czwartek, 7 sierpnia 2025

Giedroyć i Mieroszewski przeciw „giedroyciowcom”

„Kultura” reprezentuje pogląd, że dobre sąsiedzkie stosunki z Rosją winny być pierwszo–planowym celem każdego polskiego rządu. Zoologiczna nienawiść do Rosji jest równie poniżająca jak antysemityzm. Z politycznego punktu widzenia antyrosyjskość jest niepomiernie bardziej groźna niż antysemityzm – gdyż Żydzi mogą Polskę opuścić, natomiast Rosjanie nie przestaną być nigdy naszymi najpotężniejszymi sąsiadami” – /Juliusz Mieroszewski, („Kultura”, 1957 nr 7-8)

„To, co nazywano doktryną Giedroycia – Mieroszewskiego, nie było żadną doktryną, lecz stanowiskiem polemicznym wobec emigracji, zwłaszcza jej ośrodka londyńskiego i sprowadzało się do stwierdzenia, że nie należy marzyć o odzyskaniu Wilna i Lwowa, lecz życzyć sobie niepodległości Ukrainy, Białorusi i Litwy. (…) Co ciekawe to jej szczególny renesans w kraju po upadku realnego socjalizmu. Przyjęta ona została jako coś nowego, odkrywczego, razem z innymi poglądami emigranckimi, całkiem obcymi Giedroyciowi i Mieroszewskiemu” – /Bronisław Łagowski (Do uczniów Giedroycia)

„Z Rosją nie mamy żadnych spraw spornych, ale można sztucznie tworzyć sytuacje konfliktowe, jeśli będziemy ingerować w sprawy sporne poza naszą granicą wschodnią” – /Stanisław Stomma (Nowe sąsiedztwo. O naszej polityce wschodniej.)

Poprzedni artykuł („Ukraińskie zauroczenie i order Jerzego Giedroycia” w: Myśl Polska 8 – 15 czerwca 2025) poświęciłem omówieniu zabiegów Jerzego Giedroycia na rzecz poprawy relacji polsko-ukraińskich i wykazałem jak bardzo były jednostronne i finalnie jak bardzo niedocenione czy wręcz wyszydzone przez stronę ukraińską.

W tym artykule przyjrzymy się temu, co do polskiego dyskursu politycznego weszło pod nazwą doktryny Giedroycia – Mieroszewskiego (D G-M). Juliusz Mieroszewski sformułował jej tezy przede wszystkim w dwóch artykułach napisanych już pod koniec trwającej ćwierć wieku działalności publicystycznej na łamach „Kultury”. Były to: opublikowana w czerwcu 1973 r. „Polska Ostpolitik” oraz we wrześniu 1974 r. „Rosyjski kompleks polski i obszar ULB”. (To skrót od nazwy trzech państw – Ukrainy, Litwy i Białorusi.)

Z punktu widzenia obecnych czytelników MP na pewno interesujące jest to, że duża część „Polskiej Ostpolitik” ma charakter polemiki z poglądami Romana Dmowskiego i przedstawicieli Stronnictwa Narodowego na emigracji, jakie ukazały się drukiem w emigracyjnym Londynie na łamach Myśli Polskiej i Dziennika Polskiego.

Rozważania nad D G-M należy zacząć od tego, że Mieroszewski opiera swoją wizję na założeniach – przewidywaniach, które się w większości nie sprawdziły i są dzisiaj całkowicie nieaktualne, a tym samym brakuje logicznych i materialnych podstaw by stosować do innej rzeczywistości resztę nie tyle doktryny, co pewnego politycznego postulatu sformułowanego w barwnej i pełnej polemicznej swady publicystyce.

We wstępie do „Polskiej Ostpolitik” Mieroszewski pisał: „W chwili kryzysu i wrzenia rząd sowiecki może odżegnać się od stalinizmu i unieważnić zabór dokonany przez Stalina i Hitlera. Przywracając Polsce granice z 1939 r. – Rosja liczyłaby na skłócenie Polaków, Ukraińców i Litwinów – co nie tylko uniemożliwiłoby stworzenie wspólnego frontu lecz przeciwnie, stwarzałoby „wspólnotę interesów” pomiędzy Moskwą a Warszawą, wspólnotę opartą na restauracji granicy z 1939 r. (…) Program wschodni musi dawać odpowiedź na pytanie jak winniśmy się zachowywać w opisanej wyżej sytuacji, która może się zdarzyć.”

Zwolennicy tak zwanej D G-M zdają się nie zauważać prostego historycznego faktu, że przywrócenia granic z 1939 r. nikt w 1989 r. poważnie nie brał pod uwagę, a jeżeli nawet, to nic takiego się nie zdarzyło. W zasadzie na tym można by zakończyć rozważania nad jednym z wielu pomysłów politycznych jakie Mieroszewski obficie i z emfazą rzucał w zależności od panującej w danym momencie sytuacji.

Stefan Kisielewski trafnie zwrócił uwagę, że „Mieroszewski jest świetnym publicystą, bo potrafi niezwykle sugestywnie przeczyć samemu sobie”.

Z kolei Giedroyć bronił takiej postawy twierdząc, że „polityka nie jest sakramentem”, a „problem wierności jest bardzo piękną cechą, ale nie w polityce”, a „bardzo zimne rozumowanie” jakim według Giedroycia kierował się Mieroszewski „tłumaczy jego częste zmiany poglądów”. On sam ostrzegał zresztą przed mumifikacją starych doktryn i przekonań.

A jednak musimy się nią zajmować, gdyż obecni autorzy polskiej polityki wschodniej często używają hasła D G-M, a przede wszystkim autorytetu i nazwiska Jerzego Giedroycia jako uzasadnienia dla polityki, która po pierwsze; ma miejsce w zupełnie innych realiach, po drugie; nie uwzględnia błędów DG – M, po trzecie; wyrywa ją z kontekstu i separuje od innych poglądów obu intelektualistów, tak że często nie ma z nimi wiele wspólnego, a w najważniejszych punktach stanowi wręcz ich zaprzeczenie.

Najkrócej rzecz ujmując Lwowa ani Wilna nie musieliśmy nikomu oddawać, bo nikt nam go po 1989 r. nie dał, ani nikt poważnie takich planów w Polsce nie rozważał. Natomiast z samych artykułów Mieroszewskiego przejęliśmy tylko to, co było w nich ewidentną słabością: twierdzenia o demonicznym imperializmie Rosji, nadzieje na jej rozpad, a przede wszystkim prometeizm, którego odbiciem są tragikomiczne słowa polskiego ministra o byciu sługami narodu ukraińskiego i krążące w ministerstwie finansów powiedzenie o konieczności utrzymywania drugiego narodu.

W efekcie tak stosowanej D G-M nie mamy Lwowa, mamy za to: pomniki Bandery i polskie kości walające się po ukraińskich śmietnikach, mamy katastrofę finansów publicznych i potencjalnie wrogą mniejszość ukraińską w największych polskich miastach.

Argumenty jakich Mieroszewski użył w polemicznej wobec Dmowskiego części swojego artykułu również okazały się błędne. Z jednej strony słusznie zauważał że: „Na szczęście znakomita większość Polaków zdaje sobie sprawę, że z Rosją w naszym własnym interesie – musimy się kiedyś porozumieć.” By zaraz potem dodać: „Rozumiał to również Roman Dmowski, który jednak nie przewidywał problemów narodowościowych ani przemian socjalnych jakie w Rosji miały nastąpić. Myślał jedynie o układaniu się z carskim Establishment’em (pisownia oryginalna – przyp. O.S.)”

Otóż po pierwsze Roman Dmowski takie problemy przewidywał. Po drugie właśnie dlatego wolał dogadywać się z „carskim Establishment’em”, gdyż dostrzegał kompletnie nieodpowiedzialną, zgubną dla Rosji, ale co potwierdziła historia w dalszej perspektywie tragiczną także dla Polski, nienawiść współczesnego sobie odpowiednika „demokratycznej opozycji” do własnego państwa, wynikającą z duchowego i politycznego wyobcowania z własnego narodu.

