środa, 30 czerwca 2021

"Operacja Kraj 2015"

Od kilku dni w sieci pojawia się coraz więcej informacji na temat tak zwanej Operacji Kraj 2015. Ma to być coś w rodzaju Sejmu Niemego z 1717 roku, czyli na terytorium Rzeczpospolitej znajdą się obce siły zbrojne, których celem ma być zabezpieczenie drugiej kadencji obecnie panującego prezydenta.

Informacje na temat tego rzekomego stanu wojennego nowego typu pojawiają się już od kilku dni. Ma do tego dojść rzekomo 15 maja bieżącego roku. Na forach i blogach kolportowana jest informacja wedle której komendanci policji i inni urzędnicy państwowi wyższego szczebla, otrzymali już specjalne koperty z opisem "Operacja Kraj 2015". Ma to być rzekomo plan zapasowy na wypadek gdyby wybory poszły niezgodnie z planem.

Scenariusz jest podobno taki, że Komorowski zostanie ogłoszony prezydentem już po pierwszej turze wyborów i to bez względu na ich wynik. Władze obawiają się, że może to wywołać poważne zamieszki w kraju i dlatego planują w tym czasie ćwiczenia lub manewry obcych wojsk na terytorium Polski. Być może chodzi o to, aby w razie czego użyć ustawy 1066 i pozostać przy władzy.



Źródło artykułu: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/jesli-polacy-nie-wybiora-10-maja-bronislawa-komorowskiego-czeka-nas-nowoczesny-stan-wojenn

Pamiętajcie Polacy

CI CO GŁOSUJĄ NA PLATFORMĘ OBYWATELSKĄ I POLSKIE STRONNICTWO LUDOWE SĄ WSPÓLNIKAMI LUDZI OKRADAJĄCYCH OD OŚMIU LAT NASZE PAŃSTWO......




42 powody, aby w najbliższych wyborach parlamentarnych nie głosować na Platformę Obywatelską:

1) Afera taśmowa

2) Afera hazardowa

3) Afera wyciągowa

4) Afera stadionowa

5) Afera autostradowa

6) Afera stoczniowa

7) Afera AmberGold

8) Afera Elewaru

9) Afera z informatyzacją MSW

10) Afera z budową gazoportu w Świnoujściu oraz dostawami gazu z Kataru

11) Afera z budową elektrowni atomowej (od 5 lat trwa "wybieranie" jej lokalizacji, a kasa dla zarządów specjalnych spółek leci)

12) Afera z opóźnieniem publikacji przez Rządowe Centrum Legislacji ustawy o rajach podatkowych

13) Grabież Polakom połowy oszczędności emerytalnych zgromadzonych w OFE (153 mld zł)

14) Wydłużenie obowiązku pracy (wieku emerytalnego) o 7 lat u kobiet i 2 lata u mężczyzn

15) Rozrost biurokracji (sto tysięcy nowych etatów)

16) Drastyczny wzrost zadłużenia kraju (z 530 mld zł do blisko 1 bln zł)

17) Podniesienie VAT-u na wszystko

18) Podwyższenie o 1/3 składki rentowej (ZUS) dla przedsiębiorców

19) Zamrożenie na 8 lat kwoty wolnej od podatku, kwot uzyskania przychodu oraz progów podatkowych

20) Podniesienie akcyzy na paliwo

21) Likwidacja ulg podatkowych (budowlana, internetowa)

22) Zmniejszenie o 1/3 zasiłku pogrzebowego

23) Wprowadzenie nowego podatku paliwowego - tzw. opłaty zapasowej

24) Nałożenie na Lasy Państwowe haraczu w postaci podatku od przychodu (a nie dochodu!)

25) Prace nad wprowadzeniem podatku smartfonowego i tabletowego

26) Prace nad wprowadzeniem podatku audiowizualnego

27) Przyjęcie zabójczego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego

28) Zgoda na wprowadzenie do Polski GMO

29) Przyjęcie ustawy o ograniczeniu dostępu obywateli do informacji publicznej

30) Przyjęcie ustawy o ograniczeniu wolności zgromadzeń

31) Przyjęcie ustawy o "bratniej pomocy" (tzw. ustawa 1066)

32) Spuszczenie w sejmowym klozecie kilku milionów podpisów złożonych pod obywatelskimi inicjatywami referendalno-ustawodawczymi

33) Utajnienie raportu o nieprawidłowościach w ZUS do jakich doszło w latach 2008 - 2013

34) Próba nocnej zmiany Konstytucji RP, która umożliwiłaby sprzedaż Lasów Państwowych

35) Doprowadzenie do tragicznego stanu publicznej służby zdrowia (czekanie po kilka lat na wizytę u lekarza specjalisty)

36) Podpisanie z Rosją niekorzystnej umowy gazowej (najdroższy gaz w Europie)

37) Blisko 3-letni paraliż legislacyjny w sprawie wydobywania gazu łupkowego

38) Drenaż Funduszu Rezerwy Demograficznej

39) Wyprzedaż majątku narodowego za ponad 65 mld zł (w tym spółek strategicznych takich jak Azoty Tarnów);

40) Ograniczenie potencjału militarnego

41) Brak przemyślanej i suwerennej polityki zagranicznej

42) Wszechobecny nepotyzm i kolesiostwo (tysiące stanowisk opłacanych z publicznej kasy dla platformianych kolesi)....!


Pamiętajcie Polacy czy starający się takowymi stać, w tej chwili Polska jest rządzona przez żydobolszevię która doszła do żłoba przez sprzedanie Nas przez także żydowską styropianową NSZZ? Solidarność na czele z jej guru TW SB "Bolkiem", Lechem Wałęsą, żydom i WSI!!! czytaj: WOJSKOWYM SŁUŻBOM INFORMACYJNYM. Wszystkie łupy POdzielili przy okrągłym czytaj kanciastym stole, także w Magdalence pod Warszawą. Dużo by o tym pisać. Piszę to ostrym drukiem, żeby dotarło to do Nas wszystkich!!!

Afery PO 0-748 – I kadencja rządów

Afery PO 0-748 – I kadencja rządów

Quote
„Uczciwe rozliczenie jest takim etycznym fundamentem. Ludzie, którzy mówią prawdę o sobie, mają dopiero prawo ubiegać o to, aby rządzić dalej.” Donald Tusk 10.IX.2011r.



Drodzy czytelnicy. Ten post nie ma jednej, blogowej strony. Po wielu komentarzach (z których kilka usunąłem za wulgaryzmy) proszę o przeczytanie kilku uwag:
Proszę o klikanie w rozjaśnione napisy typu „TU”, „Tutaj” itp. Tam znajdziecie państwo podstawę na podstawie której czytany problem pojawił się wśród Afer PO. Bardzo proszę, przeczytajcie podstawę umieszczenia punktu na poniższej liście.
Sceptyków wytykających powtórki proszę o wyrozumiałość. Zdarza się że coś umknie mojej uwadze (już było). Tworzenie listy trwa jakiś czas, a wiadomości czasem są odgrzebywane. Staram się eliminować takie błędy zamieniając treść nową aferą. Niech rekompensatą będą punkty 100 oraz 148, które mógłbym rozbić na kilkadziesiąt oddzielnych pozycji.
Niektórzy oburzają się że słowo afera nie pasuje do jakiejś pozycji. Dobrze, niech będzie. Nazwijcie to w takim razie – przekrętem, wałkiem, nepotyzmem, kłamstwem, złodziejstwem publicznego grosza, głupotą, niezrealizowaną obietnicą… etc.

Zacznę od wstrząsającego początku.

0.
Czyli od manipulacji wyborami 2007. »Tu. A tu pan Smolar (jeden z bohaterów pierwszego linka) i jego opinia na temat Tuska »Tu. Szykują się do wyborów 2011? Opinię przez trzy lata nie zrobili nam kuku postaram się obalić poniżej

Tyle tego jest tyle[2302 odnośniki], że szkoda mi dobrych paru godzin na przenoszenie tego. Lista jest dostępna w linkach poniżej:

http://markd.pl/afery_po.pdf
Afery PO.pdf 2.8 MB
https://mega.co.nz/#!G5kQ1LjL!aJb5p1CPphi1WypstaC4yPwof7vzHtvCQf9nmRqkiCU

Źródło: http://markd.pl/afery-po-0-748-i-kadencja-rzadow/


Afery PO (cz.1 II kadencji – 749:1499)

http://markd.pl/afery-po-cz-1-ii-kadencji-7491499/

Kto powinien bać się polskiej prawicy? - Magdalena Ziętek-Wielomska

Kto powinien bać się polskiej prawicy? - Magdalena Ziętek-Wielomska

W obecnym systemie Urząd Skarbowy pełni mniej więcej tę samą rolę, co UB, a potem SB w poprzednim. Jego celem jest niszczenie wrogów tych, którzy w sposób faktyczny sprawują władzę w Polsce.

Na postawione w tytule tego tekstu pytanie, sama prawica prawdopodobnie by odpowiedziała: komuniści. A moja odpowiedź jest zgoła inna: Polska. Z prawicą natomiast zgodzić się mogę w jednej kwestii: Polska odłogiem stoi. Różnimy się jednakże w kwestii diagnozy tej tragicznej sytuacji.

Przedstawiciele środowisk „prawdziwie-patriotycznych” słusznie wskazują na to, że Polską rządzą ludzie, którzy jej nie służą. Taki stan rzeczy wynika, ich zdaniem, z jednej podstawowej przyczyny: rządzący to „komuchy”. Nie jest to kategoria jednolita, gdyż należą do niej różne podgrupy. Do najważniejszej należą oczywiście ci, którzy w PRL byli czynni w służbie państwowej. Przynależący do tej grupy „komuchów”, poprzez fakt swojej „kolaboracji” z PRL są już na trwałe zdrajcami, rzekomo zdolnymi tylko do szkodzenia państwu polskiemu. Drugą kategorią są dzieci „komuchów”, które dobrze się ustawiły w nowym systemie – oczywiście dzięki pozycji ich rodziców. Ich szkodliwość polegać ma tym, że zostali moralnie zdegenerowani przez swoich moralnie zdegenerowanych rodziców-komuchów. Oni także stanowią więc podkategorię „komuchów”. Trzecia grupa to rzekomi agenci Rosji, a Rosja to „komuchy”, więc wychodzi na to, że oni także są „komuchami”. Ostatnia, czwarta grupa „komuchów” to ci, którzy wywodzą się z opozycji demokratycznej, których rodzice nie „splamili się” kolaboracją z PRL i którym agenturalności na rzecz Rosji zarzucić nie można, ze względu jednak na to, że wchodzą w różne niejasne powiązania z przedstawicielami trzech wyżej wymienionych grup „komuchów”, sami właściwie także stają się „komuchami”. Do tej ostatniej grupy należy spora część polityków PO. Dla środowisk epatujących swoim „prawdziwym patriotyzmem” walka o Polskę sprowadza się więc do walki z „komuną”, a konkretnie do walki z „komuchami”. Postulatem przedstawicieli polskiej prawicy jest więc wymiana „komuchów” na ludzi, którzy żadnym „komunizowaniem” się nie splamili. Co ciekawe, światopogląd taki wyznawany jest przez zwolenników tak rzekomo odmiennych formacji, jak PiS i Ruch Narodowy.


Analizując świat ideowy polskich antykomunistów-patriotów nie trudno dostrzec, że opiera się on na wierze w dialektykę heglowską, a konkretnie na przekonaniu, że postęp wiedzie przez negację negacji. Tak jak komunizm był negacją suwerennej II RP, tak negacja komunizmu (antykomunizm) ma rzekomo doprowadzić nas do punktu wyjścia. Komunistów i radykalnych antykomunistów połączyła wiara, że odsunięcie od władzy tych „złych” przyniesie lepszą przyszłość. Dla komunistów byli to „burżuje”, dla radykalnych antykomunistów są to „komuchy”. Podobnie jak komuniści, antykomunistyczni dialektycy nie zrozumieli, że drogą negacji do niczego pozytywnego dojść się nie da, co najwyżej można pogłębić stan destrukcji.

Podstawowy problem z radykalnymi antykomunistami polega na tym, że po pierwsze wcale nie zajmują się oni badaniem doktryny komunistycznej oraz tym, w jaki konkretnie sposób ta ideologia skaziła umysły mieszkańców PRL. Po drugie, nie badają tego, na czym konkretnie polega ciągłość między PRL a III RP (poza wskazywaniem na czynniki osobowe). Podstawowy problem sprowadza się jednak do tego, że nie posiadają oni żadnej rzetelnej wiedzy na temat spraw państwowych i w tym jak żywo przypominają swoich wrogów. To bowiem komuniści uwierzyli, że wiedza zdobywana na wieczornych kursach marksizmu-leninizmu w pełni wystarczy do tego, by znać się na sprawach państwowych. Radykalni antykomuniści są tutaj je

szcze bardziej pyszałkowaci – żadnych kursów antykomunizmu nie pokończyli, lecz sam fakt, że się uważają za antykomunistów rzekomo predestynuje ich do tego, by ogół powierzył im swoje sprawy. Radykalni antykomuniści to mentalni komuniści, którzy nie posiadają fachowej wiedzy na temat prowadzenia spraw państwowych i którzy walczą o swoją wizję Polski w ten sam sposób, co komuniści, czyli poprzez dążenie do zneutralizowania elementu osobowego rzekomo wrogiego (chętnie także przy pomocy więzień).

Zagrożenie płynące ze strony prawicowych antykomunistów (zastrzegam, że pojęcie antykomunizmu rozumiem w sposób wyżej opisany; tekst ten nie dotyczy osób, które zajmowały się walką z autentycznym komunizmem) dla naszej ojczyzny sprowadza się do tego, że współcześnie antykomuniści to dzieci PRL, którzy reprodukują program sterowania społecznego, narzucony Polsce na przełomie lat 40-tych i 50-tych ubiegłego wieku. Istotą tego programu jest wytworzenie w Polakach niezdolności do sterowania swoim państwem w jego interesie. Problem z antykomunistami polega na tym, że ze względu na program wychowawczy PRL nie zostali oni uzdatnieni do samodzielnego i rzetelnego myślenia i których możliwości samodzielnego przetwarzania informacji nie wykraczają poza standardy ustanowione przez PRL. Standardy te zostały ustanowione przez Związek Radziecki na takim poziomie, by Polska była systemem zależnym od Sowietów. Standardy te obowiązują do dziś – tym razem w interesie Zachodu (być może, że współcześnie są nawet niższe). Antykomuniści są więc „dziećmi Stalina” i spadkobiercami jego polityki.

