Co to jest deflacja.
(Uwaga p.e.1984: to pierwszy tak kompetentny komentarz na naszej stronie, poprawiam nieliczne literówki i błędy stylistyczne, autora wpisu przepraszam za te ingerencje.)
Zauważyłem powszechne mylenie pojęcia deflacji ze spadkiem cen wywołanym konkurencją w warunkach zdrowej gospodarki. Dlatego chcę wyjaśnić, czym jest deflacja. Wtedy, mam nadzieję będzie bardziej widoczne niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą realizowanie w praktyce postulatów myśli neoliberalnej.
Japonia od około 20 lat boryka się z deflacją, jest to wystarczająco długi czas, aby poczynić ważne spostrzeżenia. Niestety, co jest bardzo niepokojące, również w Europie pojawia się taka tendencja. W krajach takich jak Hiszpania i Portugalia deflacja staje się faktem. Ale uwaga, również w Polsce są branże, w których notuje się zapaść i spadek cen (np. budownictwo), a to zjawisko może pociągnąć za sobą całą gospodarkę, jak efekt domina. Jednak zaskakująco wielu ludzi nie bardzo rozumie grozę tego zjawiska. A jest się czego bać!
Zauważyłem powszechne mylenie pojęcia deflacji ze spadkiem cen wywołanym konkurencją w warunkach zdrowej gospodarki. Dlatego chcę wyjaśnić, czym jest deflacja. Wtedy, mam nadzieję będzie bardziej widoczne niebezpieczeństwo, jakie niesie za sobą realizowanie w praktyce postulatów myśli neoliberalnej.
Japonia od około 20 lat boryka się z deflacją, jest to wystarczająco długi czas, aby poczynić ważne spostrzeżenia. Niestety, co jest bardzo niepokojące, również w Europie pojawia się taka tendencja. W krajach takich jak Hiszpania i Portugalia deflacja staje się faktem. Ale uwaga, również w Polsce są branże, w których notuje się zapaść i spadek cen (np. budownictwo), a to zjawisko może pociągnąć za sobą całą gospodarkę, jak efekt domina. Jednak zaskakująco wielu ludzi nie bardzo rozumie grozę tego zjawiska. A jest się czego bać!
Zasadniczo deflacja wynika z różnicy pomiędzy podażą a popytem. Innymi słowy, jest to sytuacja, w której podaż jest większa niż popyt. Niektórzy ludzie mówią: „deflacja sama w sobie nie jest zła, bo ceny produktów stają się niższe”. Ale należy być świadomym, że „ spadające ceny poszczególnych produktów”, a „dalszy spadek ogólnego poziomu cen”, to są dwa różne zjawiska i należy je rozpatrywać osobno!
Podam prosty przykład: pewna firma wprowadziła nowy atrakcyjny produkt na rynek. Oczywiście na początku bardzo wielu ludzi chce go kupić (nadmierny popyt). Ponieważ tylko jedna firma zajmuje się produkcją, to może sprzedawać po wysokiej cenie. Z czasem jednak pojawia się konkurencja i zaczyna się „walka cenowa”. W rezultacie ceny spadają i konsumenci mogą ten produkt kupić taniej. I myślę, że wszystkie osoby które piszą, że „jest korzyść w deflacji” mają na myśli właśnie taką sytuację. Ale ściśle rzecz ujmując, ten stan, to nie jest deflacja! Jest to po prostu wynik konkurencji na zdrowym rynku. (Uwaga p.e.1984: zauważmy, że w opisanej przez Pana sytuacji doszło do likwidacji nadzwyczajnych zysków w danej branży. Te nadzwyczajne zyski mogły być przeznaczane bądź na utrzymanie nadzwyczajnie wysokich płac, bądź – co jest obecnie normą – nadzwyczajnej renty kapitałowej, ponieważ pracownicy nie mają dostatecznej siły negocjacyjnej, by egzekwować nadzwyczajne płace w nadzwyczajnie rentownych branżach. W momencie zaniku nadzwyczajnej rentowności w danej branży w gospodarce rynkowej następuje odstąpienie od dalszego zwiększania mocy produkcyjnych w tej branży (nie napływa do niej nowy kapitał, zwabiony nadzwyczajną rentownością) – ale do momentu zrównania renty z otoczeniem rozpoczęto pewną liczbę inwestycji, które po ich ukończeniu nie osiągną nawet przeciętnej rentowności, a co więcej – ściągną rentowność całej branży poniżej przeciętnej rynkowej! Problem został szerzej opisany jako zagadnienie koordynacji. Oczywiście przy odpowiednio wysokim spadku rentowności w branży może dojść do masowych bankructw (z powodu utraty zdolności spłaty kredytów, nawet przy niezerowym dochodzie), co w przypadku branż o dużym udziale w PKB (licząc podwykonawców) może wywołać recesję.)
A więc czym jest deflacja? Według definicji OECD, deflacja to: „dalszy spadek ogólnego poziomu cen”. To nie jest to samo, co „spadek cen poszczególnych produktów”. To nie są pojęcia równoznaczne! Dodam jeszcze więcej, gdyż niektórzy ludzie źle rozumieją stan deflacji: to „dalsze obniżenie ogólnego poziomu cen” automatycznie prowadzi do zmniejszenia dochodu narodowego. Z kolei wynikiem tego jest wzrost bezrobocia i ostatecznie ogólna sytuacja finansowa państwa ulega jeszcze pogorszeniu.(Uwaga p.e.1984: w przypadku równoczesnego ruchu wszystkich płac i cen w gospodarce realny dochód narodowy pozostałby nie zmieniony. Ale tylko w sytuacji, gdy żaden podmiot w gospodarce nie jest zadłużony! To właśnie dług w warunkach deflacji musiałby być negatywnie oprocentowany, sugeruję doczytać ten fragment: Pułapka płynnosci (liquidity trap). To niezdolność do spłaty długu staje się najpierw przyczyną szukania oszczędności na płacach, zwolnień, a w dalszym etapie dostosowań – obniżki cen. Kiedy to samo ma miejsce w dostatecznie wielu branżach załamuje się popyt w całej gospodarce. I tu zaczyna się znana spirala „debt-deflation”.)
Załóżmy sobie na przykład, że kupiłeś dom z pomocą kredytu hipotecznego. Wraz ze „spadkiem ogólnego poziomu cen”, wartość Twojego domu idzie na dno. Jednak kwota zadłużenia do spłaty w banku wcale nie spada. Ponadto realna stopa procentowa idzie w górę, ponieważ wartość pieniądza rośnie. Już przez to widać z jakimi trudnościami muszą borykać się zadłużeni ludzie i firmy, funkcjonujący w warunkach deflacji. A le to nie wszystko: deflacja – to wzrost bezrobocia. Wyobraźmy sobie, czego nikomu nie życzę, że właściciel domu stanął w sytuacji podbramkowej: utracił źródło dochodów. Aby spłacić kredyt chce sprzedać dom, ale jego wartość rynkowa okazuje się być mniejsza od wartości kredytu pozostałego do spłaty. Co pozostaje…
Owszem przyznaję, że niektórzy ludzie skorzystają na deflacji. Jednak z punktu widzenia ogółu społeczeństwa – deflacja jest zjawiskiem bardzo szkodliwym. A kto korzysta na deflacji? Ci ludzie, którzy mają wysokie, pewne dochody. Dla nich jedynym odczuwalnym efektem deflacji jest spadek cen.