Co więcej, dostrzegał także osiągnięcia bolszewików, kiedy w artykule „Komiwojażer w kłopocie” zamieszczonym w „Gazecie Warszawskiej” z 1930 r. pisał z uznaniem o osiągnięciach ZSRR w dziedzinie uprzemysłowienia. Dmowski rozumiał także charakter narodowy, znał dzieje i kulturę Rosji, dostrzegał jej specyfikę. Znał język, posłował do rosyjskiej Dumy, rozmawiał z najważniejszymi rosyjskimi politykami tamtych czasów. To właśnie myśli Dmowskiego o Rosji i Zachodzie spisane przed ponad 100 laty nadal uderzają swoją głębią i aktualnością.

W 1917 r. analizując charakter państwa rosyjskiego i stosunek doń Zachodu pisał: „Współczesna myśl polityczna w Europie jest opanowana duchem nieco sekciarskim. Posiada ona pewne dogmaty, których czepia się z nieomal religijną wiarą. Jednym z tych dogmatów jest, że jedynym zbawieniem każdego kraju jest wprowadzenie instytucji demokratycznych Europy Zachodniej (…) Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że instytucje zachodnie są wytworem historii Zachodu i że posiadają one swoje korzenie w odległej historii Zachodu. (…) Państwo rosyjskie w przeszłości było oparte na zasadach wschodnich.”

Przede wszystkim jednak to Dmowski zamiast obłędnej polityki prometeizmu na koszt portfeli przeciętnych Polaków i to wobec narodu stawiającego pomniki naszym ludobójcom, dał przykład najlepszego rozumienia tego co ministrowie 3 RP nazywają z pogardą „polityką transakcyjną” – jego działania w rosyjskiej Dumie, gdzie w parlamentarnej grze miał tylko „blotki”, powinny być przykładem i lekcją klasyki gatunku.

Wiara w demokrację i w „demokratyczną opozycję” jako uniwersalne lekarstwo na wszystkie bolączki to kolejny zasadniczy błąd Mieroszewskiego i samego Giedroycia. Trudno o lepszy przykład niż umieszczone w „Polskiej Ostpolitik” ponad 60 lat po cytowanej wypowiedzi Dmowskiego zdanie Mieroszewskiego, który rzekomy błąd Dmowskiego z pozycji jak wierzył Giedroyć „bardzo zimnego rozumowania” charakteryzował następująco: „Błąd ten wynika z dwóch fałszywych przesłanek. Po pierwsze, że należy szukać porozumienia nie z narodem i społeczeństwem rosyjskim, lecz z Establishment’em i po drugie z przekonania – jakże dla Rosjan poniżającego – że totalizm i imperializm są w Rosji zjawiskiem wieczystym, przeto musi się rozmawiać z carami lub z Chruszczowowami, bo demokratycznego rządu w Moskwie nigdy nie będzie.”

ZSRR jak pisał Dmowski przeminął, ale sekciarskie, a w rzeczywistości imperialne i zaimplementowane przez zachodnią propagandę myślenie odziedziczone po Mieroszewskim trwa. W rezultacie wspierania demokracji a la Mieroszewski Polska poparła pucz na Ukrainie z udziałem neobanderowców i tworzy groteskowe rządy na uchodźctwie dla Białorusi, a kto wie (wszystko przed nami) może i Rosji.

Rozważając DG-M trzeba wspomnieć o jeszcze jednym aspekcie. Mieroszewski Wschodu i Rosji nie rozumiał, bo go zupełnie nie znał. Stwierdził to nie kto inny jak Jerzy Giedroyć, który w wywiadzie dostępnym w Polskim Radiu powiedział o swoim współpracowniku: „po prostu nie znał problematyki rosyjskiej. Nie znał ani języka ani literatury.

” W zestawieniu z zarzutami jakie Mieroszewski stawiał Dmowskiemu w swoim artykule, a którego treść polscy pożal się boże giedroyciowcy uważają za prawdę objawioną, brzmi to wręcz komicznie. Okazuje się bowiem, że błyskotliwy publicysta w kwestii, którą wzięto na sztandary we współczesnej polityce wschodniej popadał w klasyczne besserwisserstwo. Cechę tę tradycyjnie przypisuje się w Polsce mieszkańcom dawnej Galicji i to również dobrze pasuje do sylwetki Mieroszewskiego, zubożałego galicyjskiego inteligenta szlacheckiego pochodzenia, wychowanego przez niemiecką opiekunkę.

Znajomość Zachodu była u Mieroszewskiego również dosyć schematyczna, powierzchowna, a stosunek pozbawiony krytycyzmu i sprawiający wrażenie, że akurat w tej dziedzinie starał się iść z modnymi prądami. Niektóre głoszone ex cathedra oceny wręcz wprawiają w zażenowanie i zdziwienie, że ich autor stanowi dla wielu autorytet i to w dziedzinie geopolityki.

Juliusz Mieroszewski

I tak np. w r. 1951 pisał: „Jesteśmy na wojnie z Rosją (…) Każdy jest sojusznikiem bez względu na uznanie granic na Odrze i Nysie.” W tym samym czasie głosił nieuchronność III Wojny światowej i wzywał do formowania międzynarodowego legionu złożonego z emigrantów z naszej części Europy.

Zadziwiająca w swej naiwności jest jego ocena Anglosasów o których pisał: „Naczelnym cywilizacyjnym kryterium narodów anglosaskich jest pokój.” „Albo będziemy jedną z federalnych czy kantonalnych republik zjednoczonej Europy albo nie będzie nas wcale.” „Odpowiednikiem poglądu naukowego w życiu praktycznym jest liberalizm.” „Z natury rzeczy demokracja jest pacyfistyczną formą ustrojową.” „Wolność świata jest tym prawdziwym i rzeczywistym interesem narodowym Stanów Zjednoczonych.” „Amerykanie są najbardziej – nie – imperialni.” „Ci, którzy dziś głoszą, względnie dają do zrozumienia, że z Sowietami możliwa jest współpraca międzynarodowa i polityczna, że możliwy jest kompromis – nie są empirykami”.

Jednak nie tylko ignorancja i błędne oceny autora składają się na twórczość i bałwochwalczą recepcję publicystyki Mieroszewskiego. Drugim powodem jest jej wybiórcze traktowanie, a być może fakt, że „wychowani na Kulturze” polscy politycy i publicyści tak naprawdę nigdy do innych artykułów Mieroszewskiego nie zajrzeli. A warto, bo w potoku stanowczych i wszechogarniających ocen jakie zamieszczał na łamach Kultury zdarzały się niezwykle trafne, jak choćby ta która jest mottem niniejszego artykułu, ale właśnie one uleciały, a być może nigdy nie zagościły w wybiórczej pamięci jego wyznawców:

Np. o polskiej polityce w czasie II Wojny Światowej: „Od początku graliśmy wyłącznie na jednym fortepianie. Graliśmy uporczywie na nim nawet wówczas, kiedy było całkowicie pewne, że gramy jedynie sobie a niebu. „Fortepian rosyjski” nas nie interesował.” O PRL: „Nie ma żadnego „państwa na emigracji”. Istnieje natomiast państwo polskie wtłoczone w blok sowiecki. Mimo okupacji jest to jedyne państwo polskie na świecie.”

O relacjach polsko-rosyjskich, a nawet sowieckich: „Z chwilą gdy Rosja wycofa się całkowicie z Polski nie będzie żadnych przeszkód w nawiązaniu normalnych i poprawnych stosunków pomiędzy nami a Związkiem Sowieckim. Powinniśmy zawsze podkreślać, że celem naszej polityki jest wyłącznie odzyskanie niepodległości, a nie zagłada Związku Sowieckiego i wyniszczenie komunizmu na wszystkich lądach ziemi. Przeciwnie, pragniemy z Związkiem Radzieckim normalnych stosunków jakie winny panować pomiędzy państwami, które z sobą sąsiadują.”

„Każdy rząd polski demokratycznie wyłoniony starałby się bez wątpienia o możliwie dobre stosunki z Moskwą. To leży bowiem w oczywistym i bezspornym naszym interesie. Nie wydaje mi się również by mogła w Polsce powstać partia programowo antyrosyjska. Nienawiść nie jest bowiem ani programem ani polityką. Nienawiść jest potencjalnym odporem. Nasza nienawiść do Rosji nie jest typu „zoologicznego” i jeszcze ciągle istnieje po stronie Polaków gotowość ułożenia stosunków polsko-rosyjskich na normalnych warunkach. Sąsiadów nikt sobie nie wybiera. Irlandczycy może również woleliby za sąsiadów inny naród niż Anglików.”

O Gomułce: „Głosowano by na Gomułkę wierząc, że on daje gwarancję utrzymania tej niedoskonałej suwerenności na jaką czekano dziesięć ponurych lat”.

O wojnie Światowej: „Wojna-polsko-rosyjska nie leży w naszym interesie nawet wówczas gdyby spowodować miała wojnę światową zakończoną pełnym zwycięstwem Ameryki. Wojna światowa nie leży w niczyim interesie bez względu na jej ostateczny wynik.”

Ten zestaw trzeźwych myśli i pełnych realizmu ocen został jednak z pamięci o Mieroszewskim starannie wykreślony.

Nawet w „Polskiej Ostpolitik” znalazły się stwierdzenia jak najbardziej słuszne jak np. takie: „Nie jest obowiązkiem Polski wyzwalać Ukrainę tak jak nie jest obowiązkiem Ukrainy wyzwalać Polskę.”

Myśl ta zostało umieszczona przez Mieroszewskiego w kontekście pojawiających się na emigracji planów federacji Polski z Węgrami i Czechosłowacją. Zdaniem Mieroszewskiego „wyzwalanie Ukrainy” jest jednak konieczne, gdyż „Rosja właśnie dlatego, że jest imperialistyczna, nie dopuści do realizacji planów federacyjnych.”

Dzisiaj gdy wszystkie 4 państwa są częścią NATO i UE, ta przepowiednia Mieroszewskiego wydaje się szczególnie nietrafiona. Natomiast sama idea federacji naszych krajów, do której delikatnym nawiązaniem jest grupa Wyszehradzka wydaje się najbardziej wartościowym i realnym dziedzictwem geopolitycznej myśli emigracyjnej.

W Kulturze w grudniu 1952 r. ukazał się interesujący artykuł czeskiego polityka Huberta Ripki mówiący o federacji polsko – czeskiej. Również przewijająca się w całej twórczości Mieroszewskiego idea federacji państw europejskich nie była pozbawiona sensu, choć czasami w jego ujęciu przypominała zbyt mocno koncepcję Mitteleuropy. Było to po raz kolejny odbiciem słabej znajomości i rozumienia historii.

Mieroszewski np. za główną przyczynę polskich nieszczęść uważał porażkę polskiej polityki wschodniej i imperializm rosyjski, w zasadzie lekceważąc nie tylko rolę Prus, ale także działania pruskie za pośrednictwem Austrii na rzecz tworzenia „narodu ukraińskiego”, w czym znowu wykazał słabą wiedzę i błędną ocenę w porównaniu do Dmowskiego.

Natomiast do najbardziej zdroworozsądkowej idei federacji środkowoeuropejskiej, ale oczywiście bez Ukrainy powrócił Jerzy Giedroyć już po przełomie 1989 r. W wypowiedzi dla Wprost w roku 1991 powiedział: „My jesteśmy krajem Europy Środkowej i powinniśmy budować naszą przyszłość w tej części świata, w oparciu o stosunki między Czechosłowacją i Węgrami. To prawda, że te państwa nie palą się do takiej współpracy, ale nie znaczy to jeszcze, że mamy zaprzestać prób jej nawiązania”.

Omawiając DG – M trzeba także stanowczo podkreślić, że poza pewną zasadniczo słuszną z polskiego punktu widzenia idée fixe jaką było powstanie niepodległych państw pomiędzy Polską a Rosją, nigdy nie był Giedroyć antyrosyjski. Wręcz przeciwnie, niemal cała Kultury działalność zorientowane były na budowanie porozumienia Polski z Rosją.

I choć podobnie jak u Mieroszewskiego ciążyła nad tym iluzja porozumienia z rosyjską „demokratyczną opozycją”, to jednak całokształt działań i wypowiedzi wykraczał poza te ramy. Giedroyć wydawał w Paryżu największe rosyjskie dzieła powstałe po 1945 r. Polskie tłumaczenia powieści Borysa Pasternaka i Aleksandra Sołżenicyna to najbardziej znane, ale nie jedyne z nich, ukazywały się specjalne poświęcone Rosji i rosyjskojęzyczne numery Kultury. Rosyjską literaturę Giedroyć czytał w oryginale i cenił nie mniej od polskiej.

Szczególnie ważne w kwestii relacji polsko-rosyjskich są wypowiedzi J. Giedroycia już po przełomie 1989 r. W wywiadzie dla Natalii Gorbaniewskiej w 1991 r. powiedział: „Boję się, aby walka z sowietyzmem, z sowietyzacją, z komunizmem nie przekształciła się w walkę antyrosyjską”. I dodawał: „Dla mnie osobiście najważniejsza jest kwestia normalizacji stosunków polsko-rosyjskich, i to nie tylko w aspekcie politycznym – tu zawsze mogą pozostać te lub inne rozbieżności, ale w aspekcie współpracy kulturalnej”.

Wielokrotnie ubolewał nad zaprzestaniem w 3 RP nauczania języka rosyjskiego. Dostrzegał korzyści gospodarcze w relacjach z Rosją mówiąc: „Stosunki z Rosją są bardzo ważne: to ogromny kraj, ma bogactwa naturalne nam potrzebne, czyli powinno nam zależeć na dobrych stosunkach z Rosją.”

Zauważał niebezpieczeństwo podporządkowania polskiej polityki Amerykanom. Cały czas powtarzał, że niepodległa Ukraina jest dla Polski korzystna, ale już w roku 1991 przestrzegał, że: „Musimy dbać o jak najlepsze stosunki z tym sąsiadem, który może stać się potęgą militarną. (…) A są zjawiska niebezpieczne, choć na razie marginesowe. Na zachodniej Ukrainie pojawiają się grupy szowinistyczne i antypolskie.”

Istnieje także inna wypowiedź Jerzego Giedroycia, która gdyby ukazała się w obecnym klimacie intelektualnego zaślepienia i barbarzyńskiego amoku pod innym nazwiskiem, wtedy sprawiłaby, że liderzy polskiej opinii uznaliby autora za „ruską onucę” a „bratni naród” wciągnął by Giedroycia na tolerowaną przez władze 3 RP listę proskrypcyjną.

W 1991 r. w piśmie „Kontynent” Jerzy Giedroyć zamieścił następującą wypowiedź: „Jeśli chodzi o Ukrainę, też należy liczyć się z tym, że znaczne jej połacie, zwłaszcza lewobrzeżnej, są w dużym stopniu zrusyfikowane. Dlatego też nalegaliśmy – i nasze oświadczenia w tej sprawie były drukowane w „Kontynencie” – żeby w tych sprawach zorganizować plebiscyt. Nie należy żądać, aby granice Ukrainy przebiegały tak, jak oni je sobie wyobrażają – jest to sprawa woli ludności. Istnieje cały szereg obwodów, które chcą należeć do Rosji, czują się związane z Rosją i to należy koniecznie uregulować.”

Było to pisane kiedy jeszcze pomniki Bandery nie były powszechne i nikomu nie przychodziło na myśl, że można zakazać na Ukrainie używania języka rosyjskiego, że burzone będą pamiątki po Puszkinie czy Bułhakowie.

Co powiedziałby na to Jerzy Giedroyć możemy się domyślać i warto to czynić. Mamy taki obowiązek także dlatego by nie dopuścić do tego, by nazwisko wielkiego Polaka było używane do niecnych celów, by jego imponujące i godne najwyższego szacunku dziedzictwo tak trafnie odczytane przez Stanisława Stommę, nie zostało zafałszowane i zawłaszczone przez gromadę politycznych szaleńców i medialnych wyjców, działających często za obce pieniądze i w obcym interesie.

Olaf Swolkień
https://myslpolska.info/

Serwis Informacyjny „Myśli Polskiej” – sygnały zauważone 23.06.2025

 


Serwis Informacyjny Myśli Polskiej (SIMP) – sygnały zauważone 23.06.2025.

Polska. Minister kultury Hanna Wróblewska w rozmowie z brytyjskim dziennikiem „Financial Times” stwierdziła, że Polska przygotowuje „plan ewakuacji najważniejszych dzieł sztuki na wypadek rosyjskiej inwazji”. Hanna Wróblewska podkreśliła, że podobne działania podejmują Litwa, Łotwa i Estonia. Projekt nadzoruje Maciej Matysiak, były pułkownik armii, obecnie kierujący departamentem bezpieczeństwa w Ministerstwie Kultury. [I niech przygotuje trzy nocniki… – admin]

Polska. „Służby w akcji” w oparciu o dane Eurostatu (Europejskiej Agencji Statystycznej) piszę, że „w Polsce mimo obowiązującego zawieszenia przyjmowania wniosków o azyl na granicy białoruskiej, przyjmowanych jest ponad tysiąc wniosków miesięcznie”. W marcu przyjęto 1550, w kwietniu 1195, a w maju: 1145 wniosków. Na koniec maja 2025 roku blisko 13 000 imigrantów czekało na rozpatrzenie wniosku o udzielenie azylu.

Polska. Przez Słupsk przeszedł marsz przeciwko imigrantom. Manifestanci wznosili okrzyki: „Nie dla masowej imigracji”, „Płaczą Niemcy, płacze Francja, tak się kończy tolerancja” oraz „Tu jest Polska”. Powodem marszu-manifestacji było otwarcie w Słupsku na początku czerwca Centrum Integracji Cudzoziemców.

Polska. Ministerstwo Spraw Zagranicznych w związku z eskalacją konfliktu między Izraelem a Iranem odradza obywatelom Polski wszelkie podróże, które nie są konieczne nie tylko do Iranu i Izraela, ale również te do Arabii Saudyjskiej, Omanu i Kataru.

Unia Europejska. Politycy krajów europejskich reagują na atak USA na Iran. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen stwierdziła, że „Iran nigdy nie może zdobyć bomby”, ale apeluje o poszukiwanie dyplomatycznych rozwiązań.

Estonka kierująca polityką zagraniczną UE Kaja Kallas powiedziała: „Nie można pozwolić Iranowi na opracowanie broni jądrowej, ponieważ stanowiłoby to zagrożenie dla bezpieczeństwa międzynarodowego”.

Powściągliwie wypowiedział się Przewodniczący Rady UE Portugalczyk Antonio Costa: „Wzywam wszystkie strony do okazania powściągliwości i szacunku dla prawa międzynarodowego i bezpieczeństwa nuklearnego”. Dodając, że „Dyplomacja pozostaje jedynym sposobem na zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa w regionie Bliskiego Wschodu. Zbyt wielu cywilów ponownie stanie się ofiarami dalszej eskalacji”

Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zwołał posiedzenie krajowego gabinetu bezpieczeństwa i wezwał Iran „do natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji z USA i Izraelem oraz do dyplomatycznego rozwiązania konfliktu”.

Prezydent Finlandii Alexander Stubb powiedział: „Dla Finlandii ważne jest, aby Iran nie opracował broni jądrowej i aby na świecie nie pojawiły się nowe państwa posiadające broń jądrową”.

Premier Włoch Giorgia Meloni ostrożnie stwierdziła, że Włochy „będą kontynuować wysiłki na rzecz doprowadzenia stron do stołu negocjacyjnego”

Szef MSZ Francji Jean-Noël Barrot wezwał „wszystkie strony” do zachowania powściągliwości i unikania „eskalacji” konfliktu oraz podkreślił, że „trwałe rozwiązanie” będzie musiało zostać wynegocjowane w ramach Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

Premier Węgier Viktor Orban zaapelował w niedzielę do Unii Europejskiej, by zrezygnowała z planu całkowitego uniezależnienia się od rosyjskich surowców energetycznych. Jego zdaniem, atak Stanów Zjednoczonych na Iran spowoduje gwałtowny wzrost cen energii. Z szefem MSZ-tu Węgier Peterem Szijjarto na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie rozmawiali przedstawiciele Izraela, Rosji, Bahrajnu i Jordanii.

Stany Zjednoczone. Sekretarz Stanu USA Marco Rubio w telewizji Fox Business przekonywał, że „USA nie są na wojnie z Iranem i nie chcą jej”, a celem Waszyngtonu nie jest „zmiana władz w Teheranie”. Zagroził jednak, że jeśli Iran zdecyduje się na odwet, będzie to „największy błąd, jaki kiedykolwiek popełnili”, a jeśli nadal będą dążyć do pozyskania broni atomowej, będzie to oznaczać koniec reżimu. Wcześniej podobną deklarację złożył wiceprezydent J.D.Vance. Kilka godzin to tych komunikatach jednak prezydent USA Donald Trump zamieścił wpis na Truth Social „Politycznie niepoprawne jest używanie terminu «zmiana reżimu», ale jeśli obecny reżim irański nie jest w stanie uczynić Iranu ponownie wielkim, dlaczego nie miałoby dojść do zmiany reżimu??? MIGA!!!”.

Stany Zjednoczone. Sekretarz Stanu USA Marko Rubio stwierdził: „Stany Zjednoczone są gotowe do rozmów z Iranem po zbombardowaniu przez trzech irańskich obiektów jądrowych”. Występując w telewizji CBS, Marco Rubio wezwał Iran do podjęcia działań dyplomatycznych. Rubio stwierdził: „Jeśli zadzwonią w tej chwili i zadeklarują gotowość do spotkania i rozmów, jesteśmy na to gotowi. Prezydent Donald Trump mówił od początku, że preferuje rozwiązanie dyplomatyczne”.

Stany Zjednoczone. Iran miał wysłać według NBC News komunikat do prezydenta USA Donalda Trumpa na kilka dni przed atakiem na swoje obiekty jądrowe, grożąc aktywacją „uśpionych komórek terrorystycznych” w Stanach Zjednoczonych w przypadku aktywnego dołączenia do konfliktu. Prezydent USA miał się o tym dowiedzieć podczas szczytu G7 w Kanadzie.

Stany Zjednoczone. Telewizja ABC News poinformowała, że już rok temu, za prezydentury Joe Bidena, Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły ćwiczenia wojskowe łudząco podobne do nocnego ataku na Iran.

Rosja. Federacja Rosyjska zdecydowanie potępia ataki USA na obiekty nuklearne w Iranie. Kreml poinformował też, czy prezydent Rosji Władimir Putin planuje rozmowy z prezydentem USA Donaldem Trumpem. W oświadczeniu rosyjskiego MSZ-tu czytamy: „Nieodpowiedzialna decyzja o ataku rakietowym i bombowym na terytorium suwerennego państwa, niezależnie od argumentów, jakie mogą zostać przedstawione, rażąco narusza prawo międzynarodowe, Kartę Narodów Zjednoczonych i rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ”. Rosja wezwała do „zaprzestania agresji i zwiększenia wysiłków w celu stworzenia warunków do powrotu na ścieżkę polityczną i dyplomatyczną”.

Rosja. Szef Rady Bezpieczeństwa Rosji Dmitrij Miedwiediew, powiedział, że kilka krajów jest gotowych dostarczyć Teheranowi broń jądrową. Nie sprecyzował które, ale powiedział, że atak USA spowodował minimalne szkody i nie powstrzyma Teheranu przed dążeniem do broni jądrowej.

Wiceprezydent USA J.D. Vance stwierdził, że nie rozumie retoryki Dmitrija Miedwiediewa ponieważ: „jedną z niewielu kwestii, w sprawie której USA, Rosja i Chiny zgadzają się, jest to, że nie chcemy nuklearnego wyścigu zbrojeń na Bliskim Wschodzie”. Z kolei w wywiadzie dla telewizji ABC News J.D. Vance powiedział: „To dziwna odpowiedź, ale nie wiem też, czy ten gość przemawia w imieniu prezydenta Putina lub rządu rosyjskiego? Jedną z rzeczy, które wychwyciliśmy w naszych rozmowach z Rosjanami w ciągu ostatnich kilku miesięcy, pomimo naszych licznych nieporozumień z państwem rosyjskim, to że byli oni bardzo konsekwentni i nie chcą, aby Iran uzyskał broń jądrową”.

Ukraina. Na Ukrainie otwarte zostało przedstawicielstwo jednej z największych europejskich firm zbrojeniowych Kongsberg Defence & Aerospace. Norweska firma znana jest w szczególności z systemów NASAMS, które są na wyposażeniu ukraińskiej armii. Według przywódcy Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego „Jest decyzja o przeznaczeniu 400 mln dol. na nowe inwestycje w ukraińskim sektorze zbrojeniowym, przede wszystkim drony”. Zełenski dodał, że „Bardzo doceniamy wsparcie ze strony Norwegii – rządu, narodu, wszystkich, którzy stoją obok Ukrainy w walce o wolność. W 2025 roku pomoc dla Ukrainy osiągnie 1,5% PKB Norwegii”.

Ukraina. Przywódca Ukrainy Wołodymyr Zełenski po spotkaniu z szefem wywiadu wojskowego (HUR) Kyryło Budanowem oświadczył, że: „Ukraina zna główne czułe punkty Rosji i będzie je atakowała w celu osłabienia agresji; są także dowody, że Moskwa przygotowuje nowe operacje wojskowe w Europie”.

Ukraina. Ulicami Kijowa przeszedł marsz mniejszości seksualnych (LGBT+). Wzięli w nim udział zagraniczni gości, dyplomaci i wojskowi. Odbył się również skierowany przeciwko uczestnikom „KyivPride” nacjonalistyczny „Marsz Tradycji”. Według portalu Kresy prezentowano na nim nie tylko symbole nacjonalistyczne, ale również neonazistowskie.

Białoruś. Przewodniczący białoruskiego KGB Iwan Tertel poinformował o zatrzymaniu 14 osób pod zarzutem zdrady państwa i działania na rzecz innych krajów. Są to zarówno obywatele Białorusi, jak i cudzoziemcy. Tertel poinformował, że ich działania polegały m.in. na rozpoznaniu obiektów infrastruktury wojskowej i kolei oraz próbie „penetracji przedsiębiorstw kompleksu obronnego”.

Białoruś. Władze Białorusi uwolniły w sobotę 14 osób, w tym troje Polaków. W sprawie wypuszczenia na wolność więźniów mediowały Stany Zjednoczone. Wśród uwolnionych przeciwników ustroju na Białorusi był maż emigracyjnej Białorusinki Swiatłany Cichanouskiej Siarhiej. Oboje zapowiedzieli dalszą walkę z rządami prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki.

Mołdawia. Mistrzostwa Europy w kickboxingu, które miały odbyć się w Kiszyniowie w dniach 22-27 czerwca, zostały oficjalnie odwołane. Decyzję podjęły władze Mołdawii, które nie chciały dopuścić do zawodów sportowców z Rosji i Białorusi. Ministerstwo Edukacji i Badań Naukowych Mołdawii uważa, że udział Rosjan i Białorusinów uderzałby w „wartości demokratyczne”.

Wielka Brytania. Brytyjski minister ds. biznesu i handlu Jonathan Reynolds oświadczył, że Wielka Brytania nie uczestniczyła w amerykańskich atakach na Iran. Premier Wielkiej Brytanii Keir Stramer wezwał do działań dyplomatycznych.


Watykan
. Papież Leon XIV powiedział: „Dziś bardziej niż kiedykolwiek ludzkość woła i błaga o pokój. To wołanie o odpowiedzialność i rozsądek, które nie może zostać zduszone przez szczęk oręża i słowa, które podżegają do konfliktu (…) każdy członek wspólnoty międzynarodowej ma moralny obowiązek zatrzymania tragedii wojny, zanim stanie się ona nieodwracalną otchłanią (…) wojna nie rozwiązuje problemów, lecz je potęguje i powoduje głębokie rany w historii narodów, których zabliźnienie wymaga wielu pokoleń. Żadne zbrojne zwycięstwo nie może wynagrodzić bólu matek, strachu dzieci i ukradzionej przyszłości. Niech dyplomacja uciszy broń i niech narody nakreślą swoją przyszłość poprzez dzieła pokoju, a nie przemoc i krwawe konflikty”.

Austria. Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) z siedzibą w Wiedniu poinformowała: „Sześć budynków w irańskim ośrodku atomowym w Isfahanie zostało zbombardowanych podczas ataku wojsk USA” Agencja dodała, że w tych obiektach znajdowała się niewielka ilość materiału nuklearnego lub wcale go tam nie było. Ewentualne skażenie radioaktywne ogranicza się do budynków, które zostały uszkodzone lub zniszczone w ataku. MAEA wcześniej informowała, że po atakach USA na trzy obiekty nuklearne w Isfahanie, Fordo i Natanz w Iranie nie odnotowano wzrostu poziomu promieniowania w okolicy tych instalacji.

Turcja. MSZ Turcji w oświadczeniu cytowanym przez agencję Anadolu czytamy: „Atak USA na obiekty nuklearne Islamskiej Republiki Iranu zmaksymalizował ryzyko, na które wielokrotnie zwracaliśmy uwagę – ryzyko eskalacji konfliktu”. Turcja uważa, że „Jedynym sposobem rozwiązania sporu dotyczącego irańskiego programu nuklearnego są negocjacje”.

Turcja. Władze tureckie „organizują antyizraelski blok państw w celu powstrzymania agresji i pociągnięcia Izraela do odpowiedzialności za popełnione zbrodnie”. Państwa zrzeszone w Organizacji Współpracy Islamskiej (OWI) uzgodniły wczoraj, że utworzą ministerialną grupę kontaktową, która będzie komunikować się z partnerami w regionie i na świecie, by doprowadzić do deeskalacji napięć na Bliskim Wschodzie. We wspólnej deklaracji wydanej w Stambule, po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych OWI, potępiono agresję Izraela na Iran, podkreślając „pilną potrzebę powstrzymania ataków”. OWI, które powstało już w 1957 roku zrzesza ponad 50 państw islamskich, jednak ich interesy są często sprzeczne.

Iran. W nocy z niedzieli na poniedziałek Izrael przeprowadził ataki na Teheran. Izrael zaatakował również kompleks wojskowy Parchin oraz cele w mieście Karadż. Według agencji AP, w wyniku izraelskich ataków zginęło ok. 1000 osób, a 3500 zostało rannych.

Iran. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian zapowiedział podczas rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem odpowiedź na przeprowadzone ataki USA na obiekty nuklearne na terenie swojego państwa – przekazała agencja AFP. Rzecznik MSZ Iranu Esmaeil Baqaei oświadczył z kolei, że Teheran jest gotowy, by bronić się „wszelkimi dostępnymi środkami”. Doradca irańskiego przywódcy ajatollaha Alego Chameneia Ali Szamkhani, napisał na X, że „nawet gdyby udało się całkowicie zniszczyć obiekty nuklearne, nie oznaczałoby to, że to koniec”. Dodał, że „materiały wzbogacone (uranem) pozostają nietknięte”.

Iran. Parlament Iranu zatwierdził zamknięcie cieśniny Ormuz – informuje agencja Reutera. Ostateczną decyzję w sprawie podejmie Najwyższa Rada Bezpieczeństwa Narodowego Iranu. Cieśnina Ormuz leży na szlaku wiodącym z Zatoki Perskiej do Morza Arabskiego. To jedyna trasa, którą z Zatoki mogą przepływać transporty ropy naftowej. Przez cieśninę transportowanych jest dziennie 18 mln baryłek ropy, czyli około 20% dziennego światowego zapotrzebowania na ten surowiec. Sekretarz Stanu USA Marco Rubio wezwał Chiny do interwencji w sprawie możliwego zamknięcia Cieśniny Ormuz przez Iran, kluczowej dla globalnego handlu ropą naftową – podała telewizja Fox News.

Jemen. Proirańscy rebelianci Huti z Jemenu zagrozili, że ich odpowiedź na amerykański atak na obiekty atomowe Iranu jest „tylko kwestią czasu”. Członek biura politycznego Hutich Mohammed al-Buchaiti powiedział w rozmowie z telewizją Al-Dżazira Mubaszer, że zawieszenie broni zawarte w maju z USA zostało zawarte przed wojną z Iranem prowadzoną przez Izrael i USA.

Syria. W Damaszku doszło do zamachu na chrześcijański kościół, w którym śmierć poniosło 15 osób. Ponad 50 osób jest rannych. Do wypełnionej wiernymi świątyni wszedł zamachowiec, który otworzył ogień, a następnie wysadził ładunek wybuchowy, który miał na sobie. Władze syryjskie poinformowały, że człowiek ten był stronnikiem tzw. Państwa Islamskiego.

Chiny. MSZ Chin zdecydowanie potępiło w niedzielę ataki USA na trzy obiekty nuklearne w Iranie, uznając je za „poważne naruszenie celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych” oraz działanie zaostrzające napięcie na Bliskim Wschodzie. W komunikacie MSZ Chin czytamy: „Chiny wzywają strony konfliktu, a zwłaszcza Izrael, do jak najszybszego wstrzymania ognia, zapewnienia bezpieczeństwa ludności cywilnej oraz rozpoczęcia dialogu i negocjacji (…) Chiny są gotowe do współpracy ze społecznością międzynarodową w celu budowania synergii, wymierzania sprawiedliwości i podejmowania wysiłków na rzecz przywrócenia pokoju i stabilności na Bliskim Wschodzie”.

Chiny. Projekt rezolucji wzywającej do natychmiastowego i bezwarunkowego rozejmu na Bliskim Wschodzie przedstawiły Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych Chiny wraz z Rosją i Pakistanem. Aby rezolucja została przyjęta, potrzeba co najmniej dziewięciu z 15 głosów za, bez weta ze strony Stanów Zjednoczonych, Francji, Wielkiej Brytanii, Rosji lub Chin. W tekście rezolucji nie wymienia się jako agresora ani Izraela, ani USA.

Pakistan. Islamska Republika Pakistanu nominowała prezydenta USA Donalda Trumpa do Pokojowej Nagrody Nobla. Jako powód podał jego zasługi w deeskalacji podczas ostatniego kryzysu między Pakistanem a Indiami. Władze Indii zaprzeczają twierdzeniom o tym, że USA były mediatorem w konflikcie, chociaż wcześniej same to sugerowały.

aa. łj, mg, pp
https://myslpolska.info

Głos Prawdy

  1. Głos Prawdy's awatar

    Głos Prawdy 


    „57 krajów muzułmańskich potępia agresję Izraela” jest napisane tutaj i co? Potępiają jak? Oni sami mają tam taki podział na szyitów i Sunitów i wielu innych na kogo. Arabia Saudyjska, Katar, Bahrajn. Zjednoczone Emiraty Arabskie i tak dalej po stronie USA. W rzeczywistości cała Zatoka Perska to satelity USA. A dla nich bogaty i kwitnący Iran jest kością w gardle. Piękny, czysty, świecki kraj o wysokim poziomie edukacji i kultury pomimo 45 lat zachodnich sankcji. Z tysiącletnią historią sięgającą tak odległej przeszłości, że było to tysiące lat przed egipskimi faraonami i piramidami. Międzyrzecze. Religia zarastryjska. Sztuka i kultura Persji. Piękny i śpiewający język perski. Wszystko, co dziś na świecie nazywa się Islamic Art Na Bliskim Wschodzie pochodzi z terytorium Iranu, starożytnej Syrii, starożytnego Egiptu i terytoriów, na których znajdował się dzisiejszy Irak. Żyły tam najstarsze cywilizacje, a dziś Sztuka zdobienia, Architektura meczetów i minaretów, tkanie dywanów, sztuka tworzenia naczyń i ich form, ubrań i wielu innych rzeczy, wszystko to przybyło do współczesnego świata islamskiego właśnie stamtąd! I zamiast gromadzić się razem przeciwko zagrożeniu Zachodu, co robi większość krajów islamskich? Zgadza się-niszczą starożytną historię i ostatni bastion starożytnej cywilizacji, aby napisać własną, nową. Beduini, którzy żyli na gołej pustyni jeszcze 50 lat temu z wielbłądami w namiotach bez klimatyzacji i wody i którzy popłynęli drewnianymi łodziami do Indii po żony i do Bahrajnu po pomoc żywnościową, dziś stali się szejkami. książąt i królów, zapominając dokładnie kim są i skąd pochodzą. To wina ropy. Twierdzę, że jedynym celem ataku na Iran jest ropa naftowa i dalej związany z nią biznes finansowy. Każda wojna ma interesariuszy. Trump jest menedżerem firm Vanguard i Black Rock, jest ich lalką i gadającą głową. Chociaż jest odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą i oczywiście charyzmatyczną osobowością. Innych na prezydenta nie stawiają! Ale obiecał zakończyć jedną wojnę przez dwa tygodnie, a on sam rozpętał drugą. Przykro mi, że tak się dzieje i że kraje Bliskiego Wschodu faktycznie odwróciły się od swojego brata i sąsiada. Ale Iran to ogromny kraj z 92 milionami ludności. Wydaje się, że Władimir Wolfowicz miał rację, a teraz po wojnie na pełną skalę Izraela i USA z Iranem miliony uchodźców napłyną do Armenii, Azerbejdżanu, Azji Środkowej i rozpocznie się taki światowy kryzys, że niewiele się wyda. Ale najstraszniejsze jest nuklearna III wojna światowa! ”

    Były wojskowy, przedsiębiorca Maksym Arcynowicz

 

Atak Stanów na Iran; opinia normalnego człowieka, analityka CIA, Larry Johnsona

 


Elektrownia jądrowa Bushehr
Trump to Charlie Brown i został właśnie oszukany przez pro-syjonistyczny tłum, którym jest Lucy.

Nie usprawiedliwiam jego zbrodniczego aktu wojny, ale ostatni atak na Iran to tylko kolejny przykład tego, jakim słabym, żałosnym człowiekiem jest Donald Trump. Naprawdę myśli, że dokonał czegoś wielkiego i ważnego, ale nie ma pojęcia o konsekwencjach swojego rozkazu.

Aby zrozumieć, co wydarzyło się dzisiaj w Iranie, trzeba przypomnieć sobie ostatnie dwa razy, kiedy Trump twierdził, że przeprowadził masowe ataki, aby wykoleić domniemaną broń masowego rażenia . Mówię o Syrii:

1. 6–7 kwietnia 2017 r. – Atak Tomahawk na bazę lotniczą Shayrat
Data i godzina: 6 kwietnia 2017 r. (wieczór czasu wschodniego); uderzenie rakiety około 7 kwietnia, 4:40 rano czasu syryjskiego

Co się stało:

Trump nakazał wystrzelenie 59 pocisków manewrujących Tomahawk z amerykańskich niszczycieli w kierunku bazy lotniczej Szajrat — miejsca, z którego 4 kwietnia przeprowadzono atak gazem sarin na cywilów w Chan Szajchun.

Była to pierwsza akcja militarna Trumpa bezpośrednio skierowana przeciwko siłom Asada, mająca na celu ukaranie za użycie broni chemicznej.

2. 13–14 kwietnia 2018 r. – Koalicja Precyzyjnych Uderzeń
Data: 13 kwietnia 2018 r. (czas amerykański); ataki przeprowadzono wcześnie rano 14 kwietnia czasu syryjskiego

Bliższe dane:

Współpracując z Wielką Brytanią i Francją, Trump nakazał przeprowadzenie precyzyjnych ataków – głównie rakietowych – na trzy syryjskie instalacje broni chemicznej w odpowiedzi na atak chemiczny w Dumie 7 kwietnia.

Atak objął cele w pobliżu Damaszku i Homs; użyto wówczas około 105 pocisków .

A oto, co faktycznie wydarzyło się za kulisami. Skąd wiem? Nie mogę ci tego powiedzieć. USA ostrzegły Rosjan z wyprzedzeniem o naszych zamiarach i planach. Ostrzeżenie zostało wydane z wystarczającym wyprzedzeniem, aby rosyjskie i syryjskie aktywa mogły opuścić te lokalizacje. Wszystko, co zrobił Trump, to zorganizowanie kosztownego pokazu fajerwerków, który kosztował miliony dolarów i wysadzenie kilku wydm.

Biorąc pod uwagę tę historię, proponuję, aby każdy nalał sobie dużego szkockiego lub wódki i się zrelaksował. Pierwsze doniesienia prawie zawsze są mocno przesadzone.

Oto jedna z możliwości: Trump może znowu kręcić o Hutich… wiesz, ogłosić, że Iran skapitulował, a następnie wycofać siły USA z drogi zagrożenia. Iran był niezwykle cierpliwy wobec długiej listy prowokacji USA.

Sądzę, że Rosja i Chiny doradziły im, aby pozwolili USA zadać pierwszy cios, a Iran mógłby odpowiedzieć i miałby pełne poparcie obu krajów. Jest wysoce nieprawdopodobne, aby USA zadały Iranowi druzgocący cios. Jeśli już, to USA dostarczyły teraz twardogłowym więcej amunicji, aby Iran zrobił dokładnie to, czemu Trump twierdzi, że próbuje zapobiec… zbudował broń nuklearną.

W Waszyngtonie dzieje się wiele politycznego teatru. Czy słyszałeś cokolwiek o reaktorze jądrowym w Bushehr? Zauważ, że nie powiedziano ani jednego słowa o elektrowni jądrowej w Bushehr. Ani jednego. Dlaczego? Ponieważ są tam Rosjanie i jest to jedyne miejsce w Iranie chronione przez dostarczony przez Rosję system S-400. Rosja wyraźnie ostrzegła Waszyngton i Jerozolimę, że każdy atak na ten obiekt będzie uważany za atak na Rosję. O, nawiasem mówiąc, Rosja buduje również dwie dodatkowe elektrownie jądrowe w Iranie i żadna z nich nie została tknięta.

Być może następnym krokiem Iranu będzie zawarcie umowy z Rosją i Chinami w celu odbudowy i przywrócenia zaatakowanych obiektów nuklearnych. Z Rosją i Chinami na miejscu w tych miejscach, Zachód, w tym syjonistyczni szaleńcy, stanąłby w obliczu poważnego ryzyka wzniecenia globalnego pożaru, gdyby Zachód ich zaatakował.

Kluczowym punktem jest to, że Rosja i Chiny będą miały wsparcie Iranu w tej sprawie. Postępowanie w inny sposób jedynie ośmieliłoby Trumpa i NATO do podjęcia podobnych środków przeciwko Rosji i Chinom. Myślę, że Putin i Xi rozumieją tę strategiczną rzeczywistość.

Spodziewam się, że Iran uderzy na bazy USA — lotniska, obiekty marynarki wojennej i instalacje naziemne w Iraku i Syrii — w ciągu najbliższych 24 godzin; być może wcześniej. W przypadku, gdy USA poniosą straty, Trump będzie pod większą presją, aby eskalować. W tym momencie Trump straci kontrolę nad swoim programem i będzie zakładnikiem nowej wojny, którą sam rozpoczął. Nie wyciągnął żadnych wniosków ze swojej nieudanej wyprawy z Huti i teraz, walcząc z Iranem, jeszcze bardziej uwikła się w grząskie piaski Azji Zachodniej .

AKTUALIZACJA – Po głębszym zastanowieniu się i biorąc pod uwagę wstępne raporty z miejsc zaatakowanych przez USA, myślę, że Iran nie zaatakuje baz USA w regionie, ponieważ szkody są minimalne i wolą skupić się na Izraelu. Jeśli nie zaatakują baz USA — a podejrzewam, że taką radę dają Rosja i Chiny — Iran może kontynuować dziesiątkowanie Izraela i nie dawać USA pretekstu do rozszerzenia wojny

Larry Johnson
Źródło: https://sonar21.com/will-trumps-political-military-theater-widen-the-war/

Dr Ignacy Nowopolski
https://drignacynowopolski.substack.com

Iran i kwestia polska



Ach, ileż zagadek się wyjaśniło w dniach ostatnich, kiedy to bezcenny Izrael zaatakował złowrogi Iran, żeby uniemożliwić mu wejście w posiadanie broni jądrowej! 

Po pierwsze wyjaśniło się, że są państwa i narody pierwszej i drugiej klasy. Narodom zaliczonym do pierwszej klasy, albo – jakby powiedział wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler – do „rasy panów” – wolno posiadać broń jądrową, podczas gdy państwom i narodom zaliczanym do drugiej klasy, znaczy się – do rasy chamów – broni jądrowej posiadać nie wolno.

Najciekawsze jest to, że przynależność do jednej, czy drugiej rasy nie jest zdeterminowana w stopniu absolutnym. Na przykład Korea Północna „powinna” należeć do rasy chamów – ale najwyraźniej nie przyjęła tego do wiadomości i wyposażyła się nie tylko w 50 głowic jądrowych, ale i w środki ich przenoszenia, m.in. – w rakiety międzykontynentalne.

Podobnie Pakistan, czy Indie, co to mają po 170 głowić jądrowych, chociaż „nie powinny” mieć ani jednej. No bo że Ameryka ma ponad 5000 głowic, to rzecz oczywista – bo to przecież Ameryka, „słynne USA”, podobnie jak Wielka Brytania, czy Francja. Im wolno, to zatwierdzone.

Jeśli chodzi o bezcenny Izrael z jego 90 głowicami, to oficjalnie on ich „nie ma” – ale nikt przeciwko tym „nieistniejącym” głowicom nie pyskuje, bo wiadomo, że bezcennemu Izraelowi wolno wszystko. Rosji i Chinom niby też – ale chyba nie do końca, bo – po drugie – kiedy Rosja zaatakowała Ukrainę pod pretekstem, by ta nie weszła do NATO i żeby ją „zdenazyfikować”, to cały miłujący pokój świat zatrząsł się z oburzenia i obłożył Rosję sankcjami.  [Uwaga: ironia – admin]

Kiedy teraz bezcenny Izrael uderzył na Iran, żeby wybić mu z pustego łba mrzonki o posiadaniu broni jądrowej, to żadna miłująca pokój i braterstwo między ludźmi Schwein, nie odważyła się zaprotestować. Niechby no tak która spróbowała – to zaraz byłaby z nią brzydka sprawa.