Problem Polski ze współczesnymi polskimi patriotami-antykomunistami sprowadza się do tego, że nadal są oni sterowani z zewnątrz, tym razem z Zachodu. Ideologia antykomunizmu (jeszcze raz podkreślam, że chodzi o rozumienie antykomunizmu przyjęte w tym tekście) jest celowo sączona w głowy polskich patriotów po to, by nie byli oni w stanie zrozumieć tego, co rzeczywiście dzieje się w Polsce, jak również, by nie byli w stanie prowadzić żadnej skutecznej polityki mającej na celu zmianę tej sytuacji w interesie Polski. Najważniejszą jednak sprawą jest, że ich dyletanctwo ma odstraszać wszystkich tych, którzy dla Polski coś pożytecznego zrobić by mogli.

Nie wchodząc w szczegółowe rozważania, gdyż całościowe omówienie tej problematyki przekracza ramy tego tekstu, należy stwierdzić, że podstawą ideologii antykomunizmu jest przeciwstawienie: dobry i wolny Zachód kontra zła komunistyczna Rosja. Wybór przeciwko komunizmowi jest traktowany jako wybór na rzecz rzekomo dobrego Zachodu, który w sposób bezinteresowny jest zainteresowany rozwojem naszego państwa. Nie trudno dostrzec, że jest to dokładnie ta sama konstelacja, co w przypadku komunizmu – tyle, że w tamtym systemie tym dobrym był Związek Radziecki, który także zupełnie bezinteresownie troszczył się o nasz dobrobyt. W jednym i drugim systemie mamy status podopiecznego Wielkiego Brata, który może zdać się na wsparcie z jego strony. Konstrukcja ta sama, tylko wektor zmienił kierunek.

Należy wskazać, że oba systemy – miniony i obecny – zapewniają swoją trwałość dzięki temu, że częściowo też realizują swoje obietnice. Oba systemy zapewniły bowiem sporej grupie Polaków awans społeczny. W przypadku PRL był to awans ludności chłopskiej i niewykształconych warstw mieszczańskich, którym zapewniono łatwy dostęp do uczelni i stanowisk państwowych. W przypadku III RP jest to możliwość studiowania i pracowania za granicą, a dla tak zakompleksionego narodu, jak naród Polski, stanowi to prawdziwy awans społeczny. Społeczne skutki obu tych zjawisk były i są oczywiście niekorzystne dla interesów Polski. W przypadku PRL, polskie uczelnie i urzędy zostały zapełnione osobami, które nie miały odpowiedniego wychowania do tego, by móc autentycznie służyć Polsce. W drugim przypadku skutków nawet opisywać nie trzeba, gdyż jesteśmy z nimi konfrontowani na co dzień.

Komunistów i współczesnych antykomunistów łączy więc także to, że jedni i drudzy nie dostrzegli prawdziwego oblicza rzekomo braterskiej więzi, jaka wtedy łączyła nas z ZSRR, a teraz z Zachodem. Aby zrozumieć prawdziwe oblicze tej więzi trzeba było, a tym bardziej teraz trzeba, dysponować fachową wiedzą z zakresu ekonomii, rachunkowości, prawa, marketingu politycznego czy cybernetyki społecznej. Kwestia ta dzisiaj jest o stokroć bardziej istotna, niż w PRL. Nasza zależność od Zachodu nie polega bowiem na tym, że stacjonuje u nas obce wojsko, które przy pomocy kolb karabinów wymusza od Polaków kontyngenty żywności etc. Zależność ta jest wielowymiarowa, a jej opisanie wymaga, jak to już wspomniałam, posiadania wiedzy fachowej. A tą niestety nasza prawica rzadko dysponuje.

Rzadko bowiem znajdziemy na portalach prawicowych rzeczowe analizy, z przytoczeniem konkretnych danych empirycznych, dotyczące polskiej gospodarki, struktury przedsiębiorczości, błędów legislacyjnych, aktualnych inicjatyw ustawodawczych Komisji Europejskiej, etc. Zamiast tego polscy antykomuniści „rzucają” się na „ruskich agentów” czy też „komuchów”, podsuwanych im w tym celu przez obce kanały wpływu. Dzięki temu obce kanały wpływu mogą mieć pewność, że przedstawiciele polskiej prawicy mają kolejną zabawkę, którą grzecznie będą się bawić, a tym samym nie będą zajmować się problemami o kluczowym znaczeniu dla polskiej racji stanu.

Podajmy kilka przykładów. Mając do czynienia z różnymi instytucjami publicznymi w naszym państwie nie trudno dostrzec, że działają one w sposób – nazwijmy to – suboptymalny. Jest jedna jedyna instytucja, która działa w sposób niezwykle sprawny i efektywny. Jest to oczywiście Urząd Skarbowy. Czy to jest przypadek? Oczywiście nie. W obecnym systemie Urząd Skarbowy pełni mniej więcej tę samą rolę, co UB, a potem SB w poprzednim. Jego celem jest niszczenie wrogów tych, którzy w sposób faktyczny sprawują władzę w Polsce. To jest realne zagrożenie dla Polaków, którzy przez tę instytucję traktowani są jak przestępcy, którzy dzielą się na tych, którzy już zostali przyłapani i tych, których w każdej chwili można będzie przyłapać i zniszczyć. Zamiast w sposób fachowy zająć się tą kwestią, „patrioci” oczywiście wolą ścigać „komuchów”. I może lepiej, gdyż napuszczenie na siebie tychże „patriotów” byłoby dla US najlepszym sposobem na zyskanie przychylności w oczach polskich „nowoczesnych Europejczyków”, którzy stanowią większość Polaków…

Rynek prasowy. Przeglądając najbardziej poczytne numery prasowe nietrudno dostrzec, że prawie w 100% należą one do kapitału niemieckiego. „Fakt”, „Życie na gorąco”, „Super Ekspres”, „Bravo”, wiele tytułów prasy regionalnej – polski rynek prasowy bez wątpienia został zdominowany przez trzy niemieckie koncerny. Czy polska prawica zajmuje się analizowaniem skutków takiego stanu rzeczy, jak również szukaniem możliwości zapobieżeniu mu? Oczywiście nie, polowanie na „komuchów” jest dla niej bardziej interesującym zadaniem (i rzeczywiście wydaje się bardziej odpowiadać jej możliwościom intelektualnym).

Kształcenie młodzieży. O tym, że polska młodzież znalazła się pod dominującym wpływem wspomnianych wyżej – i innych – potentatów medialnych, agencji reklamowych i innych ośrodków prowadzących walkę informacyjną niby wszyscy wiedzą, ale na dobrą sprawę rzadko się o tym mówi w sposób merytoryczny (czasem przedstawiciele Kościoła ponarzekają sobie na demoralizację młodzieży). Pomysłu na prowadzenie atrakcyjnej i nowoczesnej polityki wychowawczej polska prawica nie ma. Ostatecznie problem sprowadzany jest do walki o programy nauczania w szkołach, nad którymi kontrolę oczywiście sprawują „komuchy”. Rzecz w tym, że to nie szkoła demoralizuje młodzież, tylko wspomniane wyżej ośrodki prowadzące walkę informacyjną. Jak się im przeciwstawić? W jaki sposób zaproponować młodzieży coś, co ją zainteresuje? W jaki sposób wykorzystać do tego infrastrukturę gmin i powiatów? Praca u podstaw nie jest czymś, co wywołuje silniejsze bicie serca u wielu polskich antykomunistów…

Polacy wiedzy na temat kierowania własnym państwem i społeczeństwem nie mają nabyć, stąd celowo utrzymywani są w ideologii antykomunizmu. Tutaj warto wskazać na bardzo ważny aspekt tej problematyki, który do tej pory pominęłam. Konkretnie chodzi o to, że jest to ideologia, którą wyznają zarówno Ci, którzy uważają się za prawdziwym „patriotów”, jak również „młodzi, dobrze wykształceni, z dużych miast”. Różnica między nim i polega tylko na przyjmowaniu innej perspektywy. Ci pierwsi uważają, że obecna władza to także „komuchy” i dążą do jej obalenia, ci drudzy natomiast uważają obecną władzę, która jakby nie było wywodzi się z obozu opozycji antykomunistycznej, za nowoczesną i udzielają jej swojego poparcia. Nowoczesności tej władzy upatrują w jej proeuropejskości. Jedni i drudzy de facto wyznają więc dokładnie tę samą ideologię, tylko sterowani są w odwrotnym kierunku: tak zwane „lemingi” mają tę władzę popierać, a „radykalni prawicowcy” i „nacjonaliści” – kontestować. Jedni są przy tym napuszczani na drugich, zgodnie z prastarą dewizą: divide et impera. Jedni i drudzy są więc biernym i posłusznym przedmiotem sterowania ze strony obcych, zachodnich kanałów wpływu.

Polska prawica, jeśli rzeczywiście chce zerwać z dziedzictwem PRL, powinna zacząć się kształcić, aby móc odróżniać pojęcia od stereotypów, prawdę od wrogiej inspiracji, czyli dywersji informacyjnej. Walkę z komuną należało by więc rozpocząć od walki z „komuną w samym sobie”, czyli intelektualnym lenistwem i pyszałkowatością chłopa pańszczyźnianego, którego wysłano na kurs wieczorowy albo studia i który uwierzył, że wszystko wie. Jest to walka zdecydowanie najcięższa, bo z własnym lenistwem. Tekst ten zakończę więc zawołaniem „Zabij w sobie komunę” – od tego właśnie trzeba zacząć, żeby odwrócić bieg historii i zniweczyć dzieło Stalina, które jest ciągle żywe.

Magdalena Ziętek-Wielomska

Źródło: http://konserwatyzm.pl/artykul/12781/kto-powinien-bac-sie-polskiej-prawicy

Strzał w dziesiątkę! Korwin-Mikke powiedział TO w TVP. Dziennikarka i politycy w studio skapitulowali.

Janusz Korwin-Mikke był gościem w „Minęła 8” w TVP INFO. Polityk mówił o roszczeniach żydowskich i przypomniał o słowach, która Jarosław Kaczyński miał wypowiedzieć w amerykańskiej ambasadzie w 2009 roku.

– Jarosław Kaczyński w 2009 roku obiecał, że Polska będzie wypłacała te odszkodowania, w ambasadzie USA, i powiedział, że im potrzeba 20 proc., i natychmiast roszczenia wzrosły z 300 milionów na półtorej miliarda – mówił prezes partii KORWiN i poseł Konfederacji, Janusz Korwin-Mikke, w studiu TVP INFO.

WikiLeaks: „Kaczyński w 2009 zobowiązał się do zapłaty roszczeń żydowskich”

– Prawo będzie przyjęte. Decyzja już zapadła. Nikt wpływowy w polskiej polityce nie będzie tego kwestionował. To jedynie kwestia czasu – miał powiedzieć Jarosław Kaczyński na tajnym spotkaniu z ówczesnym ambasadorem USA w Polsce Victorem Ashem. W archiwach WikiLeaks można znaleźć notatki, które miałaby być zapisem spotkania Kaczyński – Ash z 12 stycznia 2009 roku. 

O sprawie, którą polityk poruszył w swojej wypowiedzi, tj. wizycie Jarosława Kaczyńskiego w amerykańskiej ambasadzie w 2009 roku, pisaliśmy:

– Izrael wie, że PiS te odszkodowania wypłaci, a Konfederacja by nie wypłaciła – stwierdził Janusz Korwin-Mikke.

Korwin-Mikke: Polska nie powinna w ogóle rozmawiać z Izraelem na temat mienia bezspadkowego

– Trzeba powiedzieć jasno: Izrael nie ma z tym nic wspólnego. Pomordowani ludzie to byli polscy obywatele, a nie obywatele Izraela – powiedział wolnościowiec.

– Trzeba kategorycznie odmówić rozmów z Izraelem na ten temat, bo niby dlaczego. Oni nie mają nawet w tym żadnego interesu – stwierdził Korwin-Mikke.

– To byli polscy ludzie, kształceni w Polsce, wybitni często ludzie i tyle – dodał.

– Po drugie w każdym państwie cywilizowanym – również w Izraelu – mienie osób, które zmarły bez zostawienia spadkobierców, przechodzi na państwo. Tutaj nie ma żadnej dyskusji – powiedział prawicowiec.

– Jeśli ktoś zmarł bezpotomnie, to jego mienie przeszło na państwo, i dlaczego w ogóle o tym dyskutujecie? Jakim prawem w ogóle rozmawiacie z Izraelem na ten temat? Jakim prawem? – dopytywał pisowców Korwin-Mikke.

– Konfederacja kategorycznie odmawia rozmów z Izraelem na taki temat – zadeklarował poseł.

„Gdyby ci wszyscy Żydzi zmarli na czarną ospę…”

– JE Mateusz Morawiecki sobie kpiny robi oświadczając, że Polska nie będzie płaciła za zbrodnie niemieckie […] Przecież nikt nie chce od nas pieniędzy za zbrodnie niemieckie. Gdyby ci wszyscy Żydzi zmarli na czarną ospę, to tak samo by się Izrael domagał tych pieniędzy – stwierdził Korwin-Mikke.

– To nie ma nic do rzeczy! Zmarł Żyd, który nie pozostawił po sobie żadnych spadkobierców. Jest wszystko jedno, czy go zamordowali Niemcy, Polacy, czy zmarł na czarną ospę – tak czy owak jego mienie przechodzi na państwo polskie – tłumaczył poseł.

– Przyczyna śmierci jest obojętna, czy tych Żydów było dziesięciu, czy 3 miliony – jest bez znaczenia. Polskie prawo spadkowe nie przewiduje żadnej różnicy, gdy umiera więcej osób i jakiej one są różnicy – stwierdził.

https://twitter.com/Bob_Gedron/status/1409802843398328320?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1409802843398328320%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fnczas.com%2F2021%2F06%2F29%2Fstrzal-w-dziesiatke-korwin-mikke-powiedzial-to-w-tvp-dziennikarka-i-politycy-w-studio-skapitulowali-video%2F

[Najbardziej ch*jowym argumentem przeciwko płaceniu rzydom jest to, że „Polski nie stać”. Proszę się zastanowić nad tym idiotyzmem – admin]

https://nczas.com

Janusz Korwin-MIkke nie powiedział nic odkrywczego. Ale dobrze się stało, że słowa te padły w publicznej telewizji. A jeśli ktoś nie zauważył, że „polski rząd” nie ma w ogóle zamiaru przeciwstawiać się bezczelnym żądaniom Izraela, lecz gra z nim w jednej drużynie, to jest kretynem.
Admin

O ekonomii bez namaszczenia

Chyba żadna dziedzina nauk społecznych nie rości sobie pretensji do takiej wyjątkowości jak ekonomia. Sukcesem ekonomistów niewątpliwie jest to, iż przekonanie tego rodzaju udało się też narzucić dużej części społeczeństwa.

Nie ma tak częstej riposty w rozmaitych dyskusjach dotyczących kwestii gospodarczych, jak ta odnośnie nieznajomości przez zwykłego człowieka praw ekonomii. Wedle wielu, jeśli nie studiowałeś tej dziedziny nauki to nie powinieneś wypowiadać się na tematy ekonomiczne i zajmować konkretnego stanowiska. Słyszymy często: Studiowałeś ekonomię? Znasz się na tym?

Okazuje się, że skoro człowiek jest jedynie marnym filozofem, politologiem, historykiem czy religioznawcą, nie może na te tematy się wypowiadać. Skąd to powszechne przekonanie? O społeczeństwie przecież nieustannie perorują niesocjologowie, kondycji psychicznej określonych jednostek poświęca uwagę niezliczona ilość osób, która ani psychologii ani psychiatrii nie skończyła, nikt też nie zabrania mówić o historii niehistorykom. Co gorsza, osoby nieposiadające wykształcenia pedagogicznego bez żadnych problemów mogą wychowywać dzieci.

Dlaczego więc o tej tajemnej nauce – ekonomii – mogą mówić jedynie specjaliści od niej? Przecież dotyka ona każdego człowieka, gdy wydaje on swoje ciężko zarobione pieniądze.

Z drugiej strony, ekonomiści niejednokrotnie roszczą sobie prawa do tego, aby apodyktycznie wypowiadać się na każdy temat, uznając ekonomię za swoistą metanaukę wyjaśniającą funkcjonowania absolutnie wszystkiego, swoisty klucz do wszelkich tajemnic dotyczących człowieka i wszechświata.

Doskonale ilustruje to podtytuł książki Roberta H. Franka The Economic Naturalist: Why Economics Explain Almost Everything. Godna podziwu jest tu zresztą skromność autora, iż użył przysłówka „prawie”. Ekonomia jego zdaniem potrafi wyjaśnić „prawie wszystko”, a nie po prostu wszystko.

Amerykańscy antropolodzy Richard R. Wilk i Lisa Cliggett w swojej książce Ekonomie i kultury w związku z tym zwracają też uwagę, że: „Ekonomiści odwołują się do skomplikowanych praw matematycznych i poszukują praw natury. Mają ogromną władzę: od ich prognoz zależy oprocentowanie naszych kart kredytowych, a ich wskazówki kształtują codzienność setek milionów ludzi”.

Nauka ścisła?

Obiegowo definiuje się sferę ekonomiczną jako racjonalne podejmowanie decyzji służące maksymalizacji użyteczności. Formalne zasady ekonomii, a przede wszystkim mikroekonomii uważane są dziś często za powszechne oraz niepodlegające dyskusji. W kulturze zachodniej można zauważyć niewątpliwie wywyższenie ekonomii ponad inne nauki.

Ze wszystkich nauk społecznych to właśnie ona pretenduje do tego, aby nadać swoim teoriom i hipotezom charakter bezwzględnie obowiązujący i absolutny, najmocniej podkreśla swoją przynależność do „prawdziwych” nauk, takich jak fizyka czy matematyka. Donald (dziś Deirdre) McCloskey nazywa wręcz ekonomistów kulturowymi artefaktami logicznego pozytywizmu opierającego się na przestarzałym przekonaniu, że nauka jest po prostu odkrywaniem faktów i praw natury.

Jego zdaniem ekonomiści opowiadają magiczne historie i w zasadzie nie widzi w tym nic niewłaściwego, dopóki nie pretendują oni do roli odkrywców i krzewicieli apodyktycznych praw naturalnych, które nie podlegają żadnej dyskusji.

Ekonomia i matematyka

Najważniejszym językiem ekonomii stała się w dzisiejszych czasach matematyka. Wystarczy wziąć jakiś poważny artykuł czy książkę z tej dziedziny, a okaże się, że rzeczywiście dla przeciętnego człowieka mogą być one niedostępne na skutek wysokiej matematyzacji, z którą będziemy mieli tam do czynienia. Zjawisko coraz silniejszego wykorzystywania matematyki, modelowania tego rodzaju na gruncie ekonomii, nasila się coraz wyraźniej od początku XX w.

Ekonomia z biegiem czasu zaczęła aspirować do takiego poziomu precyzji i ogólności, jaki prezentują nauki przyrodnicze, wychodząc z założenia, że kiedy zrozumiemy ludzkie zachowania w ramach jakiegoś uniwersalnego prawa czy zasady, wówczas będziemy mogli te zachowania kontrolować. Wraz z pojawieniem się teorii racjonalnego rynku, do rangi dogmatu urosło przekonanie, że rynek jest obliczalny, że wszystko można przewidzieć, co wzmocnione zostało dodatkowo przez pojawienie się nowoczesnej technologii komputerowej, umożliwiającej analizę olbrzymiej ilości danych.

Ekonomiści stali się współczesnymi szamanami, którzy zdają się mówić ludziom: „znamy odpowiedź na wszystkie pytania, jesteśmy w stanie sformułować powszechnie obowiązujące modele zachowań ekonomicznych, przewidzieć dzięki temu przyszłość i dać uniwersalne rady, co należy robić”.

Oczywiście jest to nieprawda, wystarczy zwykła obserwacja rzeczywistości – bezradność i zdziwienie ekonomistów wobec choćby ostatnich kryzysów gospodarczych.

Zanim do nich doszło, nie mieliśmy bynajmniej do czynienia z erupcją prac ostrzegających przed kryzysem, przewidujących jego nadejście, o ile nie zostaną wprowadzone natychmiast jakieś daleko idące zmiany. Wręcz przeciwnie, dominowało wyjątkowo dobre samopoczucie i przekonanie, że nic nam nie grozi, a gospodarka będzie się rozwijać w sposób niezakłócony. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii Robert Lucas, twierdził kilka lat przed wybuchem kryzysu z 2008 r. na łamach pisma „American Economic Review”, iż problem depresji gospodarczych został już całkowicie rozwiązany.

Co więcej, ekonomiści niewiele potrafią nam powiedzieć nawet na temat przeszłości, do dziś przecież mamy wśród nich problem z olbrzymią różnicą zdań odnośnie przyczyn wielkiego kryzysu gospodarczego z lat trzydziestych XX w. oraz tego co przyczyniło się do jego przezwyciężenia.

Po drugie oczywistością jest, że ludzkie życie i zachowania, a przecież ekonomia ich dotyczy, choć próbuje uciekać w abstrakcyjny świat matematyki, nie dadzą się ująć tylko i wyłącznie za pomocą matematycznych wzorów. Rzeczywistość to coś o wiele bogatszego. Matematyka może być w ekonomii użyteczna, ale z pewnością nie jest wystarczająca.

Jak pisał wybitny czeski ekonomista Tomáš Sedláček w książce Ekonomia dobra i zła: „Ludzkie zachowania są trudne do przewidzenia. Dlatego determinizm nadaje się do ekonomii w ograniczonym zakresie i na tym właśnie polega jedna z zasadniczych różnić pomiędzy ekonomią i fizyką newtonowską. Niestety, laicy mają inne oczekiwania. Uważają, że ekonomiści ze swoimi opasłymi książkami, równaniami, derywacjami, Nagrodami Nobla i tytułami z prestiżowych uczelni muszą potrafić powiedzieć, kiedy kryzys gospodarczy się skończy i jakich użyć środków – lekarstw – żeby skończył się jak najszybciej. Ale to kompletne pomyłka. Ekonomia to nadal nauka o społeczeństwie, a nie – jak czasami udaje – nauka przyrodnicza. Samo to, że często korzystamy z matematyki, nie oznacza, że jesteśmy nauką ścisłą (numerolodzy też często stosują wzory matematyczne)”.

Jego zdaniem, utożsamiając ekonomię wyłącznie z ekonometrią, doprowadzono do porzucenia zagadnień, którymi zajmowała się ona pierwotnie, ze szkodą dla nas i dla niej samej. Przykładając zbyt dużą wagę do matematyki, ekonomia za bardzo lekceważy tkwiące w nas „niematematyczne człowieczeństwo”.

„Ekonomię normatywną wyparła ekonomia pozytywna (opisowa), która stanowi tylko zagrożenie. Odrywa ludzi od ważnych kwestii, wartościowanie uznaje za nieistniejące lub nieważne i sama siebie prowadzi w ślepą, niebezpieczną uliczkę. Co gorsza, lekceważy ważne aspekty życia, których nie da się łatwo poznać matematycznie”.

Adam Smith ojcem ekonomii liberalnej?

Ekonomia tymczasem nie jest nauką przyrodniczą czy matematyczną, co zdają się nam sugerować niektórzy ekonomiści, ale społeczną. Wywodzi się, o czym nie chcą niektórzy pamiętać, z filozofii i etyki. Uważany za ojca współczesnej ekonomii Adam Smith, autor książki Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, przez lata zajmował się filozofią moralną. Postrzegał on ekonomię czy swoje ustalenia ze wzmiankowanej książki jako ściśle z filozofią moralną związane.

Jest również autorem pracy Teoria uczuć moralnych, którą ponoć cenił wyżej od Badań, w której wskazywał na niezwykle doniosłą rolę, jaką ma pełnić w społeczeństwie etyka. Przeciwstawiał się egoizmowi i hedonizmowi, pisał o człowieku jako istocie społecznej odczuwającej więź nawet z najbardziej odległymi przedstawicielami rodziny ludzkiej. Generalnie więc odrzucał wszystko to, co szkoły ekonomiczne uznawane za wyrosłe na jego spuściźnie apoteozują.

Ekonomia i etyka

Można powiedzieć, że zarówno ekonomia, jak i etyka mają ten sam przedmiot materialny, którym jest życie gospodarcze, natomiast różny przedmiot formalny, ponieważ etyka bada życie gospodarcze z punktu widzenia moralności, ekonomia zaś gospodarki, usiłując odnaleźć pewne prawidłowości kierujące tą sferą życia.

Mamy więc do czynienia z dwoma różnymi celami i naukami, ale czy tak różnymi jak etyka i chemia? Na to pytanie trzeba odpowiedzieć zdecydowanie – nie. O ile bowiem świat chemii jest dziedziną, w której rządzą wyłącznie jej właściwe prawa, które człowiek może jedynie wykrywać i śledzić, to w przypadku życia gospodarczego te prawa nie mają już charakteru absolutnego. Człowiek jako jeden z czynników gospodarczych może bowiem na nie wpływać, istnieje więc wzajemna współzależność zjawisk ekonomicznych i etycznych oraz nauk które tymi dziedzinami się zajmują.

Ks. Jan Piwowarczyk podkreślał, iż możemy mówić o dwóch rodzajach zależności ekonomii od etyki: powszechnej (bezpośredniej) i częściowej (pośredniej). Zależność pierwszego rodzaju nie istnieje, albowiem mamy do czynienia z całym wielkim zespołem zjawisk ekonomicznych, które „wymykają się spod wszelkiego wpływu etyki, np. zagadnienia przyrodnicze lub techniczne w gospodarstwie społecznym”. Ekonomia bada je z punktu widzenia ich prawidłowości, stara się zrozumieć ich mechanizm, dochodząc w ten sposób do ustalenia tzw. praw gospodarczych. W tym zakresie jest w pełni autonomiczna i niezależna od etyki.

Jest jednak i drugi rodzaj zależności, a mianowicie częściowa, tzn. dotycząca tych zagadnień, które mają określony aspekt moralny. Tutaj nie można przyjąć argumentów o całkowitej niezależności ekonomii od etyki, w każdej sferze i płaszczyźnie, powołując się na jakoby absolutne i nienaruszalne prawa czy mechanizmy rządzące tą dziedziną życia.

Tomáš Sedláček twierdzi, iż współczesne lekceważenie etyki przez ekonomistów wynika z fałszywej interpretacji Adama Smitha. Jego zdaniem ekonomia w gruncie rzeczy rozwija system współczesnego Smithowi ekonomisty i filozofa Bernarda de Mandeville’a, znanego przede wszystkim jako autor słynnej Bajki o pszczołach. W związku z tym przestała ona „być nauką o moralności i stała się nauką matematyczną, zajmującą się alokacją środków”.

Jak sam twierdził: „Jestem przekonany, że należy rozwijać tę drugą gałąź, ale nie lekceważyć pierwszej. Gdyby tyle samo energii ekonomia poświęcała na zagadnienia etyczne, to bardzo prawdopodobne, że odpowiedzi na wiele pytań prowadzących do «ślepego zaułka», zwłaszcza w ekonomii politycznej, byłyby jaśniejsze. Ekonomia straciła kontakt z etyką, z której się wywodzi”.

Neoliberalne dogmaty

Tego rodzaju podejście zaowocowało rozpowszechnieniem się pewnych idei i koncepcji charakterystycznych dla jednego stanowiska ekonomicznego, które uznano za obiektywnie istniejące, niepodważalne i obowiązujące niczym twierdzenie Pitagorasa lub prawo ciążenia. Pewne zasady czy przesądy przyjęte przez tę szkołę uznano za niekwestionowalne aksjomaty, oczywistości, których nie ma sensu nawet udowadniać, ponieważ ich bezsporność jest jasna dla każdego myślącego człowieka.

W ten sposób powstał zespół poglądów, postaw i przekonań, które składają się na kształt czegoś, co moglibyśmy określić mianem współczesnego pop-liberalizmu, będącego pewnym amalgamatem strywializowanych i zwulgaryzowanych tez głoszonych przez szeroko rozumianą liberalną szkołę ekonomiczną. Jest to chociażby koncepcja homo oeconomicusa – człowieka ekonomicznego, działającego w oparciu o zasadę egoizmu, co jednak ma przynosić korzyść całemu społeczeństwu, człowieka uproszczonego który nieustannie kalkuluje, przelicza, nastawiony jest na osiąganie własnej korzyści i realizację prywatnego interesu.

Tymczasem dziś nauki społeczne i biologiczne wskazują raczej na coś przeciwnego, iż człowiek kieruje się w dużej mierze motywami altruistycznymi. Mit niewidzialnej ręki rynku, tego liberalnego perpetuum mobile, rzekomo nie stworzonego, lecz niejako odkrytego przez człowieka na pewnym etapie dziejów. Wedle tej koncepcji indywidualne działania poszczególnych podmiotów na rynku, oparte na egoizmie i zmierzające do maksymalizacji zysku summa summarum wyjdą na korzyść całemu społeczeństwu, albowiem w jakiś cudowny sposób, na skutek działania tejże niewidzialnej ręki rynku, egoizmy jednostkowe na pewnym etapie zaczną działać na rzecz dobra powszechnego.

Mit wzrostu gospodarczego, który oceniany jest jednoznacznie pozytywnie, przynosić ma wyłącznie błogosławione skutki i stanowić jednocześnie zasadnicze, a często jedyne kryterium postępu, dobrobytu, rozwoju i pomyślności. Ma on stanowić podstawowy miernik powodzenia, wskazujący czy dane kraje, a szerzej świat podążają w słusznym i pożądanym kierunku.

Wreszcie zaś konsekwencją przyjmowania pewnych abstrakcyjnych zasad, traktowanych jako nienaruszalne i powszechne prawidła rządzące ludzkim życiem i zachowaniem, niezależnie od czasu i miejsca, jest też przekonanie, iż istnieje jedna obowiązująca wszystkich droga od pierwotności do nowoczesności. Uniwersalna strategia modernizacyjna, która sprawdzi się w każdych warunkach.

Kraje zapóźnione gospodarczo muszą jedynie kopiować doświadczenia świata zachodniego, przy czym amerykański model rozwoju jest jedynym wzorem do naśladowania i punktem odniesienia. Wyrazem tego przekonania było chociażby wdrażanie, począwszy od końca lat siedemdziesiątych, przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy strategii mającej skłonić kraje trzeciego świata do konkurencji gospodarczej, a tym samym wprowadzić je w system neoliberalnej gospodarki światowej.

Efektem modelu reform narzucanego przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy wielu krajom, opartego o zasady maksymalnego ograniczenia roli państwa i liberalizacji handlu była zazwyczaj zapaść gospodarcza, pauperyzacja społeczeństwa, dezindustrializacja, upadek sektora publicznego oraz rolnictwa.

Nie chodzi tu bynajmniej o dyskredytowanie ekonomii jako takiej czy ekonomistów, ale trochę zdrowsze podejście do tych kwestii. Wypowiadając opinie dotyczące w jakiś sposób tych kwestii, nie musimy kłócić o to, czy są zgodnie z ekonomiczną ortodoksją. Tym bardziej, że takowa nie istnieje. Mamy do czynienia z wielością szkół i podejść, a Nagrody Nobla w tej dziedzinie otrzymywali zarówno Milton Friedmann, Friedrich von Hayek, Gunnar Myrdal, Joseph Stiglitz, Amartya Sen czy Elinor Ostrom.

Nie musimy ulegać dyktatowi typu: „nie wypowiadaj się na te tematy, nie możesz się na tym znać, nie studiowałeś tych zagadnień”. Apodyktyzm w tych kwestiach nie ma bowiem wielkiego uzasadnienia. Wychodząc z takiego założenia niewiele byłoby kwestii, na temat których zwyczajny człowiek mógłby wyrazić swoją opinię i zająć jakieś stanowisko.

Rafał Łętocha
Politolog i religioznawca. Doktor habilitowany nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce, profesor UJ, kierownik Zakładu Historii Chrześcijaństwa w Instytucie Religioznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jego zainteresowania koncentrują się wokół historii idei oraz relacji pomiędzy religią a sferą polityczną. Autor książek Katolicyzm a idea narodowa. Miejsce religii w myśli obozu narodowego lat okupacji (Lublin 2002) i „Oportet vos nasci denuo”. Myśl społeczno-polityczna Jerzego Brauna (Kraków 2006) O dobro wspólne. Szkice z katolicyzmu społecznego (Kraków 2010), Ekonomia współdziałania. Katolicka nauka społeczna wobec wyzwań globalnego kapitalizmu (Kraków 2016) W stronę Królestwa Bożego na ziemi. Myśl społeczno-polityczna mariawitów polskich (2021) (współautor z Andrzejem Dwojnychem, w przygotowaniu). Mieszka w Myślenicach.

https://nlad.pl

GIGANT.

GIGANT.
80 lat temu zmarł Ignacy Jan Paderewski. Twórca porozbiorowej niepodległości Polski dzięki osobistym kontaktom z prezydentem Wilsonem, inspirator jedynego w minionych stuleciach zwycięskiego powstania wielkopolskiego, wcześniej fundator krakowskiego Pomnika Grunwaldzkiego, na którego odsłonięciu przemawiał ze swadą tak dojmującą, że jego wystąpienie uznano za „porywające”.
W sumie przemówień wygłosił około 300.
Porywał masy, zniewalał tłumy, zyskiwał przyjaciół i wielbicieli w gabinetach rządowych i na salonach dworów, fascynował intelektualistów.
Znany polski bankier, wydawca, polityk amerykański i polonijny Jan Franciszek Smulski, tak o nim mówił ;
„Paderewski ma czar niezwykły w mówieniu. Można go słuchać godzinami. (…) W każdym słowie Paderewskiego znać silę wiary, hart woli i oddanie się służbie publicznej i sprawie……
Natychmiast zrozumiałem, że mam przed sobą nie tylko mistrza tonów, ale niezwykłego dyplomatę. To geniusz politycznej myśli polskiej, za którym się powinno iść i musi, gdyż poza wszystkim przebija w nim niezgłębiona miłość Polski i bezgraniczne poświecenie dla niej. Paderewski bowiem gotów jest rzucić na szalę przyszłości Polski nie tylko swoją fortunę, ale i samego siebie. On żyje tylko Polską i dla Polski. Dla niej gotów jest poświęcić całą swoją przyszłość, cały swój majątek. „Niczego nie pragnę – mówił- tylko tego, aby moje zdrowie i mój majątek, jaki zebrałem, wystarczyły do dożycia chwili, w której się przekonam, że dopomogłem do uratowania Polski i postawienia Jej na należytym szczeblu wśród narodów świata. Niech zostanę wówczas bez centa. Wystarczy mi, gdy Polskę szczęśliwa oglądać będę.”
Wczytajmy się w próbkę Jego wystąpień. Pierwsze publiczne wystąpienie Paderewskiego miało miejsce 30 kwietnia 1915 roku, w Chicago, pod ufundowanym przez Polonię w 1886 roku, a odsłoniętym 11 września 1904 roku, pomnikiem Tadeusza Kościuszki. Na wielką, patriotyczną manifestację przybyło ponad 150 tysięcy uczestników. Po nim, tylko inny twórca odrodzenia Polski, Jan Paweł II, na centralnym placu Warszawy, miał porównywalną frekwencję entuzjastycznych słuchaczy.
Dla tych, którzy nie mogli być obecni, w przeddzień ogłoszono w prasie polsko-amerykańskiej płomienny apel. Oto fragmenty tego przemówienia:
„RODACY, DRODZY BRACIA MOI !
Witam Was, bracia, witam siostry kochane! Witam Was serca własnego uciechą i ojczyzny bólem; witam troską Narodu i cierpieniem, ale i całą jego wdzięcznością, ufnością i nadzieją. Witam i pokłon Wam składam uniżony; boście Polacy.
Przyszliście pod stopy pomnika, przed którym w Polsce mówić nam nie dano. Zeszliście się tutaj w pobliżu pomnika jednego z największych synów przesławnej Ojczyzny, by w skupieniu ducha, chwalebnym tego kraju zwyczajem, hołd kwiecia waszego złożyć pamiętny, wdzięczny Jemu i tym wszystkim, którzy za wolność ludzką walczyli. Przybyliście w spokoju, powadze, niemal z pokorą, a jednak każdy z Was może śmiało podnieść czoło, każdy powinien z dumą patrzeć dokoła – boście Polacy. (…)
A gdy spoglądając na Wasze zmęczone oblicza, na Wasze ręce zgrubiałe od twardej pracy, która niejednemu, nawet wrogowi przysporzyła dostatku, gdy spoglądając na Wasze skromne szaty, bogaci a pyszni, szczęśliwi a zazdrośni zapytać Was mogą o wasze prawa do tytułu, odpowiedzcie tylko, żeście Piastów, Chrobrego, Łokietka potomstwo, żeście Zawiszów, Warneńczyków spadkobiercy, żeście Czarneckich, Sobieskich synowie, żeście Dąbrowskiego, Pułaskiego, Kościuszki dzieci. Odpowiedzcie hardo: żeście Polacy.
Przy wierze Ojców stoicie niewzruszenie, macierzystego nie zapominacie języka, boście świadomi, że nie ma na świecie piękniejszej mowy, ani bogatszej nad naszą, nad polską. Liczbą i siłą stanowicie poniekąd czwartą nasza dzielnicę. Oświatą i dostatkiem, uzdolnieniem do zbiorowej pracy, doświadczeń w przeróżnych zdobytych zawodach stanęliście wysoko. Naród Polski dumny jest z tego, żeście krwią krwi Jego, kością Jego kości. (…)
Jestem Wam bratem. Dla wszystkich, którzy tu jesteście, jednakie braterskie żywię uczucie, miłość gorącą serdeczną. Jestem Polakiem, wiernym synem Ojczyzny. Myśl o Polsce wielkiej i silnej, wolnej i niepodległej, była i jest treścią mego istnienia; urzeczywistnienie jej było jedynym celem mego życia. Choć większość lat przeżytych spędziłem wśród obcych, nie sprzeniewierzyłem się jej ani na chwilę i nie sprzeniewierzę nigdy.
Nie należę do żadnego politycznego stronnictwa i nie przychodzę by Was pouczać, byście w tym lub innym poszli kierunku. Sprawę już rozstrzygnął Naród. Sprzyja on dobrym, nie wrogom, ufa w Boga i we własną moc. (…) Pójdźcie, jak serce Wam wskaże.
Gdy nieszczęście minie, wrócicie do dawnych swych rozpraw, a tymczasem zapomnijcie uraz, połączcie się, podajcie sobie dłonie, jeżeli nie do trwałej zgody, to do wspólnej pracy, za którą Wam Polska na zawsze pozostanie wdzięczna.
Wdzięczny brat Wasz i sługa. Jan Ignacy Paderewski ”
Boże, jakie to piękne, jak poetyckie. Tak mógł przemawiać tylko geniusz, tylko przez Boga natchniony GIGANT.
Na tak dramatyczne wołanie, do powstającej we Francji pod dowództwem gen. Hallera „błękitnej armii”,zgłosiło się 20.000 amerykańskich ochotników, wojskowo przeszkolonych za pieniądze Ameryki, na terenie sąsiedniej Kanady.
A 8 stycznia 1918 r. oficjalnie głos w spawie polskiej zabrały także Stany Zjednoczone. Amerykański prezydent Thomas Woodrow Wilson wygłosił wtedy orędzie do Kongresu USA, w którym stwierdził w 13 punkcie swego programu:
” Należy stworzyć niezawisłe państwo polskie, które winno obejmować terytoria zamieszkane przez ludność niezaprzeczalnie polską, któremu należy zapewnić swobodny i bezpieczny dostęp do morza i którego niezawisłość polityczną i gospodarczą oraz integralność terytorialną należy zagwarantować traktatem międzynarodowym.”
Spektakularne działania polskich patriotów w USA na czele z Ignacym Janem Paderewskim, doprowadziły do powstania Herbert Hoover and the Organization of the American Relief Effort in Poland (1919-1923). Ta amerykańska rządowa organizacja wraz z innymi organizacjami takimi jak Polsko-Amerykański Komitet Pomocy Dzieciom, przekazała do Polski 250 milionów dolarów. Trzeba pamiętać, że wartość dolara w okresie przed depresją była astronomicznie wysoka. [$250 milionów z 1923 r. to $3.8 miliarda w 2020 r.
Cyprian Kamil Norwid, poeta i myśliciel wielkiej emigracji we Francji powiedział: OJCZYZNA TO WIELKI ZBIOROWY OBOWIAZEK. Nikt lepiej tej myśli nie urzeczywistnił niż zmotywowana przez Paderewskiego Polonia w okresie I wojny światowej, w okresie kształtowania NIEPODLEGŁEJ.
To właśnie dlatego przypominam sylwetkę emigranta Jana Ignacego Paderewskiego jako niedoścignionego, wielkiego męża stanu, skutecznego polityka i lidera polskiej państwowości, który nie należał do żadnej partii.
Jego misją była wolna, silna, wielka i suwerenna Polska.
I to właśnie dlatego, mam nieskrywaną satysfakcję, że w rocznicę śmierci GIGANTA, w tekstach ” GRUNWALD”. ZJEDNOCZENIE RENESANSU RZECZPOSPOLITEJ oraz AD VOCEM….naszła mnie idea wykorzystania symboliki Grunwaldu do odrodzenia Polski, w pozycji dumnej, kwitnącej i szczęśliwej Ojczyzny Polaków…..

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...