Podkreślam: deflacja to sytuacja w której podaż przewyższa popyt (popyt < podaż), dlatego firmy nie chcą realizować nowych inwestycji. Przecież nikt nie będzie produkował rzeczy, jeżeli wie, że ich nie sprzeda. Nawet jeżeli przedsiębiorcom obniży się podatki (CIT), to kwotę uzyskaną z tej obniżki zatrzymają w postaci zysku lub przeznaczą na spłatę długu. (Uwaga p.e.1984: Dlaczego tak się stanie? Ponieważ większość przedsiębiorstw działa w oparciu o niewielki kapitał własny i wysoki kredyt (tzw. lewar, dźwignia). Te nieliczne, które nie są zadłużone nie mają żadnych rentownych obszarów gospodarki, w których warto by było inwestować. Więc kapitał lokują w bankach krajowych, lub zagranicznych (przedsiębiorstwa z USA korzystały na deflacji w Japonii i niskiego oprocentowania kredytu w tym kraju, pożyczając „tanie” jeny zamiast „drogich” dolarów).)
Owszem przyznaję, że niektórzy ludzie skorzystają na deflacji. Jednak z punktu widzenia ogółu społeczeństwa – deflacja jest zjawiskiem bardzo szkodliwym. A kto korzysta na deflacji? Ci ludzie, którzy mają wysokie, pewne dochody. Dla nich jedynym odczuwalnym efektem deflacji jest spadek cen.
Podkreślam: deflacja to sytuacja w której podaż przewyższa popyt (popyt < podaż), dlatego firmy nie chcą realizować nowych inwestycji. Przecież nikt nie będzie produkował rzeczy, jeżeli wie, że ich nie sprzeda. Nawet jeżeli przedsiębiorcom obniży się podatki (CIT), to kwotę uzyskaną z tej obniżki zatrzymają w postaci zysku lub przeznaczą na spłatę długu. (Uwaga p.e.1984: Dlaczego tak się stanie? Ponieważ większość przedsiębiorstw działa w oparciu o niewielki kapitał własny i wysoki kredyt (tzw. lewar, dźwignia). Te nieliczne, które nie są zadłużone nie mają żadnych rentownych obszarów gospodarki, w których warto by było inwestować. Więc kapitał lokują w bankach krajowych, lub zagranicznych (przedsiębiorstwa z USA korzystały na deflacji w Japonii i niskiego oprocentowania kredytu w tym kraju, pożyczając „tanie” jeny zamiast „drogich” dolarów).)
Ponieważ ogólny dochód gospodarstw domowych maleje, a ludzie są zaniepokojeni możliwością bankructwa swojej firmy i utratą pracy, to jak najbardziej starają się zmniejszyć konsumpcję. W rezultacie popyt jeszcze bardziej maleje, gospodarka zmniejsza się. Koło się nakręca. To jest prawdziwa groza deflacji.
Jak wygląda sytuacja w moim kraju? W Japonii prywatne firmy oraz gospodarstwa domowe mają 10 bilionów jenów oszczędności zdeponowanych w bankach! Te pieniądze tam leżą bezczynnie, bo nikt ich nie chce pożyczyć. Dlatego, że jest deflacja. Obniżka cen np. telewizorów jest przez konsumentów zjawiskiem mile widzianym. Ale dla producentów tych telewizorów i dla pracowników fabryk, od pewnego poziomu, może mieć katastrofalne skutki. Ponieważ w efekcie spadku cen spółka nie generuje zysku, ma straty, to musi zwolnic pracowników, zamknąć fabrykę i ewentualnie ogłosić bankructwo. W rezultacie wzrasta bezrobocie, budżet zamiast otrzymywać podatki musi płacić zasiłki, pogarsza się sytuacja finansowa państwa… Co gorsza groźba upadku nie dotyka tylko samego producenta telewizorów, ale sięga coraz dalej: do jego kooperantów, a wreszcie rozlewa się na cały kraj tzw. „ostatecznego wytwórcy produktu” i „sektora usług”. To właśnie jest deflacja! Do tego prowadzi „dalszy spadek ogólnych cen”.
Jak wygląda sytuacja w moim kraju? W Japonii prywatne firmy oraz gospodarstwa domowe mają 10 bilionów jenów oszczędności zdeponowanych w bankach! Te pieniądze tam leżą bezczynnie, bo nikt ich nie chce pożyczyć. Dlatego, że jest deflacja. Obniżka cen np. telewizorów jest przez konsumentów zjawiskiem mile widzianym. Ale dla producentów tych telewizorów i dla pracowników fabryk, od pewnego poziomu, może mieć katastrofalne skutki. Ponieważ w efekcie spadku cen spółka nie generuje zysku, ma straty, to musi zwolnic pracowników, zamknąć fabrykę i ewentualnie ogłosić bankructwo. W rezultacie wzrasta bezrobocie, budżet zamiast otrzymywać podatki musi płacić zasiłki, pogarsza się sytuacja finansowa państwa… Co gorsza groźba upadku nie dotyka tylko samego producenta telewizorów, ale sięga coraz dalej: do jego kooperantów, a wreszcie rozlewa się na cały kraj tzw. „ostatecznego wytwórcy produktu” i „sektora usług”. To właśnie jest deflacja! Do tego prowadzi „dalszy spadek ogólnych cen”.
Z perspektywy mikroekonomii można myśleć, że „deflacja jest zaletą, bo można kupić tanio telewizory i radia”, ale jeżeli mówimy o gospodarce kraju, to musimy rozpatrywać ją z punktu widzenia gospodarki narodowej w skali „makro-ekonomicznej”. Warto przejrzeć na oczy: deflacja może być bardziej przerażająca niż inflacja!
Wpływy do budżetu spadają, jakie działania najczęściej wtedy podejmuje rząd? Na przykład zwiększa stawkę podatku VAT. Jaki jest skutek? Ludzie próbują oszczędzać zmniejszając konsumpcję. Ponieważ konsumpcja maleje, przedsiębiorstwa nie mogą sprzedać swoich produktów. A ponieważ nie mogą planować wzrostu sprzedaży, to nie inwestują. Dlatego podczas deflacji samo obniżenie podatków nie zachęci przedsiębiorstw do inwestycji. Natomiast w celu wygenerowania zysków i obniżenia (optymalizacji) kosztów firmy podejmą poniższe działania: „zwalnianie pracowników” i „zamykanie fabryk” – w wyniku czego wzrośnie bezrobocie i spadną dochody budżetu, a wzrosną jego wydatki na zasiłki. Tak działa spirala deflacyjna. Deflacja prowadzi do śmierci, śmierci gospodarki. Gospodarka Japonii właśnie znajduje się w tym stanie.
Polska nie powinna wstępować na tę drogę. Dlatego warto skorzystać z doświadczeń Japonii.
Polska nie powinna wstępować na tę drogę. Dlatego warto skorzystać z doświadczeń Japonii.
W ciągu ostatnich 20 lat rząd japoński nie uczynił żadnych poważnych ruchów zmierzających do rozwiązania problemu deflacji. W rezultacie co roku w moim kraju odnotowuje się ponad 30 000 samobójstw. Rośnie stopa bezrobocia wśród młodych ludzi. Z powodu braku perspektyw, trudnej sytuacji finansowej, spada ilość zawieranych małżeństw. Z tych samych powodów maleje wskaźnik urodzeń. Automatycznie zwiększa się co roku liczba emerytów. W rezultacie finanse państwa są coraz bardziej napięte. Rząd japoński jest w długu wobec swojego narodu w formie obligacji rządowych. Ich wartość równa się połowie budżetu krajowego. Narastająco, kwota długu doszła do 200% PKB. Jednak Japonia ma środki do walki z deflacją, mimo to japoński rząd nie zastosował ich przez 20 lat!!
Dlaczego japoński rząd nie myśli poważnie o gospodarce narodowej?
Istnieje wiele powodów tej sytuacji. Jednym z nich są osoby zatrute przez ideę „neoliberalizmu". Idea ta ogarnęła cały świat, dominując wśród ludzi polityki, biznesu i mediów. Neoliberalizm i promowane przez neoliberałów hasła „globalizmu” skutkują narastającym lawinowo rozwarstwieniem społecznym, tym, że „bogaci są coraz bogatsi” a „biedni stają się coraz biedniejsi”. Neoliberałowie głoszą bardzo atrakcyjnie brzmiące hasła, ale rzeczywisty efekt ich działań – opisałem wcześniej. Dlatego właśnie zdarzyła się w USA manifestacja pod hasłem „Occupy Wall Street”!
Dlaczego japoński rząd nie myśli poważnie o gospodarce narodowej?
Istnieje wiele powodów tej sytuacji. Jednym z nich są osoby zatrute przez ideę „neoliberalizmu". Idea ta ogarnęła cały świat, dominując wśród ludzi polityki, biznesu i mediów. Neoliberalizm i promowane przez neoliberałów hasła „globalizmu” skutkują narastającym lawinowo rozwarstwieniem społecznym, tym, że „bogaci są coraz bogatsi” a „biedni stają się coraz biedniejsi”. Neoliberałowie głoszą bardzo atrakcyjnie brzmiące hasła, ale rzeczywisty efekt ich działań – opisałem wcześniej. Dlatego właśnie zdarzyła się w USA manifestacja pod hasłem „Occupy Wall Street”!
Neoliberalizm wywodząc się z myśli ekonomii neoklasycznej przyjmuje jeden ważny punkt widzenia: rynek jest ważniejszy niż kraj (Państwo). Innymi słowy, w konsekwencji dobro jednostki stawia nad dobrem wspólnoty (społeczeństwa). Ale uwaga! Jednostka, czyli „indywidualna osoba” oznacza tu nie zwykłego pana Kowalskiego, ale akcjonariusza, właściciela przedsiębiorstwa. A wspólnota, to cały naród. Dlatego warto mieć świadomość, że idea globalizmu narodziła się w celu realizacji osobistych interesów akcjonariuszy i im służy! Globalizm jest taką formą prowadzenia polityki gospodarczej, która nie zwraca uwagi na ekonomię danego kraju, nie działa w interesie gospodarki narodowej. Wspólna waluta EURO w Unii Europejskiej oraz pakt TPP w Japonii są typowymi przykładami narzędzi globalizmu.
Neoliberałowie kuszą słowami: „likwidujmy cła i bariery pozataryfowe, pozwólmy na swobodne poruszanie się kapitału, towarów i ludzi, bo dzięki temu gospodarka będzie rozwijać się globalnie”. Te piękne słowa – to oszustwo! Najwyższa pora wreszcie przejrzeć na oczy! Już w niektórych krajach widoczne stają się skutki tej polityki.
Uważam, że zarówno w Japonii, jak i w Unii Europejskiej, która stoi na skraju deflacji – nie powinno się wprowadzać w życie idei globalizmu powstałych na podstawie myśli neoliberalnej. Nie w tej sytuacji! To nie jest lekarstwo na tę chorobę!
W stanie deflacji opłaca się wrócić do jakże niepopularnej obecnie i powszechnie krytykowanej idei keyensizmu. O tym napiszę kolejnym razem.
Zapraszam do dyskusji, również na stronach:
http://www.facebook.com/#!/ja.samuraj
http://samuraj7.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?0
Neoliberałowie kuszą słowami: „likwidujmy cła i bariery pozataryfowe, pozwólmy na swobodne poruszanie się kapitału, towarów i ludzi, bo dzięki temu gospodarka będzie rozwijać się globalnie”. Te piękne słowa – to oszustwo! Najwyższa pora wreszcie przejrzeć na oczy! Już w niektórych krajach widoczne stają się skutki tej polityki.
Uważam, że zarówno w Japonii, jak i w Unii Europejskiej, która stoi na skraju deflacji – nie powinno się wprowadzać w życie idei globalizmu powstałych na podstawie myśli neoliberalnej. Nie w tej sytuacji! To nie jest lekarstwo na tę chorobę!
W stanie deflacji opłaca się wrócić do jakże niepopularnej obecnie i powszechnie krytykowanej idei keyensizmu. O tym napiszę kolejnym razem.
Zapraszam do dyskusji, również na stronach:
http://www.facebook.com/#!/ja.samuraj
http://samuraj7.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?0
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz