„Najbardziej wpływowa mafia w literaturze PRL-u”, czyli Waldemar Łysiak o znanych pisarzach-gejach
Homoseksualizm — mimo własnych stowarzyszeń, knajp, klubów typu „Le Madame” czy „parad gejów” — ciągle jest w Polsce przez „lud”, przez „katoli” i przez „strasznych mieszczan” (czyli konserwatystów) źle widziany, uważany za wstrętne wynaturzenie. Stąd rozmaite skandale ujawnieniowe lub „dialogi na cztery nogi”, jak w programie Kuby Wojewódzkiego (TVN 2011), którego spytała polsko-kongijska piosenkarka Patrycja Kazadi: — Ty jesteś singlem teraz? — Tak. — A czemu zostawiłeś Jurka? Speszony Wojewódzki wymamrotał: — Słuchaj… co to za pytanie!? I już publika ma o czym myśleć, zwłaszcza że plotkarskie pisemka dla pań przypisywały mu „chodzenie” z różnymi damami (np. z Anną Muchą).
Tymczasem jedno nie przeszkadza drugiemu, istnieje bowiem biseksualizm. Pisarz Marek Hłasko był żonaty (podobnie jak inni pisarze: Oscar Wilde, Witold Gombrowicz, Jarosław Iwaszkiewicz, etc., etc.), co nie przeszkadzało mu być pederastą. Ujawniła to Barbara Stanisławczyk („Gry miłosne Marka Hłaski” 2009), a Rafał Ziemkiewicz skomentował: „Hłasko homoseksualistą, by tak rzec, naturalnym, nie był (…) Jego. związki z prominentnymi pederastami, jak ich w owych czasach prostolinijnie nazywano, służyły wyłącznie karierze” („Rzeczpospolita” 2010).
Nie tylko jego własnej karierze, co zrozumiałe, gdy się pamięta opinię pisarza Leszka Proroka, który zwał pedałów „najbardziej wpływową mafią w literaturze” (w literaturze PRL-u). Barbara Stanisławczyk doprecyzowała zasięg tego wpływu:
„Najważniejszymi pismami literackimi kierowali — bezpośrednio lub pośrednio — homoseksualiści. Sekretarzem redakcji «Nowej Kultury» był Wilhelm Mach. Redaktorem naczelnym «Przeglądu Kulturalnego» Jerzy Andrzejewski. «Nowiny Literackie» założył w latach 40. Jarosław Iwaszkiewicz (…) W późniejszym okresie wywalczył sobie możność wydawania «Twórczości». Kierownikiem najważniejszego działu — prozy — był Julian Stryjkowski (…) Następcą Stryjkowskiego został Henryk Bereza…”.
Berezę swego czasu zwano „papieżem peerelowskiej krytyki literackiej” —jego pochwały nobilitowały chwalonych. A do wymienionych przez Stanisławczyk tytułów można do- dać inne jeszcze, niekoniecznie literackie, chociaż mocno zajmujące się literaturą. W 1975 Antoni Słonimski, rozmawiając z Adamem Mauersbergerem, grzmiał, że „Tygodnik Powszechny” jest własnością „dwóch Izraelitów pedeckiego pochodzenia” (chodziło mu o Pawła Hertza i Henryka Krzeczkowskiego). Niektórzy również „Kulturę” paryską zaliczali do opiniotwórczych centrów „pedeckich”. Pisarz Stanisław Cat- Mackiewicz, chociaż nie został zarejestrowany jako TW, informował esbecję, że Jerzy Giedroyc zrywa romans z Józefem Czapskim, gdyż ten się zestarzał i utracił seksualną atrakcyjność.
W czołówce literatów PRL-u było wielu gejów (Stryjkowski, Zawieyski, e tutti quanti), lecz figurami pierwszoplanowymi stali się Jerzy Andrzejewski („Popiół i diament”, „Bramy raju”, „Miazga”) i Jarosław Iwaszkiewicz („Czerwone tarcze”, „Lato w No- hant”, „Sława i chwała”), długoletni prezes ZLP. O Andrzejewskim Stanisław Dygat mówił: „typowy zapijaczony pedał” i „stara, bezczelna ciota” (identycznie zwał Andrzejewskiego Iwaszkiewicz: „zapijaczonym pederastą”). Antoni Słonimski nazywał Iwaszkiewicza „świętą świnią” (zamiast „świętą krową”), myśląc nie tylko o jego służalczości wobec reżimu. Inny kolega- literat, Andrzej Kuśniewicz (TW „Andrzej”), radośnie informował Służbę Bezpieczeństwa jaki to straszny z Iwaszkiewicza „pedzio”, deprawator młodzieniaszków (Joanna Siedlecka: „Donosił o «pederastycznych wyczynach» i partnerach Jarosława Iwaszkiewicza”, „Rzeczpospolita” 2007).
Jednak główny pedalsko-literacki donos ostatniego półwiecza — donos o noblowskim wręcz „wyczynie pederastycznym” — był dziełem… samego Iwaszkiewicza: W roku 2008 wyszły drukiem „Dzienniki” Iwaszkiewicza. Tomiszcze, setki stron, a uwagę zszokowanych konsumentów przykuł jeden tylko akapit, którym autor opisał jak zerżnął „ Czesia Miłosza” latem roku 1936.. I to gdzie — w świętym miejscu (w legendarnej celi Konrada u wileńskich Bazylianów) — premedytacyjnie je plugawiąc. Użył staropolskiego czasownika „chędożyć” do opisu strony technicznej, nie szczędząc przy tym lirycznych nut („Była cudowna noc z księżycem i słowikami”, etc.), jednak odbiorcy usłyszeli jedynie nutę pedalską, dlatego westchnęli: „To i Czesław Miłosz!!? Horrendum!”, a salonowców krew zalała ze złości, że ukochanemu nobliście doszedł kolejny „garb”, jakby drapieżna antypolskość, wytykana mu przez Antysalon, nie starczała. Ta diariuszowa notatka Jarosława Iwaszkiewicza z 1955 roku godna jest nagrodzenia może nie Noblem, Oscarem czy Cezarem, ale złotym Pedałem z całą pewnością.
Waldemar Łysiak, fragment książki „Karawana literatury”, za: http://niezwykle.com/najbardziej-wplywowa-mafia-w-literaturze-prl-u-czyli-waldemar-lysiak-pisze-o-najbardziej-znanych-pisarzach-gejach/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz