„Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy”
W ubiegłym tygodniu Larry Sabato, jeden z najbardziej znanych amerykańskich analityków politycznych, był chory, więc spędził dzień w domu. Przechodząc między różnymi kanałami telewizyjnymi, był zdumiony tym, co zobaczył.
Sabato mieszka w Wirginii, stanie, które wyśle dużą część delegatów na zjazd prezydenta Partii Demokratycznej w lipcu.
„Widziałem co najmniej 30 reklam Mike’a Bloomberga i żadnej z pozostałych kandydatów” – mówi Sabato. „To niewiarygodne, co robi. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy”.
Jeśli włączysz telewizor w Ameryce nawet na krótki czas, zobaczysz reklamę kampanii prezydenckiej Bloomberga.
Tam współpracuje z Barackiem Obamą w walce z przemocą w broni. Tam reklamuje swój sukces w zamykaniu elektrowni węglowych. Tam oświadcza, bez cienia wątpliwości w głosie, że pokona Donalda Trumpa w listopadzie.
Bloomberg wydał już zdumiewające 310 milionów dolarów (460 milionów dolarów) na reklamę polityczną od czasu startu w wyścigu. To ponad dwukrotnie więcej niż wszyscy pozostali kandydaci demokratyczni – plus Trump – spędzili w tym samym okresie łącznie.
Bloomberg wyładowuje średnio 1 milion USD na reklamy na Facebooku dziennie – trzy razy tyle, ile wydała kampania Trumpa przed wyborami w 2016 roku.
Jego kampania płaci również wpływającym na media społecznościowe za przesyłanie postów wspierających i zleciła twórcom memów, aby wyśmiali 77-latka na Instagramie.
W ubiegłym tygodniu Larry Sabato, jeden z najbardziej znanych amerykańskich analityków politycznych, był chory, więc spędził dzień w domu. Przechodząc między różnymi kanałami telewizyjnymi, był zdumiony tym, co zobaczył.
Sabato mieszka w Wirginii, stanie, które wyśle dużą część delegatów na zjazd prezydenta Partii Demokratycznej w lipcu.
„Widziałem co najmniej 30 reklam Mike’a Bloomberga i żadnej z pozostałych kandydatów” – mówi Sabato. „To niewiarygodne, co robi. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy”.
Jeśli włączysz telewizor w Ameryce nawet na krótki czas, zobaczysz reklamę kampanii prezydenckiej Bloomberga.
Tam współpracuje z Barackiem Obamą w walce z przemocą w broni. Tam reklamuje swój sukces w zamykaniu elektrowni węglowych. Tam oświadcza, bez cienia wątpliwości w głosie, że pokona Donalda Trumpa w listopadzie.
Bloomberg wydał już zdumiewające 310 milionów dolarów (460 milionów dolarów) na reklamę polityczną od czasu startu w wyścigu. To ponad dwukrotnie więcej niż wszyscy pozostali kandydaci demokratyczni – plus Trump – spędzili w tym samym okresie łącznie.
Bloomberg wyładowuje średnio 1 milion USD na reklamy na Facebooku dziennie – trzy razy tyle, ile wydała kampania Trumpa przed wyborami w 2016 roku.
Jego kampania płaci również wpływającym na media społecznościowe za przesyłanie postów wspierających i zleciła twórcom memów, aby wyśmiali 77-latka na Instagramie.
Wybuch jest tym bardziej niezwykły, że Bloomberg, którego szacunkowa wartość netto wynosi 62 miliardy USD, nie jest w stanie głosować, dopóki 3 marca nie zostaną wypuszczone tytuły „Super Tuesday”. Podobnie jak Iowa i New Hampshire, siedzi konkursy w Nevadzie i Południowej Karolinie. Nie brał udziału w żadnej demokratycznej debacie prezydenckiej i udzielił kilku wywiadów medialnych.
„Nigdy nie mieliśmy kandydata demokratycznego, który pominie pierwsze cztery stany i przejdzie prosto do Super Wtorku”.
Kiedy Bloomberg ogłosił swoją kandydaturę, był postrzegany jako długofalowa szansa na zdobycie nominacji. Pole nie wyglądało tak, jakby potrzebowało innego starego białego człowieka, a tym bardziej kandydata na burmistrza jako republikanin.
Biden prowadził w sondażach i wydawało się, że ma poparcie umiarkowanych i nie białych demokratów. Tymczasem Bernie Sanders i Elizabeth Warren zachwycali się postępami, obiecując zmniejszyć moc klasy miliarderów.
Ale potem przyszło nieszczęsne czwarte i piąte miejsce Biden w Iowa i New Hampshire. Do tej pory na czele delegatów stali Sanders – 78-letni demokratyczny socjalista – i 38-letni Pete Buttigieg, który niedawno zrezygnował z funkcji burmistrza czwartego co do wielkości miasta w stanie Indiana – South Bend, liczącego 102 000 mieszkańców.
To otworzyło wiarygodną, choć wąską ścieżkę dla Bloomberga, by wykorzystać tę nominację. Ostatnia ankieta krajowa Uniwersytetu Quinnipiac, opublikowana w tym tygodniu, pokazuje, że zajmuje trzecie miejsce dzięki 15-procentowemu wsparciu.
„Nigdy nie mieliśmy kandydata demokratycznego, który pominie pierwsze cztery stany i przejdzie prosto do Super Wtorku”.
Kiedy Bloomberg ogłosił swoją kandydaturę, był postrzegany jako długofalowa szansa na zdobycie nominacji. Pole nie wyglądało tak, jakby potrzebowało innego starego białego człowieka, a tym bardziej kandydata na burmistrza jako republikanin.
Biden prowadził w sondażach i wydawało się, że ma poparcie umiarkowanych i nie białych demokratów. Tymczasem Bernie Sanders i Elizabeth Warren zachwycali się postępami, obiecując zmniejszyć moc klasy miliarderów.
Ale potem przyszło nieszczęsne czwarte i piąte miejsce Biden w Iowa i New Hampshire. Do tej pory na czele delegatów stali Sanders – 78-letni demokratyczny socjalista – i 38-letni Pete Buttigieg, który niedawno zrezygnował z funkcji burmistrza czwartego co do wielkości miasta w stanie Indiana – South Bend, liczącego 102 000 mieszkańców.
To otworzyło wiarygodną, choć wąską ścieżkę dla Bloomberga, by wykorzystać tę nominację. Ostatnia ankieta krajowa Uniwersytetu Quinnipiac, opublikowana w tym tygodniu, pokazuje, że zajmuje trzecie miejsce dzięki 15-procentowemu wsparciu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz