𝗿𝗼𝗻𝗻𝗲 𝘇𝗴ł𝗲̨𝗯𝗶𝗲𝗻𝗶𝗲 𝘁𝗲𝗺𝗮𝘁𝘂. 𝗛𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗮 𝗻𝗮 𝗰𝗲𝗹𝘂 𝘂𝘀𝘁𝗮𝗹𝗲𝗻𝗶𝗮 𝗽𝗿𝗮𝘄𝗱𝘆, 𝗹𝗲𝗰𝘇 𝘀𝘁𝗮𝗻𝗼𝘄𝗶 𝘄𝘆ł𝗮̨𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗲𝗹𝗲𝗺𝗲𝗻𝘁 𝗽𝗿𝗼𝗽𝗮𝗴𝗮𝗻𝗱𝘆. 𝗝𝗲𝗷 𝗰𝗲𝗹𝗲𝗺 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘄𝘀𝗽𝗶𝗲𝗿𝗮𝗻𝗶𝗲 𝗼𝗯𝗲𝗰𝗻𝗲𝗷 𝗸𝗹𝗮𝘀𝘆 𝗿𝘇𝗮̨𝗱𝘇𝗮̨𝗰𝗲𝗷 𝗹𝘂𝗯 𝘇𝗮𝗱𝗼𝘄𝗮𝗹𝗮𝗻𝗶𝗲 𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝗼𝘄𝗲𝗷 𝗽𝗿𝗼́𝘇̇𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶. 𝗞𝗶𝗲𝗱𝘆 𝗰𝘇𝘆𝘁𝗮𝗺𝘆 𝗼 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶 𝗻𝗮𝘀𝘇𝘆𝗰𝗵 𝗽𝗿𝘇𝗼𝗱𝗸𝗼́𝘄, 𝗶𝗰𝗵 𝗰𝘇𝘆𝗻𝘆 𝗼𝗽𝗶𝘀𝗮𝗻𝗲 𝘀𝗮̨ 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗰𝗵𝘄𝗮𝗹𝗲𝗯𝗻𝗲, 𝗰𝘇𝘆𝗻𝘆 𝗼𝗯𝗰𝘆𝗰𝗵 𝘇𝗮𝘀́ 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗻𝗶𝗲𝗴𝗼𝗱𝘇𝗶𝘄𝗲, 𝗱𝗲𝘀𝗽𝗼𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗲 𝗹𝘂𝗯 𝘁𝗰𝗵𝗼́𝗿𝘇𝗹𝗶𝘄𝗲. 𝗭𝗻𝗮𝗻𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗽𝗼𝘄𝗶𝗲𝗱𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲, 𝘇̇𝗲 „𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝘂𝗰𝘇𝘆, 𝘇̇𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲 𝗻𝗶𝗸𝗼𝗴𝗼 𝗻𝗶𝗰𝘇𝗲𝗴𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝗻𝗮𝘂𝗰𝘇𝘆ł𝗮❞. 𝗝𝗲𝘀𝘁 𝘁𝗼 𝘇𝗮𝗽𝗲𝘄𝗻𝗲 𝗱𝗮𝗹𝗲𝗸𝗼 𝗶𝗱𝗮̨𝗰𝗲 𝘂𝗽𝗿𝗼𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲, 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗮𝗸 𝗰𝗵𝗮𝗼𝘀 𝗽𝗮𝗻𝘂𝗷𝗮̨𝗰𝘆 𝘄 𝗱𝘇𝗶𝘀𝗶𝗲𝗷𝘀𝘇𝘆𝗺 𝘀́𝘄𝗶𝗲𝗰𝗶𝗲 𝗷𝗲 𝗽𝗼𝘁𝘄𝗶𝗲𝗿𝗱𝘇𝗮. 𝗝𝗮𝗸𝗶 𝗺𝗼𝘇̇𝗲 𝗯𝘆𝗰́ 𝘇𝗮𝘁𝗲𝗺 𝗽𝗼𝘄𝗼́𝗱 𝘁𝗲𝗴𝗼, 𝘇̇𝗲 𝘄 𝘀𝗽𝗼ł𝗲𝗰𝘇𝗲𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗶𝗲, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗸𝗼𝗻𝗮𝗻𝗲, 𝘇̇𝗲 𝘇𝗿𝗼𝘇𝘂𝗺𝗶𝗮ł𝗼 𝗷𝘂𝘇̇ 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝘆 𝗽𝗿𝗼𝗯𝗹𝗲𝗺, 𝗽𝗼𝗱𝘀𝘁𝗮𝘄𝘆 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶 𝘀𝗮̨ 𝗽𝗿𝗮𝘄𝗶𝗲 𝘇𝘂𝗽𝗲ł𝗻𝗶𝗲 𝗻𝗶𝗲𝘇𝗻𝗮𝗻𝗲❓ 𝗠𝗼𝘇̇𝗻𝗮 𝘇𝗮𝘀𝘂𝗴𝗲𝗿𝗼𝘄𝗮𝗰́ 𝗸𝗶𝗹𝗸𝗮 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗰𝘇𝘆𝗻. 𝗣𝗶𝗲𝗿𝘄𝘀𝘇𝗮̨ 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘁𝗼, 𝘇̇𝗲 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝘆𝗰𝘇𝗻𝗲 𝗼𝗽𝗿𝗮𝗰𝗼𝘄𝗮𝗻𝗶𝗮 𝘀𝗮̨ 𝗼𝗴𝗿𝗮𝗻𝗶𝗰𝘇𝗼𝗻𝗲 𝗱𝗼 𝗸𝗿𝗼́𝘁𝗸𝗶𝗰𝗵 𝗼𝗸𝗿𝗲𝘀𝗼́𝘄 – 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗶 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗸𝗿𝗮𝗷𝘂 𝗹𝘂𝗯 𝘁𝗲𝘇̇ 𝗽𝗲𝘄𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗼𝗸𝗿𝗲𝘀𝘂 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝘆𝗰𝘇𝗻𝗲𝗴𝗼, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘆 𝗱𝗮𝗿𝘇𝘆𝗺𝘆 𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲𝗴𝗼́𝗹𝗻𝘆𝗺 𝘀𝘇𝗮𝗰𝘂𝗻𝗸𝗶𝗲𝗺. 𝗗𝗿𝘂𝗴𝗮̨ 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗰𝘇𝘆𝗻𝗮̨ 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘁𝗼, 𝘇̇𝗲 𝗻𝗮𝘄𝗲𝘁 𝘄 𝗮𝗻𝗮𝗹𝗶𝘇𝗶𝗲 𝘁𝘆𝗰𝗵 𝗸𝗿𝗼́𝘁𝗸𝗶𝗰𝗵 𝗼𝗸𝗿𝗲𝘀𝗼́𝘄 𝗽𝗿𝘇𝘆𝗷𝗺𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆 𝗽𝘂𝗻𝗸𝘁 𝘄𝗶𝗱𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘇𝗱𝗲𝘁𝗲𝗿𝗺𝗶𝗻𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗻𝗮𝘀𝘇𝗮̨ 𝗽𝗿𝗼́𝘇̇𝗻𝗼𝘀́𝗰́, 𝗮 𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗼𝗯𝗶𝗲𝗸𝘁𝘆𝘄𝗻𝗼𝘀́𝗰́. 𝗝𝗲𝘀́𝗹𝗶 𝗿𝗼𝘇𝗽𝗮𝘁𝗿𝘂𝗷𝗲𝗺𝘆 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗲̨ 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗸𝗿𝗮𝗷𝘂, 𝗱ł𝘂𝗴𝗼 𝗿𝗼𝘇𝗽𝗶𝘀𝘂𝗷𝗲𝗺𝘆 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗼 𝗼𝗸𝗿𝗲𝘀𝗮𝗰𝗵, 𝘄 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘆𝗰𝗵 𝗻𝗮𝘀𝗶 𝗽𝗿𝘇𝗼𝗱𝗸𝗼𝘄𝗶𝗲 𝘇𝗮𝘇𝗻𝗮𝘄𝗮𝗹𝗶 𝗽𝗼𝗺𝘆𝘀́𝗹𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗶 𝘀𝘂𝗸𝗰𝗲𝘀𝗼́𝘄, 𝗮𝗹𝗲 𝘀𝘇𝘆𝗯𝗸𝗼 𝗽𝗼𝗺𝗶𝗷𝗮𝗺𝘆 𝗶𝗰𝗵 𝗻𝗶𝗲𝗱𝗼𝗰𝗶𝗮̨𝗴𝗻𝗶𝗲̨𝗰𝗶𝗮 𝗶 𝗽𝗼𝗿𝗮𝘇̇𝗸𝗶. 𝗡𝗮𝘀𝗶 𝗮𝗻𝘁𝗲𝗻𝗮𝗰𝗶 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱𝘀𝘁𝗮𝘄𝗶𝗮𝗻𝗶 𝘀𝗮̨ 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗽𝗮𝘁𝗿𝗶𝗼𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶 𝗵𝗲𝗿𝗼𝘀𝗶, 𝗶𝗰𝗵 𝘄𝗿𝗼𝗴𝗼𝘄𝗶𝗲 𝘇𝗮𝘀́ – 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝘇𝗮𝗰𝗵ł𝗮𝗻𝗻𝗶 𝗶𝗺𝗽𝗲𝗿𝗶𝗮𝗹𝗶𝘀́𝗰𝗶 𝗹𝘂𝗯 𝘇𝗱𝗿𝗮𝗱𝘇𝗶𝗲𝗰𝗰𝘆 𝗶𝗻𝘁𝗿𝘆𝗴𝗮𝗻𝗰𝗶. 𝗝𝗲𝗱𝗻𝘆𝗺 𝘇 𝗻𝗮𝗷𝗯𝗮𝗿𝗱𝘇𝗶𝗲𝗷 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗸𝗼𝗷𝗮̨𝗰𝘆𝗰𝗵 𝗳𝗮𝗸𝘁𝗼́𝘄 𝗱𝗼𝘁𝘆𝗰𝘇𝗮̨𝗰𝘆𝗰𝗵 𝘄𝘀𝗽𝗼́ł𝗰𝘇𝗲𝘀𝗻𝗲𝗴𝗼 𝘀́𝘄𝗶𝗮𝘁𝗮 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝘄𝘆𝘀𝗼𝗸𝗶 𝘀𝘁𝗼𝗽𝗶𝗲𝗻́ 𝗶𝗴𝗻𝗼𝗿𝗮𝗻𝗰𝗷𝗶 𝗶 𝗻𝗶𝗲𝘂𝗱𝗼𝗹𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶, 𝗰𝘇𝗲̨𝘀𝘁𝗼 𝗼𝗯𝘀𝗲𝗿𝘄𝗼𝘄𝗮𝗻𝘆 𝘂 𝗽𝗼𝗹𝗶𝘁𝘆𝗸𝗼́𝘄, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘆𝗰𝗵 𝗻𝗮𝗿𝗼́𝗱 𝗽𝗼𝘄𝗼ł𝘂𝗷𝗲 𝗱𝗼 𝗿𝘇𝗮̨𝗱𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮.

𝗢𝗱𝗻𝗼𝘀́𝗻𝗶𝗲 𝗳𝗮𝗸𝘁𝗼́𝘄 𝗻𝘁 𝗿𝗼𝘀𝘆𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗷 𝗮𝗴𝗿𝗲𝘀𝗷𝗶 𝘁𝗼 𝘄𝗮𝗿𝘁𝗼 𝘄𝘀𝗽𝗼𝗺𝗻𝗶𝗲𝗰́ (𝗯𝗼 𝘄 𝘀𝘇𝗸𝗼ł𝗮𝗰𝗵 𝘁𝗲𝗴𝗼 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝗼𝗹𝗻𝗼 𝘂𝗰𝘇𝘆𝗰́), 𝘇̇𝗲:

𝗽𝗼ł𝗼𝘄𝗮 𝗘𝘂𝗿𝗼𝗽𝘆 𝗶 𝗰𝘇𝗲̨𝘀́𝗰́ 𝗔𝘇𝗷𝗶 𝗼𝘁𝗿𝘇𝘆𝗺𝗮ł𝗮 𝘀𝘄𝗼𝗷𝗮̨ 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰́ 𝘇 𝗿𝗮̨𝗸 𝘁𝗲𝗴𝗼 𝘄ł𝗮𝘀́𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗮.
𝗣𝗿𝘇𝘆𝗽𝗼𝗺𝗻𝗶𝗷𝗺𝘆 𝗸𝘁𝗼 𝗱𝗼𝗸ł𝗮𝗱𝗻𝗶𝗲:
– 𝗙𝗶𝗻𝗹𝗮𝗻𝗱𝗶𝗮 𝘄 𝟭𝟴𝟬𝟮 𝗶 𝟭𝟵𝟭𝟴 𝗿. (𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱 𝟭𝟴𝟬𝟮 𝗿. 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮ł𝗮 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗮).
– Ł𝗼𝘁𝘄𝗮 𝘄 𝟭𝟵𝟭𝟴 𝗿. (𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱 𝟭𝟵𝟭𝟴 𝗿. 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮ł𝗮 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗮).
– 𝗘𝘀𝘁𝗼𝗻𝗶𝗮 𝘄 𝟭𝟵𝟭𝟴 𝗿. (𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱 𝟭𝟵𝟭𝟴 𝗿. 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮ł𝗮 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝗲𝗴𝗼 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗮).
– 𝗟𝗶𝘁𝘄𝗮 𝗼𝗱𝘇𝘆𝘀𝗸𝗮ł𝗮 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰́ 𝘄 𝟭𝟵𝟭𝟴 𝗿., 𝘁𝗮𝗸𝘇̇𝗲 𝗱𝘇𝗶𝗲̨𝗸𝗶 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶.
– 𝗣𝗼𝗹𝘀𝗸𝗮 𝗱𝘄𝘂𝗸𝗿𝗼𝘁𝗻𝗶𝗲 𝗼𝗱𝗯𝘂𝗱𝗼𝘄𝗮ł𝗮 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼 𝗽𝗿𝘇𝘆 𝗽𝗼𝗺𝗼𝗰𝘆 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶, 𝘄 𝟭𝟵𝟭𝟴 𝗶 𝟭𝟵𝟰𝟰 𝗿. 𝗣𝗼𝗱𝘇𝗶𝗮ł 𝗣𝗼𝗹𝘀𝗸𝗶 𝗽𝗼𝗺𝗶𝗲̨𝗱𝘇𝘆 𝗭𝗦𝗥𝗥 𝗶 𝗡𝗶𝗲𝗺𝗰𝗮𝗺𝗶 𝘁𝗼 𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝗸𝗿𝗼́𝘁𝗸𝗶 𝗼𝗸𝗿𝗲𝘀, 𝗴ł𝗼́𝘄𝗻𝗶𝗲 𝗻𝗮 𝘄ł𝗮𝘀𝗻𝗲 𝘇̇𝘆𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗮𝗻𝗮 𝗕𝗲𝗰𝗸𝗮, 𝗥𝘆𝗱𝘇𝗮 𝗦́𝗺𝗶𝗴ł𝗲𝗴𝗼 𝗶 𝗶𝗻𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗴𝗲𝗻𝗶𝘂𝘀𝘇𝘆, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝘇𝘆 𝘂𝗰𝗶𝗲𝗸𝗹𝗶 𝟭𝟳.𝟬𝟵.𝟭𝟵𝟭𝟯𝟵 𝗱𝗼 𝗥𝘂𝗺𝘂𝗻𝗶𝗶.
– 𝗥𝘂𝗺𝘂𝗻𝗶𝗮 𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝘇𝗶ł𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘄 𝘄𝘆𝗻𝗶𝗸𝘂 𝘄𝗼𝗷𝗲𝗻 𝗿𝗼𝘀𝘆𝗷𝘀𝗸𝗼-𝘁𝘂𝗿𝗲𝗰𝗸𝗶𝗰𝗵 𝗶 𝘂𝘇𝘆𝘀𝗸𝗮ł𝗮 𝘀𝘂𝘄𝗲𝗿𝗲𝗻𝗻𝗼𝘀́𝗰́ 𝗻𝗮 𝗿𝗼𝘇𝗸𝗮𝘇 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶 𝘄 𝗹𝗮𝘁𝗮𝗰𝗵 𝟭𝟴𝟳𝟳–𝟭𝟴𝟳𝟴.
– 𝗠𝗼ł𝗱𝗮𝘄𝗶𝗮 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼 𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝘇𝗶ł𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘄 𝗭𝗦𝗥𝗥.
– 𝗕𝘂ł𝗴𝗮𝗿𝗶𝗮 𝘇𝗼𝘀𝘁𝗮ł𝗮 𝘄𝘆𝘇𝘄𝗼𝗹𝗼𝗻𝗮 𝘀𝗽𝗼𝗱 𝗷𝗮𝗿𝘇𝗺𝗮 𝗜𝗺𝗽𝗲𝗿𝗶𝘂𝗺 𝗢𝘀𝗺𝗮𝗻́𝘀𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼 𝗶 𝗼𝗱𝘇𝘆𝘀𝗸𝗮ł𝗮 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰́ 𝘄 𝘄𝘆𝗻𝗶𝗸𝘂 𝘇𝘄𝘆𝗰𝗶𝗲̨𝘀𝘁𝘄𝗮 𝗯𝗿𝗼𝗻𝗶 𝗿𝗼𝘀𝘆𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗷 𝘄 𝘄𝗼𝗷𝗻𝗶𝗲 𝗿𝗼𝘀𝘆𝗷𝘀𝗸𝗼-𝘁𝘂𝗿𝗲𝗰𝗸𝗶𝗲𝗷 𝘁𝗼𝗰𝘇𝗮̨𝗰𝗲𝗷 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘄 𝗹𝗮𝘁𝗮𝗰𝗵 𝟭𝟴𝟳𝟳-𝟭𝟴𝟳𝟴, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗮 𝗺𝗶𝗮ł𝗮 𝘁𝗮𝗸𝗶 𝗰𝗲𝗹. 𝗪 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝘄𝗱𝘇𝗶𝗲̨𝗰𝘇𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼 𝗯𝘂ł𝗴𝗮𝗿𝘀𝗸𝗶𝗲 𝘄𝘇𝗶𝗲̨ł𝗼 𝘂𝗱𝘇𝗶𝗮ł 𝘄 𝗱𝘄𝗼́𝗰𝗵 𝘄𝗼𝗷𝗻𝗮𝗰𝗵 𝘀́𝘄𝗶𝗮𝘁𝗼𝘄𝘆𝗰𝗵 𝘄 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝗸𝗼𝗮𝗹𝗶𝗰𝗷𝗶 𝗮𝗻𝘁𝘆𝗿𝗼𝘀𝘆𝗷𝘀𝗸𝗶𝗰𝗵. 𝗧𝗲𝗿𝗮𝘇 𝗕𝘂ł𝗴𝗮𝗿𝗶𝗮 𝗷𝗲𝘀𝘁 𝗰𝘇ł𝗼𝗻𝗸𝗶𝗲𝗺 𝗡𝗔𝗧𝗢, 𝗮 𝗻𝗮 𝗷𝗲𝗷 𝘁𝗲𝗿𝘆𝘁𝗼𝗿𝗶𝘂𝗺 𝘇𝗻𝗮𝗷𝗱𝘂𝗷𝗮̨ 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗯𝗮𝘇𝘆 𝗨𝗦𝗔. 𝗣𝗼 𝟭𝟵𝟰𝟱 𝗿𝗼𝗸𝘂 𝗻𝗮 𝗷𝗲𝗷 𝘁𝗲𝗿𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗻𝗶𝗲 𝗯𝘆ł𝗼 𝗮𝗻𝗶 𝗷𝗲𝗱𝗻𝗲𝗴𝗼 𝘇̇𝗼ł𝗻𝗶𝗲𝗿𝘇𝗮 𝗿𝗼𝘀𝘆𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼.
– 𝗦𝗲𝗿𝗯𝗶𝗮 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝘀𝘂𝘄𝗲𝗿𝗲𝗻𝗻𝗲 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼 𝗿𝗼́𝘄𝗻𝗶𝗲𝘇̇ 𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝘇𝗶ł𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘄 𝘄𝘆𝗻𝗶𝗸𝘂 𝘁𝗲𝗷 𝘄𝗼𝗷𝗻𝘆.
– 𝗔𝘇𝗲𝗿𝗯𝗲𝗷𝗱𝘇̇𝗮𝗻 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼 𝗽𝗼 𝗿𝗮𝘇 𝗽𝗶𝗲𝗿𝘄𝘀𝘇𝘆 𝘂𝗸𝘀𝘇𝘁𝗮ł𝘁𝗼𝘄𝗮ł 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗱𝗼𝗽𝗶𝗲𝗿𝗼 𝘄 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝗭𝗦𝗥𝗥.
– 𝗔𝗿𝗺𝗲𝗻𝗶𝗮 𝘇𝗼𝘀𝘁𝗮ł𝗮 𝗳𝗶𝘇𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝘇𝗮𝗰𝗵𝗼𝘄𝗮𝗻𝗮 𝗶 𝗼𝗱𝗿𝗼𝗱𝘇𝗼𝗻𝗮 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼 𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝘄 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝗭𝗦𝗥𝗥.
– 𝗚𝗿𝘂𝘇𝗷𝗮 𝘇𝗼𝘀𝘁𝗮ł𝗮 𝗳𝗶𝘇𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝘇𝗮𝗰𝗵𝗼𝘄𝗮𝗻𝗮 𝗶 𝗼𝗱𝗿𝗼𝗱𝘇𝗼𝗻𝗮 𝗷𝗮𝗸𝗼 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼 𝗱𝘇𝗶𝗲̨𝗸𝗶 𝗜𝗺𝗽𝗲𝗿𝗶𝘂𝗺 𝗥𝗼𝘀𝘆𝗷𝘀𝗸𝗶𝗲𝗺𝘂
– 𝗧𝘂𝗿𝗸𝗺𝗲𝗻𝗶𝘀𝘁𝗮𝗻 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮ł 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗶 𝘂𝘁𝘄𝗼𝗿𝘇𝘆ł 𝗷𝗮̨ 𝗷𝗲𝗱𝘆𝗻𝗶𝗲 𝘄 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝗭𝗦𝗥𝗥.
– 𝗞𝗶𝗿𝗴𝗶𝘀𝘁𝗮𝗻 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮ł 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗶 𝘂𝘁𝘄𝗼𝗿𝘇𝘆ł 𝗷𝗮̨ 𝗱𝗼𝗽𝗶𝗲𝗿𝗼 𝘄 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝗭𝗦𝗥𝗥.
– 𝗞𝗮𝘇𝗮𝗰𝗵𝘀𝘁𝗮𝗻 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮ł 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗶 𝘂𝘁𝘄𝗼𝗿𝘇𝘆ł 𝗷𝗮̨ 𝗱𝗼𝗽𝗶𝗲𝗿𝗼 𝘄 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝗭𝗦𝗥𝗥.
– 𝗠𝗼𝗻𝗴𝗼𝗹𝗶𝗮 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 𝗻𝗶𝗲 𝗺𝗶𝗮ł𝗮 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗶 𝘂𝘁𝘄𝗼𝗿𝘇𝘆ł𝗮 𝗷𝗮̨ 𝗷𝗲𝗱𝘆𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝘆 𝗽𝗼𝗺𝗼𝗰𝘆 𝗭𝗦𝗥𝗥.
– 𝗕𝗶𝗮ł𝗼𝗿𝘂𝘀́ 𝗶 𝗨𝗸𝗿𝗮𝗶𝗻𝗮 𝗿𝗼́𝘄𝗻𝗶𝗲𝘇̇ 𝗽𝗼 𝗿𝗮𝘇 𝗽𝗶𝗲𝗿𝘄𝘀𝘇𝘆 𝘂𝘇𝘆𝘀𝗸𝗮ł𝘆 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰́ 𝘄 𝘄𝘆𝗻𝗶𝗸𝘂 𝗪𝗶𝗲𝗹𝗸𝗶𝗲𝗷 𝗥𝗲𝘄𝗼𝗹𝘂𝗰𝗷𝗶 𝗣𝗮𝘇́𝗱𝘇𝗶𝗲𝗿𝗻𝗶𝗸𝗼𝘄𝗲𝗷 𝘄 𝗿𝗮𝗺𝗮𝗰𝗵 𝗿𝗲𝗽𝘂𝗯𝗹𝗶𝗸 𝗭𝗦𝗥𝗥. 𝗜 𝗱𝗼𝗽𝗶𝗲𝗿𝗼 𝘄 𝟭𝟵𝟵𝟭 𝗿𝗼𝗸𝘂 (𝗿𝗼́𝘄𝗻𝗶𝗲𝘇̇ 𝗼𝗱 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶) 𝘂𝘇𝘆𝘀𝗸𝗮𝗹𝗶 𝗽𝗲ł𝗻𝗮̨ 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰́.

𝗪𝗮𝗿𝘁𝗼 𝘇𝗮𝘀𝘁𝗮𝗻𝗼𝘄𝗶𝗰́ 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘁𝗮𝗸𝘇̇𝗲 𝗻𝗮𝗱 𝗿𝗼𝗹𝗮̨ 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶-𝗭𝗦𝗥𝗥 𝘄 𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝘇𝗶𝗻𝗮𝗰𝗵 𝗶 𝗽𝗼𝘄𝘀𝘁𝗮𝗻𝗶𝘂 𝘁𝗮𝗸𝗶𝗰𝗵 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄 𝗷𝗮𝗸 𝗖𝗵𝗶𝗻𝘆, 𝗪𝗶𝗲𝘁𝗻𝗮𝗺, 𝗞𝗼𝗿𝗲𝗮 𝗣𝗼́ł𝗻𝗼𝗰𝗻𝗮, 𝗜𝗻𝗱𝗶𝗲, 𝗚𝗿𝗲𝗰𝗷𝗮 (𝗼𝗱𝗯𝗶𝘁𝗮 𝗧𝘂𝗿𝗸𝗼𝗺 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗲̨ 𝗷𝘂𝘇̇ 𝘄 𝟭𝟴𝟮𝟭 𝗿.), 𝗔𝗹𝗴𝗶𝗲𝗿𝗶𝗮, 𝗞𝘂𝗯𝗮, 𝗜𝘇𝗿𝗮𝗲𝗹, 𝗔𝗻𝗴𝗼𝗹𝗮, 𝗠𝗼𝘇𝗮𝗺𝗯𝗶𝗸 𝗶𝘁𝗽. ..
𝗧𝗼 𝘁𝗮𝗸𝗮 𝗱𝘇𝗶𝘄𝗻𝗮 „𝗮𝗴𝗿𝗲𝘀𝗷𝗮❞, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗮 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗼𝗯𝗷𝗮𝘄𝗶𝗮ł𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘇𝗲 𝘀𝘁𝗿𝗼𝗻𝘆 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗮𝗻. 𝗗𝘇𝗶𝗲̨𝗸𝗶 𝘇𝗻𝗮𝗰𝘇𝗻𝗲𝗺𝘂 𝘄𝗸ł𝗮𝗱𝗼𝘄𝗶 𝘁𝗲𝗴𝗼 𝗸𝗿𝗮𝗷𝘂 𝗻𝗮𝘄𝗲𝘁 𝗦𝘇𝘄𝗮𝗷𝗰𝗮𝗿𝗶𝗮 𝘂𝘇𝘆𝘀𝗸𝗮ł𝗮 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰́ 𝗼𝗱 𝗙𝗿𝗮𝗻𝗰𝗷𝗶. 𝗔 𝗿𝗮𝗰𝘇𝗲𝗷 𝘀𝘁𝗮ł𝗼 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘁𝗼 𝗱𝘇𝗶𝗲̨𝗸𝗶 𝗦𝘂𝘄𝗼𝗿𝗼𝘄𝗼𝘄𝗶 (𝗣𝗿𝘇𝗲𝗷𝘀́𝗰𝗶𝗲 𝘄𝗼𝗷𝘀𝗸 𝗔𝗹𝗲𝗸𝘀𝗮𝗻𝗱𝗿𝗮 𝗦𝘂𝘄𝗼𝗿𝗼𝘄𝗮 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗗𝗶𝗮𝗯𝗲𝗹𝘀𝗸𝗶 𝗠𝗼𝘀𝘁 𝘄 𝗔𝗹𝗽𝗮𝗰𝗵 𝘀𝘇𝘄𝗮𝗷𝗰𝗮𝗿𝘀𝗸𝗶𝗰𝗵, 𝟮𝟭𝟳 𝗹𝗮𝘁 𝘁𝗲𝗺𝘂 – 𝗱𝘇𝗶𝘀́ 𝘀𝘁𝗼𝗶 𝘁𝗮𝗺 𝗽𝗼𝗺𝗻𝗶𝗸 𝗶 𝗽𝗼𝘄𝗶𝗲𝘄𝗮𝗷𝗮̨ 𝗳𝗹𝗮𝗴𝗼 𝗦𝘇𝘄𝗮𝗷𝗰𝗮𝗿𝗶𝗶 𝗶 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶) 𝗶 𝗼𝗱 𝘁𝗲𝗴𝗼 𝗰𝘇𝗮𝘀𝘂 𝗦𝘇𝘄𝗮𝗷𝗰𝗮𝗿𝗶𝗮 𝗻𝗶𝗴𝗱𝘆 (❗) 𝗻𝗶𝗲 𝘄𝗮𝗹𝗰𝘇𝘆ł𝗮;

𝗥𝗼́𝘄𝗻𝗶𝗲𝘇̇ 𝗺𝗶𝗮ł𝗼 𝗺𝗶𝗲𝗷𝘀𝗰𝗲:
– 𝗦𝘁𝗮𝗻𝗼𝘄𝗶𝘀𝗸𝗼 𝗞𝗮𝘁𝗮𝗿𝘇𝘆𝗻𝘆 𝗜𝗜 𝘄 𝟭𝟳𝟴𝟬 𝗿. 𝘄𝗿𝗮𝘇 𝘇 𝘂𝘁𝘄𝗼𝗿𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲𝗺 𝗟𝗶𝗴𝗶 𝗡𝗲𝘂𝘁𝗿𝗮𝗹𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗭𝗯𝗿𝗼𝗷𝗻𝗲𝗷 𝗶 𝗳𝗮𝗸𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝘆𝗺 𝘄𝘀𝗽𝗮𝗿𝗰𝗶𝗲𝗺 𝗽𝗼́ł𝗻𝗼𝗰𝗻𝗼𝗮𝗺𝗲𝗿𝘆𝗸𝗮𝗻́𝘀𝗸𝗶𝗰𝗵 𝗦𝘁𝗮𝗻𝗼́𝘄 𝗭𝗷𝗲𝗱𝗻𝗼𝗰𝘇𝗼𝗻𝘆𝗰𝗵 𝘄 𝘄𝗮𝗹𝗰𝗲 𝗼 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰́ 𝗼𝗱 𝗪𝗶𝗲𝗹𝗸𝗶𝗲𝗷 𝗕𝗿𝘆𝘁𝗮𝗻𝗶𝗶.
– 𝘄 𝗰𝗶𝗮̨𝗴𝘂 𝗼𝘀𝘁𝗮𝘁𝗻𝗶𝗰𝗵 𝗱𝘄𝗼́𝗰𝗵 𝘀𝘁𝘂𝗹𝗲𝗰𝗶 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗮 𝗱𝘄𝘂𝗸𝗿𝗼𝘁𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝘆𝘇𝗻𝗮ł𝗮 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰́ 𝘄𝗶𝗲̨𝗸𝘀𝘇𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄 𝗲𝘂𝗿𝗼𝗽𝗲𝗷𝘀𝗸𝗶𝗰𝗵 𝗽𝗼 𝘇𝗻𝗶𝘀𝘇𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝘂 𝗛𝗶𝘁𝗹𝗲𝗿𝗮 𝗶 𝗡𝗮𝗽𝗼𝗹𝗲𝗼𝗻𝗮;
– 𝘀𝘁𝗮𝗻𝗼𝘄𝗶𝘀𝗸𝗼 𝗦𝘁𝗮𝗹𝗶𝗻𝗮 𝘄 𝗻𝗲𝗴𝗼𝗰𝗷𝗮𝗰𝗷𝗮𝗰𝗵 𝘇 𝗨𝗦𝗔 𝗶 𝗔𝗻𝗴𝗹𝗶𝗮̨, 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲 𝗱𝗮ł𝗼 𝗡𝗶𝗲𝗺𝗰𝗼𝗺 𝗺𝗼𝘇̇𝗹𝗶𝘄𝗼𝘀́𝗰́ 𝘂𝘁𝗿𝘇𝘆𝗺𝗮𝗻𝗶𝗮 𝗽𝗮𝗻́𝘀𝘁𝘄𝗼𝘄𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗽𝗼 𝗸𝗹𝗲̨𝘀𝗰𝗲 𝘄 𝟭𝟵𝟰𝟱 𝗿.;
– 𝘀𝘁𝗮𝗻𝗼𝘄𝗶𝘀𝗸𝗼 𝗚𝗼𝗿𝗯𝗮𝗰𝘇𝗼𝘄𝗮 𝘂𝗺𝗼𝘇̇𝗹𝗶𝘄𝗶ł𝗼 𝗽𝗼𝗻𝗼𝘄𝗻𝗲 𝘇𝗷𝗲𝗱𝗻𝗼𝗰𝘇𝗲𝗻𝗶𝗲 𝗼𝗯𝘂 𝗡𝗶𝗲𝗺𝗶𝗲𝗰 𝘄 𝟭𝟵𝟵𝟬 𝗿. 𝗯𝗲𝘇 𝘇𝗯𝗲̨𝗱𝗻𝘆𝗰𝗵 𝗽𝗿𝗼𝗯𝗹𝗲𝗺𝗼́𝘄;

𝗣𝗼𝗺𝗼𝗰 𝗭𝗦𝗥𝗥 𝗱𝗹𝗮 𝗘𝗴𝗶𝗽𝘁𝘂, 𝗽𝗼 𝗸𝘁𝗼́𝗿𝗲𝗷 𝗯𝘆ł 𝗼𝗻 𝘄 𝘀𝘁𝗮𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗰𝗶𝘄𝘀𝘁𝗮𝘄𝗶𝗰́ 𝘀𝗶𝗲̨ 𝗶 𝘂𝘁𝗿𝘄𝗮𝗹𝗶𝗰́ 𝘀𝘄𝗼𝗷𝗮̨ 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰́ 𝘄 𝘄𝗼𝗷𝗻𝗶𝗲 𝘇 𝗜𝘇𝗿𝗮𝗲𝗹𝗲𝗺, 𝗪𝗶𝗲𝗹𝗸𝗮̨ 𝗕𝗿𝘆𝘁𝗮𝗻𝗶𝗮̨ 𝗶 𝗙𝗿𝗮𝗻𝗰𝗷𝗮̨ 𝘄 𝗹𝗮𝘁𝗮𝗰𝗵 𝟭𝟵𝟱𝟲-𝟱𝟳.
– 𝗜𝗻𝘁𝗲𝗿𝘄𝗲𝗻𝗰𝗷𝗮 𝗭𝗦𝗥𝗥 𝘄 𝟭𝟵𝟲𝟳 𝗿. 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗿𝘄𝗮ł𝗮 𝘄𝗼𝗷𝗻𝗲̨ 𝗺𝗶𝗲̨𝗱𝘇𝘆 𝗜𝘇𝗿𝗮𝗲𝗹𝗲𝗺 𝗮 𝗘𝗴𝗶𝗽𝘁𝗲𝗺 (𝗳𝗮𝗸𝘁𝘆𝗰𝘇𝗻𝗶𝗲 𝗿𝗮𝘁𝘂𝗷𝗮̨𝗰 𝗔𝗿𝗮𝗯𝗼́𝘄 𝗽𝗿𝘇𝗲𝗱 𝗽𝗼𝗿𝗮𝘇̇𝗸𝗮̨ 𝘄 𝗱𝘄𝗼́𝗰𝗵 𝘄𝗼𝗷𝗻𝗮𝗰𝗵 𝘄 𝗹𝗮𝘁𝗮𝗰𝗵 𝟭𝟵𝟲𝟳-𝟳𝟰).
– 𝗗𝗲𝗰𝘆𝗱𝘂𝗷𝗮̨𝗰𝗮 𝗿𝗼𝗹𝗮 𝗭𝗦𝗥𝗥 𝘄 𝘇𝗮𝗽𝗲𝘄𝗻𝗶𝗲𝗻𝗶𝘂 𝗔𝗻𝗴𝗼𝗹𝗶 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝘄 𝟭𝟵𝟳𝟱 𝗿.

𝗖𝗮ł𝗮 𝗵𝗶𝘀𝘁𝗼𝗿𝗶𝗮 𝗥𝗼𝘀𝗷𝗶 𝘀𝘂𝗴𝗲𝗿𝘂𝗷𝗲, 𝘇̇𝗲 𝗽𝗼𝗱 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝘆𝗺 𝗿𝘇𝗮̨𝗱𝗲𝗺 𝗶 𝘂𝘀𝘁𝗿𝗼𝗷𝗲𝗺 𝗸𝗼𝗻𝘀𝗲𝗸𝘄𝗲𝗻𝘁𝗻𝗶𝗲 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘀𝘁𝗿𝘇𝗲𝗴𝗮ł𝗮 𝗼𝗻𝗮 𝘇𝗮𝘀𝗮𝗱 𝗻𝗶𝗲𝗽𝗼𝗱𝗹𝗲𝗴ł𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗶 𝘀𝗮𝗺𝗼𝘀𝘁𝗮𝗻𝗼𝘄𝗶𝗲𝗻𝗶𝗮 𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝗼́𝘄 𝗶 𝗻𝗮𝗿𝗼𝗱𝗼́𝘄. 𝗧𝗼 𝗼𝗻𝗮 𝗽𝗼𝗺𝗼𝗴ł𝗮 𝘄 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝘆 𝗺𝗼𝘇̇𝗹𝗶𝘄𝘆 𝘀𝗽𝗼𝘀𝗼́𝗯 𝘀𝘁𝘄𝗼𝗿𝘇𝘆𝗰́ 𝘄𝗶𝗲𝗹𝗼𝗯𝗶𝗲𝗴𝘂𝗻𝗼𝘄𝘆 𝘀́𝘄𝗶𝗮𝘁 𝘄 𝗸𝗮𝘇̇𝗱𝗲𝗷 𝗲𝗽𝗼𝗰𝗲 𝗶 𝗽𝗿𝘇𝗲𝘇 𝗰𝗮ł𝘆 𝗰𝘇𝗮𝘀.

𝗠𝗮𝗰𝗶𝗲 𝗼𝗰𝗵𝗼𝘁𝗲̨ 𝗻𝗮 𝗽𝗼𝗹𝗲𝗺𝗶𝗸𝗲̨, 𝘁𝗼 𝗽𝗿𝗼𝘀𝘇𝗲̨ 𝘁𝗿𝘇𝘆𝗺𝗮𝗰́ się 𝗳𝗮𝗸𝘁𝗼́𝘄, 𝗮 𝗻𝗶𝗲 𝗼𝗳𝗲𝗿𝗼𝘄𝗮𝗰́ 𝘀ł𝗼𝗱𝗸𝗶𝗲𝗴𝗼 𝗽𝗶𝗲𝗿𝗱𝘇𝗲𝗻𝗶𝗮 𝗻𝘁 𝗿𝗼𝗹𝗶 𝗣𝗼𝗹𝘀𝗸𝗶 𝗼𝗿𝗮𝘇 𝗸𝗼𝗺𝗽𝗹𝗲𝘁𝘂 𝗽𝗼𝗴𝗹𝗮̨𝗱𝗼́𝘄 𝘇 𝘁𝗲𝗹𝗲𝘄𝗶𝘇𝗼𝗿𝗮 𝗻𝗮 𝘄𝘀𝘇𝘆𝘀𝘁𝗸𝗶𝗲 𝗶𝗻𝗻𝗲 𝘁𝗲𝗺𝗮𝘁𝘆.

Do kogo należy Polska?



„Jesteśmy w sytuacji w pewnym sensie nie do odwrócenia, ponieważ jesteśmy krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy” (M. Morawiecki)

Siedziba Funduszu BlackRock

Myśl premiera Morawieckiego może szokować, gdyż tradycyjnie za podmioty polityki uważane są suwerenne państwa (elity rządzące tych państw).

Polska szkoła cybernetyczna wypracowała terminologię pozwalająca zmniejszyć dysonans. „Jeżeli suwerenne państwo będziemy rozpatrywać jako system autonomiczny, zaś jego rozwój jako proces autonomiczny, wówczas stosunki międzynarodowe możemy opisać jako wzajemne oddziaływania sterownicze państw jako systemów lub procesów autonomicznych, którego celem jest uzyskanie jak największego udziału w procesach sterowania międzynarodowego” (J. Kossecki, „Naukowe podstawy nacjokratyzmu”, Warszawa 2015, str. 190).

Udział ten mierzy się stosunkiem mocy swobodnej państwa do całkowitej mocy swobodnej wszystkich państw na świecie.

Udziały w sterowaniu międzynarodowym liczone według metody polskich cybernetyków (tamże, str. 190 i następne) w czerwcu 2024 roku wyniosły: Chińska Republika Ludowa – 25,8%, Stany Zjednoczone Ameryki – 13,5%, Japonia – 9%, Federacja Rosyjska – 8%, Niemcy i Austria – 6%, Indie – 3,4%, Wielka Brytania – 3%, Republika Korei – 2,9%, Ukraina – 2,7%, Francja – 2,4%.

Na resztę świata przypada pozostające 23,3% sterowania. Z wymienionych państw Chiny, Indie i Korea odnotowują wzrost a pozostałe kraje stały spadek udziałów sterowania międzynarodowego. Wszystkie wymienione państwa traktowane są jako systemy autonomiczne, czyli takie, którego organizator (homeostat) oddziałuje na system i jego otoczenie w interesie tego systemu.

Również teoria stosunków międzynarodowych zakłada, że państwa działają we własnym interesie. System mający zewnętrznego organizatora nie jest autonomiczny. Nie steruje się we własnym interesie, skoro rozpoznanie celu sterowania nie leży w gestii jego wewnętrznego organizatora. Jego historycznym przykładem może być państwo kolonialne.

Jeszcze niższym stopniem autonomii dysponuje system sterowny, którego modelem może być okupacja. Jeżeli zatem przyjmiemy, że Ukraina jest sterowana przez USA to łączny potencjał sterowniczy tych państw wyniesie 16,2%. Łączny potencjał sterowniczy krajów NATO w czerwcu bieżącego roku wyniósł 37,8%, krajów grupy G7 37,4%, krajów BRICS+ 41,2%.

O jakiej zależności mówił premier Morawiecki?

„W okresie PRL agentury i inne kanały wpływu radzieckie były stopniowo wypierane przez inne – niemieckie, amerykańskie, izraelskie, francuskie itd. – które w końcu przejmowały kontrolę nad Polską. Ujawniło się to po 1989 roku, zwłaszcza gdy Polska stała się członkiem UE i główna część jej prawa jest stanowiona przez zewnętrznego organizatora w Brukseli, nie zawsze zgodnie z polskim interesem” (tamże, str. 167).

Dla odróżnienia państw suwerennych od tych sterowanych przez obcych organizatorów można wykorzystać teorię stosunków międzynarodowych. Pozwala ona stwierdzić, czy wewnętrzny organizator określa interes danego państwa, czy też nie.

John J. Mearsheimer z Sebastianem Rosato w oryginalnej a podobno „kontrowersyjnej” pracy „Jak myślą państwa. Racjonalność w polityce zagranicznej” (Przedświty, 2024) stawiają tezę, że w państwach racjonalnych „przeprowadzana jest gruntowna analiza poglądów głównych decydentów po czym wybiera się strategię opartą na wiarygodnej teorii” (tamże, str. 61). „Racjonalni decydenci wykorzystują wiarygodne teorie, aby zrozumieć sytuację, w której się znajdują, i zdecydować o strategii działania. Natomiast nieracjonalni decydenci bazują na niewiarygodnych teoriach lub nie korzystają z nich wcale. […] Dwuetapowy proces deliberacji obejmuje rzetelną i nieskrępowaną debatę wśród osób odpowiedzialnych za kształtowanie polityki oraz dokonanie ostatecznego wyboru strategii przez głównego decydenta. Państwa nieracjonalne z kolei nie zasadzają swojej polityki na wiarygodnych teoriach lub nie przeprowadzają odpowiedniego procesu deliberacji – albo dlatego, że nie ma w nich warunków do wolnej i nieskrępowanej debaty, albo dlatego, że nie dochodzi w nich do podjęcia ostatecznej decyzji politycznej” (tamże, str. 105).

Obaj badacze, posługując się tymi kryteriami, dochodzą do wniosku, że większość państw jest racjonalna przez większość czasu, nawet jeżeli nie zawsze prowadzi to do sukcesu. Działanie polityczne dokonuje się bowiem w warunkach niepewności, przez co ważyć mogą okoliczności nad którymi nie ma się kontroli (tamże, str. 46 i nast.).

Za bezużyteczne naukowo oceniają rozumienie racjonalności politycznej, jako maksymalizacji oczekiwanej użyteczności, zarówno przez przypisywanie obiektywnego prawdopodobieństwa (tamże, str. 124), jak ewentualne inne metody (tamże, str. 128) a także wykorzystanie analogii, heurystyk i programu psychologii politycznej w politologii (tamże, str. 131 i nast.).

Autorzy za dobry sprawdzian swojej teorii uważają fakt, że racjonalne w jej świetle są zarówno „wielkie strategie” jak i decyzje podejmowane w sytuacjach kryzysowych, funkcjonujące w literaturze za przykłady politycznego irracjonalizmu.

Do racjonalnych strategii zaliczają politykę niemiecką wobec trójporozumienia w okresie poprzedzającym pierwszą wojnę światową, politykę Japonii wobec ZSRR przed druga wojna światową, politykę Francji wobec III Rzeszy w latach 30. XX wieku, rozszerzenie NATO po zakończeniu zimnej wojny i strategię liberalnego hegemonizmu.

Racjonalne decyzje w sytuacjach kryzysowych to rozpoczęcie przez Niemcy pierwszej wojny światowej, atak Japonii na Stany Zjednoczone, atak Niemiec na Związek Radziecki, rozwiązanie kryzysu kubańskiego przez USA, inwazję Związku Radzieckiego na Czechosłowację, a także … atak Rosji na Ukrainę w 2022 roku (co nb. tłumaczy uznanie znakomitej książki za „kontrowersyjną”).

Przykładami nieracjonalnych strategii omawianych w inkryminowanej pozycji są: przyjęcie przez Niemcy koncepcji ryzyka w okresie poprzedzającym pierwszą wojnę światową, skutkujące niepotrzebną budową potężnej floty wojennej, przyjęcie przez Wielką Brytanię strategii niezaciągania zobowiązań w okresie poprzedzającym drugą wojnę światową m.in. zaniechanie tworzenia armii do walki na kontynencie europejskim; błędne decyzje to inwazja w Zatoce Świń w 1961 roku, inwazja na Irak w 2003 roku.

Przyjęte przez amerykańskich badaczy rozumienie racjonalności państw dopowiada cybernetycznemu pojęciu państwa, jako systemu autonomicznego. W konsekwencji państwa stale stosujące nieracjonalne strategie należy uznać za systemy samosterowne lub tylko sterowne.

Skoro większość suwerennych państw jest racjonalna przez większość czasu, to państwa stale nieracjonalne nie są suwerenne. Pojedyncze nieracjonalne decyzje dają natomiast podstawę do szukania obcych wpływów, agentury, czy też dywersji politycznej wśród decydentów.

Irracjonalna Polska

Polska oceniana według kryteriów Mearsheimera i Rosato jest państwem irracjonalnym, ponieważ teorie, które mają uzasadniać jej strategię polityczną oparte są na analogiach historycznych, heurystykach poznawczych i psychologii politycznej, nie są poddawane dyskusji lub w ogóle nie istnieją.

„W państwie nieracjonalnym nie dochodzi do deliberacji a u źródeł strategii leży albo niewiarygodna teoria, albo w ogóle brak jej podstaw teoretycznych, względnie mamy do czynienia z oboma tymi wypaczeniami procesu decyzyjnego” (tamże, str. 61).

Polityki wschodniej, bezwarunkowego wsparcia dla Ukrainy, wrogości wobec Rosji, wrogości wobec Białorusi, sankcji gospodarczych, „zielonego ładu”, „solidarności europejskiej” by wymienić tylko niektóre przykłady, nie można uznać za racjonalne z powodów wyłuszczanych przez Mearsheimera i Rosato.

To samo dotyczy teorii „zderzenia cywilizacji”, która ma uzasadniać rzekomo bezalternatywną politykę III RP.

„W rzeczywistości to narody a nie cywilizacje są największymi grupami społecznymi, wobec których ludzie wykazują szczególną lojalność. Nacjonalizm a nie cywilizacjonizm – czymkolwiek by nie był – jest najpotężniejszą ideologią polityczną na naszej planecie. Trudno się zatem dziwić, że dane empiryczne nie potwierdzają tezy jakoby konflikty we współczesnym świecie wynikały w dużej mierze z różnic cywilizacyjnych” (tamże, str. 87).

Przyjęte w Polsce dogmaty polityczne nie podlegają żadnej dyskusji. Próby debaty publicznej są kontrolowane, pozorowane, eliminowane i cenzurowane. O ile mi wiadomo wśród polskich władz również nie toczy się żadna dyskusja nad strategią państwa. Taka sytuacja w języku cybernetyki społecznej może zostać określona jako brak wewnętrznego organizatora, co jest równoznaczne z istnieniem organizatora zewnętrznego dla systemu samosterownego, jakim jest III RP.

Taki wniosek tylko potwierdzają umowy i porozumienia zawierane z Ukrainą nie tylko w tajemnicy przed społeczeństwem (nominalnym suwerenem) ale nawet przed Sejmem (! – vide wypowiedź marszałka Krzysztofa Bosaka).

Traktowane poważnie oznaczałyby przystąpienie Polski do wojny z Rosją w ścisłym sojuszu z Ukrainą, co jest przyznaniem się expressis verbis do obcych wpływów w Polsce. Prawdopodobnie jednak są tylko częścią jakiejś gry politycznej nie ujawnianej opinii publicznej.

Ukrywane przed opinią publiczną porozumienia dotyczące Ukrainy nie są zresztą precedensem w polskiej historii, gdyż podobne miały już miejsce w 1919 i 1920 roku (zob. „Narodowa Demokracja wobec wojny w 1920 roku” w: „Roman Dmowski i trzy pokolenia narodowców”, Warszawa 2023, str. 73).

Wniosek jaki należy z tego wyciągnąć jest całkowicie zgodny z zasadami realizmu. Polska nie jest państwem suwerennym, zależąc bez reszty od układu sił międzynarodowych, na który to układ nie ma żadnego wpływu.

Zaskakujące może być to, że również polityka państw poważniejszych od Polski wcale nie wygląda dużo lepiej. Jaki jest bowiem cel tzw. polityki klimatycznej UE? Czy teorie klimatyczne są przedmiotem „rzetelnej i nieskrępowanej debaty”? W jaki sposób pauperyzacja mas, dewastacja ekonomiczna, niekonkurencyjność gospodarek, czy deindustrializacja, jakimi będzie skutkował „zielony” a może wkrótce i „niebieski” ład, mają pomóc w rozwoju państwom europejskim? Czemu służy rewolucja antykulturowa?

Podobne wątpliwości nasuwa odcięcie się Europy od rosyjskich surowców. Polityka UE jest korzystna zarówno dla USA jak i Chin. Pierwszym zapewnia surowcowy rynek zbytu oraz podział Światowej Wyspy na Rimland i Hartland według klasycznych zasad anglosaskiej geopolityki, sformułowanych jeszcze przez Halforda Johna Mackindera; drugim bezkonkurencyjność gospodarczą.

Czy to oznacza, że Europa również ma swego zewnętrznego organizatora? To wydaje się bardziej racjonalnym przypuszczeniem niż powtarzające się wśród tzw. „populistów” przekonanie, że Zachód po prostu oszalał. Czy organizatorem tym są Stany Zjednoczone, czy może Chiny to osobny problem. Chętnie widziałbym dyskusję specjalistów na ten palący temat. Jest jednak jeszcze inna możliwość, na którą warto zwrócić uwagę.

Paradoksalność amerykańskiej polityki…

postzimnowojennej niekonsekwentnie przyznają Mearsheimer i Rosato: „Chociaż są powody, by uznawać, że projekt liberalnego hegemonizmu zakończył się porażką, była to racjonalna wielka strategia. Polityka opierała się na zestawie wiarygodnych teorii liberalnych i była wynikiem deliberatywnego procesu decyzyjnego […] choć uważamy liberalne teorie polityki za wiarygodne – to znaczy logicznie spójne wyjaśnienia zasadzające się na rozsądnych założeniach i poparte istotnymi dowodami empirycznymi – uważamy je za wadliwe” (!- tamże, str.188).

Amerykańscy politolodzy niestety nie podają konkretnych deliberacji, które ich zadaniem stały tym jednogłośnym a paradoksalnym konsensusem politycznym. A one właśnie są rozstrzygające. Czyżby USA były państwem nieracjonalnym przez ostatnie 30 lat?

Niekonsekwencję można tłumaczyć amerykańskim patriotyzmem obu autorów ale istnieje również inne, bardziej płodne wyjaśnienie. Realizm polityczny tradycyjnie uznaje ideologię danego państwa, niezależnie od jej charakteru (liberalizm, komunizm, nacjonalizm, faszyzm itd.) za czynnik nietłumaczący stosunków międzynarodowych (zob. np. Kenneth N. Waltz „Człowiek, państwo, wojna”, Kraków 2023).

Jednak, gdyby światowe przywództwo USA doprowadziło do likwidacji suwerennych państw narodowych, wprowadzając na ich miejsce globalne „liberalne instytucje” zniknęłaby paradoksalność amerykańskiego liberalnego hegemonizmu. Stosunki międzynarodowe przestałyby istnieć wraz ze swoimi zasadami a ich miejsce zajęłaby polityka wewnętrzna rządu światowego.

Mearsheimer pomija taką możliwość i w niekonsekwentnie uważa za wiarygodną teorię, którą jednocześnie ocenia jako wadliwą (zob. „Wielkie złudzenie. Liberalne marzenia a rzeczywistość międzynarodowa” (Kraków – Warszawa 2021). Jak już była mowa wyżej, stała irracjonalność polityki danego państwa wskazuje na zewnętrznego (w sensie cybernetycznym) organizatora tej polityki.

Pytanie zatem, kto może być organizatorem transformacji w kierunku rządu globalnego? Narzucającym się kandydatem jest tzw. deep state amerykański. Charakterystykę tych kręgów oraz ich polityki znajdziemy w „Czasie niewolników. Jak świat stał się własnością kilku korporacji” Józefa Białka (Wektory, 2019).

Książka ta jest równie brawurowym co przystępnym streszczeniem pięciotomowej „Wojny o pieniądz” Song Honbinga, wydanej w Polsce przez Józefa Białka. Dowiadujemy się z niej jak rodziny Rothschildów, Rockefelerów, Morganów, Harrimanów, Schiffów, Warburgów, Kuhnów, Loebów oraz innych finansowych i przemysłowych potentatów opanowały światowe finanse oraz gospodarki.

Główne etapy procesu to wybór USA jako narzędzia światowej dominacji militarnej, gospodarczej i finansowej, utworzenie Rezerwy Federalnej jako narzędzia kontroli nad samymi Stanami Zjednoczonymi, rewolucja inwestycyjna lat 80. XX wieku oraz wprowadzany właśnie ostatni etap kontroli, którego przejawami są liberalny hegemonizm, „zielony ład”, czy „wielki reset”.

„Tak jak przewidywał jeszcze na początku XIX wieku Rothschild, władza należała do tych, którzy mieli kontrolę nad emisją pieniądza, w USA zaś było to dwanaście banków nadzorujących Rezerwę Federalną oraz ich polityczni poplecznicy ulokowani na najważniejszych stanowiskach w państwie. Wbrew deklaracjom, nikomu nie zależało na wolnym rynku, a hasło to było wówczas, podobnie jak i później, tylko propagandowym chwytem.

Celem była monopolizacja władzy i własności, a problemem był jedynie sposób, w jaki ją sobie zapewnić. W wieku XIX udało się to uczynić dzięki stworzeniu tzw. kapitalizmu finansowego opartego na systemie prywatnych banków centralnych, w których zadłużało się państwo i jego obywatele. W pierwszej połowie XX wieku, wskutek (…) rozdzielenia własności i kontroli, ten system przekształcił się w nową formę kapitalizmu finansowego, przechodząc od kapitalizmu udziałowców do kapitalizmu inwestorów. Ustawy wprowadzane od pierwszej dekady XX wieku miały zapewnić instytucjom finansowym oraz posłusznemu im państwu pełna kontrolę i monopol, co urzeczywistnione zostało we wdrożonym przez Roosevelta projekcie Nowego Ładu.

Stopniowe osłabianie związku pieniądza ze złotem, aż do całkowitego wypchnięcia złota z rynku finansowego, dodatkowo przyczyniło się do tego, że wartość stała się rzeczą arbitralną, łatwa do odgórnego ustalania. W pewnym sensie zachodni świat kapitalistyczny niewiele różnił się od wschodniego świata komunistycznego, gdyż i tu, i tam, o tym, co ma jaką wartość, decydowały pośrednio bądź bezpośrednio organy centralne. Dla władzy problemem było jednak rozproszenie własności, które dokonało się w wskutek powstania na rynku mnogości podmiotów będących spółkami akcyjnymi. W sytuacji takiego rozdrobnienia trudno było nie tyle sprawować kontrole nad firmą, ile sprawować kontrolę nad tymi, którzy kontrolowali firmy (…)

Powstanie funduszy inwestycyjnych było w stanie zapobiec tej sytuacji, gdyż w istocie wystarczyło, aby fundusze te przejęły zaledwie 5 procent akcji, aby zapewnić kontrolę nad firmą i wpływać na decyzję jej zarządu, pozostali akcjonariusze nie byli bowiem w stanie zjednoczyć się w taki sposób, aby przebić te 5 procent głosów ” („Czas niewolników […]”, str. 161-162).

W cieniu BlackRock

Stała kontrola spółki akcyjnej wymaga stosowania długoterminowej strategii inwestycyjnej buy and hold (kup i trzymaj). Jej realizację umożliwiła dopiero rewolucja informatyczna lat 80 XX wieku. Zaowocowała ona powstaniem tzw. pasywnych funduszy inwestycyjnych, które w długim okresie, stopniowo, metodycznie i niezauważalnie przejmowały oraz konsolidowały aktywa „monopolizując kontrolę nad nimi w rekach jednej lub kilku firm, stojących ponad całym systemem finansowym i całą gospodarką” (tamże, str.167).

Największy fundusz inwestycyjny BlackRock na koniec 2018 roku zarządzał aktywami 6 bilionów dolarów, czyli czterokrotnie większymi niż roczny budżet USA.

„Aby uświadomić sobie skalę problemu, spójrzmy tylko na pobieżny wykaz firm, które kontroluje Wielka Trójka, a więc BlackRock, Vanguard i State Street. W każdym wypadku są to giganci na danym rynku. Rynek informatyczny: Apple, Microsoft, Hewlett-Packard, Intel Corporation; rynek dostawców energii: Exxon Mobil, General Electric, Royal Dutch Stell; rynek transportu: General Motors, Boeing Corporation: rynek kosmetyczny: Johnson&Johnson, Procter & Gamble; rynek spożywczy: Nestle, McDonald’s; rynek mediów: Walt Disney, Time Warner, CBS, NBS, Universal; rynek finansowy: Citigroup, JP Morgan Chase, Bank of Americ; a także instytucje międzynarodowe, takie jak Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Europejski Bank Centralny” (tamże, str.174).

Nie inaczej wygląda sytuacja w Polsce.

„BlackRock znajdujemy bowiem na liście udziałowców takich działających na polskim rynku firm, jak PZU, PKN Orlen, Giełda Papierów Wartościowych, PGE, PGNIG S.A., Jastrzębska Spółka Węglowa, Grupa Lotos, KGHM, Ciech S.A. BlackRock posiada też udziały w następujących bankach: PKO S.A., ING Bank Śląski, Bank Handlowy , Orange, Alior Bank, Santander, Millenium (…) Deutsche Bank, Raiffeisen Bank” (tamże, str. 240).

„Rok 1985 wydaje się kluczowy dla zrozumienia naszych czasów. W tym samym roku, w którym w USA ruszył wielkie fundusze inwestycyjne, takie jak BlackRock, rozpoczęła się pierestrojka, a Wojciech Jaruzelski spotkał się z Davidem Rockefellerem, ustalając sposób przejęcia Polski przez międzynarodowe instytucje finansowe” (tamże, str. 236). Tym samym znaleźliśmy odpowiedź na pytanie do kogo należy Polska.

Zauważmy, że uznanie „międzynarodowych instytucji finansowych” za rzeczywistego organizatora państwa polskiego (w sensie cybernetycznym) doskonale tłumaczy „irracjonalną” politykę polską o jakiej była mowa wyżej. To samo rzecz jasna dotyczy również „irracjonalnych” polityk UE i USA.

Polityki te są irracjonalne tylko dla suwerennych państw narodowych. Zmierzają bowiem do ich likwidacji poprzez wskazane już kilkakrotnie narzędzia finansowe, socjotechniczne czy polityczne. Elity finansowe dążą do likwidacji wszelkiego ryzyka inwestycyjnego a co zatem idzie charakterystycznej dla stosunków międzynarodowych niepewności.

Niewiadomą ale niewątpliwie istotną rolę ma w tym procesie odgrywać tzw. sztuczna inteligencja. Mogłaby ona doprowadzić pasywną strategię inwestowania do jej ostatecznych konsekwencji, wiążąc każdorazową konsumpcję czegokolwiek na świecie z odpowiednim procesem produkcji określonego dobra. W takiej sytuacji pieniądz nie byłby już potrzebny. W ten sposób konsumenci zostaliby pozbawieni wszelkiej wolności wyboru a inwestorzy jakiegokolwiek ryzyka. Ideał kapitalistyczny i komunistyczny złączyłby się w jedno.

Paskudna alternatywa

Polska wydaje się być w paskudnej alternatywie między likwidacją przez lichwiarską międzynarodówkę a likwidacją w „strefie zgniotu” klasycznie rozumianej geopolityki. Przy czym realizacja któregokolwiek członu jest niepewna i w ogóle nie zależy ani od nominalnych organów państwa polskiego ani od Polaków (których liczebność można oceniać na 10-15% ludności tubylczej).

Nie wiadomo jaki jest udział funduszy inwestycyjnych w potencjale sterowniczym krajów NATO (wynoszącym, jak wyżej podano 37,8%) a jaki w potencjale krajów BRICS+ (41,2%). Nie znam żadnej literatury, która podejmowałaby to zagadnienie i obawiam się, że metodologia cybernetyczna w ogóle nie jest w stanie „udźwignąć” tego zagadnienia.

Jeśli udałoby jakimś cudem się uniknąć likwidacji to pozostawałoby pytanie, czy uchodzący za konkurencyjny wobec globalistów zachodnich sojusz BRICS+ byłby istotnie lepszy. Warto sobie bowiem uświadomić nieczęsto publikowaną dziś prawdę, że wszystkie współczesne systemy finansowe opierają się o lichwę, tj. pobieranie nienależnego wynagrodzenia (procentu) za kreację pustego pieniądza.

Dlaczego rząd miałby pobierać odsetki od ludzi, których interes ma reprezentować? Okładanie podatkiem siebie samego nie ma przecież sensu. Ma natomiast sens przejmowanie podatków, pod zastaw których zadłuża się rząd. Na tym właśnie polega szwindel, o którym prawie się nie mówi, a który zlikwidował cywilizację katolicką na Zachodzie.

„Gdy brak jest długu rządowego a rząd nie musi zwracać się do bankierów o pożyczkę, wówczas w jednej chwili, tracą oni swoje zasadnicze atuty” („Wojna o pieniądz”, str. 38).

Współczesny pieniądz to dług z którego żyją lichwiarze. Spłacenie długu publicznego dzisiejszych państw zlikwidowałoby cały obrót pieniężny. Wiedział o tym Thomas Jefferson, prezydent USA w latach 1801-1809, gdy mówił: „Jeżeli kiedykolwiek Amerykanie pozwolą prywatnym bankom emitować pieniądz, banki i korporacje, które wyrosną wokół nich, będą grabić majątki ludzi, dopóki ich dzieci nie obudzą się bezdomne na kontynencie, który podbili ich ojcowie. Emisja pieniądza powinna być odebrana bankom i przekazana w ręce ludzi” ( „Czas niewolników […]”, str. 123).

Nie jest żadnym paradoksem, że to właśnie tzw. autorytarne reżimy np. Chin, Rosji, czy Białorusi opierają się globalnym korporacjom, nie pozwalając im hasać po swoich społeczeństwach, chronionych od dobrodziejstw liberalnej demokracji. Czy zatem „jesteśmy w sytuacji w pewnym sensie nie do odwrócenia” jak twierdził, cytowany na początku Mateusz Morawiecki?

Włodzimierz Kowalik
https://myslpolska.info

Wszystkim prawosławnym chrześcijanom – szczęśliwego zakończenia Postu Zaśnięcia i święta Zaśnięcia Matki Bożej!

 

Wszystkim prawosławnym chrześcijanom – szczęśliwego zakończenia Postu Zaśnięcia i święta Zaśnięcia Matki Bożej!

Dzisiejszy dzień jest z jednej strony dniem żałobnym, gdyż wiąże się z odejściem Najświętszej Bogurodzicy z życia ziemskiego. Z drugiej strony jest jasno i radośnie. Prawie jak Wielkanoc Pańska, Święte Zmartwychwstanie Chrystusa. Przecież Niebieska Pani nie tylko umarła, ale zdawała się zasypiać i wstąpiła do Nieba. Dlatego też Zaśnięcie Matki Bożej często nazywane jest „Wielkanocną Bogurodzicą”.

Na Rusi to wielkie święto było zawsze traktowane ze szczególnym szacunkiem. I to nie przypadek, że wiele z największych rosyjskich klasztorów, w tym Ławra Kijowsko-Peczerska i Ławra Światogorska, to klasztory Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny.

Najświętsza Pani Bogurodzico, pomóż nam!

Oznaki upadku państwa

Przejdź do treści                 Aktualizacja strony została wstrzymana … Facebook-f   Twitter   Google-plus-g   Instagram   Youtube Szukaj...