Po trzecie – wyjaśniło się też, że Stany Zjednoczone, ci wszyscy amerykańscy twardziele, to pokorne „sługi narodu żydowskiego”. Pod tym względem amerykańscy twardziele nie różnią się od Polaków z tym, ze twardziele muszą – podobnie jak Polacy – skakać z gałęzi na gałąź przed Żydami, podczas gdy Polacy – nie tylko przed Żydami, ale i Ukraińcami, nie mówiąc już o Niemcach, którzy przecież nigdy nie wyrzekli się ambicji przewodzenia Europie, a już Polakom – w szczególności.

Toteż nic dziwnego, że ogon wywija psem, a – co w swoim czasie zauważył Patryk Buchanan – Waszyngton stanowi „terytorium okupowane przez Izrael”. Rzeczywiście – każdy amerykański prezydent zanim jeszcze cokolwiek zrobi, musi złożyć przyrzeczenie, że będzie strzegł bezpieczeństwa bezcennego Izraela, jak źrenicy oka – w dodatku bez względu na to, co bezcenny Izrael zrobi.

No i właśnie – po czwarte – przekonaliśmy się, że chociaż prezydent Trump „zabraniał” Izraelowi atakowania Iranu, to premier bezcennego Izraela olał amerykańskiego prezydenta ciepłym moczem, a prezydent Trump nawet nie zauważył, że został olany. Niechby tylko zauważył, to zaraz Żydowie zrobiliby z niego marmoladę – chociaż i tak właśnie robią mu koło pióra – bo według fałszywych pogłosek, zamieszki w Los Angeles sfinansował był stary grandziarz Jerzy Soros, w odwecie za wyhamowywanie przez Dolanda Trumpa rewolucji komunistycznej, w której Żydowie tradycyjnie od pokoleń są w awangardzie.

No to dlaczego premier Beniamin Netanjahu miałby słuchać prezydenta Trumpa, skoro i jeden i drugi doskonale wie, że premier bezcennego Izraela zakazami amerykańskiego prezydenta może co najwyżej się podetrzeć?

Stąd – po piąte – „nauka jest dla żuka”, że jak ktoś chce być suwerenny, to powinien zakręcić się wokół wejścia w posiadanie broni jądrowej, choćby nawet – jak to w swoim czasie powiedział prezydent Pakistanu – przyszło mu „jeść trawę”. Dlatego też Niemcy marzą, by pod pretekstem utworzenia europejskich sił zbrojnych, położyć wreszcie i swój palec na atomowym cynglu francuskim.

Wydawać by się mogło, że gdzie Rzym, gdzie Krym, to znaczy – gdzie Iran, a gdzie Polska – ale chociaż od Iranu dzieli Polskę szmat drogi, to jednak wojna bezcennego Izraela z tym krajem przekłada się na sytuację w naszym bantustanie i to w sposób widoczny.

Nie mówię o funkcjonariuszach Propaganda Abteilung, którzy „eugeniczną” akcję Izraela traktują z pełnym aprobaty zrozumieniem, bo niczego innego po nich spodziewać się przecież nie można – tylko o zamieszaniu na odcinku forsowania „wariantu rumuńskiego” na użytek ostatnich wyborów prezydenckich. Wydawałoby się, że Volksdeutsche Partei pogodziła się z przegraną, bo i obywatel Tusk Donald i obywatel Hołownia Szymon uznali zwycięstwo obywatela Nawrockiego Karola, który nawet zaprosił do Polski prezydenta Trumpa – kiedy widocznie z Berlina nadeszły nowe rozkazy.

Skoro bezcenny Izrael olał Trumpa i uderzył na Iran, to znaczy, że ten cały Trump, to cienki Bolek, a skoro tak, to nie ma co hamletyzować, tylko trzeba w Polsce tworzyć fakty dokonane. Toteż nie tylko „sztab” obywatela Trzaskowskiego Rafała, nie tylko Wielce Czcigodny Giertych Roman, ale przede wszystkim – Kukuniek – „zaapelował”, a właściwie „zażądał” ponownego przeliczenia głosów w całej Polsce.

Skoro tak, to nieomylny to znak, iż stare kiejkuty, a z ich ramienia – oficer prowadzący Kukuńka, w imieniu berlińskiej centrali musiał mu przekazać propozycję nie do odrzucenia: wiecie, rozumiecie Kukuńku; wy zażądajcie ponownego przeliczenia głosów w całej Polsce, bo inaczej znowu podrzucimy Cenckiewiczowi jakieś kompromaty na „Bolka” i będzie z wami brzydka sprawa – na co Kukuniek w odpowiedzi mógł odmeldować: jestem za, a nawet przeciw Wasze Błagorodije, Herr Hauptman – bo chyba nikt starszy rangą Kukuńka z ramienia starych kiejkutów nie obsługuje?

Na razie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego spłynęło ponad 400 protestów wyborczych – ale na razie jest rozkaz, by nie podnosić kwestii legalności tej Izby. Na to przyjdzie czas w momencie, gdy np. Sąd Najwyższy uzna ważność wyboru obywatela Nawrockiego Karola, po uprzednim nakazaniu przeliczenia głosów nie w całej Polsce, tylko – dajmy na to – w 13 komisjach.

Wtedy przyjdzie czas na walkę o praworządność, w której zostaną poruszone Moce w postaci niezawisłych sędziów, Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, no i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu. Jestem pewien, że Moce wskażą na jedynie słuszną i legalną Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN – żeby to ona orzekła i w sprawie protestów i w sprawie ważności – a ona już tam orzeknie, jak będzie na danym etapie trzeba.

Co tu gadać; szykuje się gorące lato, niezależnie od tego, czy bezcenny Izrael doprowadzi do końca ostateczne rozwiązanie kwestii irańskiej, czy nie.

Stanisław Michalkiewicz
http://michalkiewicz.pl/

 

  1. Nawaho's awatar

    Nawaho 


    Pełny sukces? – podobno jedna trzecia Tel Avivu jest zniszczona (MacGregor) a po 72 godzinach ostrzału, Izrael błagał swojego Cerbera o pomoc. Szefowa wywiadu Trampa mówi o czymś innym, o czym gadają jastrzębie wojny i sam Tramp, który chciał walczyć z głębokim państwem, a jest jego częścią. Tusk napluł na niego i cisza, czyli tam wszyscy są agentami i kapusiami. Żydzi opuszczają Izrael, byle nie do nas.
    Iran zaatakował bazy w Katarze – 6 rakiet i podobno w Syrii..
    Xi powiedział, że 54 kraje Afryki mogą sprzedawać swoje towary w Chinach bez ceł!!! Wcześniej Tramp nałożył na nich 30% cła.
    Chciwość źle się kończy, czyli szach mat – to jest droga do upadku Ameryki, to celowe działanie przeciwko białym, tak jak w Europie.

 

  1. Lewar

  2. Ale można jechać do Izraela, żeby przez kilka dni być w Ziemi Świętej, ojczyźnie Jezusa Chrystusa, i chodzić Jego śladami.
    Dla wierzącego chrześcijanina jest to niezwykłe przeżycie.
    Ja byłem, chodziłem i przeżywałem.

    PS. Wspierania Izraela kasą za wiele nie było (bilet lotniczy, drobne zakupy), bo mieszkaliśmy w Domu Polskim u polskich zakonnic i to im płaciliśmy za posiłki i noclegi. Pamiątki kupiliśmy u Araba. Po Ziemi Świętej również obwoził nas Arab, więc i tu Żydzi nie zarobili.


    Dom Polski w Jerozolimie prowadzony przez polskie siostry elżbietanki.


    Rzeka Jordan, miejsce chrztu Jezusa. Na drugim brzegu Jordania.

Oznaki upadku państwa

Przejdź do treści                 Aktualizacja strony została wstrzymana … Facebook-f   Twitter   Google-plus-g   Instagram   Youtube Menu O...