Rok 2017
O „Ukraińcach”.
Czytam tak te wasze komentarze i czytam…
Odnoszę wrażenie, że większość tu piszących od siebie (bo na pewno są też piszący na zlecenie) okazuje słabość, bezradność, bezsilność i nadzieję na to, że znajdzie odrobinę otuchy. W kupie przecież raźniej, czyż nie? Otóż powiem wam, co ja czuję i widzę. Walka z takimi szkodnikami, jak karaluchy czy szczury łatwą nie jest. Cóż nam pozostaje, gdy nie mamy na nią środków ani sił? Bo trzeba wam wiedzieć, że teraz to nie my zwalczamy pasożyty, tylko one nas. Bronić się, czy atakować? Większość wolałaby to drugie, tylko nie wie za bardzo jak. Część próbuje się bronić w nie do końca przemyślany sposób. Żądają jakichś przeprosin, domagają się podjęcia rzeczowej dyskusji, pokładają nadzieję w Bogu… Pytam się was: Jak można żądać przeprosin za zbrodnie?! Z kim chcecie podejmować dyskusję? Z kreaturami o wypranych, odwirowanych, wyżętych i wysuszonych organach mózgopodobnych?! Co zrobić, gdy nie ma siły? Trzeba uciec się do sprytu. Po pierwsze, nie dać sobą manipulować. Po drugie, nie dać się wkręcać w jakieś ustawione przez unych spory > potyczki > walki > krwawą jatkę. Po trzecie, demaskować i jeszcze raz demaskować te gadziny. Po mojemu, to ten cały ruch „neobanderowski” należy celowo ośmieszać, bagatelizować, marginalizować. Szukać i promować „prawdziwych ukraińców”, takich nam przyjaznych. Pokazać im, kto nimi (i nami) rządzi i do czego to zmierza. Nie szukajcie wrogów we wszystkich „Ukraińcach”. Pokażcie tej normalnej większości (?), że ten cały banderyzm to żydzi, którzy nimi manipulują po raz kolejny po to, żeby złupić do reszty bogactwo tych ziem. Proszę mi nie wciskać kitu, że nie ma tam już normalnych ludzi. Razem moglibyśmy się wreszcie pozbyć odwiecznego wroga, krwiopijcę i pasożyta. A zamiast tego, gramy tak, jak nam uny grają. Mamy się nienawidzić i w razie awarii wzajem mordować. Zgadnijcie, kto na tym skorzysta? Jakie powykrzywiane od wad wymowy mordy chłeptać będą śmietankę?
Odnoszę wrażenie, że większość tu piszących od siebie (bo na pewno są też piszący na zlecenie) okazuje słabość, bezradność, bezsilność i nadzieję na to, że znajdzie odrobinę otuchy. W kupie przecież raźniej, czyż nie? Otóż powiem wam, co ja czuję i widzę. Walka z takimi szkodnikami, jak karaluchy czy szczury łatwą nie jest. Cóż nam pozostaje, gdy nie mamy na nią środków ani sił? Bo trzeba wam wiedzieć, że teraz to nie my zwalczamy pasożyty, tylko one nas. Bronić się, czy atakować? Większość wolałaby to drugie, tylko nie wie za bardzo jak. Część próbuje się bronić w nie do końca przemyślany sposób. Żądają jakichś przeprosin, domagają się podjęcia rzeczowej dyskusji, pokładają nadzieję w Bogu… Pytam się was: Jak można żądać przeprosin za zbrodnie?! Z kim chcecie podejmować dyskusję? Z kreaturami o wypranych, odwirowanych, wyżętych i wysuszonych organach mózgopodobnych?! Co zrobić, gdy nie ma siły? Trzeba uciec się do sprytu. Po pierwsze, nie dać sobą manipulować. Po drugie, nie dać się wkręcać w jakieś ustawione przez unych spory > potyczki > walki > krwawą jatkę. Po trzecie, demaskować i jeszcze raz demaskować te gadziny. Po mojemu, to ten cały ruch „neobanderowski” należy celowo ośmieszać, bagatelizować, marginalizować. Szukać i promować „prawdziwych ukraińców”, takich nam przyjaznych. Pokazać im, kto nimi (i nami) rządzi i do czego to zmierza. Nie szukajcie wrogów we wszystkich „Ukraińcach”. Pokażcie tej normalnej większości (?), że ten cały banderyzm to żydzi, którzy nimi manipulują po raz kolejny po to, żeby złupić do reszty bogactwo tych ziem. Proszę mi nie wciskać kitu, że nie ma tam już normalnych ludzi. Razem moglibyśmy się wreszcie pozbyć odwiecznego wroga, krwiopijcę i pasożyta. A zamiast tego, gramy tak, jak nam uny grają. Mamy się nienawidzić i w razie awarii wzajem mordować. Zgadnijcie, kto na tym skorzysta? Jakie powykrzywiane od wad wymowy mordy chłeptać będą śmietankę?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz