niedziela, 17 maja 2020

Język ukraiński jest czy go nie ma? – 13.05.2020.

W ferworze dyskusji pisał bloger @JimA na moim blogu nie tylko po polsku, ale też po ukraińsku.

Odpowiedział Ikulalibal: Proszę się do mnie zwracać w zrozumiałym języku, a nie w języku który nie istnieje. Albowiem zgodnie z wypowiedzianymi w dalekim 1990 roku słowami ukraińskiego patriarchy Filareta: „języka ukraińskiego nie ma; jest tylko polsko-żydowska hybryda” („Мы не должны идти на поводу у этих руховцев, и вообще украинского языка не существует, а есть лишь польско-жидовский гибрид”):
Przyjmuję to do wiadomości. Nie będę się przecież spierać z patriarchą. Nawet ukraińskim (Ikulalibal).
Kontynuuje Tiamat: Patriarcha ma racje. Do około 1911 roku język ukraiński nie był notowany jako język narodowy. Nawet w Encyclopaedia Britannica. Tereny za Dnieprem nazywane były Małorosją – to był teren osiedlony głównie przez zbiegłych od bojarów chłopów; zachowano tam i język rosyjski, i rosyjskie tradycje.
Natomiast Ukraina Zachodnia to tereny wcześniej zasiedlone przez polskich chłopów pańszczyźnianych, którzy zbiegli od dręczącej ich szlachty. No i zlepek różnych narodów azjatyckich i żydowskich sztetle, potomków Chazarów z chanatu chazarskiego, których m.in caryca Katarzyna nie wpuściła do Rosji.
Tak więc w wielkim skrócie: Rosjanie budowali Małorosje, a Polacy Ukrainę Zachodnią. Austriacy, którym marzyła się Galicja, buntowali Ukraińców przeciwko Polakom. Niemcy obiecali ludom stepowym własne państwo.
W 1941 roku ukraiński ‚ośrodek kulturalny’ opracował przy pomocy Polaków i polskich nauczycieli, pierwszy w historii słownik języka ukraińskiego. Chodziło też i o to, żeby powymyślać i takie wyrazy, które nie byłyby ani rosyjskie, ani polskie. Ale nie udało się uniknąć wielu zwrotów i słownictwa polskich chłopów pańszczyźnianych. Niemały wpływ na ‚ukraińską mowę’ miały żydowskie sztetle.
A po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 roku udało się spełnić marzenia banderowców o stworzeniu sztucznego państwa – zlepka wielu narodów, które się nawzajem nie lubiły i nigdy nie miały wspólnej historii ani języka. Zwycięski Zachód zdołał jeszcze przyłączyć do nowo powstałego państwa kawałek Węgier i Rumunii. A także zagarnąć Krym, który nigdy nie był ukraiński.
Czemu patriarcha ma racje? – Bo Ukraińcom zajęłoby tysiąc lat, by przetłumaczyć na ukraiński język całą ukraińską literaturę fachową, techniczną, historyczną, dokumentację, literaturę fachową i beletrystyczną, pamiętniki – głównie, ale nie tylko – rosyjską ale i polską. Zdaje mi się też, że nie ma takiej możliwości ani funduszy, by Ukraińcy mogli mieć dostęp do literatury dotyczącej Ukrainy spisanej w języku ukraińskim.
Ukraińcy są tak beznadziejnie głupi, że w 2014 roku Wierchowna Rada zabroniła posługiwać się językiem rosyjskim! Polskim zresztą też. Znaczy się, można było spalić na stosie całą dokumentację Ukrainy spisaną po rosyjsku? I po polsku? – Na przykład prace naukowe z uczelni w Kijowie i Lwowie, a także archiwa uczelniane i literaturę naukową?
No i było jeszcze trochę archiwów nie tylko ze Lwowa i wielu polskich miast; uczelni, parafii i urzędów, podręczników itp. Dlatego śmiem twierdzić, że patriarcha ma racje. Co to za historia narodu, który własnego dziedzictwa kulturowego nie ma spisanego we własnym języku?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przebudzenie

Marsze Polaków za pokojem – 19 października w  Rzeszowie  , 26 października w  Szczecinie  budzące Polaków z letargu wywołują emocje. Powodu...